Jak wiecie ja(AN) pisze jako Alex, a Alex jako ja(AN). Hmm. xD Wydaje się spoko pomysł nie? xD POza tym to zapraszam do działu O MNIE nowi bohaterzy i nowe zdjęcia + album fotograficzny. Jakoś na czasie postaram się dodać parę fotek TH, żeby nie było, że TH nie występują. Och oni grają jedną z głównych ról więc wiadomo xD.
Poza tym z wydaniem albumu (w opo) wiąże się parę szczegółów, typu: pokazanie całemu światu mylog i nie tylko naszej okładki itp. Więc musicie na to poczekać. Nie mogę się roztroić. Póki co kończe dział O MNIE, potem zajmę się płytą. Jest koncepcja i własnie jej będe się trzymać.
Proszę o komentarze i to by było DUUUUUŻO komentów xD conajmniej 50 xD Dzięki. Pa
PÓKI NIE BĘDZIE 20 KOMENTÓW NIE MA NOTKI. ALEX SIĘ BUNTUJE, DZORDZ MA KUPE NA KLACIE, A GUSTAV NOSI SOFIXY TAKŻE WYBACZCIE. ALEX NAKRECIŁA BRAZYLIADE JESLI CHCESZ POZNAC JEJ TRESC KOMENTUJE BADZ WYSLIJ SMS O TRESCI “KUPA NA KLATE” POD NUMER 997 xD, A TAK NA POWAGE TO CZEKAMY NA KOMENTY, BO ZALEZY NAM NA TYM xD. EMA xD – dopisek 27.03.06 aNika
- No Alex do cholery! – krzyczała nadal Anika. Ja ledwo otworzyłam oczy i już musiałam wysłuchiwać bardzo męczących porad An.
- Czego? – spytałam przecierając oczy.
- Weszłam na neta i od razu napisał do mnie Tom. Tzn. zostawił wiadomość na ICQ. Podał mi jakiś link do strony, ja wchodzę, a tu są zdjęcia ich byłych dziewczyn! Patrz na nie! – przyjrzałam się fotką, na którym pojawiły się dziewczyny – prosiaki.
- TOSZ ONE WYGLĄDAJĄ… JAK… KNURY! – stwierdziłam otwarcie.
- No… i zauważasz, że każda dziewczyna Toma była od niego starsza… W sumie od Billa też. – mówiła An patrząc cały czas w komputer.
- Dziwne żeby nie były skoro oni we wrześniu się urodzili. – rzekłam obojętnie.
- A, że się nie wstydzili ich pokazać to jestem w szoku.!
- W sumie… Wiesz może oni wcześniej musztardówki nosili i nie widzieli dokładnie twarzy tych kóz!
- Bardzo możliwe! – zaśmiała się Anika. – Chcesz coś pić?
- Odrobina na koniec dnia nie zaszkodzi. – uśmiechnęłam się. – Proszą to samą co zwykle.
- Ok. – Anika wyszła, a ja zasiadłam sobie do komputera. Jeszcze raz spojrzałam na lolitki Toma i Billa, a potem wyłączyłam komputer i za to włączyłam TV. Na moje szczęście włączył się od razu program muzyczny, a na nim… TOKIO HOTEL. A jakże by inaczej. Była to VIVA GET THE CLIP, więc widzowie sami wybierali czego chcą słuchać oraz mogli pisać sms, które pokazywały się podczas jakiegoś teledysku. Podczas video clipu „DDM” ludzie bardzo śmieszne sms pisali, m.in.:
„Ich muss durch den monsun mit TH” (Musze iść przez monsun z TH)
„Bill ich kann dir helfen ruf zu mich an!“ (Bill ja Ci pomogę zadzwoń do mnie)
Ich bin der ex – Freundin von Tom und er ist sexy!“ (Jestem byłą dziewczyną Toma i on jest sexy) * * * te sms są prawdziwe * * *
Tak mnie dobiły te sms, że tarzałam się ze śmiechu po ziemi. Ledwo co TH pokazali w TV to już wszystkie dziewczyny ich kochały i nagle znały.
Anika wróciła z kubkami Coli, wypiłyśmy i położyłyśmy się spać. Jeszcze przez chwilę patrzyłam w otaczającą ciemność, a zaraz potem zasnęłam. Obudziłam się pełnią radości następnego dnia. Od razu zobaczyłam krzątającą się po pokoju Anikę.
- Tu masz tosty łbie. – pokazała mi na talerz, który stał na nocnym stoliku.
- Dzięki. – rzekłam. Sięgnęłam ręką po talerz. Zaczęłam jeść pierwszego tosta. W pewnym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Wzięłam komórkę i odebrałam.
- Tak? – spytałam.
- O 15 u mnie. Pa. – ktoś się rozłączył.
- Kto to? – spytała Anika patrząc na mnie jak na wariatkę. Z moimi zdolnościami mogłam gadać z kimś przez telefon nawet kilka godzin.
- Nie wiem. Zaraz sprawdzę. – powiedziałam i włączyłam książkę ostatnich numerów. Okazało się, że była to Tatiana. – To Tatty dzwoniła…
- I tak krótko gadałyście? – dziwiła się An.
- Może nie mogła dłużej…
- Możliwe. Coś powiedziała?
- No raczej… Mamy być o 15 u niej, ale po co to nie wiem…
- Ja też nie… – machnęła ręką olewająco. W tym momencie zaczął jej telefon dzwonić. – Ooo… Frans.. – powiedziała patrząc na wyświetlacz. – Witam… Oczywiście, że możemy… Och tak… Mama?… Oj to nie wiem. Chyba, że… No… Hmm… Powiedzmy, że tak…. Wiem, że nie możemy… Się wymyśli… Dzięki… Ok… No wiem, wiem… Dobra…. Będziemy. Pa. – odłożyła telefon na biurko.
- Co się stało? – spytałam.
- Musimy być o 14:30 w wytwórni. Dziś jest dzień kiedy nasza płyta będzie gotowa i wszystko. – mówiła jednym tchem An.
- Ok. Zadzwoń do Agaty i Max, a ja dryndnę do Ell i Tatty.
- Dobra. – zaczęłyśmy dzwonić. Powiadomiłyśmy dziewczyny o spotkaniu, a zaraz potem Ja poszłam do kibelka oporządzić się, tzn. umyć włosy, prysznic te rzeczy. Gdy to zrobiłam wszystko wyglądałam czysto i pachnąco. Anika w czasie kiedy ja okupowałam WC posprzątała pokój i przygotowała rzeczy do ubrania.
- Szybko to zrób. – powiedziałam.
- Na pewno szybciej niż TY. Mamy tylko 40 minut. – pokazała na zegarek, który wskazywał 13:51.
- Dobra nie marudź. – machnęłam obojętnie ręką, Anika poszła, a ja w tym czasie ubierałam się. Założyłam strasznie niskie biodrówki z dziurami, moje czerwono czarne Nike, a na górę czarno różowy top z fantastic napisem „I know what Boys Like”. Pomalowałam się oczywiście. Założyłam biżuterię, spakowałam brudne rzeczy do torby no i usiadłam na parapecie. W pewnym momencie znów zaczął dzwonić mój telefon. Tym razem był to sms, którego otrzymałam od… Billa.
„Witaj słońce jak się spało?”
Odpisałam mu:
„Hej bejbe bardzo dobrze, dziś do wytwórni idę. Wieczorem się zobaczymy?”
po chwili dostałam kolejnego:
„Oczywiście. Wpadniemy do An z Tomem jeśli chcesz.”
Napisałam:
„Ok. Trzymaj kciuki za mnie. Dziś zobaczymy pierwszy raz na oczy naszą płytę. Super! Buziaki”
Odpisał:
„Jestem z Tobą duszą, bo ciałem jestem przygnieciony przez Georga. Hahahaha… Na razie”
- Gotowa? – usłyszałam głos Aniki. Podniosłam głowę i zobaczyłam przyjaciółkę w zmienionej formie.
- Co Ty masz na twarzy? – spytałam ją.
- Nic… – dziwiła się. Podeszłam do niej i oglądałam z bliska. Rzeczywiście NIC nie miała.
- Gdzie TY masz kolczyki? – zapytałam.
- Wyjęłam dziś rano. Stwierdziłam, że nie chce ich mieć już. – wytknęła język.
- Uff… Dobrze, że w języku jeszcze masz. – kamień spadł mi z serca.
- Z języka nie wyjmę nigdy. Dobra mniejsza z tym. Idziemy. – pociągnęła mnie za frak i zeszłyśmy na dół.
- Nowa bluzka? – spytałam ją.
- Ta? – wskazała na czerwoną koszulkę z napisami.
- No.
- Nieeee…
- Ech… – westchnęłam.
- Dobra mama rusz się, bo nie wyrobię zaraz. – wrzasnęła Anika wkurzona, a jej mama jak posłuszny pies wstała i wzięła wszystkie potrzebne papiery i wyszłyśmy. W ciągu kilkunastu kolejnych minut dotarłyśmy pod wytwórnię. Odziwo się nie spóźniłyśmy, no i to MY musiałyśmy czekać na resztę. Gdy wszyscy już dotarli weszliśmy do budynku i od razu podreptałyśmy do gabinetu Fransa. Weszłyśmy i rozsiadłyśmy się na naszych miejscach.
- No więc dobrze, że już jesteście. – uśmiechnął się. – Mam dla Was dobrą wiadomość, i Maksi chyba też.
- Tak. – rzekła przyjaciółka.
- Ja zacznę. – usiadł na fotelu. – Płyta już jest. – uniósł do góry krążek. – Dam Wam go do przesłuchania za chwilę, na szczęście mamy zapasową kopię. Jeśli dziś się sprężymy i wymyślimy tytuł, okładkę i jaki teledysk ma być pierwszy to już za kilka dni będziemy mogli zacząć promocję i teraz Maksi…
- Ok., więc dziś rano dostałam telefon z Sputnik ’a. – wstała i zaczęła chodzić nerwowo. – Redaktor naczelny czy jak on tam się zwie, powiedział, że jest nami zainteresowany i, że jeśli się do pojutrza wyrobimy z materiałem jego stacja pomoże nam w promocji płyty. Ponadto dostałam wiadomość od Universal Music Deutschland, że Ci też są zainteresowani wydaniem płyty. – wszystkie patrzyłyśmy na siebie jakbyśmy nie słyszały co Maksi do nas mówi, ale jednak wszystko było jasne i przejrzyste.
- Ktoś ma jakieś pytania? – spytał Frans, a Maksi usiadła.
- Ja mam. – wyrwałam się.
- No? – zapytał Frans.
- To jest pytanie do ogółu. Jak ma wyglądać album? Tytuł itp. Ja już sobie nad tym myślałam i parę pomysłów mam. – stwierdziłam otwarcie.
- Ja też mam. – rzekła Tatty.
- Mi też parę rzeczy do głowy wpadło. – mówiła Ell.
- Dobrze, nawet bardzo dobrze. – ucieszył się Frans. – Czekajcie wezmę kartkę i pospisujemy wszystkie Wasze pomysły i wybierzemy najlepszy. – zaczęło wrzeć, każda z nas miała zupełnie inny plan i zupełnie inną koncepcję. Jednakże udało się nam dość do jednej IDEII, mianowicie do wyglądu płyty i jego tytułu.
- Ok., więc co mamy? – spytała podminowana Agata.
- Tytuł albumu: DHB – Dirty Hallo Bitches. Wygląd płyty: Czarna okładka z rysunkiem tyłka chłopaka, która ma pasek z ćwiekami, tył normalnie tytuły piosenek, a płyta czarna, jak winyl, tytuł płyty i jakiś mały akcent, a książeczka to zdjęcia wasze + podpisy…. pierwszy raz taką płytę wydam. – zaśmiał się Frans.
- Nie uważacie, że jest zbyt zboczona? – spytała otwarcie Tatty.
- Nie. – wyrwała się od razu Agata. – Jest ok.
- Więc jesteście wolne do jutra. – powiedział Frans. – Pomyślcie wspólnie do jakiej piosenki chcecie zrobić teledysk i jutro mi powiedziecie. Musimy zacząć ostro pracować, a nie się obijać. No idźcie już.
- Na razie. – zmówiłyśmy się i wyszłyśmy. Ledwo stałam na nogach. Niby siedziałam przez 4h, ale i tak ledwo się trzymałam. Wyszłyśmy z wytwórni i od razu podążyłyśmy do McDonalda. Każda z nas miała na myśli zjedzenie dużego, ogromnego zestawu. Dotarłyśmy do obiektu naszych pożądań.
- An, weź mi to co zwykle, ja idę do kibelka. – dałam przyjaciółce pieniądze i pobiegłam do WC. Gdy weszłam napotkałam dość sporą kolejkę. Nie chciało mi się wracać, poza tym byłam w mocnej potrzebie więc stanęłam jak ta wariatka. Oglądałam się w lustrze, aż tu wreszcie jakieś panieneczki wychodzące z kibelka mnie podeptały. Machinalnie odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na jedną z pod byka.
- Pfff. – prychnęła jedna.
- Co żeś kurwa powiedziała? – wyrwałam się, dobrze, że w wc nie było żadnych starych babek, które na pewno by się przyczepiły. Ta franca co prychnęła stanęła i popatrzyła na mnie spod wielkich żabich okularów.
- Weź się dziewczyno ogarnij! – powiedziała do mnie żabia morda. – Brudas!
- Ty przeróżowiała szmaciaro! – rzuciłam się na nią. Złapałam ją za włosy i pociągnęłam do parteru. Jej koleżanki waliły mnie torebkami tak mocno, że mało się tam ze śmiechu nie posikałam.
- Puszczaj, puszczaj. – piszczała dziewczyna.
- Ok. – puściłam ją tak, że walnęła biało czarnym łbem o drzwi. – Jeszcze słowo usłyszę, z Twojej przebrzydłej spalonej przez solarium gęby to policzymy się inaczej. Tam na dole. – wskazałam na drzwi. – Są moje przyjaciółki, które nie będą takie miłe dla Ciebie jak JA, więc masz 20s na zniknięcie stąd. Ahoj! – wlazłam do kabiny, by załatwić to co miałam zrobić już dawno. Gdy wyszłam tych pasztetów już nie było, ale były za to Agata i Tatiana. – A wy nie na dole?
- Sikać mi się chce. – stwierdziła Tatty i weszła do kabiny, a ja opowiedziałam Agacie o tych buraczkach. Gdy Tat załatwiła się, zeszłyśmy na dół i jak zobaczyłam moje żarełko zaniemówiłam. Rzuciłam się na stolik jak na basen i od razu zaczęłam jeść.
Potem siedziałyśmy sobie i gadałyśmy o teledysku. W pewnym momencie doszłyśmy do pojednania naszych myśli. Okazało się, że każda z nas chce tego samego.
- Spiszmy to. – zaproponowała Tatianka. Wiec zrobiłyśmy tak. Tat napisała:
Teledysk do EVERYTHING I’M NOT
Akcja dzieje się w domku na drzewie. Cały nasz zespół gra tam sobie, a jacyś chłopacy, którym spodobała się nasza muzyka chcą za wszelką cenę wejść do nas, ale my im nie pozwalamy wejść, bo najpierw nas traktowali jak powietrze, a teraz my odwzajemniamy się tym samym. Koniec piosenki jest taki, że rzucamy w nich kamieniami (oczywiście jakimiś atrapami).
- No i jest sexy. – skwitowałam.
- Cii… Tom dzwoni. – powiedziała An i odeszła od stolika. Po chwili wróciła. – Alex Bill i Tom zaraz będą u mnie. Idziesz?
No raczej. – powiedziałam. – Do jutra. – dałam każdej dziewczynie buziaka w policzek i wraz z An opuściłam lokal.