Wszystkie ruszylysmy do studia. Gdy bylysmy juz na miejscu Frans kazal nam usiasc I wyszedl. Po chwili wrocil z kubkiem kawy.
-A wiec slucham.- Powiedzial biorac lyka
-No bo my postanowilysmy…- Zaczelam spogladajac niepewnie na dziewczyny. Wszystkie byly bardzo podniecone cala ta sytuacja.-…Ze singiel promujacy to bedzie “Everything I’m not”.
-I…?No Slucham dalej.- Powiedzial Frans usmiechajac sie.
-No wiec jak juz mowilysmy teledysk bedzie wygladal tak…-Zaczela Tatty
-Nie, nie, nie…Nie bede wtapial sie w szczegoly. A wiec scenarzystkami teledysku bedziecie Wy, a rezyserem Johan Morlock, ma 25 lat niedawno zaczal swoj fach. Z nim i z innymi ekspertami zobaczycie sie po jutrze. Omowicie wszystkie sprawy i jak Wam przypasuje to zaczynacie zdjecia juz w sobote a jak nie to zmieniamy kolesia. Tyle, ze musicie liczyc sie z tym ze to troche potrwa…-Urwal swa wyczerpujaca wypowiedz Frans, a my wszystkie zaczelysmy sie krzywic.
-Ale jak to?! Chcecie zaryzykowac I oddac nas w rece jakiegos nowicjusza?!-Burzyla sie Agata.
-Narazie nie dramatyzujcie. Po jutrze przebadamy sytuacje. Jak Wam cos nie bedzie odpowiadalo to jedno Wasze slowo i po sprawie. Nie bojcie sie juz my nad wszystkim czuwamy.- Powiedzial Frans. Byl jakos wyjatkowo mily tego dnia.
-My tez!-Powiedzialysmy horem.
-No to chyba jak na dzis wystarczy. Po jutrze o 9.00 rano widzimy sie pod studiem. Zawioze Was. Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!
-Ok, Ok…-Powiedzialysmy na odczepne Wychodzac ze studia
-Sluchajcie, szykuje sie impreza, Talvi dzwonila, wiec co robimy?-Spytalam.
-No jak to co?Bierzemy chlopakow i idziemy!-Krzyknela Ell
-No tak ale gdzie, co I jak?-Spytalam ponownie.
-Wiec moze najlepiej kazda pojdzie do siebie I o 19.00 spotykamy sie jak zwykle u Ciebie, co An?-Wymyslila Maxi a wszystkie sie z nia zgodzily.
-“ Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!”- Powiedziala nasladujac Fransa Tatty gdy sie rozstawalysmy na co wybuchnelysmy smiechem.
-An, poczekaj- Powiedziala Alex gdy juz same przechodzilysmy kolo jej domu.
Otworzyla furtke i wyjela z za niej swoja deske z rozowymi koleczkami.
-Kiedy ty skonczysz z tym gownem?- Powiedzialam smiejac sie.
-To ze ty przestalas to nie znaczy ze ja musze!-Powiedziala wytykajac mi jezyk.
-No jak sobie chcesz…Ciesze sie ze miedzy Toba a Bill’em juz ok.
-No wlasnie nie wiem czy ok.-Powiedziala smutniejac
-Dlaczego?!-Spytalam
-Bo mi sie wydaje ze on jednak dal mi ta szanse z litosci.
-Och przestan-Popchnelam ja.
-No naprawde mam takie wrazenie.Nawet nie wiesz jak mnie to dreczy. Tak wogole to ciekawe jak wygladal mowiac „ Z nami koniec“, pewnie…
-Wygladal jakby wbijal noz w plecy wlasnej matce-Przerwalam jej
-Buhehe, skad wiesz?-Spytala smiejac sie.
-Bo bylam przy tym-Alex momentalnie przestala sie smiac.
-Dlaczego mi nic nie powiedzialas? Mow jak o bylo!-Rozkazala mi zaciekawiona.
-Nie.Dla mnie to byla tez bardo ciezka chwila i nie chce do tego wracac.-Powiedzialam spuszczajac glowe.Wlasciwie sama nie wiem czemu, przeciez bylo juz po wszytkim a ja czulam sie winna.
-Masz racje, ja tez nie-Powiedziala Alex i zlapala mnie za reke.
Szlysmy tak sobie jak les az doszlysmy do spozywczaka. Wyjelam z lodowki dwa Powerade’y i ruszylysmy do kasy.
-Moj ulubiony, pozeczkowy.Ostatnio z Ollie takie pilismy.-Powiedziala Alex otwierajac butelke z napojem.
-Wlasnie.A tak wogole to co slychac u Ollie’go I reszty?-Spytalam wyraznie akcentujac imie chlopaka.
-No ok.Czy ty masz jakis konkretny cel pytajac o to?-Powiedziala lekko oburzona Alex. Dobrze wiedzialam ze jej sie podobal i do tej pory byl dla niej autorytetem.
-Nie wiem czemu ale wydaje mi sie ze jakby wtedy przed wakacjami zauwazyl ze do niego swirowalas i przestal traktowac cie jak kumpele, to nie bylabys teraz z Bill’em.-Powiedzialam spokojnie.
-Eht…Moze i nie.Ale teraz jestem z Bill’em. Chce zeby to trwalo jak najdluzej.A Ollie?Ollie nadal traktuje mnie jak dobra kumpele.-Nie wiem czemu ale gdy wypowiadala ostatnie zdanie wyczulam nutke zlosci w jej glosie.
Moze nie chodzilo jej o to ze chcialaby byc z nim zamiast z Bill’em.Ona poprostu lubila miec wszytko naraz a w tym przypadku to chyba bylo raczej niemozliwe.
-No to moze pojdziemy z Bill’em do centrum handlowego?-Zaproponowalam.Bylam niemal na 100% pewna ze nie bedzie chciala zeby Ollie zobaczyl ich razem.
-Dobra wez sie juz zamknij ok?!-Powiedziala podbuzowana.
-Przeciez wspolne zakupy to dobry pomysl-Nalegalam
-Nie pierdol.Wiem o co ci chodzi.
-Podobno ci na nim zalezy?
-Nie twoj interes!-Wydarla sie wsciekla
-A wlasnie ze moj, bo jestes moja przyjaciolka i nie mam zamiaru potem patrzec jak cierpisz bo nie dostalas drugiej szansy.-Powiedzialam spkojnie.
-Jestes…-W tym momencie sie zaciela.
-O czesc! A wy gdzie?-Z komputerowego sklepu, kolo ktorego sie znajdowalysmy wyszedl Bill.
-A ty?-Spytalam mierzac go od gory do dolu. Ostatnio coraz czesciej pokazywal sie bez makijazu. Mial na sobie przykrotka, zapinana bluze z kapturem i bejsbolowke na glowie.
-Ja ide wlasnie do Maksima kupic ladowarke do laptopa bo Tom, nie wiem jakim cudem ja rozpierdolil.-Powiedzial usmiechajac sie.
-To my pojdziemy z Toba!-Wyskoczylam z genialnym pomyslem abysmy wybraly sie z nim do owego centrum handlowego.-I tak nie mamy co robic, nie Alex?-Dodalam spogladajac na przyjaciolke.
-T…Taaak…Pojdziemy z Toba!-Wycedzila przez zeby udajac uradowana.
-No to idziemy.-Powiedzial Bill I wszyscy ruszylismy w droge.
-Poczekacie chwile?-Spytal Bill gdy bylismy juz w srodku. On poszedl do sklepu a my usiadlysmy na lawce kolo fontanny.
-No dobra, juz mam-Powiedzial gdy wrocil z jakims pudelkiem.Najwidocznej dostal to czego szukal.-No to idziemy dalej co, bo widze ze juz wam sie wielkie oczy robia od ochoty na zakupy.
-Taaaaak!-Krzyknelysmy zrywajac sie z lawki.
Po godzinie lazenia po sklepach nagle natknelismy sie na ekipe chlopakow. W samiutkim srodeczku siedzial Ollie.Chlopak patrzac w strone Alex zrobil gest aby do niego podeszla.
-Poczekajcie-Powiedziala do nas I bez namyslu ruszyla przed siebie.
Bill zacisnal piesci I odwrocil glowe w druga strone.
-Bill, prosze…-Powiedzialam lapiac go za rekaw.
-Spoko.-Powiedzial I zaczal bawic sie telefonem.
-No co z nia kurwa jest-Powiedzial gdy sterczelismy juz tak kolo 10 min, a ona nadal dyskutowala.
-Juz jestem kochanie moje-Powiedziala Alex podbiegajac do nas i rzucila sie Bill’owi na szyje.
-No wkoncu.-Powiedzial nadal troche zgaszony.Ona widzac jego mine pocalowala go.NA twarzy chlopaka znowu pojawil sie usmiech.
-Tylko badz na pewno!!-Krzyknal Ollie gdy juz sie oddalalismy.
Álex tylko machnela reka i wtulila sie w Bill’a.
-Gdzie masz znowu byc?-Spytal sie oschlym tonem.
-No na imprezie u Talvi!-Powiedziala jakby to byla najoczywistsza rzecz na swiecie.
-Czekajcie-Powiedzialam wyjmujac z kieszeni telefon i odczytalam sms’a.-Ja ide bo Tom na mnie czeka przed wejsciem, jak cos to pozniej sie zgramy
-A bedziesz szla do domu?-Spytala Alex
-Tak
-To prose wez moja deske-Powiedziala a ja sie zgodzilam.
Przed wejsciem czekal na mnie Tom.
-Czesc-Powiedzial dajac mi buziaka.-A to co? Od kiedy Ty sie skateboardingiem interesujesz?-Spytal wskazujac na decka Alex ktorego trzymalam pod pacha.
-Juz dawno nie.To Alex.-Powiedzialam.
-Bylas z nimi na zakupach?-Spytal.
-Taa.Spotkalysmy Bill’a po drodze chcial kupic ladowarke, bo podobno ty sie nia “zajales” wiec poszlysmy z nim-Wyjasnilam mu wszystko szybko, zwiezle I na temat.
-Acha. A z nimi juz ok tak fest?
-Chyba raczej tak.Alex sie troche zaczela sie kontrolowac.-Powiedzialam
-To dobrze.-Powiedzial po czym zapadlo milczenie.
Szlismy tak przez dluzszy kawalek drogi nic nie mowiac.
-Tom, Kochasz mnie?-Spytalam nagle
-No raczej…Co znowu chcesz?-Wyczul podstep.
-To ponies mi deske.-Powiedzialam glupio sie usmiechajac
-I co jeszcze?-Spytal Tom.
-No wez bo nie mam cie jak za reke zlapac.-Znalazlam wymowke.W rzeczywistosci mialam dosc targania tej obdartej z kazdej strony dechy.
-Masz druga wolna.-Wytknal mi jezyk.
-Nie.-Powiedzialam udajac obrazona.
-A to niby czemu?
-Bo ja za lewa nie lubie.
-Och daj.-Ulegl w koncu
-A wiesz ze cie kocham?-Powiedzialam i dalam mu buzi.
W koncu doszlismy do mnie do domu.
-Co mam z tym zrobic?-Spytal wskazujac na “rzecz” Alex.
-To.-Powiedzialam biorac od niego deche I rzucajac ja gdzies w trawe w moim ogrodku.
-Czesc!-Krzyknelam gdy bylismy juz w srodku. Jak sie okazalo nikogo nie bylo w domu.
Jestem wykonczona. Zeszlam cale misto i jeszcze impreza nas czeka powiedzialam rzucajac sie na sofe w salonie i wlaczylam telewizor.
-A cos slyszalem. U Talvi nie?- Poweidzial Tom siadajac kolo mnie.
-Nooooo-Powiedzialam patrzyc na niego maslanymi orzami-Idziesz?
-Z toba wszedzie-Powiedzial wylaczajac telewizor i zblizyl sie do mnie.
Minalo kilka sekund a my z pozycji siedzacej znalezlismy sie w lezacej. Po chili nie mialam juz na sobie bluzy a jego rece wedrowaly pod moja koszulka. Chwile pozniej bylam juz w samym staniku i jeansach.
-Nie tutaj. Chodzmy do mnie do pokoju.-Powiedzialam przerywajac namietne nasze pocalunki.Machnal tylko twierdzaco glowa I dalej robil swoje.
-No dobra chodz juz-Ponaglilam go.
Mielismy juz wstawac z kanapy gdy nagle uslyszalam jak ktos przekreca klucz. Po chili w drzwiach stal juz Jim trzymajac torbe z zakupami a za nim moja Mama…
-O kurwa-Powiedzial Tom na ich widok
-My…ja…Naprawde…-Probowalam na momencie sie tlumaczyc ale z moich ust wydobywaly sie tylko pojedyncze, malosensowne slowa.
-Zabieraj od niej lapy-Powiedzial Jim
-Bo…?-Spytal dziarsko Tom wstajac.W obawie przed tym co sie bedzie dzialo tylko zaslonilam oczy..
Archive for Luty 26th, 2010
Titel:…?
2010 -
02.26