• Archives
  • Categories
  • Archive for Czerwiec, 2010

    tak szybko? Po zaledwie dobie znajomości?


    2010 - 06.23

    -Ashley ,co ty tam robisz?!
    Docierał do mnie głos. Była to z pewnością moja matka. Nie mogłam się ruszyć. Czułam tylko jak mi drętwieją nogi i ręce.
    -Ashley ,otwórz drzwi!
    Nawet jakbym chciała ,to nie mogłam ani odpowiedzieć na pytania ,ani otworzyć drzwi.
    Ku mojemu zdziwieniu ,matka zdołała otworzyć zamek nożykiem i wparowała do łazienki ze skamieniałą twarzą.
    -Boże ..
    -Na co się gapisz?! Pomóż mi wstać!
    Ryknęłam na nią ,zbierając przedtem siły ,aby cos powiedzieć. Minęła cała wieczność zanim doczołgałyśmy się na łóżko. Na szczęście ,upadek skończył się na kilku siniakach i rozciętej wardze. Matka próbowała mi przemyć ranę ,lecz ja ją odepchnęłam twierdząc ,iż sobie bez niej poradzę.
    Wyszła z pokoju zostawiając mnie samą ze sobą. Spojrzałam na zegarek ,który wybijał 7:49.
    Zdenerwowana i obolała starałam się ubrać. Przypadkiem ,kurtka dredziaża wylądowała na ziemi. Z kieszeni wypadła komórka. „a może by tak…”,pomyślałam i wzięłam telefon do ręki. Wyszukałam w kontaktach „Bill” i zadzwoniłam…
    -Bill ,to ja Ashley. Pamiętasz mnie?
    -Jak mógł bym zapomnieć. Stało się cos?
    -Nie. spotkajmy się. Weź ze sobą Toma i przyjdźcie na Friedrichstrasse 2.
    Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się. Wskoczyłam w moje szerokie skate spodnie ,bo akurat były pod ręką , bluzkę z krótkim rękawkiem i buty. zdążyłam wysuszyć włosy i zrobić sobie lekki makijaż. Ktoś zadzwonił do drzwi. Usłyszałam czyjeś kroki wchodzące po schodach. „Pewnie mamuśka ich zdążyła przywitać” ,pomyślałam wkurzona i otworzyłam drzwi ,aby wyjść z pokoju. Ujrzałam Toma idącego w moją stronę.
    -Gdzie jest Bill?
    Zapytałam nie mówiąc nawet „cześć”. Odniosłam wrażenie ,że Toma mało obchodził brat ,ponieważ odpowiedzi nie otrzymałam.
    -Chodźmy się przejść
    Zaproponował chłopak.
    -Nigdzie się nie ruszę dopóki mi nie powiesz gdzie jest Bill!
    -A co ty się tak o niego martwisz?
    -A co ,zazdrosny jesteś?
    Odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Tom najwyraźniej się wkurzył ,bo wziął mnie na ręce ,a raczej na plecy i zszedł ze mną na dół.
    -Co ty kurwa wyprawiasz pajacu!! Puszczaj mnie bo pożałujesz!
    Krzyczałam purpurowa ze złości wierzgając przy tym nogami i łupiąc pięściami w jego łopatki. O dziwo ,moja matka tego nie słyszała. „Szliśmy” ulicą ,aż do pamiętnego miejsca ,gdzie się poznaliśmy. Wtedy dopiero Tom mnie puścił. Otrzepałam się i zapytałam:
    -co masz mi do powiedzenia?
    Blondyn milczał. Najwyraźniej mnie nie słuchał. Wkurzona jeszcze bardziej zaczęłam wrzeszczeć:
    -O co ci w ogóle chodzi? Nie chcesz powiedzieć gdzie jest twój brat ,wynosisz mnie z domu a teraz milczysz!! Odpowiedz jak się pytam do cholery!!
    -Widzisz… pokłóciłem się z Billem. jak tylko wróciliśmy do domu ,zaczął gadać o tobie. Był nie do zniesienia…
    -Przejdź do rzeczy!!!
    Przerwałam chłopakowi ,który po raz kolejny mnie po prostu olał.
    -Wiedziałem ,że cię pocałował…wtedy ,gdy się śmialiście. Ash… ja…
    Ja chyba… ja cię kocham.
    „ja cię kocham” „ja cię kocham” „ja cię kocham”. Te słowa ugodziły mnie w środek serca.
    „tak szybko? Po zaledwie dobie znajomości?dziwne…coś mi tu nie gra” ,pomyślałam.
    Zupełnie się pogubiłam. „Ashley ,obudź się! to przecież ten frajer z Tokio Hotel!” ,przeszło mi przez myśl. Niestety frajer ,którego w tak krótkim czasie zdążyłam polubić. Nie dążyłam otworzyć ust aby coś powiedzieć bo chłopak przysunął mnie gwałtownie do siebie ,po czym zatopił swoje wargi w moich. Dałam się ponieść chwili. Czułam się wreszcie dowartościowana ,a zarazem bezpieczna. Wirowało mi w głowie. Tysiące myśli i obrazów przenikało przez mój umysł. Nie chciałam ,aby to się skończyło. Nie chciałam się od niego odkleić. Rozpadało się. Po raz kolejny w ciągu tego tygodnia rozpętała się wichura. My jednak nie zwracaliśmy na to najmniejszej uwagi. Krople letniego deszczu spływały po naszych rozgrzanych ciałach.
    -Tom..
    Wyszeptałam mu w usta. Wtem ,chłopak całował mnie jeszcze namiętniej niż przed chwilą.
    Odepchnęłam go od siebie ,po czym powiedziałam co mi leży na sercu.
    -Tom…ja nie mogę…nie chcę ,żeby to była przelotna ,wakacyjna znajo…
    Nie zdążyłam dokończyć ,ponieważ chłopak po raz kolejny zamknął mi usta gorącym pocałunkiem. Deszcz powoli ustawał. Czarne włosy opadały na moją mokrą twarz.
    Oczy miałam rozmazane. Ogarnęło mnie poczucie strachu ,lecz wiedziałam ,że z Tomem jestem bezpieczna. Jego kurtka ,którą miałam na sobie chcąc mu ja oddać ,wisiała na mnie przyklejając się do mokrego ciała. Tom również był cały mokry. „wyglądasz zaskakująco ładnie w przemoczonym ,luźnym ubraniu.” ,uśmiechnęłam się pod nosem patrząc na toma. „Muszę iść.” ,pomyślałam i bez zastanowienia odepchnęłam od siebie chłopaka.
    -Tom. Dopóki się nie pogodzicie z billem.. nie chcę was widzieć.
    Oznajmiłam. Ledwo zdążyłam oddać mu kurtkę ,która i tak wylądowała na ziemi ,ponieważ puściłam się biegiem z powrotem do domu.
    Weszłam do środka. Zamykając za sobą drzwi ,zsunęłam się po nich bezwładnie na wypolerowaną podłogę. Matka była najwyraźniej w pracy ,ponieważ dochodziła 11 rano.„jak dobrze ,że jestem sama.” ,pomyślałam i zmęczona udałam się do pokoju .

    *Obecnie jestem na wyjeździe i nie mam czasu napisać czegoś dłuzszego. Jak tylko wrócę do domu (za około tydzien) dodam kolejną część z lepszą fabułą*

    pozory mylą


    2010 - 06.17

    Siedziałam na parapecie wpatrując się w krople deszczu spływające po szybie. Po raz kolejny w ciepły ,letni dzień padało.
    „jak ja jej nienawidzę” ,pomyślałam ,po czym włączyłam TV.
    Właśnie nadawali wiadomości. „Uwaga dla nastolatek! Za niespełna kilka godzin do Loitsche przyjedzie zespół Tokio..” Nie słuchając dalej ,wyłączyłam telewizor.
    „Znowu Ci frajerzy. Nie rozumiem ,jak oni mogą się komuś podobać”. Ta myśl często mnie nachodziła. Nie miałam pojęcia ,co te wszystkie dziewczyny widzą w tych chłopakach. Mając już dość codziennych awantur z matką ,zeszłam na dół i wybiegłam z tego domu świrów.
    Zatrzymałam się w pobliskim lesie i usiadłam pod jednym z drzew. Nim się obejrzałam ,zatopiłam się w głęboki sen. Obudził mnie trzask łamiącej się gałęzi. Poderwałam się z miejsca jak oparzona i zaczęłam się rozglądać. Nie zauważyłam nawet ,ze nastała noc.
    Nie bałam się. Należałam do osób odważnych i pewnych siebie. Za plecami usłyszałam szepty.
    -kto tu jest?
    Krzyknęłam z nadzieją ,że otrzymam odpowiedź. Tak się jednak nie stało.
    -kim kurwa jesteś?
    Wybuchłam zdenerwowana. Ku mojemu dziwieniu ,w ciemności zaczęły mi się odsłaniać dwie sylwetki. Nie zastanawiając się nad niczym ,chwyciłam leżącą obok mnie gałąź i zdzieliłam jednego z „intruzów” po głowie. Usłyszałam tylko jęk. zamachnęłam się po raz drugi ,ale w tej samej chwili usłyszałam:
    -wyluzuj. Nic ci nie zrobimy. Tom ,nic ci nie jest?
    -odwal się Bill. Niezły cios jak na dziewczynę(skierował w moją stronę).
    Odezwał się „poszkodowany”.
    -o kurwa, to wy… chcę wam powiedzieć ,że nie należę do waszych fanek więc możecie spadać.
    -Nie mam zamiaru się stąd ruszać ,nie wiem jak ty Bill.
    -Ja też nie.
    Odezwał się czarnowłosy ,po czym obaj usiedli pod drzewem. Zdenerwowana ,odwróciłam się na piecie chcąc iść przed siebie ,jednak poczułam na ramieniu rękę jednego z chłopców. Odwróciłam się. Był to dredziaż ,zapewne Tom.
    -zostań. Nawet nie wiem jak masz na imię.
    -Jestem Ashley. A Ty Tom o ile się nie mylę?
    Skate przytaknął i wskazał miejsce żebym usiadła.
    Zaczęło świtać. Promienie porannego słońca przenikały przez liście drzew oświetlając nasze rozespane twarze. Otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę ,że przegadaliśmy całą noc. Siedziałam wtulona pomiędzy bliźniakami. „jak się miedzy nimi znalazłam? Przecież siedziałam naprzeciwko nich” ,pomyślałam i stwierdziłam ,że wypadałoby już wrócić do domu. Wstając zauważyłam ,że mam na sobie ogromną kurtkę dredziaża. „w moim guście. Oddam przy okazji”, uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam przed siebie. nagle poczułam czyjś oddech na plecach. Ledwo się odwróciłam ,a czyjeś usta zatopiły się w moich. Pod wpływem impulsu ,odepchnęłam od siebie chłopaka. Jak się okazało był to Bill.
    -Co robisz głupku?!
    Krzyknęłam zbulwersowana. Tom chyba to usłyszał ,ponieważ jak zauważyłam –wstał.
    -Przepraszam ale…
    -Cicho bądź. Nie ważne. Żeby mi to było ostatni raz bo oberwiesz jak twój brat wczoraj ,zrozumiano?
    Powiedziałam ,po czym obydwoje wybuchliśmy śmiechem. Niewtajemniczony skate zrobił pytająca minę.
    -wszystko w porządku ,Tom. Muszę iść.
    -zaczekaj!
    Nie zwracając na nic uwagi ,pobiegłam do domu. Przez całą drogę biłam się z myślami. „To są naprawdę fajni chłopcy.”
    „A może nie są takimi idiotami za jakich ich uważam?” „ten jeden jest naprawdę …” „Nie! pamiętasz? to są ci frajerzy z Tokio fotel!” „wiem ,ale…”
    ***
    Ledwo przekroczyłam próg domu a już mnie „napadła” matka.
    -Gdzieś ty była? Martwiłam się o ciebie. Całą noc cię nie było! chciałam dzwonić na policję!
    -tak? A od kiedy cię interesuje to ,co się ze mną dzieje? Mogłabyś się wreszcie zająć własnym życiem!
    Krzyknęłam i pobiegłam na górę do pokoju.
    Kto by pomyślał ,że sprawy ułożą się tak beznadziejnie? Mam dopiero 15 lat ,a matka juz mi niszczy życie. Opadłam na łóżko. Przymknęłam oczy ,lecz nagle uświadomiłam sobie ,że mam kurtkę Toma. Zdjęłam z siebie owy „worek” i poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
    Wychodząc z wanny poślizgnęłam się na mokrych kafelkach i nim się obejrzałam ,przewróciłam się z łoskotem na ziemię. Zawirowało mi w głowie …

    Zawistne fanki


    2010 - 06.07

    Wszystkie bylysmy bardzo szczesliwe. Wreczyli nam jakies dyplomy a potem powiedzieli ze mamy pokazac sie z naszymi ludzmi za tydzien
    bo musza zrobic wszystkie przygotowania.Wszyscy zlozyli nam gratulacje po czym nadeszla pora sie z tamdad zmywac.Pierwsi wyszli
    Tokio Hotel, za nimi my. pod budynkiem czekalo juz mnostwo rozwrzeszczanych fanek. Ochroniarze wkroczyli do akcji aby mogli bezpiecznie
    dojsc do samochodu. Nastepnie wyszlysmy my. Dziewczyny poszly przodem, za nimi ja a za mna Alex.
    -Alaaa-uslyszalam krzyk przyjaciolki. Odwrocilam sie i poczulam jak ktos szarpie mnie za wlosy.
    -Szmaty-Darly sie zagorzale fanki Tokio Hotel.
    Byl z nami tylko Oscar. Nie bylysmy tak rozpoznawane jak oni wiec nikt nie pomyslal o tym zeby wziac ze soba ochroniarzy.
    Rozwrzeszczane dziewuchy rzucily sie tez na reszte dziewczyn. Oscar staral sie nas ochronic lecz nie dawal sobie rady. Wszystkie chcialysmy
    uciec do samochodu ale tych malp bylo za duzo. Nagle okolo 5 rzucilo sie na mnie i zaczely mnie szarpac.
    -Zaki pomoz jej!!-Uslyszalam glos Tom’a. Ktory darl sie z samochodu!
    Nagle przybieglo kilku kolesi. Doprowadzili nas do samochodu. Wszystkie bylysmy w szoku. Ja nie moglam oddychac dlawiac sie lzami. Cala szyje mialam podrapana.
    Z niektorych zadrapan ciekla krew. Przejezdzajac kolo samochodu TH ktory jeszczal stal w miejscu zobaczylam Tom’a patrzacego w moja strone.
    Przylozyl reke do szyby. Ja zrobilam to samo po czym zsuwajac ja zaczelam jeszcze gorzej plakac.
    Gdy dotarlysmy do hotelu zostalysmy opatrzone. Darlam sie w nieboglosy kiedy jakas baba przylozyla mi do szyi gazik nasaczony spirytusem.
    Dziewczyny wciaz wstrzasniete dyskutowaly o calej sytuacji a ja siedzialam w kacie rozmyslajac czy takie zycie naprawde ma sens.
    Nagle zadzwonil moj telefon.Tom.
    -pokoj 304.-Powiedzial tylko po czym odlozyl sluchawke.
    -Alex!-Zawolalam ja. Reszta nawet nie zauwazyla jak odeszla tak byly pochloniete rozmowa.
    -Co?-Spytala
    -Chlopaki sa 2 pietra nizej.-Powiedzialam.
    -Wiem. Bill napisal mi sms’a ze Gustav z Georgiem zaraz przyjda a Ty i ja mamy zejsc na dol.
    -No to chodz-Powiedzialam wstajac.
    -Ej laski zaraz bedziecie mialy gosci.-Krzyknela Alex do reszty.
    -A Wy gdzie?-Spytala Ell
    -Jakby co to zaraz wracamy-Powiedzialam
    -A to batony-Uslyszalam glos Agaty gdy zamknelam drzwi.
    -A za to potem dostaniesz!-Powiedzialam cofajac sie na co ta tylko glupio sie smiejac wystawila mi jezyk.
    -Myslalam ze rozniose te suki-Powiedziala Alex uderzajac piescia w sciane.
    -Wez mi nawet nic nie mow-Powiedzialam wciaz smutna.
    -Nie przejmuj sie. Nastepnym razem spuscimy na nie bombe-Powiedziala Alex obejmujac mnie a ja sie usmiechnelam.
    Gdy zeszlysmy na dol Tom z kamienna twarza stal pod sciana i palil papierosa.Alex poszla do pokoju a ja podeszlam do niego niepewnie.
    Spojzal na mnie. Patrzylismy sie tak na siebie chwile po czym odwrocil sie zeby wypuscic dym.
    -Co jest?-Spytalam nagle nie mogac dluzej zniesc jego miny.W odpowiedzi wzruszyl tylko ramionami i znowu zaczal sie na mnie gapic.
    -Boli?-Spytal podnoszac moja brode i zerkajac na podrapana szyje.
    -Nie…Juz nie-Powiedzialam
    -Na pewno?
    -Tak.-Sklamalam bo pieklo nieziemsko.
    -Chodz.-Powiedzial wyrzucajac peta i wyciagnal rece. Wtulilam sie w niego.
    Poszlismy do pokoju Bill’a i Gustav’a.
    -Tylko skrzeczysz i skrzeczysz!-Uslyszalam glos Bill’a ktory najwidoczniej zwracal sie do Alex.
    -No dziwne zebym siedziala cicho!To ja sie sama zglosze do tego konkursu i masz mnie wybrac.-Darla sie do niego.
    -Ty chyba jakas chora jestes.Nie moge. A pozatym to nie byl nasz pomysl.-Mowil wkurzony.
    -Sorry ze przeszkadzam ale co sie dzieje?-Spytalam.
    -Pewnie chodzi o ta cala akcje BRAVO…-Powiedzial Tom wymuszajac smiech.
    -Jaka akcje-Spytalam
    -Czy Ty wiesz…-Zaczela Alex-Ze oni przez to ‘wspaniale’ czasopismo jakim jest BRAVO organizuja konkurs w ktorym czytelniczki wysylaja swoje zdjecia a oni wybieraja sposrod nich
    material na swoja dziewczyne?!-Powiedziala niemalze krzyczac jednym tchem.
    -To nie my organizujemy i to nie byl nasz pomysl!-Wydarl sie Bill wychodzac z siebie.
    -To sie nie zgodzcie!-Powiedziala Alex podpierajac sie.
    -Aaaaa!Zamknij sie bo Ci walne!-Powiedzial sciskajac ja z calej sily za ramie.
    -Prosze uderz mnie!No juz dawaj-Mowila Alex a chlopak coraz bardziej zaciskal zeby.-Czekam
    -Ach, zamilcz wkoncu.-Powiedzial puszczajac ja tak gwaltownie ze upadla na lozko i wstal. Zaczal krecic sie po pokoju drapiac w tyl glowy.
    -Zostajecie tu-Spytal mnie i Tom’a.
    -Tak.-Powiedzielismy rownoczesnie.
    -A co?-Spytal Tom.
    -Ide na gore do chlopakow.-Powiedzial ruszajac w strone drzwi. Odwrocil sie jeszcze i spojzal kamiennym wzrokiem na Alex, po czym wyszedl.
    Usiadlam kolo niej a ona zaczela plakac.
    -Czemu wyjesz?-Spytal Tom.
    -Bo jest palantem i sie na mnie drze!-Powiedziala chowajac twarz w poduszke.
    -Alex wytrzymamy ten glupi konkurs…To tylko chwyt reklamowy-Powiedzialam siadajac kolo niej.
    -A gdzies to mam!Niech sobie szuka nowej!-Powiedziala podnoszac sie.-Ciekawe czy tez by go obrzyganego ciagnela do domu jak ja na obozie.
    -O wlasnie oboz…To byly czasy-Powiedzial Tom rozmarzony.
    -SLUCHAJCIE!!-Do pokoju wpadl Bill.
    -Co?-Spytalam.
    -Nie uwierzycie!-Mowil trzesac sie caly.
    -W co?-Pytal Tom.
    -Ide sobie i nagle cos duzego wyszlo zza rogu. Patrze w gore a tam…
    -Ben?-Przerwala mu Alex
    -Otoz to!!-Wskazal na nia palcem. Mowil jak opetany.-Ach…Zapomnialem, nie gadam z Toba.-Powiedzial normalniejac.
    -Ty stary co on tu robi?Ide zobaczyc-Powiedzial Tom zrywajac sie z fotela po czym oboje wybiegli z pokoju.
    -Ino ja zartowalam z tym Ben’em.-Powiedziala spokojnie Alex.
    -Myslisz ze naprawde go widzial?-Spytalam.
    -A ciul go wie…Wiem ze jest palantem.Chodz idziemy obczaic-Powiedziala po czym zerwalysmy sie z wyra.
    -Poczekaj ja pierwsza zobacze-Powiedziala Alex wychylajac glowe z pokoju.-O boze!-Krzyknela cofajac sie. Zamknela drzwi, oparla sie o nie i zaczela sie histerycznie smiac.
    -Co?Co jest? Ja tez kurde chce!-Powiedzialam popychajac ja lecz ona tylko zsunela sie do pozycji siedzacej i dalej sie smiala.
    -No co jest?-Powtorzylam.Lecz ona tylko sciskajac sie za brzuch pomachala przeczaco glowa bo nie byla w stanie wydusic z siebie slowa. Jej twarz byla czerwona a z oczu kapaly lzy.
    -Oj odejdz ze-Powiedzialam popychajac ja noga. Tym razem lezala zwinieta w glebek.
    Chcialam szybko wyskoczyc zobaczyc co sie dzieje lecz widzac w jakim stanie byla moja kumpela, wzielam 3 glebokie oddechy po czym powoli otworzylam drzwi.
    Na korytarzu stali Tom i Bill a kolo nich Ben. Nie byloby w tym nic smiesznego gdyby nie to ze mial fryzure identyczna jak Bill, czarne lateksowe spodnie oraz pomalowane paznokcie a
    blizniacy podpisywali mu sie z dwoch stron tlustego brzucha wyplywajacego z owego sexi wdzianka.
    Postanowilam ze nie poddam sie tak szybko jak moja przyjaciolka i poszlam w strone chlopakow.
    -Ej!Co ona tu robi?-Spytal Ben zblizajac sie w moja strone. Zrobilam wielkie oczy.-Znam wszystkie wasze piosenki na pamiec-Powiedzial lapiac mnie za ramiona.Dasz mi autograf?-Spytal
    -Eee…Tez na brzuchu?-Spytalam podnoszac brew.
    -Tak poprosze-Wystawil sadlo a Tom z Bill’em dusili sie smiechem za jego plecami.
    Kiedy bylo juz po wszystkim pozegnalismy sie z nim i cala nasza trojka ruszyla spowrotem do pokoju.
    -Fajnie co?-Spytal Tom
    -Nie nawidze Was!Stalam tam przerazona podpisujac sie na jego sapiacym brzuchu a Wy zamiast mnie ratowac glupio sie smieliscie-powiedzialam z zalem.
    -Musisz sie przyzwyczaic-Powiedzial Tom-My tez nie raz bedziemy musieli podpisywac sie na czyims biuscie
    -Albo posladku-Dodal Bill.
    -Ehe-Baknelam popychajac ich po czym weszlismy do pokoju.
    Alex juz w miare uspokojona lezala na lozku i grzebala w telefonie.
    -Co robisz?-Spytal jej Bill.
    -Pisze.-Powiedziala nawet nie patrzac w jego strone.
    -Do kogo?-Do kolegi.
    -Fajnie.Mogla bys zejsc z mojej bluzy, bo mi zimno?-Spytal ciagnac za rekaw bluzy na ktorej siedziala.
    -Cos jeszcze?-Spytala gdy juz udalo mu sie ja wyciagnac.
    -Mozesz przestac mnie irytowac?-Spytal krzywiac sie.
    -Cos jeszcze?-Powiedziala z ironia.
    -Czyli zejsc mi z oczu?
    Ta podniosla sie i wyszla z pokoju.
    -Nie za ostro?-Spytal go Tom.
    W odpowiedzi Bill ciezko wypuscil powietrze. Usiadl i zakryl twarz w dloniach.