• Archives
  • Categories
  • Archive for Maj, 2010

    Jak się rozdzieliliśmy…..


    2010 - 05.24

    Jak się rozdzieliliśmy z Aniką i Tomem, wraz z Billem poszliśmy do mnie. Po cichutku weszliśmy do domu.
    - Rodzice są? – spytał szeptem.
    - Chyba… Nie wiem zresztą. – odpowiedziałam. Zamknęłam drzwi na klucz i pchnęłam Billa do mojego pokoju. Chłopak rozsiadł się na łózku, a ja zamknęłam drzwi na zamek. Zapaliłam kilka świeczek, małe światełko i zaczęłam się przy nim przebierać.
    - Ekhem. – chrząknął cicho. Spojrzałam na niego, a ten zasłaniał tylko oczy dłonmi.
    - Wstydzisz sie mnie? – zapytalam zdziwiona. Nigdy nie pomyslalabym, ze moj wlasny chlopak sie mnie wstydzi.
    - Nie tylko to tak glupio. – powiedzial szorstko. Usmiechnelam sie i zalozylam top. Usiadlam obok niego i popatrzylam mu prosto w oczy. Czarne zrenice w tak ciemnym swietle sie blyskaly, a na ksztaltnych ustach pojawil sie lekki usmiech. Mialam ochote go pocalowac, ale wiedzialam, ze jesli to zrobie, dojdzie do czegos wiecej. Chociaz… bardzo tego chcialam. Bill byl moim pierwszym prawdzimym chlopakiem, z ktorym przechodzilam chwile wzlotow i upadkow, ale mimo tego bylismy razem.
    - Szkoda, ze oni sa. – pokazal na sciane, oznaczalo to, ze wkurzyl sie, ze sa moi rodzice.
    - Czy ja wiem?! – rzeklam niepewnie.
    - Nie chcesz? – zapytal. Jego rece spoczely na moich i lekko zacisnal piesci. Poczulam lekki dreszcz, ale mimo wszystko przyjemny.
    - Bill nie wiem. Teraz nie mowmy o tym. Idzmy… spac. – rzeklam i polozylam sie. Chlopak legnal obok mnie i w taki oto sposob zasnelam.
    Rankiem, kiedy otworzylam oczy, ujrzalam burze czarnych wlosow. Mialam je wszedzie, w nosie, w buzi, w oczach. Zerwalam sie i zaczelam wyjmowac jakies resztki z wszystkich czesci buzi.
    - Co Ci? – spytal chlopak, przecierajac oczy.
    - Zrob cos z pudlem ok? – rzeklam irocznicznie.
    - Ha? – sapnal. Nie wiedzial o co chodzi. Machnelam reka i wyszlam z pokoju. W kuchni odziwo byl ojciec.
    - Masz dyzur w kuchence? – zapytalam ironicznie.
    - Kawy nie mozna sobie zrobic? – warknal ojciec.
    - A rob co chcesz. Ale ja nie bede po tobie zmywac! – powiedzialam.
    - Ktos jest u Ciebe? – spytal tato i usiadl na taborecie.
    - Bill. – odpowiedzialam i wyjelam dwa jogurty z lodowki. Chcialam juz wyjsc, ale tata mnie zatrzymal.
    - Ile mam Ci pieniedzy zostawic? – zapytal obojetnie.
    - A co?
    - Przeciez mowilismy, ze z Aniki rodzicami jedziemy na Rodos. – zdziwił się.
    - No tak, ale po co ty chcesz mi jakiekolwiek pieniądze zostawiać skoro ja mam. Przeciez z wydania plyty dostalysmy troche kasy juz wiec mam odlozone na moim koncie w banku.
    - Ale to sa TWOJE pieniadze, na przyjemnosci, a na te kilkanascie dni co nas nie bedzie dam Ci JA. – mowil z troska.
    - Ile dasz tyle dasz. – pocalowalam go w czolo i wrocilam do Billa. Ten jak gdyby nikt nic lezal sobie w lozku i grzebal cos w telefonie.
    - Dostalem sms od Aniki. – powiedzial zmarnowany.
    - Co napisala? – usiadlam obok Billa. Dalam mu jogurt i sama zaczelam zajadac sie owocowa fantazja.
    - Wiesz co? Bierzecie udzial w konkursie “SuperStar Show”? – zapytal i otworzyl wieczko od jogurtu.
    - Aniki ojczym mial zalatwic nam wejscie. Bardzo chcialbysmy tam wystapic to jest dosc duza szansa na osiagniecie slawy. – mowilam podniecona.
    - Bierzecie udzial. Napisala MI sms, bo twoj telefon zostal u niej w torebce.
    - Ze co?????????????????????? – zaksztusilam sie truskawka.
    - Twoj telefon… – zaczal Bill.
    - Nie to! Bierzemy udzial w SuperStar Show???????????????????????????
    - Tak. Jim czy ktos tam zalatwil Wam wejscie.
    - I kiedy to jest? Napisala Cos jeszcze? Kurka gdzie moj telefon? – zaczelam szalec, Bill patrzyl na mnie jak na wariatke.
    - Pojutrze. Wiem kto wystepuje, ma sie te znajomosci. – zasmial sie.
    - Ktos znany bedzie?
    - Tokio Hotel, Black Blush, Killerpilze, LaFee…i pare innych… – mowil wyliczajac sobie na palcach.
    - Wy tez bedziecie? – spytalam zmarnowana.
    - Tak bedziemy rywalizowac.
    - Super… – zrobilam oczy jak denka od butelki po piwie i polozylam sie kladac pudelko po jogurcie na ziemie.
    - Nie cieszysz sie? – zlapal mnie za dlon i spojrz gleboko w oczy.
    - Nie, bo myslalam, ze wygramy, a przy Waszych zdolnosciach muzycznych to ja wymiekam! – powiedzialam i zaslonilam twarz poduszka.
    - ALEX! – warknal Bill. – Glupia jestes!
    - Wiem… – przyznalam mu racje.
    - Jestescie naprawde swietne! TY umiesz cudnie grac na gitarze! Anika spiewa pieknie i w ogole jestescie COOL! I powiem Ci w tajemnicy, ze kupilem Wasza plyte i singiel! – odslonilam oczy i polecialy mi lzy.
    - Ja Twoje tez mam! – rzeklam i przytulilam sie do Billa.

    W dzien konkursu…


    2010 - 05.17

    W dzien konkursu nie moglam nic jesc. Wstalam rano, ubralam sie, wypilam Cole i poszlam do Aniki. Razem z nia i reszta dziewczyn z zespolu pojechalysmy do naszego pokoju prob. Naszym opiekunem pod nieobecnosc Jima byl Oscar, jego przyjaciel. 24letni murzyn, ktory byl naprawde swietny.
    Proby trwaly 5h. Postanowilismy zagrac “Did Ya Think”.
    O 14:00 wyruszylysmy do Berlina. Wciagu 2h bylysmy na miejscu. Konkurs byl przewidziany na 18:00. Jakas wysoka brunetka zaprowadzila nas do naszej graderoby. Tam wlasnie siedzialysmy i… nic nie mowilysmy. Nie bylysmy w stanie. Nerwy przerastaly nasze mozliwosci. A zwlaszcza moje… Balam sie tego, ze ktos moze nakryc nas na rozmowie z TH.
    Ktos zapukal do drzwi. Elleine leniwie podniosla tylek i otworzyla.
    - Jestescie proszone do sali koncertowej. – powiedzial jakis chlopczyk i pobiegl. Ell odwrocila glowe i spojrzala z przerazeniem na nas.
    Poszlismy. Oscar, ktory nas pocieszal szedl razem z nami. Cicho pod nosem nucilam melodie “Did Ya Think” by nie zapomniec jak to leci. Weszlysmy do sali koncertowej, gdzie znajdowalo sie siedlisko gwiazd rocka!
    Na samym dole przy samej scenie byl wielki stol z napisem JURY. Nie bylo przy nim nikogo.
    W oddali zauwazylam siedzacych chlopakow z TH.
    - Tylko im nie kiwaj przypadkiem. – powiedziala Maksi i pociagnela mnie na nasze miejsca. Znajdowalysmy sie dwa rzedy dalej od chlopakow z TH. Nie odwrocili sie.
    Siedzialam calkiem z brzegu, a obok mnie jakis blondyn z niewiarygodna szopa na glowie. Ciezko mial na tej glowie. Patrzylam na niego, a on bawil sie telefonem. Po chwili spojrzal na mnie i usmiechnal sie.
    - Black Blush? – spytal chlopak. Zdziwilam sie, ze poznal mnie.
    - Tak, a Ty? – zadal jemu tez pytanie.
    - Killerpilze. Mäx jestem. – wyciagnal do mnie reke.
    - Alex. – odwzajemnilam ruch. Spojrzalam na dol i ujrzalam dziwny wzrok Gustava. Patrzyl na mnie jakbym zabila jego siostre plastikowym nozem. Wytknlema mu jezyk i sie odwrocil.
    Gala koncertowa sie zaczela po 50 minutach, w tym czasie ja sobie na dwa fronty rozmawialam. Poznalam jeszcze wokaliste Killerpilze {Jo} i perkustiste {Fabi}.
    - Witamy wszystkich na tegorocznym konkursie SuperStar Show 2005! – mowila ta sama brunetka. Brawa. – W tym roku wystąpi 27 zespołów , 18 solistek i 16 solistów. Witam wszystkich bardzo serdecznie… – nie słuchałam już jej. Nie chciało mi się. Grałam z Aniką w szczerosc, nie moglam powtrzymac sie i wybuchlam smiechem.
    - Cicho badz.- szeptala rownie uchachana An. Wzrok wiekszosci spoczal na mnie, a ja zaslonilam usta dlonia i w towarzystwie An i Agaty. Usiadlysmy na holu i smialysmy sie.
    - Z czego wy tak brechacie? – spytala zdziwiona Agata. Nie moglam jej odpowiedziec, bo nie moglam sie uspokoic. Po chwili Anika juz przestala sie smiac i ukucnela.
    - Alex jestes nienormalna. W wlasnego chlopaka papierkami od gumy rzucac. – powiedziala An oddychajac dosc ciezko.
    - Ne moglam sie powstrzymac. Mendy nawet nam CZESC nie powiedzialy. – odpowiedzialam rownie spokojna. Nagle z sali zaczeli wychodzic ludzie, jako pierwsze wyszly dziewczyny z naszego zespolu, a zaraz za nimi wyparowal wkurzony Bill. Machnal do mnie znaczaco reka i podazyl w strone szatni. Weszlismy miedzy kurtki i znow zaczelam sie smiac.
    - Alex czy Ty choc na chwile nie mozesz sie opanowac? – spytal wzburzony.
    - Ale Bill kochanie, o co Ci chodzi? – zapytalam. Zaslonilam usta dlonia i smialam sie bezglosnie.
    - Zupelnie o nic. Jest wszystko OK. Dostawalem przez 15 minut papierkami po gumie Orbit Dla Dzieci, kilka czesci mam nadal we wlosach, ale wedlug Ciebe jest wszystko ok, tak? – byl tak wkurzony, ze zrobil sie czerwony. Dlonie mial zacisniete w piesci z uszu wylatywala niewidzialna para. Choc nie miala daru widzenia niewidzialnych rzeczy OWA pare widzialam.
    - Kochanie, nie denerwuj sie. – przytulilam sie do niego, a on glupi odwzajemnil moj ruch.
    - Wiesz dobrze, ze nie ma nasz zwiazek wyjsc na jaw. Dlatego TY idz pierwsza, a ja wyjde stad za jakies 5minut. – rzekl i wypchnal mnie z szatni. Wyszlam bez slowa. Podeszlam do dziewczyn, ktore delektowaly sie goraca czekolada z automatu.
    - Poklociliscie sie? – spytala na wejsciu Agata.
    - Nie no cos Ty kochana. – odpowiedzialam z usmiechem. – Mowili cos? – zapytalam wskazujac na prezenterke i jury.
    - Zaraz wywiesza kolejnosc wystepow. Denerwuje sie strasznie. – mowila Tatiana. – Wszyscy na was patrzyli jak wychodziliscie. – dodala z obraza.
    - To trzeba bylo wyjsc z nami. Na Ciebie tez by patrzyli. – smiala sie Anika.
    - To nie o to chodzi. Nie wiecie teraz o co chodzi w tym konkursie. – wyjasnila Tatty.
    - Powiesz? – zapytala Ag.
    - Max niech Wam wyjasni. -stwierdzila Tatty i pobiegla z Ell do… WC.
    - Wiec sluchajcie. Zaraz wywieszona zostanie lista z kolejnoscia… – zaczela nam tlumaczyc. Z dziewczynami stalysmy i uwaznie sluchalysmy, w koncu ten konkurs byl dla nas wielka szansa. CD sie dobrze sprzedawaly, teledysk zostal dobrze przyjety, ale to nie to samo co TH czy inne dobre kapele. Koncertowalysmy za darmo w szkolach i festiwalach rodzinnych, wiec nie bylo z tego zadnych wysokich zyskow. Chociaz mimo wszystko na ulicy podchodzilo do nas dosc sporo osob i pytalo czy MY to te z BLACK BLUSH, brali autografy, robili z nami zdjecia i takie tam. Sprawialo nam to przyjemnosc, ale czasem meczylo.
    Okazalo sie ze wystepujemy jako 5, zaraz po Tokio Hotel i jakiejs tam LaFee.
    - Zobaczcie Tom’a… – powiedziala przejeta Agata. Spojrzalysmy na drzwi wejsciowe do sali i zobaczylysmy chlopaka Aniki, ktory bardzo zawziecie konwersowal z… jakas okropna blondynka!
    - Nie obchodzi mnie on. W takich sytuacjach jak TA, ze nie mozemy pokazywac sie razem, nie jestem z nim. Jestesmy osobno i… nie znamy sie. – wyjasnila udajac spokojna, choc tak naprawde wiedzialam, ze mysli inaczej.
    - Nic nie mowie, ale wiem jak jest… – rzekla Agata i poszla do automatu po czekolade.
    - An nie przejmuj sie nim, to jest tylko chlopak, male zwierzatko, ktore nie mysli o innych. – Maksi przytulila An i poszla zobaczyc liste. Zostalam z przyjaciolka, ktora wyraznie sie lekko zmartwila.
    - Przestan sie czopie martwic. – walnelam ja w plecy, az sie wyprostowala. – Podejdz do niego i zacznij nawijac, ze widzialas go w TV. Zobaczymy jak zareaguje. – doradzilam jej, a ta sie rozchmurzyla i na ustach pojawil sie jej usmiech.
    - Przeciez obiecalismy sobie, ze nie jestesmy razem. – powiedziala po chwili.
    - Ale o muzyce mozesz isc pogadac nie? Przeciez tego nie zabronili… – zasmialam sie. – A zreszta co Ci bede gadac. Idziemy do niego razem. – pchnelam przyjeciolke. Zlapalam sie pod reke i poszlysmy do Toma.
    - Czesc jestem… Alex. To jest Anika. – powiedzialam puszczajac Tomowi oczko. Anika podala mu reke, on jej tez.
    - Tom milo mi. – usmiechnal sie jak zawsze. – To jest… – wskazal na blondyne. – Holly. – dziewcyzna wyciagnela do nas reke.
    - Ty tez wystepujesz? – zapytala Anika, ta cala Holly. Wbrew pozorom umiala dobrze grac.
    - Solistka. – odpowiedziala.
    - A co spiewasz? – tym razem JA zapytalam.
    - Wlasna piosenke. – odpowiadala takimi pelnymi zdaniami, ze az mnie w glowie sie zakrecilo.
    - A TY… Tom? Jestes z tego calego Tokio Hotel? – zwrocilam sie do chlopaka An.
    - Tak, a wy? Black… Blush? – odpowiedzial zapytaniem.
    - Tak. – zmowilam sie z An.
    - Poznalem Was, na sali. Siedzialyscie z tylu… – mowil i sie zatrzymal, bo Holly cos zaczela pobakiwac. Wzrok zworiclismy na nia, a ta z ironicznym usmiechem wyciagnela reke do Toma i odeszla. Kiedy byla droga wolna, Anika stanela w pozycji bojowej i ‘cicho krzyknela’:
    - Co to za siksa?
    - Podeszla do mnie i powiedziala, ze widziala mnie w TV. – tlumaczyl sie od razu.
    - Ale po co z nia gadales? – warczala na niego, jak dziki pies.
    - An nie udawaj, ze jestes zazdrosna. – prychnal i spojrzal na nia spod byka. Musialam wkroczyc do akcji, bo wiedzialam, ze jesli tego nie zrobie to sie pokloca.
    - Dobra dzieci. Daj mi Tomie Kaulitzu autograf na rece, ze niby my fankki czy cos. – wymyslilam wciagu 2s jakas wymowke i wyciagnelam z kieszeni bialej bluzy flamaster.
    - A nie jestescie naprawde fanki? – spytal zmartiony piszac jakies szlaczki na mojej rece.
    - Znam wszystkie piosenki na pamiec ciolku! – wyzwala go Anika. – Poza tym obiecales nam wejscie na koncert i jakos nie widze biletow!
    - Jutro Wam dam. – obiecal i poszedl. A ja z An zrobilysmy sztuczny wrzask.
    - JESU ! ANIKA! MAMY AUTOGRAF TOMA Z TH! – krzyknelam, udajac szczescie.
    - JejkU! Jeszcze musimy isc do Billa! – wrzasnela An i pobieglysmy do Agaty i reszty. Calym zespolem poszly do poczekalni. Przygotowywalysmy sie psychicznie i fizycznie.
    - Kurde! Matka dzwoni! – wrzasnela Tatty i wybiegla z pokoju. Siedzialysmy same, a zaraz potem Tat wrocila w towarzystwie Oscara.
    - Dziewczyny. Mam dla Was dobry sposob na relaks. – powiedzial szczesliwy. Do kontaktu podlaczyl radiomagnetofon, wlozyl do niego CD i puscil. – Wyluzujcie sie…
    * * *
    - Do sali proszone sa dziewczyny z BLACK BLUSH. – krzyknela jakas dziewczyna. Weszlysmy do sali. Perkusja Elleine juz stala na srodku sceny, mikrofony tez.
    - Dziewczynki szybciej, bo jest jeszcze masa ludzi, ktorych musimy przesluchac. – pospieszal nas jeden z jurorow. Weszlysmy szybkim tempem na scene. Przygotowalysmy sie i ja zaczelam grac pierwsze nuty “Did Ya Think”… Poszlo…
    Wszystko szlo po naszej mysli. Rozkrecilysmy sie po refrenie i bylysmy totalnie na luzie. Te melodie Oscara pomogly nam. Razem z Ag i Tat wspomagalysmy An w spiewie. Wyszlo nam genialnie. Oscar ktory stal z tylu sali, klaskal w rytm muzyki, a Maksi… pojechala zalatwiac kolejne koncerty. Bylam podekscytowana i szczesliwa. Po skonczonej piosence pekla mi struna.
    - Cholera! – krzyknelam.
    - Dobrze ze juz skonczylysmy. – powiedziala spokojnie Agata. Spojrzalam na nia i usmiechnelam sie. Stanelysmy w rzadku i scisnelysmy sie mocno biodrami.
    - Przedstawcie sie. – rozkazala starsza kobieta o siwych wlosach. Anika zlapala ciezko powietrze i zaczela:
    - Jestesmy Black Blush. Od lewej: Tatiana, Agata, Alex, Ja-Anika, Elleine i Maksi, ktora jest naszym menagerem.
    - Ile czasu gracie wspolnie? – zadal pytanie piekny szatyn.
    - Od poczatku wakacji. – odpowiedziala znow Anika.
    - Krotko… Ale dobrze Wam idzie. – rzekl znow piekny szatyn. Jego krystaliczne oczy swiecily sie w przyciemnionym swietle. Mialam ochote krzyknac: Hej piekny szatynie co robisz dzis wieczorem? , ale sie opanowalam.
    - Krotko owszem, ale staramy sie poswiecic maksymalnie muzyce. – mowila Anika.
    - Mam napisane, ze wydalyscie singiel, album i nagralyscie teledysk. Czemu bierzecie w takim konkursie udzial, skoro to jest niskobudzetowe i malo efektowne? – zadal pytanie glowny jury, podstarzaly blondyn w okularach z licznymi zmarszczkami na rekach i twarzy.
    - Gramy koncerty w szkolach. Uczniowie, ktorzy nas zapraszaja nas namowili do tego. Stwierdzili, ze to bedzie dla nas wyzwanie. Jesli wygramy bedziemy mialy okazje pracowac z najlepsza wytowrnia w Niemczech, mianowcie z Universal Musik. Plyte nagralismy z mala wytwornia w Magdeburgu, ktora nie jest na tyle dobrze wyposazona, by dac nam to co chcemy. – wyjasnila Anika, scisnela mnie za reke i odetchnela.
    - Taaa… Ale Wasz producent i jednoczesnie glowny menager Jim Witallo jest bylym pracownikiem Universal, czy ON nie mogl Was wprowadzic tam? Przeciez to zaden problem. – zadal pytanie znow ten sam stary dziad. Anika mocniej scisnela mi reke i zaciela sie.
    - Jim jest dobrym czlowiekiem i jestesmy pewne, ze by nas mogl wprowadzic bez problemu w swiat muzyki, ale wolalysmy sie sprawdzic i wiedziec czy jestesmy na tyle dobre by grac dla wiekszej ilosci ludzi. – odpowiedziala po chwili An.
    - Dobrze powiedziane. Przemyslana odpowiedziec. – mowila siwa babeczka, a reszta machala glowami i cos notowala. – A reszta grupy co tak cicho? Moze Ty nam cos powiesz… Alex? Tak? – zwrocila sie do mnie. Zrobilo mi sie goraco i serce podeszlo mi do gardla. – Powiedz nam jak sie nauczylas grac na gitarze. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze to jest trudna sprawa nauczyc sie grac.
    - Mama mnie wyslala do szkoly muzycznej. Uczylam sie spiewu i wybralam sobie gitare klasyczna jako instrument. Mama chciala fortepian, ale tata stwierdzil, ze JA mam zdecydowac. Nauczylam sie grac w rok. Potem bylo coraz lepiej. Rodzice troche zainwestowali i kupili mi na urodziny gitare eletryczna, wlasnie TA. – wskazalam na moj skarb.
    - Zdolna. – skwitowal piekny szatyn. – Dobrze jestescie wolne. Jutro o 10 TU ogloszenie wynikow. Do zobaczenia. – dodal po chwili, a my opuscilysmy sale. Ell z Anika zostaly, by pozbierac perkusje.
    Kiedy wszystko bylo gotowe, o 20 odjechalysmy z Berlina do domu. Po drodze widzialam vana Tokio Hotel. Widzialam chyba nawet jak Bill i Gustav kiwaja, ale nie mialam sily odkiwac.
    Pod nasza wytwornia stalo kilkanascie osob, ktore najwyrazniej na cos czekaly. Kiedy wyszlysmy z samochodu okazalo sie, ze to sa nasi fani ze szkol w Magdeburgu.
    - Black Blush! – krzyczeli. Rozdalysmy pare autografow i zdjec, a potem weszlysmy do wytworni, by powiedziec o wszystkim Fransowi. Ku naszemu zdziwieniu w wytworni oprcz tych samych znajomych twarzy, byli tez…. chlopcy z TH!
    - Drzwi zamkniete? – spytal Frans jakiegos ochroniarza.
    - Tak tak. Ale idzmy lepiej do sali konferencyjnej. – stwierdzil i wszyscy razem poszlismy do sal, gdzie… byl jeden wielki stol a na nim pelno zarcia, picia, szampan. Czyli… jednym slowem… IMPREZA. Od razu z Billem i Tomem pobieglam do stolu z zarciem. Na papierowy talerzyk nalozylam sobie wszystkiego po trochu. Dziewczyny zapijaly sobie elegancko szampana, a reszta? Konwersowala. Poszlam z blizniakami usiasc sobie kolo Agaty, ktora zajadala sobie jakas salatke.
    - Mozna? – spytal Bill przezuwajac kawalek frytki.
    - Pewnie. – odpowiedziala nawet nie patrzac na nas. Tom niczym susel rzucil sie na krzeslo i od razu zaczal zajadac kurczaka w panierce, czy cos takiego. Bill, ktory w prawej rece trzymal skrzydelko, a w lewej kilka frytek, przezywal z otwarta buzia COS. A ja? Patrzylam na smutna Agate.
    - Co sie stalo? – spytalam szeptem.
    - Nic nic. – wymusila usmiech. Znow pochylila glowe nad salatke, ktorej nieubywalo.
    - Cos z Martinem? – walnelam, to byla pierwsza rzecz, ktora przyszla mi do glowy.
    - NIE! – wrzasnela i wybiegla z placzem z sali. Nie bieglam za nia, choc moze i powinnam. Wiedzialam, ze i tak mi nie powie, bo ja nie jestem odpowiednia osoba. Juz nie raz mi to powiedziala… Chociaz i tak ja kochalam jak siostre…
    - Co jej sie stalo? – zapytal Bill przylykajac jedzenie.
    - Pytaj mnie a ja Ciebie. -odpowiedzialam i wzielam do reki pare frytek, zaczelam je wolno jesc. Wpatrywalam sie w pusta przestrzen i myslalam.
    - Alex. Hallo! Alex czopie! – uslyszalam w myslach glos Toma. Ocknelam sie:
    - CO? – wrzasnelam.
    - Nic, wygladasz jak sierota z ta otwarta buzia. – smial sie ze mnie.
    - Wal sie brudzie! – krzyknelam i rzucilam w niego frytka. Ten nie zastanawiajac sie w ogole, rzucil we mnie kawalkiem miesa. Wiec wzielam odwet i zaczela sie wojna na jedzenie. Bill, ktory chcial uniknac oberwania czyms schowal sie pod stol.
    - SPOKOJ! – wrzasnal ktos. Nic nie dalo. – USPOKOJCIE SIE DEBILE! – jeszcze raz uslyszalam ten sam glos. Tom przerwal ja tez i spojrzelismy na Anike, ktora na twarzy miala kawalek skory od kurczaka i troche sosu. Tom sie momentalnie zaczerwienil, ja zrobilam mine jak sral mnie pies, a Bill najnormalniej w swiecie wyszedl spod stolu i stanal obok Aniki wpatruja sie w nia jak w obraz.
    - Chcesz chusteczke? – spytal Tom cicho.
    - Spadaj! – warknela Anika i wyszla, Tom pobiegl za nia, a Bill z ironicznym usmiechem na twarzy podszedl do mnie i zlizal mi z policzka resztki sosu smietanowego.
    - Dobra jestes. – delektowal sie.
    - Wal sie. – pchnelam chlopaka w bok i poszlam do lazienki. Idac do wc widzialam Anike siedzaca na krzesle i Toma kucajacego obok niej, blagal o przebaczenie chyba. Idiota. Weszlam do lazienki i moja uwage przykula czerwona plama na lustrze i umywalce. Przeszlam powoli do kabin i zobaczylam lezaca Agate i trzymajaca w reku kawalek szkla.
    - AGATA! – krzyknelam i podbieglam do przyjaciolki. Stracila przytomnosc. Wyciagnelam z jej reki szklo, owinelam nadgartek , z ktorego ciekla wczesniej krew i probowalam ja obudzic. Nie poszlo to na marne, bo ocknela sie i spojrzala na mnie pijanym wzrokiem.
    - Czego? – warknela.
    - Co Ty robisz idioto? – zapytalam ze strachem.
    - Nic chcialam Was nabrac i jak zwykle mi nie wyszlo. – mowila wstajac.
    - Co? – zdziwilam sie.
    - Chcialam sie pociac, by upozorowac samobojstwo, ale nie umiem. Martin mnie zostawil rozumiesz? Wyjechal i powiedzial, ze nie chce mnie zabierac ze soba, bo mam tutaj LEPSZA robote. – mowila wycierajac twarz od, jak sie pozniej okazalo ketchupu.
    - Jak Cie zostawil? – pytalam pomagajac jej wycierac sos.
    - Normalnie. Nic mi nie mowil, ze ma zamiar gdziekolwiek jechac. Zostawil mi tylko wiadomosc na sekretarce, ze RANO jedzie i wroci za kilka miesiecy. Brzmialo to tak:
    Sluchaj Agatko kochana. Jade do Los Angeles z tata do pracy. Nie chce Ciebie odbierac dziewczyna, macie grac koncerty i dbac o slawe. Nie konczce z Toba bo za bardzo Ciebie kocham. Jestes tym wszystkim co mam. Kocham, pa Marin.”
    Koniec. Myslalam, ze go udusze. Dzwonilam, pisalam i nawet pojechalam do niego, ale nadaremno. Olal mnie.
    - Kiedy to sie stalo?
    - Wczoraj…
    - Umiesz udawac.
    - Wiem… No coz, dzis mi napisal sms, ze mnie kocha i wraca w marcu.
    - Wroci. – przytulilam ja i wyszlysmy z kibelka nim by ktos nas zauwazyl.
    - Co im? – zapytala Ag, widzac Toma i Anike patrzacych sobie w oczy nic nie mowiacych.
    - Sama nie wiem… – odpowiedzialam. Weszlysmy do pokoju z zarciem i wszyscy wybyli. Znaczy sie Oscar, Frans i paru innych pracownikow wytworni. Patrzylam na nich jak na debili.
    - Praca czeka. – powiedzial Frans i podal mi reke. – Idzcie sie bawic, tylko nie do pozna, bo zaraz po chlopakow wpadnie Zaki i zabiera ich, bo cos tam cos tam. – dodal i poszedl. Tatty z Ell Georgiem pili PONCZ xD, Bill i Gustav siedzieli i jedli ciacho. Podeszlysmy z Agata do stolika z owocami i zaczelysmy zajadac sie truskawkami ze smietana.
    - Chlopacy! – uslyszalam gruby glos, odwrocilam glowe i zobaczylam Zakiego, ochroniarza chlopakow z TH. – Musimy jechac. Jutro sie zobaczycie znow. – powiedzial i wyszedl.
    Pozegnalysmy sie z chlopakami i Ci pojechali, a my? Ja pojechalam sie wyspac, w sumie wszystkie tak zrobilysmy.
    Nastepnego dnia o 11 znow do Berlina jechalysmy na rozstrzygniecie konkursu. Dotarlysmy tam i od razu pobieglysmy na sale. Usiadlysmy obok Killerpilze, tak jak dzien wczesniej. Bylam strasznie podniecona, spocily mi sie rece i trzeslam sie.
    - Witamy ponownie. – powiedzial przystojny czlonek jury. – Jestem Paul Johenfold. Mam w tej kopercie – uniosl czarna koperte wielkosci kartek do drukarki {A4} i zaczal ponownie mowiec – wyniki wczorajszego konkursu. Trudno bylo podjac decyzje gdyzprawie wszyscy pokazalisie z tej dobrej strony. Koncerty byly swietne i rozmowy przeprowadzone po takze. W wiekszosci przypadkow bylismy mile zaskoczeni, ze gwiazdy tj. Tokio Hotel czy Black Blush raczyly nas odwiedzic, ale nie wiem czy to wlasnie TE grupy wygraly. Chociaz wiem, ale wszystko za chwile. Nagroda glowna jest podpisanie kontraktu z Universal Musik oraz wydanie plyty. Nagrody pocieszenia dla wszsystkich to koncert Green Day w Niemczech. Wejscie za kulisy i poznianie chlopakow. Anabell. – powiedzial i na scene weszla niska gruba szara kobietka.
    - Witam wszystkich. Nie bede przedluzaj, od razu powiem jak sprawa wyglada. – wziela do reki koperte i zaczela ja otwierac, wyciagnela z niej biala kartke i przeczytala, a potem zlapala powietrze. – Pierwsze miejsce i kontrakt z Universal Musik wygraly dziewczyny z… – przerwala. – Black Blush! – swiatla pogasly, a JA znalazlam sie na innym swiecie. Zlapalam mocno Anike za reke i zaczelam piszczec ze szczescia. Nogi zaczely mi drzec, a oczy zamglily sie. Wstalysmy z dziewczynami i pobieglysmy na scene. Ludzie klaskali i gwizdali, najwodiczniej cieszyli sie razem z nami. Wskocyzlam na scene i przytulilysmy sie z dziewczynami…

    By Alex


    2010 - 05.13

    No wiec drogie dzieci chcialam przeprosic za to ze tak zadko pisze ale jak wiecie musze zaliczyc niemiecka szkole i mam przez to duzo nauki.
    Notka krotka, bo nie moge sie od dzisiaj na niczym skupic poniewaz dowiedzialam sie ze 30 km od mojego miasta odbedzie sie koncert TH, juz 2 w moim zyciu i poki nie bede miec biletow w rece spokojna nie bede;D
    Nie bede sie rozpisywac bez sensu. Czytac prosze.

    Z pamietnika Aniki:

    Przez kolejne 2 miesiace gralysmy tzw. darmowe koncerty. Mowie „tzw“ poniewaz kieszenie ludzi ktorzy na nie przychodzily nie ucierpialy, za to nam pewne instytucje za to placily.
    Prawdziwe zycie wschodzacej gwiazdy troche sie roznilo od tego ktore sobie wyobrazalysmy.
    W kazdym wywiadzie musialysmy mowic tyle samo i moglysmy opowiadac tylko o wybranych fragmentach ze swojego zycia. Te „ostrzejsze“ jak to mowil na menager musialysmy zostawic wrazie gdyby robilo sie o nas cicho.
    W koncu ludzie z branzy oglosily ze dostaniemy 3-tygodniowy urlop.W tym czasie mila byc planowana formalnie nasza trasa koncertowa.
    Juz pierwszej wolnej soboty razem z dziewczynami postanowilysmy ze bedziemy korzystac z wolnego czasu jak tylko sie da.
    Dzien wczesniej nocowala u mnie Alex. Rano (nie wiem jakos o 13.00 ;p) jak tylko wstalysmy pobieglam po paczke chipsow i cole. Do 15.00 lezalysmy w koldrze i okruchach robiac sobie frajde z tego ze widzimy sie w telewizji. Nagle zadzwonil dzwonek do drzwi.
    -Idz otworz-Mowilam do Alex
    -A co ja u siebie jestem?-Spytala oburzona
    -Nie wazne…Otworz no.
    -Nie chce mi sie.
    -Otworz bo…Moj brzuch…Zaraz urodze chipsowe dziecko.
    -Przyj przyj!-Darla sie Alex
    -Oh spadaj-Powiedzialam ruszajac aby otworzyc temu komus.
    -Iiiiiiiii!!-Wydarlam sie gdy zobaczylam kto stoi w progu.
    -Kochanie!-Krzyknelam rzucajac sie Tom’owi na szyje.
    -Dus, dus poki mozesz-Powiedzial dajac mi buzi
    -A ty co tutaj robisz?-Spytalam
    -To samo co ty matolku.
    O dziwo gdy weszlismy do mojego pokoju lozko bylo juz poscielone I w miare panowal lad.
    -Co tu tak czysto?-Spytalam
    -Ja to mam refleks-powiedziala wpadajac z becksami do pokoju Aleks.
    -Aaaaaaaa!!-Wydarla sie-Tom!!Co ty tutaj robisz?!-Spytala rzucajac sie na niego.
    -No jest I nasz oszolom-powiedzial Tom witajac sie z nia.
    -Wam tez trase planuja nie?-Spytala.
    -No.A co nawet nie pytasz gdzie Bill?
    -Gdzie?Gdzie Bill?-Spytala sciskajac butelke z piwem.
    -On…on odszedl.-Powiedzial Tom udajac ze przeciera lezke.
    -Jak odszedl…Z zespolu moze co…?-Spytalam
    -Ty imbecylu-Powiedziala Alax zrzucajac mu czapke z glowy.
    -Co Ty robisz? Daj lepiej piwa kobieto-Poweidzial wyrywajac jej piwo z reki.
    -Ja Tobie w morde moge dac-Powiedziala krztuszac sie piwem a my zaczelismy sie smiac.
    -Po plecach ja poklep-Powiedzial Tom smiejac sie.
    -Po dupie!-Powiedziala Alex gdy przestala kaszlec.-Ide do Bill’a zadzwonic powiem mu jakiego brata ma glupiego!
    -On wie!-Powiedzial Tom.
    -Zaraz wracam-Powiedziala Alex wychodzac z pokoju I nucila “we belong together”.
    -I co?-Spytalam jak wrocila.
    -Niedlugo przyjedzie! Ide sie ubrac.-Powiedziala biorac swoja Torbe.
    Wiedzialam ze jesli Alex pojdzie do lazienki to mamy ja z glowy przynajmniej na 2 godziny.
    -Teskniles?-Spytalam dokrecajac mu dredy gdy trzymal glowe na moich kolanach.
    -Bardzo.-Powiedzial zagapiony w sufit.
    -To dlaczego tak zadko dzwoniles lub nie odbierales telefonu?
    -Sluchaj An.-owiedzial podnoszac sie.-Dobrze wiesz jak to jest gdy kilkadziesiat osob na raz ma nad Toba kontrole. To nie jest tak ze ja nie chcialem, itd. Nie moglem. Zrozum to w koncu.-Mowil to wszystko spokojnie ale wiedzialam ze jesli powiem jeszcze slowo to wyjdzie z siebie.
    -No ok. Juz rozumiem. Nie chce sie z Toba klocic. I nie bede.-Powiedzial i mnie pocalowal.
    -Idziemy dzisiaj do Los Heaven?-Wyskoczyl nagle z propozycja.
    -Ze co?Po co?
    -Tak sobie. Zawsze tam chodzilismy. Troche sie stesknilem za tym miejscem.-Powiedzial.
    -Ja w sumie tez. Obdzwonie wszystkich-Powiedzialam siegajac po telefon.
    Po lacznie 30 minutach gadaniem z kazdym po kolei okazalo sie ze prawdopodobnie idziemy tylko my, Alex i Bill bo reszta jak to kazdy z nich mowil „chce sie soba nacieszyc i moze jutro gdzies wypadniemy“.
    -No dobra chodz na dol.Moze Alex jest juz gotowa.-Pociagnelam go.
    Moja kumpela wystrojona siedziala juz na kanapie i ogladala TV.
    -No to teraz moja kolej.-Powiedzialam wyciagajac recznik z szafy.
    -ooo jezu…Kolejne 3 godziny? To co gramy w szachy?-Zwrocil sie Tom do mojej kumpeli.
    -No to gramy.-Powiedziala podnoszac swoje zasiedziale cialo z kanapy a ja poszlam do lazienki.
    W przeciwienstwie do niej mi calkowite przygotowywanie sie zajelo tylko 30 min.
    -A wy chlory co robicie?-Spytalam widzac jak popijaja sobie whisky mojej mamy.
    -Eee…no tego…w syachy gramy nie-Powiedzial Tom robiac te kretynski usmiech ktory…tak kochalam. Nagle zadzwonil domowy. Odebralam. Byla to mama Alex.
    -Kto to?-Pytali gdy odlozylam.
    -Twoja mama-Zwrocilam sie do kumpeli.
    -Co?Co mowila?!
    -Ze ma 4 bilety I razem z moimi starymi po jutrze jada na Rodos z okazji ich rocznicy.-Powiedzialam spokojnie nie zupelnie swiadoma tego co bedzie sie dzialo pod ich nieobecnosc.
    -Aaaaaaaaaaa-Wydarla sie Alex-To cudownie.
    -Drzwi otworz-Powiedzialam
    -A po cio?-Spytala
    -Bo ktos dzwoni.
    -To ty otworz-Powiedziala smiejac sie.
    -Ja juz otwieralam.
    -To bedzie dyzur.Dzis ty, jutro ja.-Ah te jej pomysly.
    -Spadaj-powiedzialam i poszlam otworzyc.
    W progu stala jakas blondynka a za nia szedl Bill.
    Przywiatalam sie z nim jak zwykle czyli buzi w policzek.
    -A to kto?-Spytalam cicho gdy bylismy na przed pokoju.
    -Corka tego dzwiekowca. Mam sie nia dzisiaj opiekowac -Powiedzial smiejac sie chamsko dziewczyne.
    -No pieknie-Powiedzial na widok Alex gdy weszlismy do pokoju.
    -Aniolku!-Krzyknela rzucajac sie na niego.
    -No juz daj mi usiasc bo wykonczony jestem-Powiedzial idac w strone kanapy a ona objela go w pasie I sciskala jak jakiegos pluszaka.
    -Moge drinka dostac?-Spytal gdy w koncu udalo mu sie usiasc.
    -Pewnie.A ty cos chcesz pic-Spytalam blondyny z antypatyczna twarza.
    -Nie, dzieki.-Powiedziala sucho I gapila sie na Tom’a.
    Poszlam do kuchni a Alex pobiegla za mna.
    -Kurde!Nie wiem kim jest ten blond kon, ale zapomnialam ze nikt nie moze wiedziec ze z nimi jestesmy-Powiedziala Alex wkurzona.
    -Cicho!Nie jest tak zle.Wez to-Powiedzialam dajac jej szklanke.
    -Trzyyyyymaj bracie!!!-Krzyknela Alex dajac Bill’owi szklanke-Co jest ziom?-Spytala sprzedajac mu muke w ramie.Nie bardzo wychodzilo jej udawanie kolezanki.
    On natomiast patrzyl sie na nia jak na idiotke a ta robila do niego miny pokazujac na owa dziewczyne.
    -Eeee…no moze bys powiedziala chociaz jak na imie masz?-Powiedzial Tom wyraznie na nia napalony.
    -Franziska-Powiedziala dumnie a ja z Alex polykalysmy na zmiane porcje smiechu nie chcac byc chamskie.
    -Eee…no ladne imie masz-Powiedzialam
    -Wiem.-Baknela
    -A wlasciwie kim jestes?znamy sie?-Spytal Tom.
    -No to corka Maxa tego od dzwieku. On tez tu jest chwilowo bo sprawy zalatwia I powiedzial zebysmy dzisiaj pokazali jej miasto-Powiedzial Bill.
    -O matko!! To ona?!-Zerwal sie Tom
    -Ekhm…Nie zapominaj ze ja tu jestem ok?-Powiedziala oburzona.
    -Ty…Ty kurde ino ruda bylas…i taka…taka…-Mowil robiac rekami koliste ruchy i idac w strone kuchni w ktorej progu stalam.
    -Przy kosci troszeczke-powiedziala dziewczyna
    -Troszeczke yhym. Tlusta-powiedzial tak zeby ona nie slyszala gdy przechodzil kolo mnie.
    -Chodz tu-Powiedzial gdy robil sobie drinka.Byl lekko wstawiony.
    -Co chcesz?-Spytalam
    -Buzi mi daj bo przy niej nie moge. Jutro go spiore za to ze ja przyprowadzil-Powiedzial obejmujac mnie.
    -A co nie podoba Ci sie?-Spytalam
    -Chora?Ona do Bill’a swirowac bedzie.Hehe on to zawsze ma szczescie u plci przeciwnej-Powiedzial i zaczal cos rapowac idac spowrotem do pokoju.
    -No dobra chlopaki idziemy do Lost…?-Spytal dziarsko wkraczajac do salonu. Na szczescie Alex w nim nie bylo.
    -No wiesz, wypraszam sobie!-Powiedziala Franzi prawie bulgoczac.
    -Oj dobra, dobra, wybaczy pani-Powiedzial zalaczajac muzyke i zaczal tanczyc.
    Po chwili pzyszla Alex i tez zaczela dygac. Byla w takim samym stopniu trzezwosci jak moj chlopak. Bill tez juz ich doganial. Postanowilam ze nie jestem godna takiego zgorszenia zeby siedziec trzezwa razem z ta delikwentka I pobielam bo kolejna butelke whisky.
    Nasza kameralna imprezka zaczela sie rozkrecac. Alex z Tomem tanczyli a ja z Bill’em gadalismy o jakichs bzdurach.
    -Chcesz pic?-spytalam Franzi bo juz nie moglam patrzec na dretwusa.
    -Nie ja do domu zaraz jade.-Powiedziala chamsko.
    -Juz Ci takxi zamawiam-Powiedzial Bill nie patyczkujac sie.
    -Ok.-Powiedziala wielce obrazona, pozegnala sie ze wszystkimi, przy czym wcisnela Tom’owi karteczke z numerem telefonu i wyszla przed dom.
    -Cio to?-Powiedzial Tom cienkim glosem wyjmujac owy swistek.-Czy ja wygladam jak kontener?Z tym to do biura matrymonialnego.
    -Tom nie badz brutalny.-Powiedzialam do niego smiejac sie.
    -E tam…Bawimy sie-Powiedzial zglosniajac muzyke.#
    -Mrrrrrr…Teraz Cie zgwalce-Powiedziala Alex siadajac Bill’owi na kolana I zaczela go calowac.
    -Tobie sam sie oddam-Powiedzial
    -To chodz-Pociagnala go za reke. Po chwili znikneli w ktoryms pokoju.
    -W koncu sami-powiedzial Tom siadajac kolo mnie.
    -Calkiem sami to bedziemy potem-powiedzialam dajac mu buzi po czym wstalam.
    -Dobra wychodzimy-Krzyknal Tom
    Po chwili przyszli tez Alex z Bill’em. Wszyscy wsiedlismy do taxowki. W radio lecialo wlasnie “everything I’m not” na co wszycy zaczelismy sie glupio podsmiewywac.
    W koncu bylismy na miejscu. Weszlismy do baru. W srodku bylo duzo naszych starych znajomych. Wszyscy sie zlecieli I zaczeli. Nawet najwieksi wrogowie zaczeli nam “wchodzic w dupe”. W srodku byl tez Gustav i Maxi. Reszta podobno zostala w domu.
    Po jakichs 2 godzinach siedzenia i tanczenia na zmiane mialam ochote na papierosa. Razem z Tomem i Alex wyszlismy przed lokal.
    -No jest I ona-Krzyknal ktos z tylu-Telewizyjna suka z pedalem.
    -O nie…-Powiedzialam na widok Olliego
    Alex podeszla do niego.
    -Sluchaj Ollie wynos sie-Powiedziala wyrzucajac peta.
    -Wystawilas mnie.Kosza mi dalas-Powiedzial.Byl rowno nachlany.
    -Prosze wynos sie-Posila Alex. A Tom momentalnie wytrzezwial przygladajac sie ze skupieniem tej calej sytuacji.
    -Zostaw ja slyszysz?-Krzyknelam
    -A Ty sie zamknij sciero-Uslyszalam w odpowiedzi.
    -Powtorz-Powiedzial Tom.
    -A co nie slyszysz pedale?-Krzyknal.
    -Przestancie!-Krzyknela Alex-Blagam Cie skurwielu wynos sie!-Prosila Alex cedzac przez zeby.
    -Jestes dla mnie zwykla dziwka-powiedzial uderzajac ja w twarz po czym splunal.
    Tom wyrzucil papierosa.
    -Tom prosze-Powiedzialam lapiac go za koszulke lecz on sie wyrwal.
    To byl ulamek sekundy. Zamachnal sie I wysadzil mu bombe w szczeke.
    Byl tak pijany ze osunal sie tylko po scianie i siedzac pod nia plujac krwia krzyczal tylko „jeszcze Cie dorwe“.
    -Idziemy do domu. Nie mam ochoty siedziec w tej melinie.-Powiedzialam wsciekla pzytulajac pzyjaciolke. Wiedzialam jak bardzo byla uczulona na jakakolwiek przemoc.
    Po chiwili wyszedl Bill.
    -Co sie stalo kochanie?-Spytal widzac placzaca Alex. Ta tylko wtulila sie w niego.
    -Nie wiesz jak to jest ok?Przyjaznilam sie z nim od dziwcinstwa-Mowila do Bill’a gdy juz siedzielismy w taksowce.
    -Dobra ja juz nic nie mowie skoro Ci odpowiada jak Cie ktos tak nawzywa no to ok.-Powiedzial wsciekly.
    -Przestancie sie juz klocic.-Powiedzialam
    -Ja jade do domu…Jedziesz ze mna?-Spytala Alex Bill’a
    -Jade.
    Wysadzilismy ich po czym pojechalismy z Tom’em do mnie.
    -Nie wiedzialam ze z Ciebie taki kozak-Powiedzialam do niego gdy lezelismy na moim lozku.
    -Wiesz jak na mnie wyskoczy to jak trasa bedzie zaplanowana bede miec swoich osobistych ochroniarzy-Powiedzial wystawiajac mi jezyk.
    -Ja Cie obronie-Powiedzialam dajac mu buzi.
    Jego rece zaczely wedrowac po calym moim ciele. Po plecach przeszedl mnie dreszcz.
    W koncu schodzily nizej i nizej. Po chwili bylam juz w samych majtkach I staniku a on w tylko w bokserkach. Slyszalam jego kazde bicie serca.
    -Chcesz tego?-Szepnal mi do ucha przerywajac na chwile swoje pocalunki.
    -Tak.-Powiedzialam. Bylam tego pewna jak niczego w zyciu…