• Archives
  • Categories
  • Jak się rozdzieliliśmy…..

    2010 - 05.24

    Jak się rozdzieliliśmy z Aniką i Tomem, wraz z Billem poszliśmy do mnie. Po cichutku weszliśmy do domu.
    - Rodzice są? – spytał szeptem.
    - Chyba… Nie wiem zresztą. – odpowiedziałam. Zamknęłam drzwi na klucz i pchnęłam Billa do mojego pokoju. Chłopak rozsiadł się na łózku, a ja zamknęłam drzwi na zamek. Zapaliłam kilka świeczek, małe światełko i zaczęłam się przy nim przebierać.
    - Ekhem. – chrząknął cicho. Spojrzałam na niego, a ten zasłaniał tylko oczy dłonmi.
    - Wstydzisz sie mnie? – zapytalam zdziwiona. Nigdy nie pomyslalabym, ze moj wlasny chlopak sie mnie wstydzi.
    - Nie tylko to tak glupio. – powiedzial szorstko. Usmiechnelam sie i zalozylam top. Usiadlam obok niego i popatrzylam mu prosto w oczy. Czarne zrenice w tak ciemnym swietle sie blyskaly, a na ksztaltnych ustach pojawil sie lekki usmiech. Mialam ochote go pocalowac, ale wiedzialam, ze jesli to zrobie, dojdzie do czegos wiecej. Chociaz… bardzo tego chcialam. Bill byl moim pierwszym prawdzimym chlopakiem, z ktorym przechodzilam chwile wzlotow i upadkow, ale mimo tego bylismy razem.
    - Szkoda, ze oni sa. – pokazal na sciane, oznaczalo to, ze wkurzyl sie, ze sa moi rodzice.
    - Czy ja wiem?! – rzeklam niepewnie.
    - Nie chcesz? – zapytal. Jego rece spoczely na moich i lekko zacisnal piesci. Poczulam lekki dreszcz, ale mimo wszystko przyjemny.
    - Bill nie wiem. Teraz nie mowmy o tym. Idzmy… spac. – rzeklam i polozylam sie. Chlopak legnal obok mnie i w taki oto sposob zasnelam.
    Rankiem, kiedy otworzylam oczy, ujrzalam burze czarnych wlosow. Mialam je wszedzie, w nosie, w buzi, w oczach. Zerwalam sie i zaczelam wyjmowac jakies resztki z wszystkich czesci buzi.
    - Co Ci? – spytal chlopak, przecierajac oczy.
    - Zrob cos z pudlem ok? – rzeklam irocznicznie.
    - Ha? – sapnal. Nie wiedzial o co chodzi. Machnelam reka i wyszlam z pokoju. W kuchni odziwo byl ojciec.
    - Masz dyzur w kuchence? – zapytalam ironicznie.
    - Kawy nie mozna sobie zrobic? – warknal ojciec.
    - A rob co chcesz. Ale ja nie bede po tobie zmywac! – powiedzialam.
    - Ktos jest u Ciebe? – spytal tato i usiadl na taborecie.
    - Bill. – odpowiedzialam i wyjelam dwa jogurty z lodowki. Chcialam juz wyjsc, ale tata mnie zatrzymal.
    - Ile mam Ci pieniedzy zostawic? – zapytal obojetnie.
    - A co?
    - Przeciez mowilismy, ze z Aniki rodzicami jedziemy na Rodos. – zdziwił się.
    - No tak, ale po co ty chcesz mi jakiekolwiek pieniądze zostawiać skoro ja mam. Przeciez z wydania plyty dostalysmy troche kasy juz wiec mam odlozone na moim koncie w banku.
    - Ale to sa TWOJE pieniadze, na przyjemnosci, a na te kilkanascie dni co nas nie bedzie dam Ci JA. – mowil z troska.
    - Ile dasz tyle dasz. – pocalowalam go w czolo i wrocilam do Billa. Ten jak gdyby nikt nic lezal sobie w lozku i grzebal cos w telefonie.
    - Dostalem sms od Aniki. – powiedzial zmarnowany.
    - Co napisala? – usiadlam obok Billa. Dalam mu jogurt i sama zaczelam zajadac sie owocowa fantazja.
    - Wiesz co? Bierzecie udzial w konkursie “SuperStar Show”? – zapytal i otworzyl wieczko od jogurtu.
    - Aniki ojczym mial zalatwic nam wejscie. Bardzo chcialbysmy tam wystapic to jest dosc duza szansa na osiagniecie slawy. – mowilam podniecona.
    - Bierzecie udzial. Napisala MI sms, bo twoj telefon zostal u niej w torebce.
    - Ze co?????????????????????? – zaksztusilam sie truskawka.
    - Twoj telefon… – zaczal Bill.
    - Nie to! Bierzemy udzial w SuperStar Show???????????????????????????
    - Tak. Jim czy ktos tam zalatwil Wam wejscie.
    - I kiedy to jest? Napisala Cos jeszcze? Kurka gdzie moj telefon? – zaczelam szalec, Bill patrzyl na mnie jak na wariatke.
    - Pojutrze. Wiem kto wystepuje, ma sie te znajomosci. – zasmial sie.
    - Ktos znany bedzie?
    - Tokio Hotel, Black Blush, Killerpilze, LaFee…i pare innych… – mowil wyliczajac sobie na palcach.
    - Wy tez bedziecie? – spytalam zmarnowana.
    - Tak bedziemy rywalizowac.
    - Super… – zrobilam oczy jak denka od butelki po piwie i polozylam sie kladac pudelko po jogurcie na ziemie.
    - Nie cieszysz sie? – zlapal mnie za dlon i spojrz gleboko w oczy.
    - Nie, bo myslalam, ze wygramy, a przy Waszych zdolnosciach muzycznych to ja wymiekam! – powiedzialam i zaslonilam twarz poduszka.
    - ALEX! – warknal Bill. – Glupia jestes!
    - Wiem… – przyznalam mu racje.
    - Jestescie naprawde swietne! TY umiesz cudnie grac na gitarze! Anika spiewa pieknie i w ogole jestescie COOL! I powiem Ci w tajemnicy, ze kupilem Wasza plyte i singiel! – odslonilam oczy i polecialy mi lzy.
    - Ja Twoje tez mam! – rzeklam i przytulilam sie do Billa.

    Comments are closed.