No wiec drogie dzieci chcialam przeprosic za to ze tak zadko pisze ale jak wiecie musze zaliczyc niemiecka szkole i mam przez to duzo nauki.
Notka krotka, bo nie moge sie od dzisiaj na niczym skupic poniewaz dowiedzialam sie ze 30 km od mojego miasta odbedzie sie koncert TH, juz 2 w moim zyciu i poki nie bede miec biletow w rece spokojna nie bede;D
Nie bede sie rozpisywac bez sensu. Czytac prosze.
Z pamietnika Aniki:
Przez kolejne 2 miesiace gralysmy tzw. darmowe koncerty. Mowie „tzw“ poniewaz kieszenie ludzi ktorzy na nie przychodzily nie ucierpialy, za to nam pewne instytucje za to placily.
Prawdziwe zycie wschodzacej gwiazdy troche sie roznilo od tego ktore sobie wyobrazalysmy.
W kazdym wywiadzie musialysmy mowic tyle samo i moglysmy opowiadac tylko o wybranych fragmentach ze swojego zycia. Te „ostrzejsze“ jak to mowil na menager musialysmy zostawic wrazie gdyby robilo sie o nas cicho.
W koncu ludzie z branzy oglosily ze dostaniemy 3-tygodniowy urlop.W tym czasie mila byc planowana formalnie nasza trasa koncertowa.
Juz pierwszej wolnej soboty razem z dziewczynami postanowilysmy ze bedziemy korzystac z wolnego czasu jak tylko sie da.
Dzien wczesniej nocowala u mnie Alex. Rano (nie wiem jakos o 13.00 ;p) jak tylko wstalysmy pobieglam po paczke chipsow i cole. Do 15.00 lezalysmy w koldrze i okruchach robiac sobie frajde z tego ze widzimy sie w telewizji. Nagle zadzwonil dzwonek do drzwi.
-Idz otworz-Mowilam do Alex
-A co ja u siebie jestem?-Spytala oburzona
-Nie wazne…Otworz no.
-Nie chce mi sie.
-Otworz bo…Moj brzuch…Zaraz urodze chipsowe dziecko.
-Przyj przyj!-Darla sie Alex
-Oh spadaj-Powiedzialam ruszajac aby otworzyc temu komus.
-Iiiiiiiii!!-Wydarlam sie gdy zobaczylam kto stoi w progu.
-Kochanie!-Krzyknelam rzucajac sie Tom’owi na szyje.
-Dus, dus poki mozesz-Powiedzial dajac mi buzi
-A ty co tutaj robisz?-Spytalam
-To samo co ty matolku.
O dziwo gdy weszlismy do mojego pokoju lozko bylo juz poscielone I w miare panowal lad.
-Co tu tak czysto?-Spytalam
-Ja to mam refleks-powiedziala wpadajac z becksami do pokoju Aleks.
-Aaaaaaaa!!-Wydarla sie-Tom!!Co ty tutaj robisz?!-Spytala rzucajac sie na niego.
-No jest I nasz oszolom-powiedzial Tom witajac sie z nia.
-Wam tez trase planuja nie?-Spytala.
-No.A co nawet nie pytasz gdzie Bill?
-Gdzie?Gdzie Bill?-Spytala sciskajac butelke z piwem.
-On…on odszedl.-Powiedzial Tom udajac ze przeciera lezke.
-Jak odszedl…Z zespolu moze co…?-Spytalam
-Ty imbecylu-Powiedziala Alax zrzucajac mu czapke z glowy.
-Co Ty robisz? Daj lepiej piwa kobieto-Poweidzial wyrywajac jej piwo z reki.
-Ja Tobie w morde moge dac-Powiedziala krztuszac sie piwem a my zaczelismy sie smiac.
-Po plecach ja poklep-Powiedzial Tom smiejac sie.
-Po dupie!-Powiedziala Alex gdy przestala kaszlec.-Ide do Bill’a zadzwonic powiem mu jakiego brata ma glupiego!
-On wie!-Powiedzial Tom.
-Zaraz wracam-Powiedziala Alex wychodzac z pokoju I nucila “we belong together”.
-I co?-Spytalam jak wrocila.
-Niedlugo przyjedzie! Ide sie ubrac.-Powiedziala biorac swoja Torbe.
Wiedzialam ze jesli Alex pojdzie do lazienki to mamy ja z glowy przynajmniej na 2 godziny.
-Teskniles?-Spytalam dokrecajac mu dredy gdy trzymal glowe na moich kolanach.
-Bardzo.-Powiedzial zagapiony w sufit.
-To dlaczego tak zadko dzwoniles lub nie odbierales telefonu?
-Sluchaj An.-owiedzial podnoszac sie.-Dobrze wiesz jak to jest gdy kilkadziesiat osob na raz ma nad Toba kontrole. To nie jest tak ze ja nie chcialem, itd. Nie moglem. Zrozum to w koncu.-Mowil to wszystko spokojnie ale wiedzialam ze jesli powiem jeszcze slowo to wyjdzie z siebie.
-No ok. Juz rozumiem. Nie chce sie z Toba klocic. I nie bede.-Powiedzial i mnie pocalowal.
-Idziemy dzisiaj do Los Heaven?-Wyskoczyl nagle z propozycja.
-Ze co?Po co?
-Tak sobie. Zawsze tam chodzilismy. Troche sie stesknilem za tym miejscem.-Powiedzial.
-Ja w sumie tez. Obdzwonie wszystkich-Powiedzialam siegajac po telefon.
Po lacznie 30 minutach gadaniem z kazdym po kolei okazalo sie ze prawdopodobnie idziemy tylko my, Alex i Bill bo reszta jak to kazdy z nich mowil „chce sie soba nacieszyc i moze jutro gdzies wypadniemy“.
-No dobra chodz na dol.Moze Alex jest juz gotowa.-Pociagnelam go.
Moja kumpela wystrojona siedziala juz na kanapie i ogladala TV.
-No to teraz moja kolej.-Powiedzialam wyciagajac recznik z szafy.
-ooo jezu…Kolejne 3 godziny? To co gramy w szachy?-Zwrocil sie Tom do mojej kumpeli.
-No to gramy.-Powiedziala podnoszac swoje zasiedziale cialo z kanapy a ja poszlam do lazienki.
W przeciwienstwie do niej mi calkowite przygotowywanie sie zajelo tylko 30 min.
-A wy chlory co robicie?-Spytalam widzac jak popijaja sobie whisky mojej mamy.
-Eee…no tego…w syachy gramy nie-Powiedzial Tom robiac te kretynski usmiech ktory…tak kochalam. Nagle zadzwonil domowy. Odebralam. Byla to mama Alex.
-Kto to?-Pytali gdy odlozylam.
-Twoja mama-Zwrocilam sie do kumpeli.
-Co?Co mowila?!
-Ze ma 4 bilety I razem z moimi starymi po jutrze jada na Rodos z okazji ich rocznicy.-Powiedzialam spokojnie nie zupelnie swiadoma tego co bedzie sie dzialo pod ich nieobecnosc.
-Aaaaaaaaaaa-Wydarla sie Alex-To cudownie.
-Drzwi otworz-Powiedzialam
-A po cio?-Spytala
-Bo ktos dzwoni.
-To ty otworz-Powiedziala smiejac sie.
-Ja juz otwieralam.
-To bedzie dyzur.Dzis ty, jutro ja.-Ah te jej pomysly.
-Spadaj-powiedzialam i poszlam otworzyc.
W progu stala jakas blondynka a za nia szedl Bill.
Przywiatalam sie z nim jak zwykle czyli buzi w policzek.
-A to kto?-Spytalam cicho gdy bylismy na przed pokoju.
-Corka tego dzwiekowca. Mam sie nia dzisiaj opiekowac -Powiedzial smiejac sie chamsko dziewczyne.
-No pieknie-Powiedzial na widok Alex gdy weszlismy do pokoju.
-Aniolku!-Krzyknela rzucajac sie na niego.
-No juz daj mi usiasc bo wykonczony jestem-Powiedzial idac w strone kanapy a ona objela go w pasie I sciskala jak jakiegos pluszaka.
-Moge drinka dostac?-Spytal gdy w koncu udalo mu sie usiasc.
-Pewnie.A ty cos chcesz pic-Spytalam blondyny z antypatyczna twarza.
-Nie, dzieki.-Powiedziala sucho I gapila sie na Tom’a.
Poszlam do kuchni a Alex pobiegla za mna.
-Kurde!Nie wiem kim jest ten blond kon, ale zapomnialam ze nikt nie moze wiedziec ze z nimi jestesmy-Powiedziala Alex wkurzona.
-Cicho!Nie jest tak zle.Wez to-Powiedzialam dajac jej szklanke.
-Trzyyyyymaj bracie!!!-Krzyknela Alex dajac Bill’owi szklanke-Co jest ziom?-Spytala sprzedajac mu muke w ramie.Nie bardzo wychodzilo jej udawanie kolezanki.
On natomiast patrzyl sie na nia jak na idiotke a ta robila do niego miny pokazujac na owa dziewczyne.
-Eeee…no moze bys powiedziala chociaz jak na imie masz?-Powiedzial Tom wyraznie na nia napalony.
-Franziska-Powiedziala dumnie a ja z Alex polykalysmy na zmiane porcje smiechu nie chcac byc chamskie.
-Eee…no ladne imie masz-Powiedzialam
-Wiem.-Baknela
-A wlasciwie kim jestes?znamy sie?-Spytal Tom.
-No to corka Maxa tego od dzwieku. On tez tu jest chwilowo bo sprawy zalatwia I powiedzial zebysmy dzisiaj pokazali jej miasto-Powiedzial Bill.
-O matko!! To ona?!-Zerwal sie Tom
-Ekhm…Nie zapominaj ze ja tu jestem ok?-Powiedziala oburzona.
-Ty…Ty kurde ino ruda bylas…i taka…taka…-Mowil robiac rekami koliste ruchy i idac w strone kuchni w ktorej progu stalam.
-Przy kosci troszeczke-powiedziala dziewczyna
-Troszeczke yhym. Tlusta-powiedzial tak zeby ona nie slyszala gdy przechodzil kolo mnie.
-Chodz tu-Powiedzial gdy robil sobie drinka.Byl lekko wstawiony.
-Co chcesz?-Spytalam
-Buzi mi daj bo przy niej nie moge. Jutro go spiore za to ze ja przyprowadzil-Powiedzial obejmujac mnie.
-A co nie podoba Ci sie?-Spytalam
-Chora?Ona do Bill’a swirowac bedzie.Hehe on to zawsze ma szczescie u plci przeciwnej-Powiedzial i zaczal cos rapowac idac spowrotem do pokoju.
-No dobra chlopaki idziemy do Lost…?-Spytal dziarsko wkraczajac do salonu. Na szczescie Alex w nim nie bylo.
-No wiesz, wypraszam sobie!-Powiedziala Franzi prawie bulgoczac.
-Oj dobra, dobra, wybaczy pani-Powiedzial zalaczajac muzyke i zaczal tanczyc.
Po chwili pzyszla Alex i tez zaczela dygac. Byla w takim samym stopniu trzezwosci jak moj chlopak. Bill tez juz ich doganial. Postanowilam ze nie jestem godna takiego zgorszenia zeby siedziec trzezwa razem z ta delikwentka I pobielam bo kolejna butelke whisky.
Nasza kameralna imprezka zaczela sie rozkrecac. Alex z Tomem tanczyli a ja z Bill’em gadalismy o jakichs bzdurach.
-Chcesz pic?-spytalam Franzi bo juz nie moglam patrzec na dretwusa.
-Nie ja do domu zaraz jade.-Powiedziala chamsko.
-Juz Ci takxi zamawiam-Powiedzial Bill nie patyczkujac sie.
-Ok.-Powiedziala wielce obrazona, pozegnala sie ze wszystkimi, przy czym wcisnela Tom’owi karteczke z numerem telefonu i wyszla przed dom.
-Cio to?-Powiedzial Tom cienkim glosem wyjmujac owy swistek.-Czy ja wygladam jak kontener?Z tym to do biura matrymonialnego.
-Tom nie badz brutalny.-Powiedzialam do niego smiejac sie.
-E tam…Bawimy sie-Powiedzial zglosniajac muzyke.#
-Mrrrrrr…Teraz Cie zgwalce-Powiedziala Alex siadajac Bill’owi na kolana I zaczela go calowac.
-Tobie sam sie oddam-Powiedzial
-To chodz-Pociagnala go za reke. Po chwili znikneli w ktoryms pokoju.
-W koncu sami-powiedzial Tom siadajac kolo mnie.
-Calkiem sami to bedziemy potem-powiedzialam dajac mu buzi po czym wstalam.
-Dobra wychodzimy-Krzyknal Tom
Po chwili przyszli tez Alex z Bill’em. Wszyscy wsiedlismy do taxowki. W radio lecialo wlasnie “everything I’m not” na co wszycy zaczelismy sie glupio podsmiewywac.
W koncu bylismy na miejscu. Weszlismy do baru. W srodku bylo duzo naszych starych znajomych. Wszyscy sie zlecieli I zaczeli. Nawet najwieksi wrogowie zaczeli nam “wchodzic w dupe”. W srodku byl tez Gustav i Maxi. Reszta podobno zostala w domu.
Po jakichs 2 godzinach siedzenia i tanczenia na zmiane mialam ochote na papierosa. Razem z Tomem i Alex wyszlismy przed lokal.
-No jest I ona-Krzyknal ktos z tylu-Telewizyjna suka z pedalem.
-O nie…-Powiedzialam na widok Olliego
Alex podeszla do niego.
-Sluchaj Ollie wynos sie-Powiedziala wyrzucajac peta.
-Wystawilas mnie.Kosza mi dalas-Powiedzial.Byl rowno nachlany.
-Prosze wynos sie-Posila Alex. A Tom momentalnie wytrzezwial przygladajac sie ze skupieniem tej calej sytuacji.
-Zostaw ja slyszysz?-Krzyknelam
-A Ty sie zamknij sciero-Uslyszalam w odpowiedzi.
-Powtorz-Powiedzial Tom.
-A co nie slyszysz pedale?-Krzyknal.
-Przestancie!-Krzyknela Alex-Blagam Cie skurwielu wynos sie!-Prosila Alex cedzac przez zeby.
-Jestes dla mnie zwykla dziwka-powiedzial uderzajac ja w twarz po czym splunal.
Tom wyrzucil papierosa.
-Tom prosze-Powiedzialam lapiac go za koszulke lecz on sie wyrwal.
To byl ulamek sekundy. Zamachnal sie I wysadzil mu bombe w szczeke.
Byl tak pijany ze osunal sie tylko po scianie i siedzac pod nia plujac krwia krzyczal tylko „jeszcze Cie dorwe“.
-Idziemy do domu. Nie mam ochoty siedziec w tej melinie.-Powiedzialam wsciekla pzytulajac pzyjaciolke. Wiedzialam jak bardzo byla uczulona na jakakolwiek przemoc.
Po chiwili wyszedl Bill.
-Co sie stalo kochanie?-Spytal widzac placzaca Alex. Ta tylko wtulila sie w niego.
-Nie wiesz jak to jest ok?Przyjaznilam sie z nim od dziwcinstwa-Mowila do Bill’a gdy juz siedzielismy w taksowce.
-Dobra ja juz nic nie mowie skoro Ci odpowiada jak Cie ktos tak nawzywa no to ok.-Powiedzial wsciekly.
-Przestancie sie juz klocic.-Powiedzialam
-Ja jade do domu…Jedziesz ze mna?-Spytala Alex Bill’a
-Jade.
Wysadzilismy ich po czym pojechalismy z Tom’em do mnie.
-Nie wiedzialam ze z Ciebie taki kozak-Powiedzialam do niego gdy lezelismy na moim lozku.
-Wiesz jak na mnie wyskoczy to jak trasa bedzie zaplanowana bede miec swoich osobistych ochroniarzy-Powiedzial wystawiajac mi jezyk.
-Ja Cie obronie-Powiedzialam dajac mu buzi.
Jego rece zaczely wedrowac po calym moim ciele. Po plecach przeszedl mnie dreszcz.
W koncu schodzily nizej i nizej. Po chwili bylam juz w samych majtkach I staniku a on w tylko w bokserkach. Slyszalam jego kazde bicie serca.
-Chcesz tego?-Szepnal mi do ucha przerywajac na chwile swoje pocalunki.
-Tak.-Powiedzialam. Bylam tego pewna jak niczego w zyciu…