• Archives
  • Categories
  • Impreza, śpiewanie itd

    2010 - 03.19

    Ludzie wybaczcie, że nie pisałyśmy, ale nie było czasu.Obiecujemy poprawę…! KOCHAMY WAS!! Anika & Alex

    W tym czasie kiedy Anika poszła do Toma, ja wraz z Billem wędrowaliśmy sobie po sklepach. Kupiłam sobie parę rzeczy, Bill kupił sobie kredkę do oczu, no i potem poszliśmy do McDonalda. A tam? O boże, myślałam, że zwariuje. Fanki, które już polubiły TH rzuciły się na Billa i tarmosiły go za ciuchy i żądały by z każdą z nich się przytulał. Ja w tym czasie kiedy był Bill oblegany przez fanki, zamówiłam dla nas po malinowym shake ‘u i coli. Przez 10minut nie mogłam dostać się do niego, bo te dziewuszyska molestowały go. Po chwili się wkurzyłam i… postawiłam zamówienie na stoliki i poszłam do Billa. Pociągnęłam go za frak i prędko uciekliśmy z McDonalda. Te laski nie odpuszczały, biegły za nami do metra. Ale szczęście nam dopisało i akurat wsiedliśmy i pojechaliśmy sobie daleko. Nie dość, że byliśmy bez biletu to na dodatek mój shake wylądował na ziemi. Bill taki dobroduszny podzielił się ze mną swoim. Po kilkunastu minutach wysiedliśmy i Bill poszedł mnie odprowadzić.
    - To… w takim razie… Ja czekam na telefon. – mówił.
    - Zadzwonię do Ciebie i powiem Ci jak i gdzie spotkamy się. Dziś na imprezę idziemy do Talvi wiesz o tym nie? – spytałam go pełna radości i entuzjazmu.
    - Coś Ty? – zdziwił się.
    - No tak. – dałam mu buziaka w polik.
    - No ładnie, jak zwykle się ostatni dowiaduje o tym.
    - Przestań… Pójdziemy się pobawić i wrócimy. – oznajmiłam.
    - Niech będzie, ale… Ollie będzie nie? – zadał pytanie.
    - Będzie i co?
    - I… nic. – zmarkotniał.
    - Bill, ale… między mną a Olliem nic nigdy nie było i nie będzie. – przytuliłam się do niego.
    - Ale sam fakt…
    - Faktem jest to, ze z Tobą jestem i mi na Tobie zależy, a nie na kumplu, z którym się znam już parę dobrych lat.
    - Eht…
    - Bill?
    - Co?
    - Kochasz?
    - Kocham, a Ty?
    - No pytasz jeszcze! – uśmiechnęłam się i wreszcie na buźce Billa pojawił się szczery i prawdziwy uśmiech pełen uroku i radości.
    - Alex, ja już pójdę. Będę… Musisz dać mi znać, bo nie wiem o której być.
    - Dam na pewno. – pocałowaliśmy się na pożegnanie i rozstaliśmy. Poszłam do domu, gdy tylko weszłam napadła mnie matka.
    - Co? – zdziwiłam się jak ją zobaczyłam, bo zazwyczaj była w pracy, gdy ja wracałam.
    - Anika zapłakana siedzi u Ciebie w pokoju. – powiedziała i popchnęła mnie w kierunku mojego pokoju. Weszłam i zobaczyłam Anikę, która… wcale nie płakała. Nawet łez w oczach nie miała i nie miała ich śladu. Siedziała z kamienną twarzą i patrzyła się w okno. Kiedy zamknęłam drzwi jej wzrok stanął na mojej osobie.
    - Co się stało? – spytałam siadając obok niej na moim łóżku.
    - Nic, chciałam… tylko pogadać. – uśmiechnęła się.
    - Tylko? A może coś z Tomem nie tak?
    - Z Tomem ok… Gorzej z mamą i… jeszcze Jim… Zresztą… Nic się nie stało.
    - Mów mi! – zażądałam.
    - Nie warto. – złapała mnie za rękę. – Nie będę zaprzątać Ci głowy moimi problemami.
    - Dla mnie wszystko co dotyczy Ciebie jest ważne.
    - Ale Alex… nie… Jest ok.
    - MÓW! – warknęłam.
    - Eht… Dobra, niech będzie na Twoje.
    - NO! – zaśmiałam się. – Zaczynaj.
    - Poszliśmy z Tomem do mnie i tam… – przerwała.
    - I tam co?

    Mięliśmy już wstawać z kanapy gdy nagle usłyszałam jak ktoś przekręca klucz. Po chwili w drzwiach stal już Jim trzymając torbę z zakupami a za nim moja mama…
    - O kurwa – Powiedział Tom na ich widok
    - My…ja…Naprawdę…- Próbowałam na momencie sie tłumaczyć ale z moich ust wydobywały sie tylko pojedyncze, mało sensowne słowa.
    - Zabieraj od niej łapy – Powiedział Jim
    - Bo…? – Spytał dziarsko Tom wstając. W obawie przed tym co sie będzie działo tylko zasłoniłam oczy..
    - Ile Ty masz dziecko lat? – spytał spokojnie Jim Toma.
    - Dużo. – odpowiedział odważnie.
    - Za mało. – warknął ojczym.
    - Anika? – zaczęła mama, odsłoniłam oczy i spojrzałam na nią oczami pełnymi łez. – Czy… Wy…
    - NIE! – krzyknął Tom. – My nic proszę pani nie robiliśmy złego.
    - To dlaczego Anika jest bez bluzki? – spytał Jim, a Tom prędko zdjął z siebie bluzę i okrył mnie nią.
    - Już nie jest. – odpowiedział i mnie przytulił.
    - Aniko, czy Ty z Tomem robiłaś TO? – spytała mama ponownie.
    - Nie… – rzekłam i spuściłam głowę na dół.
    - Naprawdę? – zapytała jakby nie była pewna, że mówię prawdę.
    - Tak! Gdybym to zrobiła nie miała bym spodni… Była bym NAGA, a jestem TYLKO bez bluzy. I… jak mi nie wierzysz to nie! – wzięłam Toma za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Tom usiadł na łóżku, a ja obok niego. Siedzieliśmy tak przez kilka minut w całkowitej ciszy. Potem Tom spojrzał na mnie i powiedział:
    - Przepraszam.
    - Co? – zapytałam.
    - No.. Przepraszam.
    - Ale za co?
    - Za to co się stało w salonie. Wiesz, że ja Ciebie kocham i nie chce byś cierpiała i… zrobię dla Ciebie wszystko, ale nie mogę pozwolić byś się kłóciła z rodzicami.
    - Przestań!
    - Już nigdy więcej nie będę napierał na Ciebie.
    - Tom, co Ty gadasz?! – słuchałam z niedowierzaniem. – My nic złego nie robiliśmy! Nie… przejmuj się!
    - Nie przejmuje, ale… my młodzi jesteśmy i możemy się zabawić, ale… później.
    - Tom… Ja Ciebie nie poznaję? Wcześniej byłeś spontaniczny nie bałeś się niczego, a teraz się boisz? Nie wierzę…
    - Nie boję się niczego, ale… wiesz jak jest.
    - Własnie nie wiem!!!!
    - Zrozum, że teraz wszystko będzie inaczej!
    - Co będzie inaczej? Bo ja nadal nie wiem o co chodzi…
    - Dobra… nic mniejsza z tym. – złapał się za głowę i pomachał nią.
    - Kochany… Co się dzieje? – spytałam go, głaszcząc po ręce.
    - Obawiam się, że nasze drogi się rozejdą za jakiś czas, że zostawisz mnie i, że nigdy więcej Ciebie nie zobaczę i wiesz…
    - Dobra koniec tych pesymistycznych myśli. – wstałam i zamknęłam drzwi na klucz, włączyłam głośno muzykę i wróciłam do Toma. Ściągnęłam z siebie bluzę Toma i popchnęłam mojego chłopaka i sama położyłam się obok niego. Zaraz potem poczułam jak zimną ręką głaszcze mnie po talii, a później zaczęliśmy się całować. Moje ręce baraszkowały pod jego granatową koszulką, chwilę później na nagim ciele. Cały czas czułam wędrujące gładkie dłonie Toma. Po kilkunastu sekundach wraz z Tomem zaczęliśmy walczyć z moim rozporkiem przy spodniach. Kiedy udało się nam go rozpiąć pozbyłam się jeansów i zostałam na samych czarno-różowych boxerkach (damskich oczywiście!).
    - Pewna jesteś? – spytał Tom przerywając kolejny namiętny pocałunek.
    - Czego mam być pewna? – zapytałam zalotnie uśmiechając się przy czym przygryzałam język.
    - Tego. – powoli ściągnął ze mną koszulkę i położył na plecach. Muskał mnie delikatnie ustami po szyi, a zaraz potem spojrzał mi znów w oczy i ponowił pytanie.
    - Pewna jesteś? Chcesz iść DALEJ?
    - Kocham tą piosenkę. – oznajmiłam zmieniając temat, na płycie która miałam w wieży nagrałam przy okazji piosenki z CD, które dał mi Bill.
    - Przecież to… Thema #1. – powiedział Tom.
    - Fajny tytuł. – powiedziałam. – Dobra koniec. – wstałam i zaczęłam się ubierać.
    - A ja myślałem, że… – zaczął i nagle przerwał.
    - Nie teraz. – uśmiechnęłam się. Poprawiłam włosy i usiadłam obok Toma. Podałam chłopakowi koszulkę, ten ją nałożył i patrzył na mnie. Gdy doszło do refrenu owej piosenki Tom pocałował mnie i powiedział:
    - Ty jesteś moim tematem numer 1. Idę już Pa. – dał mi buziaka w czoło i wyszedł z pokoju. Ja wyłączyłam wieżę i położyłam się do łóżka. Chwilę przysnęłam, po kilkunastu minutach obudziłam się i poszłam do kuchni. Tam siedziała mama z Tami na kolanach i Jim palący papierosa. Wzięłam sok marchewkowy i udałam się do wyjścia, ale mama mi nie pozwoliła.
    - Kochanie chodź tu. – zawołała.
    - Słucham? – spytałam grzecznie.
    - Możemy porozmawiać?
    - Pewnie. Tu? – wskazałam na pomieszczenie zwane kuchnią.
    - Nie. – mama dała Jimowi Tamarę na kolana i wyszła razem ze mną do ogrodu. Siadłyśmy sobie na bujanej ławeczce i mama zaczęła. – Powiedz mi jak jest między Tobą a Tomem?
    - Dobrze, jesteśmy parą nie długo, ale… to nie ma znaczenia, bo czuję jakbym znała go kilka lat.
    - Zrobił Ci krzywdę kiedykolwiek? Nie chodzi mi o cielesną, że Ciebie uderzył czy coś w tym stylu chodzi mi o to czy płakałaś kiedykolwiek przez niego…?
    - Nie… nie sądzę. W każdym razie nie przypominam sobie.
    - A… czy Ty z nim coś więcej robiłaś prócz pocałunków? Pamiętaj, że możesz mi zaufać.
    - Wiem i dlatego ci powiem, że… jestem nadal dziewicą. – nazwałam rzecz po imieniu. – Nie uprawiałam z Tomem sexu i nie mam póki co zamiaru. Nie znam go na tyle dobrze, chociaż i tak mu w pełni ufam.
    - Rozumiem… I szczerze Ci powiem, że uzyskałam taką a nie inną odpowiedzieć.
    - Nie ufasz mi tak? – wkurzyłam się.
    - Ufam, kochanie ufam, ale jesteś w takim wieku, że różne rzeczy mogą Ci do głowy wpaść.
    - Jestem odpowiedzialna nie musisz się o mnie martwić.
    - Wiem. – uśmiechnęła się. – A jak zespół? Coś nowego wymyśliliście?
    - Tak. Pojutrze zaczynamy nagrywać teledysk i potem wydajemy singiel, ale nie wiem czy z tym singlem to dobry pomysł.
    - Rozmawiałam z Jimem o tym i on powiedział, żebyście wybrały sobie kilka kawałków i zrobiły z nich remixy czy jak to się tam fachowo nazywa.
    - Tak mamo wiem. Myślałam, by na tym całym singlu umieścić Everything I’m Not, Heavily Broken no i chyba Built This Way… I myślałam nad tym, by wlepić tam teledysk do Everything I’m not + nasze zdjęcia. Co o tym sądzisz?
    - Dobry pomysł. Pogadaj o tym z dziewczynami na pewno się zgodzą. – mama uśmiechnęła się i wstała. – Idę z Tami na spacer idziesz z nami?
    - Nie chcę, pójdę do Alex. – podniosłam się i pocałowałam mamę. – Dziękuję.
    - Nie masz za co. – mama poszła do domu, a ja wyszłam i poszłam do Alex…

    - Ale… O jaaa… – mówiłam bardzo składniowo. – Nie mogę uwierzyć.
    - Powaga… – zaśmiała się An.
    - Ale, że Twoja mama Ci nie uwierzyłam to jestem w szoku. – i faktycznie w szoku byłam.
    - Eht… Mniejsza z tym. Mam wrażenie jakbym była teraz takim wyrzutkiem rodziny. Moja mama miała 21 lat jak wyszła za mojego tatę i rok potem ja się urodziłam i kilka lat potem Tamara, a ja już takie numery odwalam mając zaledwie 16 lat.
    - Ale o jakie rzeczy Ci chodzi? O to, że się całowałaś ze swoim własnym chłopakiem i byłam bez bluzy na samej koszulce i dopiero potem u Ciebie doszło do czegoś? ANIKA, w jakim Ty świecie żyjesz?!
    - W tym samym co Ty? – spytała niepewnie.
    - Chyba właśnie nie. U mnie masz się nie przejmować niczym. Mama Ci powiedziała, że Ci wierzy i ufa i po sprawie, a Jim? Z Jimem masz pogadać, bo to właśnie ON nam załatwił nagrania i… wiesz rozumiesz?
    - Tak… Postaram się. – uśmiechnęła się. – A co z Billem?
    - Dobrze, coraz lepiej i… wiesz jaki on jest zazdrosny?
    - Domyślam się. – zaśmiałyśmy się oby dwie.
    - On myśli, że ja z Olliem coś teges i, że dziś u Talvi jak on będzie to będę się z nim bawić, a nie z WŁASNYM chłopakiem.
    - LOL! – wyśmiała Billa Anika.
    - No serio… Ja nie wiem, on chory jest.
    - Przesadzasz. W czym idziesz ubrana?
    - W obsranym na wierz. – śmiałam się.
    - Pożyczysz mi też? – brechtała An.
    - Pewnie, bierz co chcesz nawet deszcz… Haha. – leżałyśmy na ziemi.
    - Pożyczę tę żółtą sukienkę od Twojej mamy i te różowe lakierki z przedstawienia założę.
    - A ja wezmę te moje getry z lajkrą w panterkę i od Maksi emu pożyczę. Będziemy najpiękniejsze, Tom i Bill będą nas na rękach nosić. – tarzałyśmy się po ziemi jak debile. Nagle do pokoju weszła moja mama.
    - Alex telefon do Ciebie. Ollie dzwoni. – podała mi słuchawkę po czym opuściła moje królestwo.
    - Tak? – odezwałam się przykładając telefon do lewego ucha.
    - Ollie mówi. Słuchaj Alex Ty… czy Ty… – montował mi coś, ale chyba sama wiedział co powiedzieć.
    - No mów, bo muszę się Aniką zająć. – zaczęłam brechtać.
    - Idziesz ze mną na imprezę dziś do Talvi? – spytał jednym tchem, a zaraz potem zamilkł. Słychać było tylko jego przyspieszony oddech.
    - Słuchaj Ollie, ja mam chłopaka i Ty wiesz o tym dobrze i… wybacz, ale… mimo tego, że się znamy sporo lat to muszę Ci odmówić. Chcę iść z MOIM chłopakiem.
    - Hm… Ok. Spoko, domyślałem się, że kosza mi dasz. Nara.
    - Ollie czekaj… – nie zdarzyłam nic więcej powiedzieć, bo chłopak rzucił słuchawką. Spojrzałam wymownie na Anikę i uśmiechnęłam się. – Ale debil z niego to nie wierze w to…
    - Ollie? – spytała An spokojnie.
    - Tak… Spytał czy pójdę z nim na tą imprezę do Talvi i słyszałaś co powiedziałam, że mam Billa i z nim idę. A on, że się spodziewał kosza. Jaki idiota… Po co w takim razie dzwonił?
    - Nie wiem, ale… dobrze zrobiłaś. Czekaj mój telefon dzwoni. – Anika wyciągnęła swoją komórkę i odebrała. Ja w tym czasie poszłam do WC załatwić to co mi się nagle zachciało. Wróciłam po jakiś 5 minutach i Anika siedziała w oknie patrzą przez nie.
    - Kto? – spytałam zapinając rozporek.
    - Agata z Tatianką. Impreza zaczyna się za 2h. Umówiłam się z nimi w mieście, bo Talvi mieszka nie daleko centrum więc spokojnie całą grupą sobie dojdziemy.
    - Ok. – powiedziałam i zaczęłam wraz z przyjaciółką przebierać moją szafę w poszukiwaniu jakiś fajnych ciuchów.
    - To mogę wziąć ten czarny top? – spytała mnie Anika pokazując top, który był… mikroskopijny, mianowicie był tylko cały stanik, reszta składała się z samych sznurków.
    - Pewnie bierz. Ja założę ten sam top tylko, że czarno czerwony ok.? – zaproponowałam.
    - Ooo… Będziemy podobnie ubrane. – ucieszyła się An.
    - Jak dałny. – wytknęłam jej język. – A co na dół?
    - Ja chyba wezmę te podarte jeansy. – stwierdziła przyjaciółka.
    - No dobry pomysł. Ja wezmę spódniczkę. – oznajmiłam i zagłębiłam się w ciuchach i wyszukałam moją kochaną spódniczkę z dziurkami xD. Anika wzięła bluzeczkę i wyszła. W ciągu tego czasu co miałam na przygotowanie zrobiłam:
    1. Umyłam się
    2. Ubrałam
    3. Umalowałam
    4. Ułożyłam włosy
    5. Napisałam do Billa sms o treści: „O 21 u Talvi bądźcie. Kocham<3”
    6. Zjadłam coś
    7. Poplotkowałam na luzie z mamą
    8. Napisałam sms do taty o treści: „Mam dałna i pożyczam od Ciebie pieniądze. Oddam po wypłacie. Aloha staruszku”
    Po tym wszystkim o godzinie 20:45 opuściłam dom. Miałam niestety szpilki i znając moje możliwości mogłam nie dojść cało do umówionego miejsce. Ale jednak los mi sprzyjał i o 21 stałam wraz z dziewczynami pod domem Talvi w oczekiwaniu na naszych boyów. Po kilku minutach na horyzoncie pojawiły się podmioty naszych oczekiwań.
    Każdy zabrał swoją dziewczynę i wkroczyliśmy odważnie do domu, gdzie bardzo miłym gestem zostaliśmy powitani przez gospodynię oraz całą resztę. Zabawa się rozkręcała .Na stole w ogromnym salonie stało dobrze ponad kilka litrów czystej wódki, soki, browary i szampany. Poza tym coś do przekąszenia i kubeczki, kieliszki i różne takie. Chłopak, który puszczał muzykę okazał się być bardzo muzykalny i co chwila puszczał inny rodzaj muzyki co chwilę zmieniając wykonawcę itp. Poczynając od ostrego metalu skończywszy na TEKNO PARTY. Zapowiadało się całkiem nieźle. Nikt nie narzekał…
    - Coś do picia? – spytał mnie Bill.
    - Martini z Colą. – uśmiechnęłam się do mojego chłopaka. Bill odziany bardzo ładnie, zresztą jak zawsze, miał tym razem na sobie niebieską kurtkę skórzaną, czarną koszulkę z czerwonym napisem na klatce piersiowej oraz proste, ciemne jeansy. Wyglądał przebosko. Wszystkie dziewczyny na niego patrzyły i widać było błyski w ich oczach, ale Bill był mój i… bardzo się z tego cieszyłam.
    - Proszę. – podał mi kieliszek. Prędko wypiłam i od razu rozpaliło mnie w środku. Rozejrzałam się po salonie i widziałam jak moje przyjaciółki oblegają swoich chłopaków, jak Maksi patrzy sobie z Gustavem w oczy, jak Ell tańczy z Georgiem, jak Anika grzebie rękoma pod białą koszulką Toma i to jak Agata dokuczała Martinowi.
    - Co robicie? – podleciała do nas roześmiana Tatty i zapytała.
    - Stoimy. – odpowiedział Bill.
    - Ach, no to tańczyć już tańczyć. – poobijała nas w dupy i poszła dalej w rytm muzyki. My z Billem spojrzeliśmy na siebie wymownie i zaczęliśmy się śmiać.
    - Ona już chyba wypiła co nie co. – stwierdziłam otwarcie.
    - Bardzo prawdopodobne. – zaśmiał się Bill.
    - Co robimy? – spytałam się chłopaka.
    - No… nie wiem, a co chcesz? Impreza się rozkręca i raczej nie chciałbym wychodzić. – oznajmił.
    - Ja też nie chce wychodzić. Będziemy tak stać i patrzeć się na siebie?
    - Chyba… nie? – spytał niepewnie.
    - Na pewno nie. Idziemy tańczyć. – stwierdziłam i złapałam Billa za rękę, ale ten stawiał opór. – Co? – stanęłam i popatrzyłam na niego.
    - Ja… nie chce tańczyć, bo… nie umiem. – mówił zniżonym głosem.
    - Tak, bo Ty tylko śpiewać umiesz. Nie narzekaj. – pociągnęłam go, ale ten ani rusz. Niby takie chuchro, a siłę ma.
    - Ty idź do Aniki, bo ona też sama tańczy… – wskazał na moją przyjaciółkę. – A ja pójdę do Toma.
    - Ok. – więc rozstaliśmy się, ja poszłam w swoją stronę, on w swoją i koniec imprezy… Nie no żart. Podążyłam do Aniki i razem tańczyłyśmy. Nagle podbił ktoś do mnie. Byłam w 100% pewna, że to mój Bill, ale kiedy odwróciłam się ujrzałam przed moimi oczami… OLLIEGO! Chłopak był kompletnie zalany, oczy mu latały we wszystkie strony, a z budzi czuć było niezidentyfikowany zapach. Coś w stylu… wóda, piwsko, faja… Fuj!
    - Alex. – sapał mi nad uchem.
    - Weź się Ollie goń! – warknęłam na niego. Nie chciał odejść więc go popchnęłam. Chłopak lekko się zachwiał i znów podszedł do mnie. Jego wielkie ręce wylądowały na mojej talii. Odwróciłam głowę i błagalnym wzrokiem spojrzałam na Anikę, która nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. – Pomóż. – wyszeptałam. Anika machnęła głową i podeszła do nas. Zaczęliśmy się we trójkę szarpać. Ollie nie ustępował cały czas jeździł swoją ręką po moim tyłku. Aż wreszcie nie wytrzymałam i wyrwałam prawą rękę. Moja dłoń wylądowała na jego lewym policzku zostawiając ślad.
    - Masz Ty kutasie! – bąknęła Anika i sprzedała mu kopa w… wiadomo xD. Chłopak zwijał się z bólu, a my grzecznie odeszłyśmy. Nagle Talvi do nas podbiega i pyta:
    - Co się stało?
    - Chyba nic. – wybuchłam śmiechem.
    - Chłopak ma pecha. Lepiej powiedz komuś, żeby go stąd wyniósł. – stwierdziła Anika.
    - Spoko. – zgodziła się Talvi. – Nie źle oberwał.
    - Należało mu się. – oznajmiłam.
    - Pewnie tak. To ja powiem zaraz chłopakom by tego palanta wynieśli. – powiedziała Talvi i zaraz poszła dalej. W towarzystwie Aniki nie miałam się czego bać, razem byłyśmy nie do pokonania. Chwile po całym zdarzeniu znów razem balowałyśmy. Muzyka leciała boska. Przez chwilę było nudno, bo DJ sprzęt nawalił, ale znając naszą grupkę rozkręciłyśmy imprezę nawet bez muzyki.
    - Śpiewamy! – wrzasnęła Ell z drugiego końca pokoju, kiedy muzyka ucichła, a wszyscy stali patrząc jak sroki w gnat na DJ.
    - Spoko, co? – zapytała Anika również krzycząc.
    - Chwila zaraz się dowiemy… Macie mikrofon? – spytała Agata DJ i Talvi.
    - Mamy a po co Ci? – zapytała ostrożnie Talvi.
    - Muzyka nie działa to może An coś zaśpiewa? Ha? – zaproponowała Ag.
    - Ooo… Dobry pomysł. – zgodziła się Talvi i od razu wyciągnęła bez przewodowy mikrofon i wręczyła go Agacie. Ta od razu przybiegła do mnie i An, dała mikrofon i mówi:
    - Śpiewaj… Nie wiem, wymyśl. – dała Anice mikrofon, a ta spojrzała na nią jak na muminka.
    - Ale… Ja nie wiem co… Alex pomóż. – prosiła An.
    - Czekaj mam plan. – powiedziałam pobiegłam szybko do Toma i złapałam go za frak i pobiegłam spowrotem do An.
    - Co? – spytał zdziwiony zaistniałą sytuacją.
    - Więc tak. Talvi da Ci gitarę i grasz DDM, Anika śpiewa, a my jako chórek z… Billem, zaraz po niego pobiegnę. – mówiłam zdyszana.
    - Ok… No… Niech będzie… – zgodził się Tom. Szybkim tempem załatwiłam akustyczną gitarę dla Toma, Billa, który miał wspomagać Anikę i dziewczyny do chórku.
    - Dobra… 3, 4… – mówiła Anika. – „Das Fenster öffnet… „ – I poszło… Ludzie patrzyli na nas jak na UFO, które śpiewa przez oczy… Po chwili połowa ludzi się dołączyła, a Bill, który był jako chórek zaczął razem z Aniką śpiewać. Wraz z dziewczynami z naszego zespołu tak wyłyśmy, ale wychodziło to wszystko całkiem, całkiem… Jak na taki spontaniczny występ było bosko. Dość sporo osób dołączyło się do naszego śpiewania. Po „DDM” zaśpiewaliśmy parę innych imprezowych kawałków, a między innymi nasz hit… Green Day „Basket Case”. Tą piosenkę każdy z nas bardzo lubił. Impreza coraz bardziej się rozkręcała, a jak muzyka, którą DJ grał powróciła ponownie było bosko. Bawiłam się jak nigdy dotąd. Bill nawet dołączył do mnie. Anika i Tom zniknęli gdzieś w tłumie, w sumie to było do przewidzenia. Agata z Martinem mierzyli się kto więcej wypije, a cała reszta… tańczyła jak wariaci. Nawet Ci, którzy byli nieziemsko nawaleni tańczyli jak wariaci.
    - Dziękuje Ci, że jesteś. – Bill szepnął mi do ucha. Odwróciłam się do niego twarzą i pocałowałam. Pocałunek, który dał mi do zrozumienia, że Bill jest najważniejszą osobą w moim życiu, że… nigdy nie chciałam go stracić i… że go kocham.
    - Kocham Ciebie. – odpowiedziałam, kiedy skończyliśmy się całować.
    - Ja Ciebie też. – DJ przygrywał coraz lepiej, a ja coraz bardziej byłam pijana. Co chwilę Ell przynosiła coś do picia. A to wódka, a to piwo, a to wino… szampan… tequilla, wszystko zmieszane dało… nie ziemską mieszankę wybuchową, która… dała o sobie znać po powrocie do domu.
    - Ratujcie… – mówiłam do ścian łazienki. Czułam się tak tragicznie jak nigdy w życiu. Miałam ochotę cofnąć czas do momentu wypicia ostatnich kieliszków, by… zapobiedz zbliżającemu się kataklizmowi. – Umieram… – wykrzyczałam. Do łazienki wkroczyła mama.
    - Masz szczęście, że masz już 16 lat, bo w przeciwnym razie wywaliła bym Ciebie za okno. – mówiła, a ja słyszałam tylko co drugie słowo.
    - Kobieto daj spokój. Zrób mi lepiej łóżko. – narzekałam zasłaniając oczy przed światłem porannego słońca.
    - Już masz dawno masz zrobione. Tata się zlitował i Ci zrobił. Masz już herbatę ciepłą w pokoju. Idź się połóż.- zaśmiała się i opuściła toaletę. Ja też to zrobiłam po umyciu zębów. Położyłam się do łóżka i… na momencie zasnęłam.
    Obudził mnie dzwoniący telefon leżący na ziemi obok wielkiego łóżka, na którym wcześniej bardzo smacznie i spokojnie spałam. Podniosłam obolałą głowę i złapałam za wibrujący telefon. Przycisnęłam zieloną słuchawkę.
    - Słucham? – szepnęłam.
    - Alex? Tu Tatiana. Słuchaj my na Ciebie już czekamy w studiu. Dziś zaczynamy wstępnie nagrywać teledysk… – mówiła, ja nie bardzo wiedziałam co się dzieje.
    - Fajnie i co?
    - TO! Przychodź tu. – wrzasnęła do mnie.
    - Daj mi Anikę lub Maksi. – nakazałam jej.
    - Czekaj. – powiedziała i po chwili usłyszałam głos An w telefonie.
    - Co się dzieje? Czekamy na Ciebie… – mówiła spokojnie.
    - Kochanie ja nie mogę się ruszyć jestem sparaliżowana. Już nigdy więcej nie tknę alkoholu, ale pozwól mi nie przychodzić dziś. Proszę, ja… umieram. Jutro to nagramy. Proszę, przepraszam… – miałam aż łzy w oczach.
    - Domyślałam się. Max stwierdziła, że jutro to nagramy, bo Agata też umiera na ból głowy, a Ell wymiotowała i też jej nie ma. Do jutra.
    - Dzięki Ci! Pa – rozłączyłam się i rzuciłam telefon. Poszłam dalej spać…

    Comments are closed.