moi drodzy parafianie xD jestem zawiedziona : (… strasznie malo komentuje, ale ci co pisze to mam nadzieje, ze serio czytaja, bo jak nie to nie mamy dla kogo pisac… dla siebie w sumie oO.
dodaje znow ja (an) bo napisalam dosc dluga notke, ktora postanowilam rozdzielic na dwie czesci. pierwsza juz byla teraz zostaje druga. alex napisze kolejna czesc dla was : )
licze na to, ze bedzie mnostwo komentow :) tych szczerych i tych krytukujacych.
wszystko znose xD
jakby co to pisac na gg do mnie lub alex xD
peAce ^^
Po bajce wszyscy roześmiani pojechaliśmy do Aniki do domu. Jej mała siostra JAK zawsze kleiła się do mnie. Tym razem nie puszczała głupich tekstów do bliźniaków, tylko… raz kopnęła Toma w piszczel, a ten powiesił jej miśka na żyrandolu.
- Dawaj miotło! – zaczęło się od nowa. Tamara rzuciła się jak dziki kot na Toma i zaczęła go drapać i gryźć.
- Uspokój się szczylu! – wrzasnęła Anika i rzuciła jej w twarz zabawką, a ta wybiegła z pokoju z płaczem. – Co za wredna gówniara. – wyzywała przyjaciółka. Zamknęła drzwi na zamek i walnęła się na fotelu. Przez kilka godzin gadaliśmy o niczym. Były to głupie rozmowy przy puszkach Red Bull’a, których osobiście wypiłam AŻ 5 oO. Do godziny 22 siedzieliśmy na ziemi plotkując, a o 22:30 wraz z bliźniakami opuściłam dom Aniki. Bracia odprowadzili mnie pod dom, a potem sami udali się do siebie. Nie obyło się bez ucieczki przed fankami, które goniły nas z 10 minut, ale to był tylko mały epizod. Wróciłam do domu i walnęłam się spać…
Kolejne dni były jedną wielką zabawą. Wakacje nadal w pełni i wraz z BB wyjechałyśmy nad morze by się poopalać. Chłopaki w tym czasie dawali darmowe koncerty dla dzieci, więc nawet jeśli chcieliśmy się widywać to zostawały nam tylko noce, ale… to nie było to samo co dzień. Dlatego pojechałyśmy odpocząć. Nie działo się nic ciekawego. Całymi dniami leżałyśmy plackiem na plaży opalając się i wypoczywając. Korzystałyśmy z tego, że możemy odpocząć. Po powrocie miałyśmy promocję singla i wydanie teledysku oraz parę wywiadów m.in. ze Sputnikiem oraz z lokalną telewizją.
- Z jednej strony cieszę się, że wracamy, a z drugiej mam ochotę jeszcze posiedzieć na plaży i popatrzeć na te piękne męskie kąski co często przychodziły popluskać się w wodzie. – rozmarzyła się Tatty.
- Nie ma to tamto. Było fajnie… – przyznałam jej rację. Po powrocie do domu od razu pierwszego dnia poszłyśmy do Fransa, który miał już dla nas przygotowany singiel i teledysk… Okazało się, że miałyśmy już pierwszą sesję zdjęciową do naszej strony internetowej, która już była w przygotowaniu. 22 sierpnia o 16:00 odbyło się premierowe spotkanie w studiu VIVA. Program był poświęcony nam oraz US5. Jakimś męskim gwiazdką, które… nie umiały śpiewać. Kiedy Susan zapowiedziała Black Blush na sali wybuchły oklaski i pojawiłyśmy się MY.
- Głęboka woda, jak dla tak mało znanych gwiazd jak Wy. Program na żywo. Ogląda Was większa część młodej publiczności Niemieckiej. Jak się czujecie? – zapytała blondynka.
- Bardzo dobrze. Nasze marzenia… – odpowiedziała za nas wszystkich Agata.
- Przedstawicie się? – zaproponowała Susan.
- Jestem Anika, śpiewam i pisze teksty, to jest Alex, gra na gitarze elektrycznej, to Agata, nasza basistka, Tatiana, również gra na elektrycznej no i nasza kochana perkusistka Elleine, jest jeszcze Maksi, która niestety nie mogła z nami być. Jest ona naszym psychologiem i naszym małym managerem. Pozdrawiamy Max. – Anika przedstawiła nas, a na sali wybuchły oklaski.
- Dołączam się do pozdrowień. Ile macie lat tak w ogóle? – zapytała ponownie Susan, był to mały wywiad z nami, więc musiałyśmy odpowiadać. Przed samym występem umówiłyśmy się jak odpowiadamy i w jakiej kolejności. Ja już połowę zapomniałam co miałam mówić, taki stres miałam. Pierwszy raz takiego wywiadu udzielałam.
- Wszystkie jesteśmy w jednym wieku. Jedynie miesiące urodzenia są inne. – odpowiedziała tym razem Tatiana.
- Kto jest w takim razie najstarszy?
- Anika. Noworoczniak. – znów mówiła Tatty.
- Ooo. Jak miło. – uśmiechnęła się reporterka. – Tytuł płyty daje dużo do życzenia…. ponieważ jest bardzo ordynarny i zwraca na siebie uwagę. Nie boicie się nieżyczliwych komentarzy na temat singla i płyty?
- Nie, dlaczego? Przecież musimy jakoś zwrócić na siebie uwagę innych. Poza tym kto nie będzie nas słuchał to jego sprawa. Jesteśmy tu po to by pokazać, że każdy może być na naszym miejscu. – wytłumaczyła Ell.
- A tytuł nadałyśmy wspólnie. Liczymy się z konsekwencjami i niczego się nie boimy. – dopowiedziała Agata.
- Jesteście tak samo pewnie jak chłopacy z Tokio Hotel, macie z nimi coś wspólnego? – zapytała i przyszła kolej na mnie. Wiedziałam, że kiedyś musi nastąpić moja kolej. Zacisnęłam ręce i zaczęłam:
- Bill, Tom, Gustav i Georg są naszymi dobrymi znajomymi. Znamy się już dość długo i mamy te same zainteresowania. Łączy nas z nimi jedynie przemysł muzyczny to wszystko. – skłamałam. Tak mi było strasznie głupio, że mowie nie prawdę, że to tragedia. Miałam ochotę wstać i wykrzyczeć „BILL KOCHAM CIE”, ale nie mogłam zrobić z siebie dałna, gorszego niż jestem.
- Chcecie coś jeszcze powiedzieć nim wszyscy ujrzą po raz pierwszy Wasz teledysk? – zapytała Susan.
- Miłego oglądania. – zmówiła się Anika z Agatą.
- Oto teledysk „Everything I’m not” grupy Black Blush. Poza tym już jutro wychodzi single dziewczyn z owym nagraniem. A już za tydzień w programie Viva Live dziewczyny zagrają dla nas na żywo. – Susan spojrzała na nas i zaczęła znów – Dzięki za miłe spotkanie do zobaczenia za tydzień. – pożegnałyśmy się i na ekranach pojawił się początek naszego teledysk, a chwilę później napis BLUCK BLUSH – „EVERYTHING I’M NOT”.
- Bosko. – szepnęłam do Tatiany. Wszystkie wpatrywałyśmy się w wielki ekran plazmowy. Serce miałam w gardle, a ręce spocone. Czułam jak pot cieknie mi po skroniach. W głowie miotało się tysiące pytań, na które nie znałam odpowiedzi, choć bardzo chciałam znać.
Po programie wybiegłyśmy do sali konferencyjnej, gdzie ku naszemu zdziwieniu czekali chłopacy z TH. Rzuciłam się Billowi na szyję i przeprosiłam.
- Nic nie stało. – powiedział i pocałował mnie w policzek. Usiedliśmy wokół wielkiego stołu. Wraz z dziewczynami nie mogłyśmy przeżyć tego, że wreszcie jest po wszystkim i, że dużo przed nami.
- I jak Wam się podobało? Wypadłyśmy dobrze? Kurde chyba się pomyliłam raz przedstawiając nas. Ale mam nadzieje, że krytycy nie wychwycą tego. Bosze, ja umrę chyba. – przeżywała Anika, Tom objął ją ramieniem i uspokajał.
- Wszystko poszło dobrze, a teledysk macie pierwsza klasa! – stwierdził Gustav.
- A gdzie Maksi? – spytał Georg.
- Pojechała na konferencję prasową do Monachium. W naszym imieniu. Tam miała załatwić jeszcze coś związanego z kontraktem, ale nie wiem co. – odpowiedziała Tatiana.
- Wczuwa się w rolę mini menagera. – stwierdził Gustav. – Zuch dziewczyna.
- Pewnie, to anioł w ludzkiej skórze. – powiedziałam wychwalając Maksi ponad wszystko.
- Racja… – zgodziła się Ell i oparła głowę o Georga. Wszyscy wyglądaliśmy jak zmęczeni ludzie po pracy, a niestety wszystko przed nami…
Wieczorem siedzieliśmy w studiu u Fransa oblewając sukces, którym było wydanie singla i teledysku, który już pierwszego dnia został dobrze przyjęty przez większość. Strona internetowa już działała. Więc miałyśmy okazję wpisać parę szczegółów o nas. Joachim, który zrobił dla nas naszą stronę napisał jako dobry reporter kilka pytań, na które odpowiedziałyśmy. (odpowiedzi Aniki)
1. Imię i nazwisko
2. Data ur.
3. Data im.
4. Znak zodiaku.
5. Rodzeństwo
6. Co robisz w wolnych chwilach?
7. Idol
8. Motto
9. Marzenie
10. Przesłanie dla fanów
Ad 1. Anika Halmer
Ad 2. 1 stycznia 1989r.
Ad 3. nie pamiętam oO.
Ad 4. koziorożec xD
Ad 5. siostra, młodsza… Tamara
Ad 6. piszę piosenki, gram na gitarze, śpiewam i spotykam się z przyjaciółmi
Ad 7. trudno powiedzieć xD
Ad 8. Carpe diem & Korzystaj z życia póki możesz
Ad 9. zaśpiewać z Linkin Park xD
Ad 10. kocham was xD (serio, serio xD)
Każda z nas powpisywała swoje odpowiedzi i rozeszłyśmy się do domu umawiając na następny dzień o 15 w studiu. Jak weszłam do domu spotkałam rodziców w trakcie kłótni o… nie posprzątany salon.
- Czy Wy musicie się wiecznie kłócić? – wrzasnęłam siedząc w kuchni i opychając się ze złości nutellą. – Ja mam was dość. NARA. – wstałam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami tak, że ściany zadrżały. Szłam ciemnymi ulicami miasta potykając się o wystające kamienie, aż wreszcie upadłam i siedziałam płacząc sama do siebie. Miałam dość wszystkiego. Myślałam, że jak osiągnę to co zamierzałam będę miała święty spokój na całe życie, że rodzice już nigdy więcej nie będą się kłócić, a tu się okazuje, że już pierwszego dnia miałam ochotę iść i skoczyć z mostu.
- Nic Ci nie jest? – usłyszałam znajomy głos za plecami. Odwróciłam leniwie głowę i przed moimi oczyma stanęła postać znienawidzonej osoby… Był to Ollie.
- Potknęłam się. – na momencie wstałam i zaczęłam iść. Nie miałam ochoty na głupie teksty byłego kumpla, z którym łączyło mnie wiele więcej niż deska i zamiłowanie do muzyki…
- Alex czekaj! – wołał za mną, a ja nie zważałam na to. Brnęłam przed siebie coraz szybciej, ale niestety nieuniknione spotkanie musiało kiedyś nastąpić. Ollie podbiegł do mnie i zatrzymał mnie, łapiąc za ramię. – Przepraszam! – powiedział patrząc mi w oczy.
- Wiesz co? Jakbyś był inteligentniejszy byś zrozumiał, że nie mam ochoty z tobą gadać, ale najwidoczniej jesteś głupszy niż mi się wydawało, także… zmywaj się i zostaw mnie. – mówiłam podniesionym głosem. Byłam zła na cały świat. Na tego na górze, że mimo wszystko sprawia, że czuję się źle. Na Billa, który nie napisał mi SMS, na dziewczyny, że nie ma ich ze mną, na rodziców, którzy się kłócili, na psa, który mimo, że nic nie robił mnie wkurzał, bo sikał na trawnik przy którym stałam, na Olliego, bo… potraktował mnie jak dziwkę…
- Ja nie chciałem Ciebie skrzywdzić zrozum. Jesteś moją BEST przyjaciółką. Poza tobą nie mam nikogo do kogo bym mógł zgłosić się z problemem. Jesteś jedyna w swoim rodzaju i gdyby nie ten głupi Kaulitz, pedał – splunął na ziemię po wymówieniu nazwiska mojego chłopaka – chciałbym, żebyś ze mną była.
- Oszalałeś?!?! – wrzasnęłam. – Jesteś zdechłym palantem, śmierdzisz na odległość fałszerstwem i gnojem. Nie mam ochoty na Ciebie patrzeć. Mimo, że bardzo Ciebie lubiłam, ale… skończyły się czasy DOBREJ Alex, zaczęły się czasy złej i radzę zejdź mi z drogi, bo nie ręczę za siebie. – zagroziłam mu.
- Zrozum, że ja Ciebie kocham. ALEX do cholery… – wydarł się na mnie. – Co ten gej z Ciebie zrobił? Jesteś zwykłą suchą suką, która pragnie sławy tak? Masz co chciałaś, NIKT Ciebie nie będzie lubił, za to jak się zachowujesz i jaka jesteś. Uważaj na siebie panno Steiff. Fanów to Ty nie będziesz miała.
- Pff. – prychnęłam i wyrwałam się z obrzydliwych dłoni Olliego.
- SLUT! – krzyknął za mną. Nie wytrzymałam i cofnęłam się. Uniosłam lekko rękę i palnęłam gościa w twarz aż się przewrócił.
- Masz za swoje ściero! – splunęłam mu na twarz i uśmiechnęłam się ironicznie. – Ah i pamiętaj, że wszyscy się dowiedzą o zdjęciach, które robił Ci Daniel w stringach w panterkę… Mam je na komputerze. – wysłałam mu buziaka w powietrzu i poszłam dalej przed siebie. Nie oglądając się, szłam przez 20 minut między biurowcami Magdeburdzkiego centrum. Zmęczona całym światem postanowiłam wrócić do domu.
Kiedy weszłam do cichego mieszkania, spojrzałam do salonu. Rodzice siedzieli przy okrągłym szklanym stole rozmawiając spokojnie. Uśmiechnęłam się sama do siebie i prędko pognałam do łazienki. Wzięłam prysznic i poszłam spać…