• Archives
  • Categories
  • Archive for Kwiecień, 2010

    Pierwszy koncert : )


    2010 - 04.25

    moi drodzy parafianie xD jestem zawiedziona : (… strasznie malo komentuje, ale ci co pisze to mam nadzieje, ze serio czytaja, bo jak nie to nie mamy dla kogo pisac… dla siebie w sumie oO.
    dodaje znow ja (an) bo napisalam dosc dluga notke, ktora postanowilam rozdzielic na dwie czesci. pierwsza juz byla teraz zostaje druga. alex napisze kolejna czesc dla was : )
    licze na to, ze bedzie mnostwo komentow :) tych szczerych i tych krytukujacych.
    wszystko znose xD

    jakby co to pisac na gg do mnie lub alex xD

    peAce ^^

    Po bajce wszyscy roześmiani pojechaliśmy do Aniki do domu. Jej mała siostra JAK zawsze kleiła się do mnie. Tym razem nie puszczała głupich tekstów do bliźniaków, tylko… raz kopnęła Toma w piszczel, a ten powiesił jej miśka na żyrandolu.
    - Dawaj miotło! – zaczęło się od nowa. Tamara rzuciła się jak dziki kot na Toma i zaczęła go drapać i gryźć.
    - Uspokój się szczylu! – wrzasnęła Anika i rzuciła jej w twarz zabawką, a ta wybiegła z pokoju z płaczem. – Co za wredna gówniara. – wyzywała przyjaciółka. Zamknęła drzwi na zamek i walnęła się na fotelu. Przez kilka godzin gadaliśmy o niczym. Były to głupie rozmowy przy puszkach Red Bull’a, których osobiście wypiłam AŻ 5 oO. Do godziny 22 siedzieliśmy na ziemi plotkując, a o 22:30 wraz z bliźniakami opuściłam dom Aniki. Bracia odprowadzili mnie pod dom, a potem sami udali się do siebie. Nie obyło się bez ucieczki przed fankami, które goniły nas z 10 minut, ale to był tylko mały epizod. Wróciłam do domu i walnęłam się spać…

    Kolejne dni były jedną wielką zabawą. Wakacje nadal w pełni i wraz z BB wyjechałyśmy nad morze by się poopalać. Chłopaki w tym czasie dawali darmowe koncerty dla dzieci, więc nawet jeśli chcieliśmy się widywać to zostawały nam tylko noce, ale… to nie było to samo co dzień. Dlatego pojechałyśmy odpocząć. Nie działo się nic ciekawego. Całymi dniami leżałyśmy plackiem na plaży opalając się i wypoczywając. Korzystałyśmy z tego, że możemy odpocząć. Po powrocie miałyśmy promocję singla i wydanie teledysku oraz parę wywiadów m.in. ze Sputnikiem oraz z lokalną telewizją.
    - Z jednej strony cieszę się, że wracamy, a z drugiej mam ochotę jeszcze posiedzieć na plaży i popatrzeć na te piękne męskie kąski co często przychodziły popluskać się w wodzie. – rozmarzyła się Tatty.
    - Nie ma to tamto. Było fajnie… – przyznałam jej rację. Po powrocie do domu od razu pierwszego dnia poszłyśmy do Fransa, który miał już dla nas przygotowany singiel i teledysk… Okazało się, że miałyśmy już pierwszą sesję zdjęciową do naszej strony internetowej, która już była w przygotowaniu. 22 sierpnia o 16:00 odbyło się premierowe spotkanie w studiu VIVA. Program był poświęcony nam oraz US5. Jakimś męskim gwiazdką, które… nie umiały śpiewać. Kiedy Susan zapowiedziała Black Blush na sali wybuchły oklaski i pojawiłyśmy się MY.
    - Głęboka woda, jak dla tak mało znanych gwiazd jak Wy. Program na żywo. Ogląda Was większa część młodej publiczności Niemieckiej. Jak się czujecie? – zapytała blondynka.
    - Bardzo dobrze. Nasze marzenia… – odpowiedziała za nas wszystkich Agata.
    - Przedstawicie się? – zaproponowała Susan.
    - Jestem Anika, śpiewam i pisze teksty, to jest Alex, gra na gitarze elektrycznej, to Agata, nasza basistka, Tatiana, również gra na elektrycznej no i nasza kochana perkusistka Elleine, jest jeszcze Maksi, która niestety nie mogła z nami być. Jest ona naszym psychologiem i naszym małym managerem. Pozdrawiamy Max. – Anika przedstawiła nas, a na sali wybuchły oklaski.
    - Dołączam się do pozdrowień. Ile macie lat tak w ogóle? – zapytała ponownie Susan, był to mały wywiad z nami, więc musiałyśmy odpowiadać. Przed samym występem umówiłyśmy się jak odpowiadamy i w jakiej kolejności. Ja już połowę zapomniałam co miałam mówić, taki stres miałam. Pierwszy raz takiego wywiadu udzielałam.
    - Wszystkie jesteśmy w jednym wieku. Jedynie miesiące urodzenia są inne. – odpowiedziała tym razem Tatiana.
    - Kto jest w takim razie najstarszy?
    - Anika. Noworoczniak. – znów mówiła Tatty.
    - Ooo. Jak miło. – uśmiechnęła się reporterka. – Tytuł płyty daje dużo do życzenia…. ponieważ jest bardzo ordynarny i zwraca na siebie uwagę. Nie boicie się nieżyczliwych komentarzy na temat singla i płyty?
    - Nie, dlaczego? Przecież musimy jakoś zwrócić na siebie uwagę innych. Poza tym kto nie będzie nas słuchał to jego sprawa. Jesteśmy tu po to by pokazać, że każdy może być na naszym miejscu. – wytłumaczyła Ell.
    - A tytuł nadałyśmy wspólnie. Liczymy się z konsekwencjami i niczego się nie boimy. – dopowiedziała Agata.
    - Jesteście tak samo pewnie jak chłopacy z Tokio Hotel, macie z nimi coś wspólnego? – zapytała i przyszła kolej na mnie. Wiedziałam, że kiedyś musi nastąpić moja kolej. Zacisnęłam ręce i zaczęłam:
    - Bill, Tom, Gustav i Georg są naszymi dobrymi znajomymi. Znamy się już dość długo i mamy te same zainteresowania. Łączy nas z nimi jedynie przemysł muzyczny to wszystko. – skłamałam. Tak mi było strasznie głupio, że mowie nie prawdę, że to tragedia. Miałam ochotę wstać i wykrzyczeć „BILL KOCHAM CIE”, ale nie mogłam zrobić z siebie dałna, gorszego niż jestem.
    - Chcecie coś jeszcze powiedzieć nim wszyscy ujrzą po raz pierwszy Wasz teledysk? – zapytała Susan.
    - Miłego oglądania. – zmówiła się Anika z Agatą.
    - Oto teledysk „Everything I’m not” grupy Black Blush. Poza tym już jutro wychodzi single dziewczyn z owym nagraniem. A już za tydzień w programie Viva Live dziewczyny zagrają dla nas na żywo. – Susan spojrzała na nas i zaczęła znów – Dzięki za miłe spotkanie do zobaczenia za tydzień. – pożegnałyśmy się i na ekranach pojawił się początek naszego teledysk, a chwilę później napis BLUCK BLUSH – „EVERYTHING I’M NOT”.
    - Bosko. – szepnęłam do Tatiany. Wszystkie wpatrywałyśmy się w wielki ekran plazmowy. Serce miałam w gardle, a ręce spocone. Czułam jak pot cieknie mi po skroniach. W głowie miotało się tysiące pytań, na które nie znałam odpowiedzi, choć bardzo chciałam znać.
    Po programie wybiegłyśmy do sali konferencyjnej, gdzie ku naszemu zdziwieniu czekali chłopacy z TH. Rzuciłam się Billowi na szyję i przeprosiłam.
    - Nic nie stało. – powiedział i pocałował mnie w policzek. Usiedliśmy wokół wielkiego stołu. Wraz z dziewczynami nie mogłyśmy przeżyć tego, że wreszcie jest po wszystkim i, że dużo przed nami.
    - I jak Wam się podobało? Wypadłyśmy dobrze? Kurde chyba się pomyliłam raz przedstawiając nas. Ale mam nadzieje, że krytycy nie wychwycą tego. Bosze, ja umrę chyba. – przeżywała Anika, Tom objął ją ramieniem i uspokajał.
    - Wszystko poszło dobrze, a teledysk macie pierwsza klasa! – stwierdził Gustav.
    - A gdzie Maksi? – spytał Georg.
    - Pojechała na konferencję prasową do Monachium. W naszym imieniu. Tam miała załatwić jeszcze coś związanego z kontraktem, ale nie wiem co. – odpowiedziała Tatiana.
    - Wczuwa się w rolę mini menagera. – stwierdził Gustav. – Zuch dziewczyna.
    - Pewnie, to anioł w ludzkiej skórze. – powiedziałam wychwalając Maksi ponad wszystko.
    - Racja… – zgodziła się Ell i oparła głowę o Georga. Wszyscy wyglądaliśmy jak zmęczeni ludzie po pracy, a niestety wszystko przed nami…

    Wieczorem siedzieliśmy w studiu u Fransa oblewając sukces, którym było wydanie singla i teledysku, który już pierwszego dnia został dobrze przyjęty przez większość. Strona internetowa już działała. Więc miałyśmy okazję wpisać parę szczegółów o nas. Joachim, który zrobił dla nas naszą stronę napisał jako dobry reporter kilka pytań, na które odpowiedziałyśmy. (odpowiedzi Aniki)
    1. Imię i nazwisko
    2. Data ur.
    3. Data im.
    4. Znak zodiaku.
    5. Rodzeństwo
    6. Co robisz w wolnych chwilach?
    7. Idol
    8. Motto
    9. Marzenie
    10. Przesłanie dla fanów

    Ad 1. Anika Halmer
    Ad 2. 1 stycznia 1989r.
    Ad 3. nie pamiętam oO.
    Ad 4. koziorożec xD
    Ad 5. siostra, młodsza… Tamara
    Ad 6. piszę piosenki, gram na gitarze, śpiewam i spotykam się z przyjaciółmi
    Ad 7. trudno powiedzieć xD
    Ad 8. Carpe diem & Korzystaj z życia póki możesz
    Ad 9. zaśpiewać z Linkin Park xD
    Ad 10. kocham was xD (serio, serio xD)
    Każda z nas powpisywała swoje odpowiedzi i rozeszłyśmy się do domu umawiając na następny dzień o 15 w studiu. Jak weszłam do domu spotkałam rodziców w trakcie kłótni o… nie posprzątany salon.
    - Czy Wy musicie się wiecznie kłócić? – wrzasnęłam siedząc w kuchni i opychając się ze złości nutellą. – Ja mam was dość. NARA. – wstałam i wyszłam z domu trzaskając drzwiami tak, że ściany zadrżały. Szłam ciemnymi ulicami miasta potykając się o wystające kamienie, aż wreszcie upadłam i siedziałam płacząc sama do siebie. Miałam dość wszystkiego. Myślałam, że jak osiągnę to co zamierzałam będę miała święty spokój na całe życie, że rodzice już nigdy więcej nie będą się kłócić, a tu się okazuje, że już pierwszego dnia miałam ochotę iść i skoczyć z mostu.
    - Nic Ci nie jest? – usłyszałam znajomy głos za plecami. Odwróciłam leniwie głowę i przed moimi oczyma stanęła postać znienawidzonej osoby… Był to Ollie.
    - Potknęłam się. – na momencie wstałam i zaczęłam iść. Nie miałam ochoty na głupie teksty byłego kumpla, z którym łączyło mnie wiele więcej niż deska i zamiłowanie do muzyki…
    - Alex czekaj! – wołał za mną, a ja nie zważałam na to. Brnęłam przed siebie coraz szybciej, ale niestety nieuniknione spotkanie musiało kiedyś nastąpić. Ollie podbiegł do mnie i zatrzymał mnie, łapiąc za ramię. – Przepraszam! – powiedział patrząc mi w oczy.
    - Wiesz co? Jakbyś był inteligentniejszy byś zrozumiał, że nie mam ochoty z tobą gadać, ale najwidoczniej jesteś głupszy niż mi się wydawało, także… zmywaj się i zostaw mnie. – mówiłam podniesionym głosem. Byłam zła na cały świat. Na tego na górze, że mimo wszystko sprawia, że czuję się źle. Na Billa, który nie napisał mi SMS, na dziewczyny, że nie ma ich ze mną, na rodziców, którzy się kłócili, na psa, który mimo, że nic nie robił mnie wkurzał, bo sikał na trawnik przy którym stałam, na Olliego, bo… potraktował mnie jak dziwkę…
    - Ja nie chciałem Ciebie skrzywdzić zrozum. Jesteś moją BEST przyjaciółką. Poza tobą nie mam nikogo do kogo bym mógł zgłosić się z problemem. Jesteś jedyna w swoim rodzaju i gdyby nie ten głupi Kaulitz, pedał – splunął na ziemię po wymówieniu nazwiska mojego chłopaka – chciałbym, żebyś ze mną była.
    - Oszalałeś?!?! – wrzasnęłam. – Jesteś zdechłym palantem, śmierdzisz na odległość fałszerstwem i gnojem. Nie mam ochoty na Ciebie patrzeć. Mimo, że bardzo Ciebie lubiłam, ale… skończyły się czasy DOBREJ Alex, zaczęły się czasy złej i radzę zejdź mi z drogi, bo nie ręczę za siebie. – zagroziłam mu.
    - Zrozum, że ja Ciebie kocham. ALEX do cholery… – wydarł się na mnie. – Co ten gej z Ciebie zrobił? Jesteś zwykłą suchą suką, która pragnie sławy tak? Masz co chciałaś, NIKT Ciebie nie będzie lubił, za to jak się zachowujesz i jaka jesteś. Uważaj na siebie panno Steiff. Fanów to Ty nie będziesz miała.
    - Pff. – prychnęłam i wyrwałam się z obrzydliwych dłoni Olliego.
    - SLUT! – krzyknął za mną. Nie wytrzymałam i cofnęłam się. Uniosłam lekko rękę i palnęłam gościa w twarz aż się przewrócił.
    - Masz za swoje ściero! – splunęłam mu na twarz i uśmiechnęłam się ironicznie. – Ah i pamiętaj, że wszyscy się dowiedzą o zdjęciach, które robił Ci Daniel w stringach w panterkę… Mam je na komputerze. – wysłałam mu buziaka w powietrzu i poszłam dalej przed siebie. Nie oglądając się, szłam przez 20 minut między biurowcami Magdeburdzkiego centrum. Zmęczona całym światem postanowiłam wrócić do domu.
    Kiedy weszłam do cichego mieszkania, spojrzałam do salonu. Rodzice siedzieli przy okrągłym szklanym stole rozmawiając spokojnie. Uśmiechnęłam się sama do siebie i prędko pognałam do łazienki. Wzięłam prysznic i poszłam spać…

    Ranek był deszczowy.


    2010 - 04.15

    Ranek był deszczowy. Chmury, które pojawiły się na niebie sprawiały, że mój melancholijny humor nie poprawiał się, choć także się nie pogłębiał. Siedziałam na łóżku i patrzyłam na obijające się od szyb deszczowe krople. Niby takie nie pozorne, a jednak takie… piękne. Nagle do pokoju weszła mama. Zaproponowała małe zakupy, zgodziłam się, bo… bardzo lubiłam łazić po sklepach zwłaszcza jak humor mi nie dopisywał. Zebrałam się w sobie i wciągu kilku minut byłam gotowa do wyjścia.
    W centrum handlowym spotkałam Anikę, która została przyłapana przez parę dziewczyn na zakupach.
    - Hey to Ty jesteś ta Alex z zespołu Black Blush? – spytała mnie blondynka, kiedy podeszłam do An.
    - Tak. – odpowiedziałam nie ukrywając radości, że jesteśmy rozpoznawane.
    - To super! – ucieszyły się.
    - Możesz się tu podpisać? – wysoka szatynka dała mi zeszyt i zielony mazak.
    - Pewnie, że mogę. – zgodziłam się. Napisałam swoje imię, a potem jeszcze przez chwilę dziewczyny wypytywały o płytę i termin jej wydania. Potem wraz z An dołączyłyśmy do mojej mamy i jej, które stały przy stoisku z butami rozmawiając.
    - Widzę, że już pierwsze fanki. – powiedziała moja mama, gdy zjawiłyśmy się przy nich.
    - Tak… – rzekła An. – Chodź pokaże Ci jakie fajne buty wynalazłam. Z kolekcji Missy Elliot. – przyjaciółka złapała mnie pod ramię i poszłyśmy do Adidasa zobaczyć obuwie. Okazało się, że buty były cudowne. Różne kolory, a cena… Uuu… Nie z tej ziemi. 250 Euro!!!!
    - Kupimy jak będą pieniądze z sprzedaży singla. – stwierdziłam otwarcie odkładając czerwone buty na półkę.
    - Masz rację… Idźmy do tego sklepu z ciuchami naprzeciwko. – zaproponowała An, i tak zrobiłyśmy. W tamtym sklepie zakupiłyśmy, parę drobiazgów, które były efektowne i nie drogie. Wolałyśmy nie wydawać pieniędzy na byle co i tak nie miałyśmy ich zbyt dużo. Większość została wydana na dojazdy do studia, jedzenie, picie, imprezy i różne mało potrzebne duperele. Przy stoisku z kosmetykami zobaczyłyśmy Tatianę. Okazało się, że wybierała sobie tusz do rzęs, bo jej się skończył. Kiedy wróciłyśmy do naszych mam, które wspólnie debatowały, rozsiadłyśmy się w lodziarni i mama Tatiany zamówiła dla nas po wielkim pucharze lodów czekoladowych z polewą kawową. W czasie, gdy jadłyśmy lody opowiedziałam przyjaciółkom o sytuacji z Olliem.
    - I dobrze zrobiłaś! – stwierdziła Tatiana. – Należało się gnojowi.
    - Racja. Nie dość, że wyzywał Billa to jeszcze Ciebie. Idiota. – dopowiedziała An.
    - Mogłaś mocniej mu walnąć, może by zmądrzał. – kontynuowała Tatty.
    - Kochana, na takich za późno. – zaśmiała się Anika.
    - No tak rzeczywiście. – zgodziła się Tat. Do momentu zjedzenia lodów śmiałyśmy się z bliźniaków. Nie wiem czemu, ale dziewczyny poprawiły mi humor. Potem rozeszłyśmy się z myślą kolejnego spotkania o 15 w studiu. Wróciłam z mamą do domu. Ona kupiła sobie nowe buty na szpilce, a ja spodnie moro. Tata oczywiście darł się, że wydajemy tyle pieniędzy na ciuchy, na co mama powiedziała:
    - Alex jest sławna i musi jakoś wyglądać, nie kochanie?
    - Pewnie. – zgodziłam się z mamą. Tata przełączając kanały, dotarł do tych muzycznych. Na VIVA PLUS GET THE CLIP, na drugim miejscu z 6% znajdowała się nasza piosenka, piosenka BB. Od razu napisałam sms do wszystkich dziewczyn i chłopaków, by oglądali TV za chwilę. Po piosence Aggro Berlin, rozpoczął się teledysk E I’M N. Sms, które były pisane o BB, były w większości pozytywne. Co bardzo mnie zadowalało. Kiedy Anika śpiewała ja pod nosem nuciłam sobie jej słowa. Zaraz po skończonej piosence zadzwoniła właśnie An. Znów przeżywała jak mrówka okres, w sumie jej się nie dziwiłam, bo sama byłam w niebie. Potem dzwonił Bill i pochwalił się, że zagłosował na nas AŻ 6 RAZY! W tle słyszałam jak Tom krzyczał, że on głosował 7 razy.
    - Kocham. – zakończyłam rozmowę z chłopakiem. Schowałam telefon do kieszeni nowych spodni i poszłam na obiad. Rodzice wraz ze mną przeżywali teledysk i początek sławy mojego zespołu. Zaraz po obiedzie, grzeczny i miły tatuś zawiózł mnie do studia na jakieś zebranie.

    Minął miesiąc od momentu wydania singla i teledysku. Przez ten czas singiel sprzedał się w dość sporych nakładach. Bravo, Popcorn… wszystkie największe i jednocześnie najbardziej czytane gazety młodzieżowe pisały o nas i o TH. Byliśmy jednym z najbardziej pożądanych zespołów tamtego okresu. Bardzo wielkimi krokami zbliżał się dzień wydania płyty z całym nakładem piosenek jakie do tej pory nagraliśmy. BB podpisał roczny kontrakt z wytwórnią Fransa oraz z Universal Music. Wydanie płyty łączyło się z rozpoczęciem trasy promującej. Wszystko już było zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Musieliśmy jeszcze poczekać dwa dni do wydania płyty i już można było zacząć trasę. Chłopacy z TH już dawno byli w trasie. Jedną rzeczą jaka nas najbardziej podzieliła to szkoła, z której BB i TH zrezygnowali oraz fani, którzy słuchali TH, a nie lubili naszego zespołu i odwrotnie. Jedynym szczęściem jakie nas spotkało było to, że nikt nas nie przyłapał na wspólnych spotkaniach. Zawsze ustalaliśmy miejsce spotkania tak by żaden ze wśbiskich reporterów nie mógł nas sfotografować itp.
    Dzień wydania płyty był jednym z najważniejszych dni w naszym życiu. Na imprezie, na której znalazły się takie gwiazdy jak: Sido z Doreen, TH ^^, Chritina Stuermer, Silbermond, Samy Deluxe, Bushido, Vanilla Ninja itp. Wszyscy nam gratulowali sławy, z czego my bardzo się cieszyłyśmy. Jedyny ból, który sprawiał, że cały świat się walił, było to, że tak mało czasu spędzałam z Billem. Nawet na tej imprezie nie mogłam za bardzo z nim rozmawiać i bawić się, bo wyszło by na jaw to, że łączy nas coś więcej niż zamiłowanie do muzyki. Jeden z reporterów podszedł do mnie, Agaty i Ell i zapytał o to czy możemy odpowiedzieć mu na kilka pytań.
    - Pewnie… po to tu jesteśmy. – zażartowała Agata.
    - Ok. Kamera… Akcja. Jestem tutaj z trzema przedstawicielkami Black Blush. Witajcie dziewczyny. – niski reporter zwrócił się do nas twarzą.
    - Dobry wieczór. – powiedziałyśmy z uśmiechem na twarzach.
    - Gdzie reszta? – zadał pierwsze pytanie. Ell i Agata mnie puknęły, więc JA musiałam zacząć. Teraz mi to już nie przeszkadzało, ale wcześniej… bałam się.
    - Anika wraz z Tatianą i Maksi są gdzieś na sali. Rozdzieliłyśmy się całkiem przypadkowo co nie oznacza, że się pokłóciłyśmy. – odpowiedziałam spokojnie.
    - Co maiły oznaczać Twoje słowa Agata „Korzenie polskie, ale zamiłowanie do Niemiec…”. Oznacza to, że wpierasz się swojego pochodzenia? – spytał reporter lokalnej telewizji. Widać było zmieszanie na twarzy Agaty, ale wiedziałam, że dziewczyna wybrnie z tego.
    - Nie chodziło o to. Źle mnie zrozumieliście. Jestem Polką i się z tego cieszę, ale… od 2 roku życia mieszkam tutaj i kocham ten kraj, tamtego nie pamiętam. Od momentu przeprowadzki do Magdeburga w Polsce nie byłam. Nie pamiętam tamtych lat, byłam stanowczo za mała. – wybrnęła…
    - Oznacza to, że nie chcesz tam pojechać? – zadał kolejne pytanie dotyczące Polski.
    - Nigdy tego nie powiedziałam. Jeśli firma fonograficzna zaproponuje koncerty w Polsce na pewno się tam z miłą chęcią z zespołem zjawię. – odpowiedziała.
    - Tak, Agata ma racje. Ja też mam rodzinę tam, ale nie miałam okazji być w Polsce. Bardzo chętnie bym pojechała. Jeśli będą możliwości to zagramy koncerty tam. – dopowiedziała Ell, ratując Agatę od kolejnych pytań o jej pochodzenie.
    - A co z koncertami w Niemczech? Na Waszej stronie internetowej nie ma żadnych konkretnych dat. – zapytał.
    - Znamy daty koncertów i osoby, które zajmują się naszą stronę w kolejnych dniach zamieszczą informację o koncertach, biletach i o wszystkim co dotyczy naszego zespołu. – odpowiedziałam tym razem ja.
    - Porównujecie siebie z jakimś zespołem? – kolejne pytanie.
    - Nie i nigdy tego nie zrobimy. Chcemy być inne niż wszyscy. Świadczą o tym nasze piosenki. Wyznajemy zasadę, że jeśli kogoś jest na coś stać i nie boi się wyzwań powinien robić to na co ma ochotę. Nie chcemy być porównywane, wtedy nie będziemy czuć się swojo. – wytłumaczyła Agata.
    - Pierwszy Wasz występ na żywo był klapą czy raczej zawiódł Wasz menager, który nie zjawił się i nie przygotował Was do wystąpienia? – pytania były trudne, a to najbardziej. Koncert w Bravo, był stracony. Nagłośnienie nawaliło, An mało się na scenie o kabelki nie zabiła, a Ell złamała pałeczkę. Mimo tego dalej grałyśmy, tak jak mówiła nam Maksi, która musiała jechać do szpitala do babci i nie mogła się pojawić. Frans, który miał ślub siostry też się nie zjawił, był jedynie Jim, który… nie mógł zapanować nad wszystkim sam.
    - Mi się podobało i nie mam do nas żadnych zastrzeżeń. – wyraziła własne zdanie Ell.
    - Elleine złamały się pałeczki, a mimo to dalej grała, Anika się wywróciła i śpiewała siedząc na ziemi, najgorsze to nagłośnienie, ale… grałyśmy na żywo i to się liczy. – mówiłam.
    - Nie mamy pretensji do nikogo. Zawsze musi coś nawalić. To był pierwszy poważny występ, który mimo wszystko każda z nas wspomina dobrze. Kolejne będą lepsze… – zaśmiała się Ag.
    - Dziękuje bardzo za udzielony wywiad. Do zobaczenia za nie długo. – reporter pożegnał się z nami i odszedł w poszukiwaniu innych gwiazd. Przybiłyśmy sobie piątkę i poszłyśmy po szampana. Przy stole z daniami spotkałam Doreen, która bardzo miłym gestem pogratulowała mi sukcesu.
    - Witaj w świecie show biznesu. – powiedziała i odeszła. Wzięłam lampkę szampana i oparłam się o stół patrząc na bawiących się gości. Ell i Ag udzielały kolejnego wywiadu, Tom z Billem tak samo, Anika rozmawiała z Steffanie Kloß, wokalistką Silbermond, a cała reszta krążyła bez celu po sali. Po chwili podeszła do mnie Maksi, oparła się o stół i patrzyła razem ze mną na ludzi…

    Po imprezie


    2010 - 04.05

    Po imprezie promującej pojechałam do domu Aniki, gdzie znów zrobił się hotel. Wszystkie nocowałyśmy u niej, robiąc przeróżnie rzeczy. Tamary na szczęście nie było, bo pojechała do babci Aniki. Mała nie musiała iść jeszcze do szkoły, więc miała czas wolny. Zupełnie jak my…
    - Doskwiera mi brak szkoły i wspólnych wygłupów. – narzekała Tatty.
    - A mi pasuje takie życie. – powiedziała na to Ag.
    - Wole już mieć te lekcje prywatne niż siedzieć w szkole. Pamiętacie co się działo na historii? Jak do klasy wlecieli fotoreporterzy i zaczęli bez pozwolenia cykać fotki? – pytała Anika.
    - Babka się strasznie wkurzyła. – skończyłam.
    - U mnie w szkole to samo. Niby nie jestem AŻ tak wyraźna, choć mnie znają. Na Matmie do sali wszedł chłopak z wyższej klasy i mnie zawołał, powiedział, że dyrektorka chce mnie widzieć. Tak się wystraszyłam, że magia. A jak opuściłam salę zaczęło mi błyskać światło od aparatu. Koleś, który mnie zawołał dostał kopa w piszczel, a ja zadowolona wróciłam do sali. – opowiadała Max.
    - Wiecie jak było u mnie. Zresztą BILD pisał o tym… – zasmuciła Ell.
    - Gówniany brukowiec. – stwierdziłam. – To było to samo co tekst, że Tom miał z 25 panienkami SEX oO.
    - Afera była… – dokończyła An.
    - Trudno, ale wiadomo, że nie było tak jak BILD pisał. To najważniejsze. – wtrąciła Tatty. Plotkowałyśmy jeszcze przez kilka minut, a zaraz potem poszłyśmy spać.
    Z samego ranka zaczęły wydzwaniać telefony. Jakieś nieznajome numery telefonów pisały SMS o dziwnych treściach. Każda z nas po kilka razy na minutę dostawała krótkie sygnały, co bardzo denerwowało.
    - Co się dzieje? – zapytała wkurzona Agata.
    - Ktoś rozdał wszystkim nasze numery. – stwierdziła Elleine.
    - Trafna uwaga. – zgodziłam się. – Ollie!
    - Szmaciarz… – wyzwała go Anika. – Musimy komórki zmienić.
    - Dziś powiemy to Fransowi. – wtrąciła Tatty.
    - Nie musicie. – rzekła spokojnie Maksi. Wszystkie spojrzałyśmy na nią jak na wariatkę. – Nie patrzcie tak na mnie!
    - Ale o co Ci chodzi?! – zapytałam zdziwiona.
    - Nie musicie mówić nic Fransowi. Już dawno o tym pomyśleliśmy. Z pieniędzy zespołu kupiliśmy telefon dla każdego. Takie same, ale inne kolory obudowy, także nie pomylicie się. – oświadczyła.
    - Masz je przy sobie?
    - Nowe numery?
    - Czemu wcześniej nic nie mówiliście? – zaczęły padać pytania. Maksi nie nadążała z odpowiedzią i zakryła głowę poduszką.
    - Mam je przy sobie w torbie. – powiedziała przez poduszkę. Wraz z Aniką rzuciłyśmy się na torbę Maksi i wyciągnęłyśmy 6 zafoliowanych opakowań telefonów z VADOFONE. – To sa Motorole. Mam nadzieje, że Wam się spodobają. Kolory obudowy są: Czarny, szary, granatowy, biały, przezroczysty i zielony. – podzieliłyśmy się telefonami. Ja wzięłam czarny, bo znając moje możliwości, wolałam mieć ciemny, An miała szary, Ag zielony, Ell przezroczysty, Tatty granatowy i Maksi biały. Powymieniałyśmy się numerami i każda z nas siedziała w telefonie ucząc się obsługi… Po jakimś czasie przerwałyśmy zabawę nowym telefon i musiałyśmy powiadomić najbliższych o zmianie numeru.
    - Podajemy tylko zaufanym osobą. – ostrzegała nas Maksi.
    - Ok. – zgodziłyśmy się chórkiem. Miałyśmy komórki na abonament więc SMS mogłyśmy wysyłać do woli.
    - Jak limit przekroczycie płacicie z własnej kieszeni. – dopowiedziała Maksi.
    - A jaki jest limit? – zapytałam.
    - 50 euro. – odpowiedziała.
    - No to Anika i Agata na pewno będą przekraczać. – zaśmiałam się. Kumpelki zrobiły miny jak srające konie na blachy. – Oj żartowałam. – uśmiechnęłam się i im miny zrobiły się „normalne”. Powiadomiłam Billa, Toma, Georga, Gustava, Andreasa, Martina, rodziców i Kadis z Talvi o zmianie numeru. Wiedziałam, że oni na pewno nie podadzą numerów dalej. Chłopacy z TH mieli już dwa razy numery zmieniane przez to, że jakiś idiota podał ich numery dalej.
    Po obiedzie pojechałyśmy samochodem Aniki do studia. Tam spędziłyśmy całe popołudnie i połowę wieczoru. Zaś później odwiedziłyśmy chłopaków w hotelu, w którym obecnie przebywali.
    - W Loitsche stacjonują całe gromady dziewczyn. Jakaś pielgrzymka… – narzekał Tom wtulając się w An.
    - Byliście w domu? – zapytała Tatty.
    - No tak, chcieliśmy rzeczy wziąć, ale… nie było jak. Wróciliśmy. W nocy pojedziemy. – odpowiedział Bill.
    - Ktoś Red Bull’a? – spytał Georg zaglądając do małej lodówki. Wszyscy się zgłosili. Rozmawialiśmy o wyjeździe chłopaków następnego dnia, sącząc napój.
    - I ile was nie będzie? – zapytała Maksi.
    - Przed chwilą Bill mówił. W niedzielę wracamy. – odpowiedział Gustav.
    - Niedosłyszę. – śmiałą się Max.
    - Umyj uszy! – bąknął Gustl. Do późnych godzin nocnych siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Potem chłopcy pojechali do Loitsche, a my ponownie do Aniki do domu. Jej mama troche na nas nawrzeszczała, że tyle czasu nas nie było, ale… po chwili rozmawiała z nami o zespole.
    - Sprawdźmy czy Joachim zamieścił piosenki do ściągnięcia na nasze stronie. – zaproponowała Agata.
    - Zamieścił już rano. – odpowiedziała Maksi.
    - Tak szybko? – zdziwiła się Ell.
    - No, a czemu nie? Lepiej teraz niż później. – zaśmiała się Maksi.
    - Ale to są tylko kawałki czy całe? – zapytałam.
    - Dziewczyno! Kawałki! Jakby wgrał całe piosenki to by nikt nie kupował płyty, bo ma piosenki na wyciągnięcie ręki. – warknęła menagerka.
    - No tak. – zgodziłam się z nią. Strona nasza była śliczna, czarno różowa z akcentami koloru białego. Bardzo się nam podobała. Licznik który był z boku strony wskazywał 100.000 wejść.
    - To mało. – skwitowała Tatty.
    - Nie przesadzaj, to początek. – wtrąciła Agata. Były dwa newsy o nas, o zespole. Pierwszy dotyczył singla, a drugi płyty. Miałyśmy nawet własnego maila, na którego pisali fani oraz własną skrzynkę pocztową w Universal Music w Berlinie. Nie przychodziło AŻ tak dużo listów, więcej maili. Najwięcej do Aniki, jako, że śpiewa i Agaty, z tą całą aferą o jej pochodzenie. Nie było mi przykro, że do mnie mniej przychodzi, bo w cieniu też nie byłam. Samo uczucie bycia w zespole takim jak Black Blush sprawiało, że mam ochotę żyć. Ostatnimi czasy Tatty coś narzekała na humor. Była smutna, melancholijna i nie do zabawy. Starałyśmy się z dziewczynami poprawiać humor, ale coś nam nie szło…
    - Kiedy koncerty pierwsze? – zadała głupie pytanie Anika. Wybuchłam śmiechem z Ell. Po ziemi się tarzałyśmy. – No i z czego wyjecie?
    - Z Ciebie, bo nie wiesz kiedy koncerty, a śpiewasz w zespole. – odpowiedziała jej Ell.
    - Wal się! – warknęła An.
    - A Wy wiecie? – zwróciła się do mnie i Elleine Maksi… I tu był pies pogrzebany, bo my też nie wiedziałyśmy. – No właśnie. – skwitowała po chwili ciszy, która oznaczała nasza niewiedze na ten temat.
    - Kiedy są pierwsze? Gdzie? O której? – zadawała pytania Agata.
    - Chwila mam zapisane w notatniku. – Maksi wstała i wyciągnęła z torby wielki notes. Na okładce było napisane BLACK BLUSH, czyli był to notes dotyczący naszej grupy. – Pierwszy mamy za tydzień. Jest to koncert w Gymnasium numer 21, dla całej społeczności dziecięcej. Dyrektor tej szkoły poprosił nas o koncert, bo na ścianach szkoły jest nasze logo. Jakieś dzieciaki tak nas kochają, że pisały po ścianach słowa piosenek. Dyrektor by zaspokoić ich miłość zaprosił nas. Zgodziłam się żeby zagrać koncert darmowy dla 3 szkół. Frans również powiedział, że to dobry pomysł. Także jutro z rana jedziemy do naszego nowego studia prób i tam zaczynamy ostro pracować, by nie było powtórki z występu w VIVA LIVE.
    - Ekstra… – byłyśmy zadowolone i rozpierała nas energia. Cieszyłyśmy się niezmiernie, od razu napisałam do Billa SMS z infem o koncercie. Ten też się bardzo cieszył.