Przez tydzień nie miałyśmy na nic czasu. Ciągle próby, próby i jeszcze raz próby. Doprowadzało mnie to do szału, bo miałam ochotę na Billa xD. Ale niestety, ani mnie nie było, ani jego. Nowe studio do prób, znajdowało się w Dessau. Był to dość spory, dźwiękoszczelny pokój z widokiem na miasto. Mimo tego miałyśmy duży apartament, w tym samym budynku, by nie jeździć codziennie do Magdeburga i spowrotem. Wieczorami przesiadywałam na oknie i patrzyłam na oświetlone latarniami miasto.
W dzień koncertu bolał mnie brzuch. Miałam taki stres, ze nie wiedziałam jak go poskromić. Nic nie jadłam i na dodatek na próbie generalnej w studiu pękła mi struna od gitary.
- Nic się nie stało. – stwierdziła Maksi. – Umiesz zmieniać, zaraz Ci przyniosę nową. – nasza menagerka była ostoją spokoju. Nic nie mogło jej wyprowadzić z równowagi. Pomagała nam przetrwać wszystkie chwile zapaści i dołków. Nawet udało się jej wyprowadzić Tatty na prostą drogę… To Maksi potrafiła poprawić jej humor. Nie wiem jakim cudem, ale tak było. Zmieniłam strunę, bo się nauczyłam. To nie zdarzyło się pierwszy raz, więc nie było problemów. Chłopacy z TH byli w trasie od kilku dni, więc dla nas czasu nie mięli, ale codziennie mimo wszystko dzwonili…
- Jedźmy już. – powiedziała cicho Anika. Zebrałyśmy się w sobie, zapakowałyśmy sprzęty do pudeł i vanem Fransa pojechałyśmy do Magdeburga na koncert do szkoły. Była 15:30, koncert miał zacząć się o 17:00, wiec miałyśmy 1,5h na przygotowania. Jak dojechałyśmy do szkoły, dyrektorzy tych trzech szkół przywitali nas gromkimi brawami.
- Nie mogliśmy się Was doczekać. – powiedziała jedna z dwóch dyrektorek.
- Moi uczniowie już od ponad tygodnia przeżywają, że Was zobaczą. – rzekł dyrektor.
- Cieszymy się, że możemy tu być. – mówiła Maksi, a my w tym czasie poszłyśmy ze sprzętami do wielkiej sali, gdzie miał odbyć się koncert. Jak zobaczyłam ową salę przeraziłam się. Nie mogłam wyjść z podziwu. Była scena, krzesła, kurtyna, światła… zupełnie jak w teatrze.
- Alex pomóż mi z bębnami. – zawołała Ell. Odmachałam jej ręką i poszłam pomóc. Przytaszczyłyśmy jej bębny do sali i wraz z ludźmi z ekipy Fransa i Maksi podłączaliśmy wszystko. Gdy gitary, perkusja i mikrofony działały odbyła się mała próba trzech pierwszych piosenek. Były to już wcześniej ustalone
Everything I’m not
Heavily Broken
Built This Way
*
Secret
Did Ya Think
4ever
When It all falls
Nobody Wins
Leave Me Alone
Mouth Shout
How Long
Speechless
Taka była kolejność granych przez nas piosenek. Nuty znałam na pamięć, tak samo jak słowa piosenek.
- Może chcecie śpiewać refren? – zapytał Chris, jeden z kumpli Maksi, który pomagał nam podłączać sprzęt.
- A do czego nam? Najważniejsze, żeby An miała działający i jeden na zapas. – powiedziała Agata.
- Już wiem… – wtrąciła Anika. – Będziecie śpiewać ze mną. Znacie teksty na pamięć wiec żaden problem. Refreny możecie pomóc mi śpiewać.
- A opłaca się robić jakieś zmiany? – zapytała Tatty.
- Spytam Max. – Anika poszła do menagerki i wróciła z uśmiechem. – Powiedziała, że jeśli chcemy coś takiego zrobić to czemu nie.
- No jak chcecie to ok. – zgodziłam się. Dostałyśmy we trzy mikrofony na stojakach i od nowa zaczęłyśmy ćwiczyć. Zagrałyśmy kolejne piosenki, już razem śpiewając. Po próbie, usiadłyśmy w kółeczku na scenie i plotkowałyśmy.
- Dobrze wyglądam? – spytała Ell uderzając pałeczką o pałeczkę.
- Pewnie, my zawsze dobrze wyglądamy. – zaśmiała się Tatty. Maksi latała po sali załatwiając jakieś sprawy i nie miała czasu by z nami przysiąść.
- Jeszcze trochę i pierwszy poważny koncert… – stwierdziła Agata kładąc się na posadzce.
Jak przygotowywałyśmy się do wyjścia, ubrałyśmy się w miarę sportowo, makijaż też miałyśmy lekki. Ja założyłam moro bojówki i moro podkoszulek i parę bransoletek na rękę, Anika białe spodnie z napisami różnymi, czarny podkoszulek z czaszką na plecach i pełno bransoletek, Ell krótkie spodnie do kolan beżowe i czarną bluzeczkę na ramiączkach, Tatty długie jeansy ciemne przetarte i koszulkę z napisami na plecach „SUX, SLUT, BITCH”, Agata za to podarte spodnie i bluzkę od Martina z dziwnym kolesiem z wystającym językiem oO. Wyglądałyśmy bosko. No jak na gwiazdy rocka przystało, musiałyśmy latać po scenie ładnie ubrane. Nie dość, że musiałyśmy dobrze zagrać, by nie przynieść wstydu sobie i całej reszcie, która wytrwale z nami pracowała.
- Dobra laski wynocha ze sceny. Ludzie się zbierają. – rozkazała Maksi. Biedna była cała spocona, biegła po sali, załatwiając wszystko, by było idealnie. Zeszłyśmy ze sceny, schowałyśmy się za sprzętem do gry. Scena była przeogromna, na samym środku, z tyłu, na podeście stała niebieska perkusja Ell, na przedzie mikrofon An, Ja stałam po prawej (jakby patrzeć ze sceny na publikę) z Agatą, a Tatty po lewo. Najbardziej obawiałam się Heavily Broken, bo nie mogłam wyciągnąć głosu do refrenu.
- Polegniemy? – zapytała zestresowana Ell.
- Elleine Cassidy przestań! – zdenerwała się Tatty, która chodziła w prawo i w lewo powtarzając sobie chwyty.
- Będzie dobrze. – skwitowała Anika.
- A co mówisz jak wyjdziesz? – zwróciłam się do An.
- Coś powiem… Maksi mi mówiła, ale pewnie zapomnę. – odpowiedziała.
- Będzie jakaś telewizja? – spytała Ag.
- Nic o tym nie wiem. – powiedziałam.
- Ja też nie… – wtrąciła An. Nagle od tyłu wbiegła do nas Maksi.
- Dziewczyny nie denerwujcie się. Nie ma żadnych problemów. Cała sala zapełniona. Ludzie będą na ziemi siedzieć tyle ich jest. – mówiła bawiąc się bransoletką…. Gustava oO.
- Ile ich tam jest? – spytała Tatty.
- Ok. tysiąca. – odpowiedziała po chwili namysłu menagerka. – Dobra dziewczyny ja lecę tam na górę dźwięku pilnować. Chłopacy trzymają za Was kciuki. Gustav dzwonił i TH kazali Was uściskać. – machnęła ręką i pobiegła do dźwiękowców.
- Trzymam za Was kciuki. – rzekł dyrektor jeden ze szkół i wyszedł na środek. Widziałyśmy jak światła się na niego zwróciły i zapanował chaos. – Witam Was drodzy uczniowie. – wszyscy się wyciszyli. Złapałam Anikę i Tatty za rękę i mocno ścisnęłam. Serce miałam w gardle, strasznie się bałam wszystkiego. – Powiem dwie rzeczy… Zapraszam i dziękuję Black Blush. – po tych słowach ludzie zaczęli klaskać, piszczeć, gwizdać. Dyrektor zszedł ze sceny i nadeszła pora na nas… Ell poszła od tyłu do swojej perkusji, Ag z Tatty wyszły pierwsze. Światła były pogaszone i nie było nic widać.
- Alex idziemy. – pociągnęła mnie za rękę Anika i tak zrobiłyśmy. Wzięłam do ręki moją gitarę i załączyłam kabelek. Stanęłam i popatrzyłam w ciemność. Widziałam światełka świetlików, telefonów, zapalniczek, ale twarzy naszych fanów nie było…
Zapaliło się światło skierowane na scenę. Odwróciłam głowę i dałam Ell znak, by zaczęła walić w bębny. Anika złapała oddech i wysłała mi i reszcie dziewczyn oczko. Stanęła i wzięła mikrofon do ręki…
(zmiana narratora z Alex na Anikę)
Złapałam mocno mikrofon w ręku i popatrzyłam na pierwsze rzędy. Do czwartego widziałam uśmiechnięte twarze fanek i fanów.
- Cześć. – powiedziałam i rozejrzałam się po sali. – Nie widzę słyszę Was! Jesteście tu z nami? – na te słowa publika odpowiedziała krzykami i piskami. – No teraz lepiej. – zaśmiałam się. – Jesteśmy tu dla Was i przez Was… Jakbyście nie wiedzieli kim jesteśmy to przedstawię nas… Na bębnach zawsze zwarta i gotowa Elleine, na pięknym i dźwięcznym basie Agata, na elektrycznej gitarce zawsze uśmiechnięta Tatty, na swoim ukochanym sprzęcie, najlepsza gitarzystka świata Alex, oraz ja… wokalistka… Anika miło mi. – pochyliłam się, uniosłam głowę i dałam znak dziewczynom by zbliżył się do mikrofonów. – Razem tworzymy… BLACK BLUSH. – zmówiłyśmy się wymawiając nazwę naszego zespołu. Zaczęło się, po tych słowach dziewczyny zaczęły grac początek naszego hitu Everything I’m not. Wyciągnęłam mikrofon ze stojaka i zaczęłam błądzić po sali… Dziewczyny stały trochę sztywno, ale po pierwszej zwrotce rozkręciły się i skakały i bawiły się razem ze mną… Refren śpiewałyśmy razem i było śmiesznie, bo nie tylko MY śpiewałyśmy. Cała sala śpiewała. Ludzie skakali, tańczyli machali, to było nie wiarygodne przeżycie.
Po piosence zrobiłyśmy małą przerwę. Mimo, że nie mogłam powiedzieć do Agaty „Hej ziomek nie graj, bo chce coś powiedzieć” to rozumiałyśmy się bez słów. Jedno skinienie głowy i muzyka stop…
- Jak wiecie Everything to nasz hit. Teledysk zrobiliśmy i w ogóle. Macie już dość? – zapytałam i wyciągnęłam mikrofon w stronę publiki. Wciąż słyszałam piski i krzyki, więc uznałam to za dobry znak. – Teraz moje ulubiona piosenka. Mam do niej sentyment. Napisała ją Maksi, i jak pierwszy raz ją usłyszałam nie mogłam wyrobić i… popłakałam się… Oto „Heavily Broken”. – Wersja rockowa była znacznie lepsza niż akustyczna. Śpiewając refren miałam łzy w oczach, bo przypomniał mi się Tom, którego niestety nie mogło być przy mnie w tym momencie. Potem poszło z górki. Koncert był do opisania. Ludzie jeszcze lepsi. Przyjęli nas tak miło i serdecznie, że zachciało mi się żyć. Czułam jak rozpiera mnie energia.
Przez tydzień
2010 -
03.24