• Archives
  • Categories
  • Archive for Luty, 2010

    Titel:…?


    2010 - 02.26

    Wszystkie ruszylysmy do studia. Gdy bylysmy juz na miejscu Frans kazal nam usiasc I wyszedl. Po chwili wrocil z kubkiem kawy.
    -A wiec slucham.- Powiedzial biorac lyka
    -No bo my postanowilysmy…- Zaczelam spogladajac niepewnie na dziewczyny. Wszystkie byly bardzo podniecone cala ta sytuacja.-…Ze singiel promujacy to bedzie “Everything I’m not”.
    -I…?No Slucham dalej.- Powiedzial Frans usmiechajac sie.
    -No wiec jak juz mowilysmy teledysk bedzie wygladal tak…-Zaczela Tatty
    -Nie, nie, nie…Nie bede wtapial sie w szczegoly. A wiec scenarzystkami teledysku bedziecie Wy, a rezyserem Johan Morlock, ma 25 lat niedawno zaczal swoj fach. Z nim i z innymi ekspertami zobaczycie sie po jutrze. Omowicie wszystkie sprawy i jak Wam przypasuje to zaczynacie zdjecia juz w sobote a jak nie to zmieniamy kolesia. Tyle, ze musicie liczyc sie z tym ze to troche potrwa…-Urwal swa wyczerpujaca wypowiedz Frans, a my wszystkie zaczelysmy sie krzywic.
    -Ale jak to?! Chcecie zaryzykowac I oddac nas w rece jakiegos nowicjusza?!-Burzyla sie Agata.
    -Narazie nie dramatyzujcie. Po jutrze przebadamy sytuacje. Jak Wam cos nie bedzie odpowiadalo to jedno Wasze slowo i po sprawie. Nie bojcie sie juz my nad wszystkim czuwamy.- Powiedzial Frans. Byl jakos wyjatkowo mily tego dnia.
    -My tez!-Powiedzialysmy horem.
    -No to chyba jak na dzis wystarczy. Po jutrze o 9.00 rano widzimy sie pod studiem. Zawioze Was. Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!
    -Ok, Ok…-Powiedzialysmy na odczepne Wychodzac ze studia
    -Sluchajcie, szykuje sie impreza, Talvi dzwonila, wiec co robimy?-Spytalam.
    -No jak to co?Bierzemy chlopakow i idziemy!-Krzyknela Ell
    -No tak ale gdzie, co I jak?-Spytalam ponownie.
    -Wiec moze najlepiej kazda pojdzie do siebie I o 19.00 spotykamy sie jak zwykle u Ciebie, co An?-Wymyslila Maxi a wszystkie sie z nia zgodzily.
    -“ Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!”- Powiedziala nasladujac Fransa Tatty gdy sie rozstawalysmy na co wybuchnelysmy smiechem.
    -An, poczekaj- Powiedziala Alex gdy juz same przechodzilysmy kolo jej domu.
    Otworzyla furtke i wyjela z za niej swoja deske z rozowymi koleczkami.
    -Kiedy ty skonczysz z tym gownem?- Powiedzialam smiejac sie.
    -To ze ty przestalas to nie znaczy ze ja musze!-Powiedziala wytykajac mi jezyk.
    -No jak sobie chcesz…Ciesze sie ze miedzy Toba a Bill’em juz ok.
    -No wlasnie nie wiem czy ok.-Powiedziala smutniejac
    -Dlaczego?!-Spytalam
    -Bo mi sie wydaje ze on jednak dal mi ta szanse z litosci.
    -Och przestan-Popchnelam ja.
    -No naprawde mam takie wrazenie.Nawet nie wiesz jak mnie to dreczy. Tak wogole to ciekawe jak wygladal mowiac „ Z nami koniec“, pewnie…
    -Wygladal jakby wbijal noz w plecy wlasnej matce-Przerwalam jej
    -Buhehe, skad wiesz?-Spytala smiejac sie.
    -Bo bylam przy tym-Alex momentalnie przestala sie smiac.
    -Dlaczego mi nic nie powiedzialas? Mow jak o bylo!-Rozkazala mi zaciekawiona.
    -Nie.Dla mnie to byla tez bardo ciezka chwila i nie chce do tego wracac.-Powiedzialam spuszczajac glowe.Wlasciwie sama nie wiem czemu, przeciez bylo juz po wszytkim a ja czulam sie winna.
    -Masz racje, ja tez nie-Powiedziala Alex i zlapala mnie za reke.
    Szlysmy tak sobie jak les az doszlysmy do spozywczaka. Wyjelam z lodowki dwa Powerade’y i ruszylysmy do kasy.
    -Moj ulubiony, pozeczkowy.Ostatnio z Ollie takie pilismy.-Powiedziala Alex otwierajac butelke z napojem.
    -Wlasnie.A tak wogole to co slychac u Ollie’go I reszty?-Spytalam wyraznie akcentujac imie chlopaka.
    -No ok.Czy ty masz jakis konkretny cel pytajac o to?-Powiedziala lekko oburzona Alex. Dobrze wiedzialam ze jej sie podobal i do tej pory byl dla niej autorytetem.
    -Nie wiem czemu ale wydaje mi sie ze jakby wtedy przed wakacjami zauwazyl ze do niego swirowalas i przestal traktowac cie jak kumpele, to nie bylabys teraz z Bill’em.-Powiedzialam spokojnie.
    -Eht…Moze i nie.Ale teraz jestem z Bill’em. Chce zeby to trwalo jak najdluzej.A Ollie?Ollie nadal traktuje mnie jak dobra kumpele.-Nie wiem czemu ale gdy wypowiadala ostatnie zdanie wyczulam nutke zlosci w jej glosie.
    Moze nie chodzilo jej o to ze chcialaby byc z nim zamiast z Bill’em.Ona poprostu lubila miec wszytko naraz a w tym przypadku to chyba bylo raczej niemozliwe.
    -No to moze pojdziemy z Bill’em do centrum handlowego?-Zaproponowalam.Bylam niemal na 100% pewna ze nie bedzie chciala zeby Ollie zobaczyl ich razem.
    -Dobra wez sie juz zamknij ok?!-Powiedziala podbuzowana.
    -Przeciez wspolne zakupy to dobry pomysl-Nalegalam
    -Nie pierdol.Wiem o co ci chodzi.
    -Podobno ci na nim zalezy?
    -Nie twoj interes!-Wydarla sie wsciekla
    -A wlasnie ze moj, bo jestes moja przyjaciolka i nie mam zamiaru potem patrzec jak cierpisz bo nie dostalas drugiej szansy.-Powiedzialam spkojnie.
    -Jestes…-W tym momencie sie zaciela.
    -O czesc! A wy gdzie?-Z komputerowego sklepu, kolo ktorego sie znajdowalysmy wyszedl Bill.
    -A ty?-Spytalam mierzac go od gory do dolu. Ostatnio coraz czesciej pokazywal sie bez makijazu. Mial na sobie przykrotka, zapinana bluze z kapturem i bejsbolowke na glowie.
    -Ja ide wlasnie do Maksima kupic ladowarke do laptopa bo Tom, nie wiem jakim cudem ja rozpierdolil.-Powiedzial usmiechajac sie.
    -To my pojdziemy z Toba!-Wyskoczylam z genialnym pomyslem abysmy wybraly sie z nim do owego centrum handlowego.-I tak nie mamy co robic, nie Alex?-Dodalam spogladajac na przyjaciolke.
    -T…Taaak…Pojdziemy z Toba!-Wycedzila przez zeby udajac uradowana.
    -No to idziemy.-Powiedzial Bill I wszyscy ruszylismy w droge.
    -Poczekacie chwile?-Spytal Bill gdy bylismy juz w srodku. On poszedl do sklepu a my usiadlysmy na lawce kolo fontanny.
    -No dobra, juz mam-Powiedzial gdy wrocil z jakims pudelkiem.Najwidocznej dostal to czego szukal.-No to idziemy dalej co, bo widze ze juz wam sie wielkie oczy robia od ochoty na zakupy.
    -Taaaaak!-Krzyknelysmy zrywajac sie z lawki.
    Po godzinie lazenia po sklepach nagle natknelismy sie na ekipe chlopakow. W samiutkim srodeczku siedzial Ollie.Chlopak patrzac w strone Alex zrobil gest aby do niego podeszla.
    -Poczekajcie-Powiedziala do nas I bez namyslu ruszyla przed siebie.
    Bill zacisnal piesci I odwrocil glowe w druga strone.
    -Bill, prosze…-Powiedzialam lapiac go za rekaw.
    -Spoko.-Powiedzial I zaczal bawic sie telefonem.
    -No co z nia kurwa jest-Powiedzial gdy sterczelismy juz tak kolo 10 min, a ona nadal dyskutowala.
    -Juz jestem kochanie moje-Powiedziala Alex podbiegajac do nas i rzucila sie Bill’owi na szyje.
    -No wkoncu.-Powiedzial nadal troche zgaszony.Ona widzac jego mine pocalowala go.NA twarzy chlopaka znowu pojawil sie usmiech.
    -Tylko badz na pewno!!-Krzyknal Ollie gdy juz sie oddalalismy.
    Álex tylko machnela reka i wtulila sie w Bill’a.
    -Gdzie masz znowu byc?-Spytal sie oschlym tonem.
    -No na imprezie u Talvi!-Powiedziala jakby to byla najoczywistsza rzecz na swiecie.
    -Czekajcie-Powiedzialam wyjmujac z kieszeni telefon i odczytalam sms’a.-Ja ide bo Tom na mnie czeka przed wejsciem, jak cos to pozniej sie zgramy
    -A bedziesz szla do domu?-Spytala Alex
    -Tak
    -To prose wez moja deske-Powiedziala a ja sie zgodzilam.
    Przed wejsciem czekal na mnie Tom.
    -Czesc-Powiedzial dajac mi buziaka.-A to co? Od kiedy Ty sie skateboardingiem interesujesz?-Spytal wskazujac na decka Alex ktorego trzymalam pod pacha.
    -Juz dawno nie.To Alex.-Powiedzialam.
    -Bylas z nimi na zakupach?-Spytal.
    -Taa.Spotkalysmy Bill’a po drodze chcial kupic ladowarke, bo podobno ty sie nia “zajales” wiec poszlysmy z nim-Wyjasnilam mu wszystko szybko, zwiezle I na temat.
    -Acha. A z nimi juz ok tak fest?
    -Chyba raczej tak.Alex sie troche zaczela sie kontrolowac.-Powiedzialam
    -To dobrze.-Powiedzial po czym zapadlo milczenie.
    Szlismy tak przez dluzszy kawalek drogi nic nie mowiac.
    -Tom, Kochasz mnie?-Spytalam nagle
    -No raczej…Co znowu chcesz?-Wyczul podstep.
    -To ponies mi deske.-Powiedzialam glupio sie usmiechajac
    -I co jeszcze?-Spytal Tom.
    -No wez bo nie mam cie jak za reke zlapac.-Znalazlam wymowke.W rzeczywistosci mialam dosc targania tej obdartej z kazdej strony dechy.
    -Masz druga wolna.-Wytknal mi jezyk.
    -Nie.-Powiedzialam udajac obrazona.
    -A to niby czemu?
    -Bo ja za lewa nie lubie.
    -Och daj.-Ulegl w koncu
    -A wiesz ze cie kocham?-Powiedzialam i dalam mu buzi.
    W koncu doszlismy do mnie do domu.
    -Co mam z tym zrobic?-Spytal wskazujac na “rzecz” Alex.
    -To.-Powiedzialam biorac od niego deche I rzucajac ja gdzies w trawe w moim ogrodku.
    -Czesc!-Krzyknelam gdy bylismy juz w srodku. Jak sie okazalo nikogo nie bylo w domu.
    Jestem wykonczona. Zeszlam cale misto i jeszcze impreza nas czeka powiedzialam rzucajac sie na sofe w salonie i wlaczylam telewizor.
    -A cos slyszalem. U Talvi nie?- Poweidzial Tom siadajac kolo mnie.
    -Nooooo-Powiedzialam patrzyc na niego maslanymi orzami-Idziesz?
    -Z toba wszedzie-Powiedzial wylaczajac telewizor i zblizyl sie do mnie.
    Minalo kilka sekund a my z pozycji siedzacej znalezlismy sie w lezacej. Po chili nie mialam juz na sobie bluzy a jego rece wedrowaly pod moja koszulka. Chwile pozniej bylam juz w samym staniku i jeansach.
    -Nie tutaj. Chodzmy do mnie do pokoju.-Powiedzialam przerywajac namietne nasze pocalunki.Machnal tylko twierdzaco glowa I dalej robil swoje.
    -No dobra chodz juz-Ponaglilam go.
    Mielismy juz wstawac z kanapy gdy nagle uslyszalam jak ktos przekreca klucz. Po chili w drzwiach stal juz Jim trzymajac torbe z zakupami a za nim moja Mama…
    -O kurwa-Powiedzial Tom na ich widok
    -My…ja…Naprawde…-Probowalam na momencie sie tlumaczyc ale z moich ust wydobywaly sie tylko pojedyncze, malosensowne slowa.
    -Zabieraj od niej lapy-Powiedzial Jim
    -Bo…?-Spytal dziarsko Tom wstajac.W obawie przed tym co sie bedzie dzialo tylko zaslonilam oczy..

    WAZNE IFNO DO WSZYSTKICH!


    2010 - 02.25

    Wraz z Alex na chwile przerywamy pisanie gdyz Alex przyjezdza do Polski i odwiedza mnie (aN) i wiadomo, nie bedzie nas calymi dniami w domu. Poza tym narazie nastal brak pomyslow, ale nie martwic sie, bo juz za kilka dni powrocimy z nowa porcja pomyslow i super notek.
    jednak prosba do wszystkich. Ja (an) postanowilam zrobic TANIA reklame dla forum, na ktorym jestem modka. Prosze o rejestracje tam i… UDZIELANIE SIE.
    KLIK !

    Poza tym sprawdzam obecnosc ^^ Jesli ktos chce czytac dalej i chce bysmy pisaly jest proszony o wpisanie sie pod ta notka. Czekamy na komenty.

    Und Schluss.


    2010 - 02.18

    No i kolejna notka. Chcialysmy oswiadczyc ze dopoki nie bedzie conajmniej 30 sensownych komentarzy, kolejnej notki nie bedzie. Wiemy ze to brzmi jak szantaz ale chcemy miec pewnosc ze jeszcze ktokolwiek to czyta i ze nie piszemy tego dla siebie…xD
    No to chyba tyle. Milego czytania…xD
    W swoim i An imieniu Alex

    Z pamietnika Aniki:

    -Eht An…-Zaczela Alex
    -Co?-Spytalam kumpeli.
    -Ciesze sie ze tak daleko to wszystko sie posunelo.
    -Ja tez…Jak dobrze pojdzie to niedlugo zrobimy kariere.- Powiedzialam na co Alex szeroko sie usmiechnela.
    Bedac juz na miejscu odrazu ruszylysmy do kuchni. Natknelysmy sie na Jim’a.
    -Zajmiesz sie Tamara ja wychodze- Powiedzial
    -Ale jak? Co? Kiedy?- Wszystkie moje pytania zostaly zignowrowane naglym trzasnieciem drzwiami i ulotnieniem sie przyszywanego starego.
    -No to masz swietnie- Powiedziala Alex- To znaczy mamy- Dodala z glupim usmieszkiem widzac moja grozna mine.
    Nagle zadzwonil dzwonek. Zerwalam sie otworzyc.
    -Czesc- Powiedzial Tom dajac mi buziaka. Bill natomiast gadal przez telefon. Alex siedziala na blacie skupiajac sie na szklance z woda ktora saczyla.
    -Jutro przywiezie ci ten kabel- Powiedzial Bill do Tom’a a ja za nic nie wiedzialam o co im chodzi.
    -Czesc mlotku- Powiedzial Bill obejmujac Alex w pasie. Ta zmierzyla go jak idiote.
    -Czesc- Powiedziala przysysajac sie spowrotem do szklanki.
    -A gdzie buzi ? Dasz buzi?- Dopytywal sie jej.
    -Wez sobie…- Powiedziala Alex smiejac sie po czym pocalowala chlopaka.
    -No to co robimy?- Spytal nagle Tom.
    -No co sie na mnie gapisz? Skad ja mam wiedziec?- Poweidzial Bill do brata.
    -Anika daj mi pic!- Nagle do kuchni wpadla moja giostra.
    -Co ja jestem? Masz!- powiedzialam wyciagajac jej sok z lodowki. Otworzyla go po czym zaczela sie patrzec spod byka na Bill’a.
    -Ej co ona sie tak gapi?- Spytal przastraszony. Slyszac to zmienila obiekt swojego przeszywajacego spojzenia i zaczelam przypatrywac sie Tom’owi.
    -An!! Ta pani wystawila mi jezyk!!- Powiedziala Tamara wskazujac na mojego chlopaka a my zaczelismy tarzac sie po ziemi.
    -Buhahahaha!! Nie wytrzymam!!- Zaczela drzec sie Alex.
    -Ja tez nie!- Krzyknelam podpierajac sie stolu bo juz mnie brzuch bolal.
    Bill az musial kucnac bo tak go rozsmieszyla cala ta sytuacja. Tylko Tom mial zalamany wyraz twarzy.
    -A ty sie nie ciesz tak debilu bo to ciebie najczesciej z laska myla…- Powiedzial do Bill’a i zaczal sie smiac.
    -Ale dziecko prawde ci powie…buhahaha…- Odgryzl mu sie.
    -Sam jestes dziecko pedale- Powiedziala moja siostrzyczka. Tym razem cala czworka pokladala sie ze smiechu, a najbardziej chlopaki. Wkoncu i Tami nie kumajac sytuacji zaczela chichrac pod nosem, lecz szybko zgasilam jej radosc dajac jej w leb.
    -A to za co?- Pytala zanoszac sie.
    -Za twoje slownictwo gowniaro!- Powiedzialam a ona z placzem pobiegla do swojego pokoju.
    -Wiecie co ja musze isc do domu- Powiedziala nagle Alex gdy juz wszyscy sie uspokoili.-Najwyzej pozniej do mnie wpadniesz- Zwrocila sie do Bill’a i ruszyla w strone drzwi.
    Poszlismy do pokoju i ogladac jakies filmy.
    -Bill my sie zmywac musimy.Christian mi napisal ze jest juz teraz w miescie i ma kilka spraw do nas, miedzy innymi odda mi ten kabel.- Powiedzial po jakiejs godzinie Tom.
    -To bedzie bardzo nudny dzien- Powiedzialam do siebie gdy wyszli.Rzucilam sie na lozko i zakladajac sluchawki postanowilam przesluchac nasza plyte.
    Ok godziny 19.00 wlaczylam TV. Po raz kolejny VIVA, po raz kolejny DDM, po raz kolejny komentarze napalonych fanek.Wylaczylam tele-pudlo i pierwszy raz poszlam spac o przyzwoitej porze.
    Nastepny dzien zaczal sie tak samo nudno jak skonczyl sie poprzedni. Umylam sie, ubralam i z litrem lodow waniliowych mieszalam cos w kompie. O 13.00 przyszedl do mnie Tom.
    -Czesc slonce wpadlem na chwile zobaczyc co u ciebie- Powiedzial witajac mnie w drzwiach.
    -No ok a dlaczego na chwile?
    -Bo mam kilka spraw do zalatwienia. Pozniej Ci opowiem. Narazie porozkoszujmy sie soba- Powiedzial i poszlismy na gore.
    -Kocham Cie? Mowilem Ci juz o tym ?- Spytal gdy lezelismy na lozku.
    -Mowiles i to nie raz- Powiedzialam dajac mu buziaka.
    -Glupio ze bedziemy przez te zespoly caly czas w rozlace. Najlepiej by bylo jakbysmy pojechali w jedna wspolna trase koncertowa i zawsze byli razem- Powiedzial przytulajac mnie mocniej.
    -No najlepiej…Ale sam wiesz jak jest. Narazie skupmy sie na tym co jest a nie na przykrych rzeczach- Powiedzialam smutniejac
    -Nie smuc sie…Nie chce zebys byla smutna.
    -Juz nie jestem- Powiedzialam usmiechajac sie
    -O nie kochanie!- Powiedzialam stanowczo czujac jego reke pod swoja bluzka i probujaca odpiac moj stanik.
    -Eee…-Na jego twarzy pojawilo sie zmieszanie.
    -Szybki jestes- Powiedzialam usmiechajac sie.
    -Sorry…ponioslo mnie- Powiedzial zzenowany- Z reszta nie dziw mi sie.-Dodal wytykajac mi jezyk.
    Nagle zaczal dzwonic jego telefon.
    -Cholera no- Powiedzial z nieciekawa mina gdy skonczyl rozmowe.
    -Co sie stalo?
    -Musze isc.Kolesie maja sprzet przywiezc i maja jakies interesy.
    -No to idz jak musisz
    -Zobaczymy sie jutro albo jeszcze dzis- Powiedzial przytulajac mnie.
    -Acha…Bill byl wkoncu wczoraj u Alex?- Spytalam gdy wychodzil.
    -Nie. Mial isc dzisiaj. Widzalem ja dzisiaj z kolesiami ze skateparku w centrum handlowym.
    -Eee…Acha…No to pa- Pozegnalam sie i poszlam spowrotem do swojego pokoju.
    W moim telefonie widniala jedna nieodebrana wiadomosc.
    “An czekaj na mnie za 30 min w Otello.Prosze to wazne’’- Bill.
    Stwierdzilam ze nie mam nic lepszego do roboty wiec zarzucilam bluze i ruszylam do baru o glupiej nazwie w ktorym bylam umowiona z Bill’em. Juz siedzial przy stoliku.
    -To ty mialas na mnie czekac nie ja na ciebie!- Powiedzial sciskajac kubek z kawa
    -Oj nie narzekaj- Powiedzialam siadajac naprzeciw niego- Lepiej mow o co chodzi.
    -O nic.Ty to juz myslisz ze ja tylko sie odzywam jak czegos potrzebuje.- Powiedzial zartobliwie.
    -Tja. A po co koles moze ustawiac sie z dziewczyna swojego brata? No chyba ze chodzi o…
    -…Alex…-Przerwal mi.
    -O boze…Co z nia znowu?-Spytalam ciezko wzdychajac.
    -Wpadlem do niej dzisiaj i znowu byla taka jakas oschla. Szybko mnie splawila
    -A odzywala sie dzisiaj jeszcze?- Dociekalam
    -Oczywiscie ze nie.Zawsze ja sie musze pierwszy odzywac. A ty sie z nia dzisiaj widzialas?
    -Nie, ja jeszcze nie ale Tom sie z nia widzial w centrum handlowym z jakimis…Ekhm pozniej do niej wpadne.-Ugryzlam sie w jezyk.
    -A mi powiedziala ze zle sie czuje i znowu poszla z tymi kolesiami. Najwidoczniej sa dla niej wazniejsi ode mnie.- Powiedzial biorac lyka kawy i kopiac w moje krzeslo.
    -Bill…
    -Przepraszam…Ale tak jest!- Tym razem postawil kubek tak gwaltownie ze ochlapal kawa caly stol.- Ja juz nie wiem o co jej chodzi. Przez telefon lub sms’y jest taka milutka i czula a jak sie spotykamy to robi sie zimna jak lod…I jeszcze woli sie szlajac z tymi frajerami.- Mial w sobie tyle zalu i zlosci ze balam sie ze zaraz ja czyms oberwe.
    -Alex zawsze bylo trudno okazywac uczucia. Daj jej jeszcze troche czasu…-Probowalam go jakos uspokoic…Pocieszyc.Na prozno.
    -Ale co ona sobie mysli? Montuje mi ze sie zle czuje a pozniej lazi sobie po miescie ze swoimi kolegami od deskorolki. Oszukala mnie. Miala w dupie czy ktos ja z nimi zobaczy, czy mi o tym powie. Pozatym nie tylko tym zobie przechlapala…- Powiedzial to po czym zapadla chwila milczenia.
    -Ale…- Chcialam cos powiedziec
    -Mam dosc tego!- Zerwal sie i wyjal z kieszeni telefon.Wykrecil czyis numer.-Alex?-Powiedzial gdy ktos odebral- Chcialem Ci tylko powiedziec…-Ciezko wypuscil powietrze-…Ze miedzy nami juz koniec- Dodal drzacym glosem i sie rozlaczyl.
    Serce podeszlo mi do gardla. Bylam w szoku. “Czyzbym przyczynila sie do rozpadu zwiazku mojej przyjaciolki?”- Zadalam sobie w duchu pytanie gdy schowal telefon do kieszeni…