W dzien konkursu nie moglam nic jesc. Wstalam rano, ubralam sie, wypilam Cole i poszlam do Aniki. Razem z nia i reszta dziewczyn z zespolu pojechalysmy do naszego pokoju prob. Naszym opiekunem pod nieobecnosc Jima byl Oscar, jego przyjaciel. 24letni murzyn, ktory byl naprawde swietny.
Proby trwaly 5h. Postanowilismy zagrac “Did Ya Think”.
O 14:00 wyruszylysmy do Berlina. Wciagu 2h bylysmy na miejscu. Konkurs byl przewidziany na 18:00. Jakas wysoka brunetka zaprowadzila nas do naszej graderoby. Tam wlasnie siedzialysmy i… nic nie mowilysmy. Nie bylysmy w stanie. Nerwy przerastaly nasze mozliwosci. A zwlaszcza moje… Balam sie tego, ze ktos moze nakryc nas na rozmowie z TH.
Ktos zapukal do drzwi. Elleine leniwie podniosla tylek i otworzyla.
- Jestescie proszone do sali koncertowej. – powiedzial jakis chlopczyk i pobiegl. Ell odwrocila glowe i spojrzala z przerazeniem na nas.
Poszlismy. Oscar, ktory nas pocieszal szedl razem z nami. Cicho pod nosem nucilam melodie “Did Ya Think” by nie zapomniec jak to leci. Weszlysmy do sali koncertowej, gdzie znajdowalo sie siedlisko gwiazd rocka!
Na samym dole przy samej scenie byl wielki stol z napisem JURY. Nie bylo przy nim nikogo.
W oddali zauwazylam siedzacych chlopakow z TH.
- Tylko im nie kiwaj przypadkiem. – powiedziala Maksi i pociagnela mnie na nasze miejsca. Znajdowalysmy sie dwa rzedy dalej od chlopakow z TH. Nie odwrocili sie.
Siedzialam calkiem z brzegu, a obok mnie jakis blondyn z niewiarygodna szopa na glowie. Ciezko mial na tej glowie. Patrzylam na niego, a on bawil sie telefonem. Po chwili spojrzal na mnie i usmiechnal sie.
- Black Blush? – spytal chlopak. Zdziwilam sie, ze poznal mnie.
- Tak, a Ty? – zadal jemu tez pytanie.
- Killerpilze. Mäx jestem. – wyciagnal do mnie reke.
- Alex. – odwzajemnilam ruch. Spojrzalam na dol i ujrzalam dziwny wzrok Gustava. Patrzyl na mnie jakbym zabila jego siostre plastikowym nozem. Wytknlema mu jezyk i sie odwrocil.
Gala koncertowa sie zaczela po 50 minutach, w tym czasie ja sobie na dwa fronty rozmawialam. Poznalam jeszcze wokaliste Killerpilze {Jo} i perkustiste {Fabi}.
- Witamy wszystkich na tegorocznym konkursie SuperStar Show 2005! – mowila ta sama brunetka. Brawa. – W tym roku wystąpi 27 zespołów , 18 solistek i 16 solistów. Witam wszystkich bardzo serdecznie… – nie słuchałam już jej. Nie chciało mi się. Grałam z Aniką w szczerosc, nie moglam powtrzymac sie i wybuchlam smiechem.
- Cicho badz.- szeptala rownie uchachana An. Wzrok wiekszosci spoczal na mnie, a ja zaslonilam usta dlonia i w towarzystwie An i Agaty. Usiadlysmy na holu i smialysmy sie.
- Z czego wy tak brechacie? – spytala zdziwiona Agata. Nie moglam jej odpowiedziec, bo nie moglam sie uspokoic. Po chwili Anika juz przestala sie smiac i ukucnela.
- Alex jestes nienormalna. W wlasnego chlopaka papierkami od gumy rzucac. – powiedziala An oddychajac dosc ciezko.
- Ne moglam sie powstrzymac. Mendy nawet nam CZESC nie powiedzialy. – odpowiedzialam rownie spokojna. Nagle z sali zaczeli wychodzic ludzie, jako pierwsze wyszly dziewczyny z naszego zespolu, a zaraz za nimi wyparowal wkurzony Bill. Machnal do mnie znaczaco reka i podazyl w strone szatni. Weszlismy miedzy kurtki i znow zaczelam sie smiac.
- Alex czy Ty choc na chwile nie mozesz sie opanowac? – spytal wzburzony.
- Ale Bill kochanie, o co Ci chodzi? – zapytalam. Zaslonilam usta dlonia i smialam sie bezglosnie.
- Zupelnie o nic. Jest wszystko OK. Dostawalem przez 15 minut papierkami po gumie Orbit Dla Dzieci, kilka czesci mam nadal we wlosach, ale wedlug Ciebe jest wszystko ok, tak? – byl tak wkurzony, ze zrobil sie czerwony. Dlonie mial zacisniete w piesci z uszu wylatywala niewidzialna para. Choc nie miala daru widzenia niewidzialnych rzeczy OWA pare widzialam.
- Kochanie, nie denerwuj sie. – przytulilam sie do niego, a on glupi odwzajemnil moj ruch.
- Wiesz dobrze, ze nie ma nasz zwiazek wyjsc na jaw. Dlatego TY idz pierwsza, a ja wyjde stad za jakies 5minut. – rzekl i wypchnal mnie z szatni. Wyszlam bez slowa. Podeszlam do dziewczyn, ktore delektowaly sie goraca czekolada z automatu.
- Poklociliscie sie? – spytala na wejsciu Agata.
- Nie no cos Ty kochana. – odpowiedzialam z usmiechem. – Mowili cos? – zapytalam wskazujac na prezenterke i jury.
- Zaraz wywiesza kolejnosc wystepow. Denerwuje sie strasznie. – mowila Tatiana. – Wszyscy na was patrzyli jak wychodziliscie. – dodala z obraza.
- To trzeba bylo wyjsc z nami. Na Ciebie tez by patrzyli. – smiala sie Anika.
- To nie o to chodzi. Nie wiecie teraz o co chodzi w tym konkursie. – wyjasnila Tatty.
- Powiesz? – zapytala Ag.
- Max niech Wam wyjasni. -stwierdzila Tatty i pobiegla z Ell do… WC.
- Wiec sluchajcie. Zaraz wywieszona zostanie lista z kolejnoscia… – zaczela nam tlumaczyc. Z dziewczynami stalysmy i uwaznie sluchalysmy, w koncu ten konkurs byl dla nas wielka szansa. CD sie dobrze sprzedawaly, teledysk zostal dobrze przyjety, ale to nie to samo co TH czy inne dobre kapele. Koncertowalysmy za darmo w szkolach i festiwalach rodzinnych, wiec nie bylo z tego zadnych wysokich zyskow. Chociaz mimo wszystko na ulicy podchodzilo do nas dosc sporo osob i pytalo czy MY to te z BLACK BLUSH, brali autografy, robili z nami zdjecia i takie tam. Sprawialo nam to przyjemnosc, ale czasem meczylo.
Okazalo sie ze wystepujemy jako 5, zaraz po Tokio Hotel i jakiejs tam LaFee.
- Zobaczcie Tom’a… – powiedziala przejeta Agata. Spojrzalysmy na drzwi wejsciowe do sali i zobaczylysmy chlopaka Aniki, ktory bardzo zawziecie konwersowal z… jakas okropna blondynka!
- Nie obchodzi mnie on. W takich sytuacjach jak TA, ze nie mozemy pokazywac sie razem, nie jestem z nim. Jestesmy osobno i… nie znamy sie. – wyjasnila udajac spokojna, choc tak naprawde wiedzialam, ze mysli inaczej.
- Nic nie mowie, ale wiem jak jest… – rzekla Agata i poszla do automatu po czekolade.
- An nie przejmuj sie nim, to jest tylko chlopak, male zwierzatko, ktore nie mysli o innych. – Maksi przytulila An i poszla zobaczyc liste. Zostalam z przyjaciolka, ktora wyraznie sie lekko zmartwila.
- Przestan sie czopie martwic. – walnelam ja w plecy, az sie wyprostowala. – Podejdz do niego i zacznij nawijac, ze widzialas go w TV. Zobaczymy jak zareaguje. – doradzilam jej, a ta sie rozchmurzyla i na ustach pojawil sie jej usmiech.
- Przeciez obiecalismy sobie, ze nie jestesmy razem. – powiedziala po chwili.
- Ale o muzyce mozesz isc pogadac nie? Przeciez tego nie zabronili… – zasmialam sie. – A zreszta co Ci bede gadac. Idziemy do niego razem. – pchnelam przyjeciolke. Zlapalam sie pod reke i poszlysmy do Toma.
- Czesc jestem… Alex. To jest Anika. – powiedzialam puszczajac Tomowi oczko. Anika podala mu reke, on jej tez.
- Tom milo mi. – usmiechnal sie jak zawsze. – To jest… – wskazal na blondyne. – Holly. – dziewcyzna wyciagnela do nas reke.
- Ty tez wystepujesz? – zapytala Anika, ta cala Holly. Wbrew pozorom umiala dobrze grac.
- Solistka. – odpowiedziala.
- A co spiewasz? – tym razem JA zapytalam.
- Wlasna piosenke. – odpowiadala takimi pelnymi zdaniami, ze az mnie w glowie sie zakrecilo.
- A TY… Tom? Jestes z tego calego Tokio Hotel? – zwrocilam sie do chlopaka An.
- Tak, a wy? Black… Blush? – odpowiedzial zapytaniem.
- Tak. – zmowilam sie z An.
- Poznalem Was, na sali. Siedzialyscie z tylu… – mowil i sie zatrzymal, bo Holly cos zaczela pobakiwac. Wzrok zworiclismy na nia, a ta z ironicznym usmiechem wyciagnela reke do Toma i odeszla. Kiedy byla droga wolna, Anika stanela w pozycji bojowej i ‘cicho krzyknela’:
- Co to za siksa?
- Podeszla do mnie i powiedziala, ze widziala mnie w TV. – tlumaczyl sie od razu.
- Ale po co z nia gadales? – warczala na niego, jak dziki pies.
- An nie udawaj, ze jestes zazdrosna. – prychnal i spojrzal na nia spod byka. Musialam wkroczyc do akcji, bo wiedzialam, ze jesli tego nie zrobie to sie pokloca.
- Dobra dzieci. Daj mi Tomie Kaulitzu autograf na rece, ze niby my fankki czy cos. – wymyslilam wciagu 2s jakas wymowke i wyciagnelam z kieszeni bialej bluzy flamaster.
- A nie jestescie naprawde fanki? – spytal zmartiony piszac jakies szlaczki na mojej rece.
- Znam wszystkie piosenki na pamiec ciolku! – wyzwala go Anika. – Poza tym obiecales nam wejscie na koncert i jakos nie widze biletow!
- Jutro Wam dam. – obiecal i poszedl. A ja z An zrobilysmy sztuczny wrzask.
- JESU ! ANIKA! MAMY AUTOGRAF TOMA Z TH! – krzyknelam, udajac szczescie.
- JejkU! Jeszcze musimy isc do Billa! – wrzasnela An i pobieglysmy do Agaty i reszty. Calym zespolem poszly do poczekalni. Przygotowywalysmy sie psychicznie i fizycznie.
- Kurde! Matka dzwoni! – wrzasnela Tatty i wybiegla z pokoju. Siedzialysmy same, a zaraz potem Tat wrocila w towarzystwie Oscara.
- Dziewczyny. Mam dla Was dobry sposob na relaks. – powiedzial szczesliwy. Do kontaktu podlaczyl radiomagnetofon, wlozyl do niego CD i puscil. – Wyluzujcie sie…
* * *
- Do sali proszone sa dziewczyny z BLACK BLUSH. – krzyknela jakas dziewczyna. Weszlysmy do sali. Perkusja Elleine juz stala na srodku sceny, mikrofony tez.
- Dziewczynki szybciej, bo jest jeszcze masa ludzi, ktorych musimy przesluchac. – pospieszal nas jeden z jurorow. Weszlysmy szybkim tempem na scene. Przygotowalysmy sie i ja zaczelam grac pierwsze nuty “Did Ya Think”… Poszlo…
Wszystko szlo po naszej mysli. Rozkrecilysmy sie po refrenie i bylysmy totalnie na luzie. Te melodie Oscara pomogly nam. Razem z Ag i Tat wspomagalysmy An w spiewie. Wyszlo nam genialnie. Oscar ktory stal z tylu sali, klaskal w rytm muzyki, a Maksi… pojechala zalatwiac kolejne koncerty. Bylam podekscytowana i szczesliwa. Po skonczonej piosence pekla mi struna.
- Cholera! – krzyknelam.
- Dobrze ze juz skonczylysmy. – powiedziala spokojnie Agata. Spojrzalam na nia i usmiechnelam sie. Stanelysmy w rzadku i scisnelysmy sie mocno biodrami.
- Przedstawcie sie. – rozkazala starsza kobieta o siwych wlosach. Anika zlapala ciezko powietrze i zaczela:
- Jestesmy Black Blush. Od lewej: Tatiana, Agata, Alex, Ja-Anika, Elleine i Maksi, ktora jest naszym menagerem.
- Ile czasu gracie wspolnie? – zadal pytanie piekny szatyn.
- Od poczatku wakacji. – odpowiedziala znow Anika.
- Krotko… Ale dobrze Wam idzie. – rzekl znow piekny szatyn. Jego krystaliczne oczy swiecily sie w przyciemnionym swietle. Mialam ochote krzyknac: Hej piekny szatynie co robisz dzis wieczorem? , ale sie opanowalam.
- Krotko owszem, ale staramy sie poswiecic maksymalnie muzyce. – mowila Anika.
- Mam napisane, ze wydalyscie singiel, album i nagralyscie teledysk. Czemu bierzecie w takim konkursie udzial, skoro to jest niskobudzetowe i malo efektowne? – zadal pytanie glowny jury, podstarzaly blondyn w okularach z licznymi zmarszczkami na rekach i twarzy.
- Gramy koncerty w szkolach. Uczniowie, ktorzy nas zapraszaja nas namowili do tego. Stwierdzili, ze to bedzie dla nas wyzwanie. Jesli wygramy bedziemy mialy okazje pracowac z najlepsza wytowrnia w Niemczech, mianowcie z Universal Musik. Plyte nagralismy z mala wytwornia w Magdeburgu, ktora nie jest na tyle dobrze wyposazona, by dac nam to co chcemy. – wyjasnila Anika, scisnela mnie za reke i odetchnela.
- Taaa… Ale Wasz producent i jednoczesnie glowny menager Jim Witallo jest bylym pracownikiem Universal, czy ON nie mogl Was wprowadzic tam? Przeciez to zaden problem. – zadal pytanie znow ten sam stary dziad. Anika mocniej scisnela mi reke i zaciela sie.
- Jim jest dobrym czlowiekiem i jestesmy pewne, ze by nas mogl wprowadzic bez problemu w swiat muzyki, ale wolalysmy sie sprawdzic i wiedziec czy jestesmy na tyle dobre by grac dla wiekszej ilosci ludzi. – odpowiedziala po chwili An.
- Dobrze powiedziane. Przemyslana odpowiedziec. – mowila siwa babeczka, a reszta machala glowami i cos notowala. – A reszta grupy co tak cicho? Moze Ty nam cos powiesz… Alex? Tak? – zwrocila sie do mnie. Zrobilo mi sie goraco i serce podeszlo mi do gardla. – Powiedz nam jak sie nauczylas grac na gitarze. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze to jest trudna sprawa nauczyc sie grac.
- Mama mnie wyslala do szkoly muzycznej. Uczylam sie spiewu i wybralam sobie gitare klasyczna jako instrument. Mama chciala fortepian, ale tata stwierdzil, ze JA mam zdecydowac. Nauczylam sie grac w rok. Potem bylo coraz lepiej. Rodzice troche zainwestowali i kupili mi na urodziny gitare eletryczna, wlasnie TA. – wskazalam na moj skarb.
- Zdolna. – skwitowal piekny szatyn. – Dobrze jestescie wolne. Jutro o 10 TU ogloszenie wynikow. Do zobaczenia. – dodal po chwili, a my opuscilysmy sale. Ell z Anika zostaly, by pozbierac perkusje.
Kiedy wszystko bylo gotowe, o 20 odjechalysmy z Berlina do domu. Po drodze widzialam vana Tokio Hotel. Widzialam chyba nawet jak Bill i Gustav kiwaja, ale nie mialam sily odkiwac.
Pod nasza wytwornia stalo kilkanascie osob, ktore najwyrazniej na cos czekaly. Kiedy wyszlysmy z samochodu okazalo sie, ze to sa nasi fani ze szkol w Magdeburgu.
- Black Blush! – krzyczeli. Rozdalysmy pare autografow i zdjec, a potem weszlysmy do wytworni, by powiedziec o wszystkim Fransowi. Ku naszemu zdziwieniu w wytworni oprcz tych samych znajomych twarzy, byli tez…. chlopcy z TH!
- Drzwi zamkniete? – spytal Frans jakiegos ochroniarza.
- Tak tak. Ale idzmy lepiej do sali konferencyjnej. – stwierdzil i wszyscy razem poszlismy do sal, gdzie… byl jeden wielki stol a na nim pelno zarcia, picia, szampan. Czyli… jednym slowem… IMPREZA. Od razu z Billem i Tomem pobieglam do stolu z zarciem. Na papierowy talerzyk nalozylam sobie wszystkiego po trochu. Dziewczyny zapijaly sobie elegancko szampana, a reszta? Konwersowala. Poszlam z blizniakami usiasc sobie kolo Agaty, ktora zajadala sobie jakas salatke.
- Mozna? – spytal Bill przezuwajac kawalek frytki.
- Pewnie. – odpowiedziala nawet nie patrzac na nas. Tom niczym susel rzucil sie na krzeslo i od razu zaczal zajadac kurczaka w panierce, czy cos takiego. Bill, ktory w prawej rece trzymal skrzydelko, a w lewej kilka frytek, przezywal z otwarta buzia COS. A ja? Patrzylam na smutna Agate.
- Co sie stalo? – spytalam szeptem.
- Nic nic. – wymusila usmiech. Znow pochylila glowe nad salatke, ktorej nieubywalo.
- Cos z Martinem? – walnelam, to byla pierwsza rzecz, ktora przyszla mi do glowy.
- NIE! – wrzasnela i wybiegla z placzem z sali. Nie bieglam za nia, choc moze i powinnam. Wiedzialam, ze i tak mi nie powie, bo ja nie jestem odpowiednia osoba. Juz nie raz mi to powiedziala… Chociaz i tak ja kochalam jak siostre…
- Co jej sie stalo? – zapytal Bill przylykajac jedzenie.
- Pytaj mnie a ja Ciebie. -odpowiedzialam i wzielam do reki pare frytek, zaczelam je wolno jesc. Wpatrywalam sie w pusta przestrzen i myslalam.
- Alex. Hallo! Alex czopie! – uslyszalam w myslach glos Toma. Ocknelam sie:
- CO? – wrzasnelam.
- Nic, wygladasz jak sierota z ta otwarta buzia. – smial sie ze mnie.
- Wal sie brudzie! – krzyknelam i rzucilam w niego frytka. Ten nie zastanawiajac sie w ogole, rzucil we mnie kawalkiem miesa. Wiec wzielam odwet i zaczela sie wojna na jedzenie. Bill, ktory chcial uniknac oberwania czyms schowal sie pod stol.
- SPOKOJ! – wrzasnal ktos. Nic nie dalo. – USPOKOJCIE SIE DEBILE! – jeszcze raz uslyszalam ten sam glos. Tom przerwal ja tez i spojrzelismy na Anike, ktora na twarzy miala kawalek skory od kurczaka i troche sosu. Tom sie momentalnie zaczerwienil, ja zrobilam mine jak sral mnie pies, a Bill najnormalniej w swiecie wyszedl spod stolu i stanal obok Aniki wpatruja sie w nia jak w obraz.
- Chcesz chusteczke? – spytal Tom cicho.
- Spadaj! – warknela Anika i wyszla, Tom pobiegl za nia, a Bill z ironicznym usmiechem na twarzy podszedl do mnie i zlizal mi z policzka resztki sosu smietanowego.
- Dobra jestes. – delektowal sie.
- Wal sie. – pchnelam chlopaka w bok i poszlam do lazienki. Idac do wc widzialam Anike siedzaca na krzesle i Toma kucajacego obok niej, blagal o przebaczenie chyba. Idiota. Weszlam do lazienki i moja uwage przykula czerwona plama na lustrze i umywalce. Przeszlam powoli do kabin i zobaczylam lezaca Agate i trzymajaca w reku kawalek szkla.
- AGATA! – krzyknelam i podbieglam do przyjaciolki. Stracila przytomnosc. Wyciagnelam z jej reki szklo, owinelam nadgartek , z ktorego ciekla wczesniej krew i probowalam ja obudzic. Nie poszlo to na marne, bo ocknela sie i spojrzala na mnie pijanym wzrokiem.
- Czego? – warknela.
- Co Ty robisz idioto? – zapytalam ze strachem.
- Nic chcialam Was nabrac i jak zwykle mi nie wyszlo. – mowila wstajac.
- Co? – zdziwilam sie.
- Chcialam sie pociac, by upozorowac samobojstwo, ale nie umiem. Martin mnie zostawil rozumiesz? Wyjechal i powiedzial, ze nie chce mnie zabierac ze soba, bo mam tutaj LEPSZA robote. – mowila wycierajac twarz od, jak sie pozniej okazalo ketchupu.
- Jak Cie zostawil? – pytalam pomagajac jej wycierac sos.
- Normalnie. Nic mi nie mowil, ze ma zamiar gdziekolwiek jechac. Zostawil mi tylko wiadomosc na sekretarce, ze RANO jedzie i wroci za kilka miesiecy. Brzmialo to tak:
Sluchaj Agatko kochana. Jade do Los Angeles z tata do pracy. Nie chce Ciebie odbierac dziewczyna, macie grac koncerty i dbac o slawe. Nie konczce z Toba bo za bardzo Ciebie kocham. Jestes tym wszystkim co mam. Kocham, pa Marin.”
Koniec. Myslalam, ze go udusze. Dzwonilam, pisalam i nawet pojechalam do niego, ale nadaremno. Olal mnie.
- Kiedy to sie stalo?
- Wczoraj…
- Umiesz udawac.
- Wiem… No coz, dzis mi napisal sms, ze mnie kocha i wraca w marcu.
- Wroci. – przytulilam ja i wyszlysmy z kibelka nim by ktos nas zauwazyl.
- Co im? – zapytala Ag, widzac Toma i Anike patrzacych sobie w oczy nic nie mowiacych.
- Sama nie wiem… – odpowiedzialam. Weszlysmy do pokoju z zarciem i wszyscy wybyli. Znaczy sie Oscar, Frans i paru innych pracownikow wytworni. Patrzylam na nich jak na debili.
- Praca czeka. – powiedzial Frans i podal mi reke. – Idzcie sie bawic, tylko nie do pozna, bo zaraz po chlopakow wpadnie Zaki i zabiera ich, bo cos tam cos tam. – dodal i poszedl. Tatty z Ell Georgiem pili PONCZ xD, Bill i Gustav siedzieli i jedli ciacho. Podeszlysmy z Agata do stolika z owocami i zaczelysmy zajadac sie truskawkami ze smietana.
- Chlopacy! – uslyszalam gruby glos, odwrocilam glowe i zobaczylam Zakiego, ochroniarza chlopakow z TH. – Musimy jechac. Jutro sie zobaczycie znow. – powiedzial i wyszedl.
Pozegnalysmy sie z chlopakami i Ci pojechali, a my? Ja pojechalam sie wyspac, w sumie wszystkie tak zrobilysmy.
Nastepnego dnia o 11 znow do Berlina jechalysmy na rozstrzygniecie konkursu. Dotarlysmy tam i od razu pobieglysmy na sale. Usiadlysmy obok Killerpilze, tak jak dzien wczesniej. Bylam strasznie podniecona, spocily mi sie rece i trzeslam sie.
- Witamy ponownie. – powiedzial przystojny czlonek jury. – Jestem Paul Johenfold. Mam w tej kopercie – uniosl czarna koperte wielkosci kartek do drukarki {A4} i zaczal ponownie mowiec – wyniki wczorajszego konkursu. Trudno bylo podjac decyzje gdyzprawie wszyscy pokazalisie z tej dobrej strony. Koncerty byly swietne i rozmowy przeprowadzone po takze. W wiekszosci przypadkow bylismy mile zaskoczeni, ze gwiazdy tj. Tokio Hotel czy Black Blush raczyly nas odwiedzic, ale nie wiem czy to wlasnie TE grupy wygraly. Chociaz wiem, ale wszystko za chwile. Nagroda glowna jest podpisanie kontraktu z Universal Musik oraz wydanie plyty. Nagrody pocieszenia dla wszsystkich to koncert Green Day w Niemczech. Wejscie za kulisy i poznianie chlopakow. Anabell. – powiedzial i na scene weszla niska gruba szara kobietka.
- Witam wszystkich. Nie bede przedluzaj, od razu powiem jak sprawa wyglada. – wziela do reki koperte i zaczela ja otwierac, wyciagnela z niej biala kartke i przeczytala, a potem zlapala powietrze. – Pierwsze miejsce i kontrakt z Universal Musik wygraly dziewczyny z… – przerwala. – Black Blush! – swiatla pogasly, a JA znalazlam sie na innym swiecie. Zlapalam mocno Anike za reke i zaczelam piszczec ze szczescia. Nogi zaczely mi drzec, a oczy zamglily sie. Wstalysmy z dziewczynami i pobieglysmy na scene. Ludzie klaskali i gwizdali, najwodiczniej cieszyli sie razem z nami. Wskocyzlam na scene i przytulilysmy sie z dziewczynami…