No i kolejna notka. Chcialysmy oswiadczyc ze dopoki nie bedzie conajmniej 30 sensownych komentarzy, kolejnej notki nie bedzie. Wiemy ze to brzmi jak szantaz ale chcemy miec pewnosc ze jeszcze ktokolwiek to czyta i ze nie piszemy tego dla siebie…xD
No to chyba tyle. Milego czytania…xD
W swoim i An imieniu Alex
Z pamietnika Aniki:
-Eht An…-Zaczela Alex
-Co?-Spytalam kumpeli.
-Ciesze sie ze tak daleko to wszystko sie posunelo.
-Ja tez…Jak dobrze pojdzie to niedlugo zrobimy kariere.- Powiedzialam na co Alex szeroko sie usmiechnela.
Bedac juz na miejscu odrazu ruszylysmy do kuchni. Natknelysmy sie na Jim’a.
-Zajmiesz sie Tamara ja wychodze- Powiedzial
-Ale jak? Co? Kiedy?- Wszystkie moje pytania zostaly zignowrowane naglym trzasnieciem drzwiami i ulotnieniem sie przyszywanego starego.
-No to masz swietnie- Powiedziala Alex- To znaczy mamy- Dodala z glupim usmieszkiem widzac moja grozna mine.
Nagle zadzwonil dzwonek. Zerwalam sie otworzyc.
-Czesc- Powiedzial Tom dajac mi buziaka. Bill natomiast gadal przez telefon. Alex siedziala na blacie skupiajac sie na szklance z woda ktora saczyla.
-Jutro przywiezie ci ten kabel- Powiedzial Bill do Tom’a a ja za nic nie wiedzialam o co im chodzi.
-Czesc mlotku- Powiedzial Bill obejmujac Alex w pasie. Ta zmierzyla go jak idiote.
-Czesc- Powiedziala przysysajac sie spowrotem do szklanki.
-A gdzie buzi ? Dasz buzi?- Dopytywal sie jej.
-Wez sobie…- Powiedziala Alex smiejac sie po czym pocalowala chlopaka.
-No to co robimy?- Spytal nagle Tom.
-No co sie na mnie gapisz? Skad ja mam wiedziec?- Poweidzial Bill do brata.
-Anika daj mi pic!- Nagle do kuchni wpadla moja giostra.
-Co ja jestem? Masz!- powiedzialam wyciagajac jej sok z lodowki. Otworzyla go po czym zaczela sie patrzec spod byka na Bill’a.
-Ej co ona sie tak gapi?- Spytal przastraszony. Slyszac to zmienila obiekt swojego przeszywajacego spojzenia i zaczelam przypatrywac sie Tom’owi.
-An!! Ta pani wystawila mi jezyk!!- Powiedziala Tamara wskazujac na mojego chlopaka a my zaczelismy tarzac sie po ziemi.
-Buhahahaha!! Nie wytrzymam!!- Zaczela drzec sie Alex.
-Ja tez nie!- Krzyknelam podpierajac sie stolu bo juz mnie brzuch bolal.
Bill az musial kucnac bo tak go rozsmieszyla cala ta sytuacja. Tylko Tom mial zalamany wyraz twarzy.
-A ty sie nie ciesz tak debilu bo to ciebie najczesciej z laska myla…- Powiedzial do Bill’a i zaczal sie smiac.
-Ale dziecko prawde ci powie…buhahaha…- Odgryzl mu sie.
-Sam jestes dziecko pedale- Powiedziala moja siostrzyczka. Tym razem cala czworka pokladala sie ze smiechu, a najbardziej chlopaki. Wkoncu i Tami nie kumajac sytuacji zaczela chichrac pod nosem, lecz szybko zgasilam jej radosc dajac jej w leb.
-A to za co?- Pytala zanoszac sie.
-Za twoje slownictwo gowniaro!- Powiedzialam a ona z placzem pobiegla do swojego pokoju.
-Wiecie co ja musze isc do domu- Powiedziala nagle Alex gdy juz wszyscy sie uspokoili.-Najwyzej pozniej do mnie wpadniesz- Zwrocila sie do Bill’a i ruszyla w strone drzwi.
Poszlismy do pokoju i ogladac jakies filmy.
-Bill my sie zmywac musimy.Christian mi napisal ze jest juz teraz w miescie i ma kilka spraw do nas, miedzy innymi odda mi ten kabel.- Powiedzial po jakiejs godzinie Tom.
-To bedzie bardzo nudny dzien- Powiedzialam do siebie gdy wyszli.Rzucilam sie na lozko i zakladajac sluchawki postanowilam przesluchac nasza plyte.
Ok godziny 19.00 wlaczylam TV. Po raz kolejny VIVA, po raz kolejny DDM, po raz kolejny komentarze napalonych fanek.Wylaczylam tele-pudlo i pierwszy raz poszlam spac o przyzwoitej porze.
Nastepny dzien zaczal sie tak samo nudno jak skonczyl sie poprzedni. Umylam sie, ubralam i z litrem lodow waniliowych mieszalam cos w kompie. O 13.00 przyszedl do mnie Tom.
-Czesc slonce wpadlem na chwile zobaczyc co u ciebie- Powiedzial witajac mnie w drzwiach.
-No ok a dlaczego na chwile?
-Bo mam kilka spraw do zalatwienia. Pozniej Ci opowiem. Narazie porozkoszujmy sie soba- Powiedzial i poszlismy na gore.
-Kocham Cie? Mowilem Ci juz o tym ?- Spytal gdy lezelismy na lozku.
-Mowiles i to nie raz- Powiedzialam dajac mu buziaka.
-Glupio ze bedziemy przez te zespoly caly czas w rozlace. Najlepiej by bylo jakbysmy pojechali w jedna wspolna trase koncertowa i zawsze byli razem- Powiedzial przytulajac mnie mocniej.
-No najlepiej…Ale sam wiesz jak jest. Narazie skupmy sie na tym co jest a nie na przykrych rzeczach- Powiedzialam smutniejac
-Nie smuc sie…Nie chce zebys byla smutna.
-Juz nie jestem- Powiedzialam usmiechajac sie
-O nie kochanie!- Powiedzialam stanowczo czujac jego reke pod swoja bluzka i probujaca odpiac moj stanik.
-Eee…-Na jego twarzy pojawilo sie zmieszanie.
-Szybki jestes- Powiedzialam usmiechajac sie.
-Sorry…ponioslo mnie- Powiedzial zzenowany- Z reszta nie dziw mi sie.-Dodal wytykajac mi jezyk.
Nagle zaczal dzwonic jego telefon.
-Cholera no- Powiedzial z nieciekawa mina gdy skonczyl rozmowe.
-Co sie stalo?
-Musze isc.Kolesie maja sprzet przywiezc i maja jakies interesy.
-No to idz jak musisz
-Zobaczymy sie jutro albo jeszcze dzis- Powiedzial przytulajac mnie.
-Acha…Bill byl wkoncu wczoraj u Alex?- Spytalam gdy wychodzil.
-Nie. Mial isc dzisiaj. Widzalem ja dzisiaj z kolesiami ze skateparku w centrum handlowym.
-Eee…Acha…No to pa- Pozegnalam sie i poszlam spowrotem do swojego pokoju.
W moim telefonie widniala jedna nieodebrana wiadomosc.
“An czekaj na mnie za 30 min w Otello.Prosze to wazne’’- Bill.
Stwierdzilam ze nie mam nic lepszego do roboty wiec zarzucilam bluze i ruszylam do baru o glupiej nazwie w ktorym bylam umowiona z Bill’em. Juz siedzial przy stoliku.
-To ty mialas na mnie czekac nie ja na ciebie!- Powiedzial sciskajac kubek z kawa
-Oj nie narzekaj- Powiedzialam siadajac naprzeciw niego- Lepiej mow o co chodzi.
-O nic.Ty to juz myslisz ze ja tylko sie odzywam jak czegos potrzebuje.- Powiedzial zartobliwie.
-Tja. A po co koles moze ustawiac sie z dziewczyna swojego brata? No chyba ze chodzi o…
-…Alex…-Przerwal mi.
-O boze…Co z nia znowu?-Spytalam ciezko wzdychajac.
-Wpadlem do niej dzisiaj i znowu byla taka jakas oschla. Szybko mnie splawila
-A odzywala sie dzisiaj jeszcze?- Dociekalam
-Oczywiscie ze nie.Zawsze ja sie musze pierwszy odzywac. A ty sie z nia dzisiaj widzialas?
-Nie, ja jeszcze nie ale Tom sie z nia widzial w centrum handlowym z jakimis…Ekhm pozniej do niej wpadne.-Ugryzlam sie w jezyk.
-A mi powiedziala ze zle sie czuje i znowu poszla z tymi kolesiami. Najwidoczniej sa dla niej wazniejsi ode mnie.- Powiedzial biorac lyka kawy i kopiac w moje krzeslo.
-Bill…
-Przepraszam…Ale tak jest!- Tym razem postawil kubek tak gwaltownie ze ochlapal kawa caly stol.- Ja juz nie wiem o co jej chodzi. Przez telefon lub sms’y jest taka milutka i czula a jak sie spotykamy to robi sie zimna jak lod…I jeszcze woli sie szlajac z tymi frajerami.- Mial w sobie tyle zalu i zlosci ze balam sie ze zaraz ja czyms oberwe.
-Alex zawsze bylo trudno okazywac uczucia. Daj jej jeszcze troche czasu…-Probowalam go jakos uspokoic…Pocieszyc.Na prozno.
-Ale co ona sobie mysli? Montuje mi ze sie zle czuje a pozniej lazi sobie po miescie ze swoimi kolegami od deskorolki. Oszukala mnie. Miala w dupie czy ktos ja z nimi zobaczy, czy mi o tym powie. Pozatym nie tylko tym zobie przechlapala…- Powiedzial to po czym zapadla chwila milczenia.
-Ale…- Chcialam cos powiedziec
-Mam dosc tego!- Zerwal sie i wyjal z kieszeni telefon.Wykrecil czyis numer.-Alex?-Powiedzial gdy ktos odebral- Chcialem Ci tylko powiedziec…-Ciezko wypuscil powietrze-…Ze miedzy nami juz koniec- Dodal drzacym glosem i sie rozlaczyl.
Serce podeszlo mi do gardla. Bylam w szoku. “Czyzbym przyczynila sie do rozpadu zwiazku mojej przyjaciolki?”- Zadalam sobie w duchu pytanie gdy schowal telefon do kieszeni…