• Archives
  • Categories
  • pozory mylą

    2010 - 06.17

    Siedziałam na parapecie wpatrując się w krople deszczu spływające po szybie. Po raz kolejny w ciepły ,letni dzień padało.
    „jak ja jej nienawidzę” ,pomyślałam ,po czym włączyłam TV.
    Właśnie nadawali wiadomości. „Uwaga dla nastolatek! Za niespełna kilka godzin do Loitsche przyjedzie zespół Tokio..” Nie słuchając dalej ,wyłączyłam telewizor.
    „Znowu Ci frajerzy. Nie rozumiem ,jak oni mogą się komuś podobać”. Ta myśl często mnie nachodziła. Nie miałam pojęcia ,co te wszystkie dziewczyny widzą w tych chłopakach. Mając już dość codziennych awantur z matką ,zeszłam na dół i wybiegłam z tego domu świrów.
    Zatrzymałam się w pobliskim lesie i usiadłam pod jednym z drzew. Nim się obejrzałam ,zatopiłam się w głęboki sen. Obudził mnie trzask łamiącej się gałęzi. Poderwałam się z miejsca jak oparzona i zaczęłam się rozglądać. Nie zauważyłam nawet ,ze nastała noc.
    Nie bałam się. Należałam do osób odważnych i pewnych siebie. Za plecami usłyszałam szepty.
    -kto tu jest?
    Krzyknęłam z nadzieją ,że otrzymam odpowiedź. Tak się jednak nie stało.
    -kim kurwa jesteś?
    Wybuchłam zdenerwowana. Ku mojemu dziwieniu ,w ciemności zaczęły mi się odsłaniać dwie sylwetki. Nie zastanawiając się nad niczym ,chwyciłam leżącą obok mnie gałąź i zdzieliłam jednego z „intruzów” po głowie. Usłyszałam tylko jęk. zamachnęłam się po raz drugi ,ale w tej samej chwili usłyszałam:
    -wyluzuj. Nic ci nie zrobimy. Tom ,nic ci nie jest?
    -odwal się Bill. Niezły cios jak na dziewczynę(skierował w moją stronę).
    Odezwał się „poszkodowany”.
    -o kurwa, to wy… chcę wam powiedzieć ,że nie należę do waszych fanek więc możecie spadać.
    -Nie mam zamiaru się stąd ruszać ,nie wiem jak ty Bill.
    -Ja też nie.
    Odezwał się czarnowłosy ,po czym obaj usiedli pod drzewem. Zdenerwowana ,odwróciłam się na piecie chcąc iść przed siebie ,jednak poczułam na ramieniu rękę jednego z chłopców. Odwróciłam się. Był to dredziaż ,zapewne Tom.
    -zostań. Nawet nie wiem jak masz na imię.
    -Jestem Ashley. A Ty Tom o ile się nie mylę?
    Skate przytaknął i wskazał miejsce żebym usiadła.
    Zaczęło świtać. Promienie porannego słońca przenikały przez liście drzew oświetlając nasze rozespane twarze. Otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę ,że przegadaliśmy całą noc. Siedziałam wtulona pomiędzy bliźniakami. „jak się miedzy nimi znalazłam? Przecież siedziałam naprzeciwko nich” ,pomyślałam i stwierdziłam ,że wypadałoby już wrócić do domu. Wstając zauważyłam ,że mam na sobie ogromną kurtkę dredziaża. „w moim guście. Oddam przy okazji”, uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam przed siebie. nagle poczułam czyjś oddech na plecach. Ledwo się odwróciłam ,a czyjeś usta zatopiły się w moich. Pod wpływem impulsu ,odepchnęłam od siebie chłopaka. Jak się okazało był to Bill.
    -Co robisz głupku?!
    Krzyknęłam zbulwersowana. Tom chyba to usłyszał ,ponieważ jak zauważyłam –wstał.
    -Przepraszam ale…
    -Cicho bądź. Nie ważne. Żeby mi to było ostatni raz bo oberwiesz jak twój brat wczoraj ,zrozumiano?
    Powiedziałam ,po czym obydwoje wybuchliśmy śmiechem. Niewtajemniczony skate zrobił pytająca minę.
    -wszystko w porządku ,Tom. Muszę iść.
    -zaczekaj!
    Nie zwracając na nic uwagi ,pobiegłam do domu. Przez całą drogę biłam się z myślami. „To są naprawdę fajni chłopcy.”
    „A może nie są takimi idiotami za jakich ich uważam?” „ten jeden jest naprawdę …” „Nie! pamiętasz? to są ci frajerzy z Tokio fotel!” „wiem ,ale…”
    ***
    Ledwo przekroczyłam próg domu a już mnie „napadła” matka.
    -Gdzieś ty była? Martwiłam się o ciebie. Całą noc cię nie było! chciałam dzwonić na policję!
    -tak? A od kiedy cię interesuje to ,co się ze mną dzieje? Mogłabyś się wreszcie zająć własnym życiem!
    Krzyknęłam i pobiegłam na górę do pokoju.
    Kto by pomyślał ,że sprawy ułożą się tak beznadziejnie? Mam dopiero 15 lat ,a matka juz mi niszczy życie. Opadłam na łóżko. Przymknęłam oczy ,lecz nagle uświadomiłam sobie ,że mam kurtkę Toma. Zdjęłam z siebie owy „worek” i poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
    Wychodząc z wanny poślizgnęłam się na mokrych kafelkach i nim się obejrzałam ,przewróciłam się z łoskotem na ziemię. Zawirowało mi w głowie …

    Comments are closed.