• Archives
  • Categories
  • Archive for Styczeń, 2010

    Album


    2010 - 01.26

    Jak wiecie ja(AN) pisze jako Alex, a Alex jako ja(AN). Hmm. xD Wydaje się spoko pomysł nie? xD POza tym to zapraszam do działu O MNIE nowi bohaterzy i nowe zdjęcia + album fotograficzny. Jakoś na czasie postaram się dodać parę fotek TH, żeby nie było, że TH nie występują. Och oni grają jedną z głównych ról więc wiadomo xD.
    Poza tym z wydaniem albumu (w opo) wiąże się parę szczegółów, typu: pokazanie całemu światu mylog i nie tylko naszej okładki itp. Więc musicie na to poczekać. Nie mogę się roztroić. Póki co kończe dział O MNIE, potem zajmę się płytą. Jest koncepcja i własnie jej będe się trzymać.
    Proszę o komentarze i to by było DUUUUUŻO komentów xD conajmniej 50 xD Dzięki. Pa

    PÓKI NIE BĘDZIE 20 KOMENTÓW NIE MA NOTKI. ALEX SIĘ BUNTUJE, DZORDZ MA KUPE NA KLACIE, A GUSTAV NOSI SOFIXY TAKŻE WYBACZCIE. ALEX NAKRECIŁA BRAZYLIADE JESLI CHCESZ POZNAC JEJ TRESC KOMENTUJE BADZ WYSLIJ SMS O TRESCI “KUPA NA KLATE” POD NUMER 997 xD, A TAK NA POWAGE TO CZEKAMY NA KOMENTY, BO ZALEZY NAM NA TYM xD. EMA xD – dopisek 27.03.06 aNika

    - No Alex do cholery! – krzyczała nadal Anika. Ja ledwo otworzyłam oczy i już musiałam wysłuchiwać bardzo męczących porad An.
    - Czego? – spytałam przecierając oczy.
    - Weszłam na neta i od razu napisał do mnie Tom. Tzn. zostawił wiadomość na ICQ. Podał mi jakiś link do strony, ja wchodzę, a tu są zdjęcia ich byłych dziewczyn! Patrz na nie! – przyjrzałam się fotką, na którym pojawiły się dziewczyny – prosiaki.
    - TOSZ ONE WYGLĄDAJĄ… JAK… KNURY! – stwierdziłam otwarcie.
    - No… i zauważasz, że każda dziewczyna Toma była od niego starsza… W sumie od Billa też. – mówiła An patrząc cały czas w komputer.
    - Dziwne żeby nie były skoro oni we wrześniu się urodzili. – rzekłam obojętnie.
    - A, że się nie wstydzili ich pokazać to jestem w szoku.!
    - W sumie… Wiesz może oni wcześniej musztardówki nosili i nie widzieli dokładnie twarzy tych kóz!
    - Bardzo możliwe! – zaśmiała się Anika. – Chcesz coś pić?
    - Odrobina na koniec dnia nie zaszkodzi. – uśmiechnęłam się. – Proszą to samą co zwykle.
    - Ok. – Anika wyszła, a ja zasiadłam sobie do komputera. Jeszcze raz spojrzałam na lolitki Toma i Billa, a potem wyłączyłam komputer i za to włączyłam TV. Na moje szczęście włączył się od razu program muzyczny, a na nim… TOKIO HOTEL. A jakże by inaczej. Była to VIVA GET THE CLIP, więc widzowie sami wybierali czego chcą słuchać oraz mogli pisać sms, które pokazywały się podczas jakiegoś teledysku. Podczas video clipu „DDM” ludzie bardzo śmieszne sms pisali, m.in.:
    „Ich muss durch den monsun mit TH” (Musze iść przez monsun z TH)
    „Bill ich kann dir helfen ruf zu mich an!“ (Bill ja Ci pomogę zadzwoń do mnie)
    Ich bin der ex – Freundin von Tom und er ist sexy!“ (Jestem byłą dziewczyną Toma i on jest sexy) * * * te sms są prawdziwe * * *
    Tak mnie dobiły te sms, że tarzałam się ze śmiechu po ziemi. Ledwo co TH pokazali w TV to już wszystkie dziewczyny ich kochały i nagle znały.
    Anika wróciła z kubkami Coli, wypiłyśmy i położyłyśmy się spać. Jeszcze przez chwilę patrzyłam w otaczającą ciemność, a zaraz potem zasnęłam. Obudziłam się pełnią radości następnego dnia. Od razu zobaczyłam krzątającą się po pokoju Anikę.
    - Tu masz tosty łbie. – pokazała mi na talerz, który stał na nocnym stoliku.
    - Dzięki. – rzekłam. Sięgnęłam ręką po talerz. Zaczęłam jeść pierwszego tosta. W pewnym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Wzięłam komórkę i odebrałam.
    - Tak? – spytałam.
    - O 15 u mnie. Pa. – ktoś się rozłączył.
    - Kto to? – spytała Anika patrząc na mnie jak na wariatkę. Z moimi zdolnościami mogłam gadać z kimś przez telefon nawet kilka godzin.
    - Nie wiem. Zaraz sprawdzę. – powiedziałam i włączyłam książkę ostatnich numerów. Okazało się, że była to Tatiana. – To Tatty dzwoniła…
    - I tak krótko gadałyście? – dziwiła się An.
    - Może nie mogła dłużej…
    - Możliwe. Coś powiedziała?
    - No raczej… Mamy być o 15 u niej, ale po co to nie wiem…
    - Ja też nie… – machnęła ręką olewająco. W tym momencie zaczął jej telefon dzwonić. – Ooo… Frans.. – powiedziała patrząc na wyświetlacz. – Witam… Oczywiście, że możemy… Och tak… Mama?… Oj to nie wiem. Chyba, że… No… Hmm… Powiedzmy, że tak…. Wiem, że nie możemy… Się wymyśli… Dzięki… Ok… No wiem, wiem… Dobra…. Będziemy. Pa. – odłożyła telefon na biurko.
    - Co się stało? – spytałam.
    - Musimy być o 14:30 w wytwórni. Dziś jest dzień kiedy nasza płyta będzie gotowa i wszystko. – mówiła jednym tchem An.
    - Ok. Zadzwoń do Agaty i Max, a ja dryndnę do Ell i Tatty.
    - Dobra. – zaczęłyśmy dzwonić. Powiadomiłyśmy dziewczyny o spotkaniu, a zaraz potem Ja poszłam do kibelka oporządzić się, tzn. umyć włosy, prysznic te rzeczy. Gdy to zrobiłam wszystko wyglądałam czysto i pachnąco. Anika w czasie kiedy ja okupowałam WC posprzątała pokój i przygotowała rzeczy do ubrania.
    - Szybko to zrób. – powiedziałam.
    - Na pewno szybciej niż TY. Mamy tylko 40 minut. – pokazała na zegarek, który wskazywał 13:51.
    - Dobra nie marudź. – machnęłam obojętnie ręką, Anika poszła, a ja w tym czasie ubierałam się. Założyłam strasznie niskie biodrówki z dziurami, moje czerwono czarne Nike, a na górę czarno różowy top z fantastic napisem „I know what Boys Like”. Pomalowałam się oczywiście. Założyłam biżuterię, spakowałam brudne rzeczy do torby no i usiadłam na parapecie. W pewnym momencie znów zaczął dzwonić mój telefon. Tym razem był to sms, którego otrzymałam od… Billa.
    „Witaj słońce jak się spało?”
    Odpisałam mu:
    „Hej bejbe bardzo dobrze, dziś do wytwórni idę. Wieczorem się zobaczymy?”
    po chwili dostałam kolejnego:
    „Oczywiście. Wpadniemy do An z Tomem jeśli chcesz.”
    Napisałam:
    „Ok. Trzymaj kciuki za mnie. Dziś zobaczymy pierwszy raz na oczy naszą płytę. Super! Buziaki”
    Odpisał:
    „Jestem z Tobą duszą, bo ciałem jestem przygnieciony przez Georga. Hahahaha… Na razie”
    - Gotowa? – usłyszałam głos Aniki. Podniosłam głowę i zobaczyłam przyjaciółkę w zmienionej formie.
    - Co Ty masz na twarzy? – spytałam ją.
    - Nic… – dziwiła się. Podeszłam do niej i oglądałam z bliska. Rzeczywiście NIC nie miała.
    - Gdzie TY masz kolczyki? – zapytałam.
    - Wyjęłam dziś rano. Stwierdziłam, że nie chce ich mieć już. – wytknęła język.
    - Uff… Dobrze, że w języku jeszcze masz. – kamień spadł mi z serca.
    - Z języka nie wyjmę nigdy. Dobra mniejsza z tym. Idziemy. – pociągnęła mnie za frak i zeszłyśmy na dół.
    - Nowa bluzka? – spytałam ją.
    - Ta? – wskazała na czerwoną koszulkę z napisami.
    - No.
    - Nieeee…
    - Ech… – westchnęłam.
    - Dobra mama rusz się, bo nie wyrobię zaraz. – wrzasnęła Anika wkurzona, a jej mama jak posłuszny pies wstała i wzięła wszystkie potrzebne papiery i wyszłyśmy. W ciągu kilkunastu kolejnych minut dotarłyśmy pod wytwórnię. Odziwo się nie spóźniłyśmy, no i to MY musiałyśmy czekać na resztę. Gdy wszyscy już dotarli weszliśmy do budynku i od razu podreptałyśmy do gabinetu Fransa. Weszłyśmy i rozsiadłyśmy się na naszych miejscach.
    - No więc dobrze, że już jesteście. – uśmiechnął się. – Mam dla Was dobrą wiadomość, i Maksi chyba też.
    - Tak. – rzekła przyjaciółka.
    - Ja zacznę. – usiadł na fotelu. – Płyta już jest. – uniósł do góry krążek. – Dam Wam go do przesłuchania za chwilę, na szczęście mamy zapasową kopię. Jeśli dziś się sprężymy i wymyślimy tytuł, okładkę i jaki teledysk ma być pierwszy to już za kilka dni będziemy mogli zacząć promocję i teraz Maksi…
    - Ok., więc dziś rano dostałam telefon z Sputnik ’a. – wstała i zaczęła chodzić nerwowo. – Redaktor naczelny czy jak on tam się zwie, powiedział, że jest nami zainteresowany i, że jeśli się do pojutrza wyrobimy z materiałem jego stacja pomoże nam w promocji płyty. Ponadto dostałam wiadomość od Universal Music Deutschland, że Ci też są zainteresowani wydaniem płyty. – wszystkie patrzyłyśmy na siebie jakbyśmy nie słyszały co Maksi do nas mówi, ale jednak wszystko było jasne i przejrzyste.
    - Ktoś ma jakieś pytania? – spytał Frans, a Maksi usiadła.
    - Ja mam. – wyrwałam się.
    - No? – zapytał Frans.
    - To jest pytanie do ogółu. Jak ma wyglądać album? Tytuł itp. Ja już sobie nad tym myślałam i parę pomysłów mam. – stwierdziłam otwarcie.
    - Ja też mam. – rzekła Tatty.
    - Mi też parę rzeczy do głowy wpadło. – mówiła Ell.
    - Dobrze, nawet bardzo dobrze. – ucieszył się Frans. – Czekajcie wezmę kartkę i pospisujemy wszystkie Wasze pomysły i wybierzemy najlepszy. – zaczęło wrzeć, każda z nas miała zupełnie inny plan i zupełnie inną koncepcję. Jednakże udało się nam dość do jednej IDEII, mianowicie do wyglądu płyty i jego tytułu.
    - Ok., więc co mamy? – spytała podminowana Agata.
    - Tytuł albumu: DHB – Dirty Hallo Bitches. Wygląd płyty: Czarna okładka z rysunkiem tyłka chłopaka, która ma pasek z ćwiekami, tył normalnie tytuły piosenek, a płyta czarna, jak winyl, tytuł płyty i jakiś mały akcent, a książeczka to zdjęcia wasze + podpisy…. pierwszy raz taką płytę wydam. – zaśmiał się Frans.
    - Nie uważacie, że jest zbyt zboczona? – spytała otwarcie Tatty.
    - Nie. – wyrwała się od razu Agata. – Jest ok.
    - Więc jesteście wolne do jutra. – powiedział Frans. – Pomyślcie wspólnie do jakiej piosenki chcecie zrobić teledysk i jutro mi powiedziecie. Musimy zacząć ostro pracować, a nie się obijać. No idźcie już.
    - Na razie. – zmówiłyśmy się i wyszłyśmy. Ledwo stałam na nogach. Niby siedziałam przez 4h, ale i tak ledwo się trzymałam. Wyszłyśmy z wytwórni i od razu podążyłyśmy do McDonalda. Każda z nas miała na myśli zjedzenie dużego, ogromnego zestawu. Dotarłyśmy do obiektu naszych pożądań.
    - An, weź mi to co zwykle, ja idę do kibelka. – dałam przyjaciółce pieniądze i pobiegłam do WC. Gdy weszłam napotkałam dość sporą kolejkę. Nie chciało mi się wracać, poza tym byłam w mocnej potrzebie więc stanęłam jak ta wariatka. Oglądałam się w lustrze, aż tu wreszcie jakieś panieneczki wychodzące z kibelka mnie podeptały. Machinalnie odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na jedną z pod byka.
    - Pfff. – prychnęła jedna.
    - Co żeś kurwa powiedziała? – wyrwałam się, dobrze, że w wc nie było żadnych starych babek, które na pewno by się przyczepiły. Ta franca co prychnęła stanęła i popatrzyła na mnie spod wielkich żabich okularów.
    - Weź się dziewczyno ogarnij! – powiedziała do mnie żabia morda. – Brudas!
    - Ty przeróżowiała szmaciaro! – rzuciłam się na nią. Złapałam ją za włosy i pociągnęłam do parteru. Jej koleżanki waliły mnie torebkami tak mocno, że mało się tam ze śmiechu nie posikałam.
    - Puszczaj, puszczaj. – piszczała dziewczyna.
    - Ok. – puściłam ją tak, że walnęła biało czarnym łbem o drzwi. – Jeszcze słowo usłyszę, z Twojej przebrzydłej spalonej przez solarium gęby to policzymy się inaczej. Tam na dole. – wskazałam na drzwi. – Są moje przyjaciółki, które nie będą takie miłe dla Ciebie jak JA, więc masz 20s na zniknięcie stąd. Ahoj! – wlazłam do kabiny, by załatwić to co miałam zrobić już dawno. Gdy wyszłam tych pasztetów już nie było, ale były za to Agata i Tatiana. – A wy nie na dole?
    - Sikać mi się chce. – stwierdziła Tatty i weszła do kabiny, a ja opowiedziałam Agacie o tych buraczkach. Gdy Tat załatwiła się, zeszłyśmy na dół i jak zobaczyłam moje żarełko zaniemówiłam. Rzuciłam się na stolik jak na basen i od razu zaczęłam jeść.
    Potem siedziałyśmy sobie i gadałyśmy o teledysku. W pewnym momencie doszłyśmy do pojednania naszych myśli. Okazało się, że każda z nas chce tego samego.
    - Spiszmy to. – zaproponowała Tatianka. Wiec zrobiłyśmy tak. Tat napisała:

    Teledysk do EVERYTHING I’M NOT
    Akcja dzieje się w domku na drzewie. Cały nasz zespół gra tam sobie, a jacyś chłopacy, którym spodobała się nasza muzyka chcą za wszelką cenę wejść do nas, ale my im nie pozwalamy wejść, bo najpierw nas traktowali jak powietrze, a teraz my odwzajemniamy się tym samym. Koniec piosenki jest taki, że rzucamy w nich kamieniami (oczywiście jakimiś atrapami).

    - No i jest sexy. – skwitowałam.
    - Cii… Tom dzwoni. – powiedziała An i odeszła od stolika. Po chwili wróciła. – Alex Bill i Tom zaraz będą u mnie. Idziesz?
    No raczej. – powiedziałam. – Do jutra. – dałam każdej dziewczynie buziaka w policzek i wraz z An opuściłam lokal.

    Noc pelna wrazen


    2010 - 01.22

    No wiec od dluzszego czasu nie pisalam notek ale postaram sie to nadrobic. Jak niektorym wiadomo wyprowadzilam sie do Niemiec i mam za duzo spraw na glowie wiec nie gwarantuje ze notki mojego autorstwa beda pojawialy sie czesto choc bede je pisac w miare mozliwosci w jak najwiekszym nakladzie…xD
    Razem z Anika doszlysmy do wniosku ze ciekawiej bedzie jesli ja bede pisala jako Anika a ona jako Alex, wiec od dzis tak zostanie.
    Chcialam tez przeprosic za to ze notka jest troche nudna(ale przez dlugi czas nie pisalam i troche wyszlam z wprawy), oraz za brak polskich znakow, ale nie mam osobistego komputera a w tym z ktorego korzystam nie mam polskiego jezyka i miec niestety nie bede. No to chyba na tyle. Pozdrawiam wszystkich cieplutko i zycze milego czytania…xD
    Alex…xD

    ……………………………………

    -No chcesz czy nie?- Ponowil pytanie widzac moje zmieszanie na twarzy.
    -Ja…- Znowu sie zacielam
    -Dobra widze ze nie…w takim razie nic tu po mnie- Powiedzial i ruszyl w strone wejscia do pubu.
    -Ale…
    -Co?-Spytal cicho
    -Bo ja…- Tak trudno bylo mi wypowiedziec jakieolwiek slowa.
    -Co?Co Ty?- Podszedl blizej
    -Bo ja…chce- Powiedzialam spuszczajac wzrok
    -An…Spojz mi w oczy- Powiedzial podnoszac mi brode.Spojzalam mu prosto w te jego brazowe oczy,zaczelo robic mi sie goraco.-No to jeszcze raz:Czy chcesz ze mna byc?
    Zapadla chwila milczenia.Przez dobre kilka sekund patrzylismy sobie w oczy a serce bilo mi jak szalone.-…Tak…-powiedzialam a on mnie pocalowal.
    -To ty kurwa jestes jakis nienormalny!!- Przerwaly ta piekna chwile jakies wrzaski.To byla Alex.
    -O co Ci znowu chodzi?- Pytal idac za nia Bill.
    -Nie chce mi sie z Toba gadac…O Tom!- Powiedziala usmiechajac sie i idac w nasza strone.-Daj papierosa- Zwrocila sie do mojego chlopaka.
    -Przeciez ty juz nie palisz- Powiedzial
    -Jak mnie ktos wkurwi…-spojzala srogo na Billa ktory tez byl juz ostro wsciekly-…to pale.
    -Alex debilu-powiedzialam. Skonczyla z tym dawno ale nie mogla sie oprzec okazji zrobienia komus na zlosc.
    -No co?- Spytala odpalajac fajka
    -Dobrze wiesz ze on tego nie nawidzi- Powiedzialam wskazujac na to cos co trzymala w ustach.
    -No i co z tego?To niech mnie nie wkurza- Powiedziala jak zwykle trzepiac nerwowo noga.
    Bill stal jakies 15 m od nas.Oparty o jakis samochod bawil sie telefonem.
    -Juz mi przeszlo- Powiedziala Alex wyrzucajac peta.
    -To idz do niego- Powiedzialam.
    -Dobra- Powiedziala Alex podchodzac do niego.Stala i gapila sie na niego a on odrywajac sie od komorki spojzal na nia jak na debilke.
    -Co?-Spytal jej.
    -Z kim piszesz?- Spytala, dalej sie glupkowato usmiechajac.
    -A z nikim- Powiedzial dalej stukajac w telefonie.
    -No przepraszam no- Powiedziala rzucjac mu sie na szyje.On nawet nie drgnal.
    -Odejdz zgago- Powiedzial probujac powstrzymac smiech-Ostatni raz- Dodal po czym ja pocalowal.
    Przygladalac sie tej calej akcji stwierdzilam ze zachowuja sie jak dzieci.
    -Idziemy do srodka?-Przerwal moje myslenie Tom
    -No zimno troche.- Powiedzialam po czym ruszylismy w strone pubu.
    Nagle wybiegla zniego roztrzesiona Maxi-Niezle histeryzowala.
    -Co sie stalo?!- Spytalam zmartwiona.
    -Bo…Boze wejdzcie do srodka Georg ma zlamany nos a reszta sie tlucze.- Mowila przez lzy trzesac sie.
    -Ty tu zostan!- Powiedzial Tom
    -Co?Ty chyba zartujesz!- Zaczelismy sie szarpac
    -To moze byc niebezpiecze.-Tatusiowal mi.
    -Aaach…zamknij sie wreszcie!Alex!- Zagwizdalam do kumpeli.- Dawaj!
    Cala nasza czworka wbiegla do srodka.Tom z Bill’em zlapali sie za glowy.
    -Zbieramy ekipe i zmiatamy z tad!- Powiedzial Bill a my ruszylysmy w miejsce akcji.
    Gdy zobaczylam co tam sie dzialo zachcialo mi sie plakac. Panowal tam jeden wielki mlyn. Ludzie latali po calej sali.
    -Anika to przesada- Powiedziala przerazona Alex
    -Idziemy- Powiedzialam ciagnac ja za reke. Mialam w sobie tyle zlosci ze bylabym w stanie rozniesc cale to towarzycho.
    -Nie idzcie tam!- Darla sie za nami Maxi. Przez chwile zastanawialam sie gdzie reszta dziewczyn.
    -Dosyc!-Wydarlysmy sie. Jeden z osilkow zwrocil sie w nasza strone po czym dalej naparzal naszych.
    -Slyszysz kurwa! Mowie do ciebie ty napakowany gorylu!-Krzyknelam a on stanal jak wryty.
    -Mowilas cos paniusiu?-Spytal srogo.
    -Tak.- Powiedziala Alex robiac krok przed siebie.
    -Powtorz!- Rozkazal.
    -To ze jezeli zaraz ty I twoi kumple nie zostawicie naszych przyjaciol to…- Zaczelam-…Nie wyjdziecie z tad zywi- Dokonczyla Alex.
    -Hahaha!!- Zaczal brechac goryl- Odejdz lafiryndo bo jeszcze ty oberwiesz.
    -Dobra koniec tego dobrego!- Najwidoczniej barman wezwal policje. Nikt nie chcial zeznawac wiec wszyscy wzielismy nogi za pas i ucieklismy ze speluny. Wybiegajac natknelismy sie na reszte dziewczyn.
    -O boze!- wpadla w histerie Eleine widzac Georga.
    -Nic mi nie jest…chyba mam tylko zlamany nos- Uspokajal ja.
    -TYLKO- powiedzial ironicznie Tom lapiac mnie za reke.
    Przez cala droge obgadywalismy cala akcje. W koncu Wszyscy rozeszli sie do domow bo uznali ze to za wiele wrazen jak na jedna noc. Zostalismy tylko ja, Tom, Alex, Bill, Maksi i Gustav. Poszlismy na stacje benzynowa niedaleko mojego domu bo Tom musial sie odstresowac.
    -Jestem zmeczony.Marze by polozyc sie do lozka. Zaraz ide do domu spac.- Powiedzial Tom gdy odeszlismy troche dalej odpalajac papierosa. Dobiegala 2:00 w nocy. Stalismy trzymajac sie za rece, a Alex usiadla na krawezniku.
    -Ty tez idziesz do domu spac.- Uslyszalam glos Jim’a za soba.
    -Eeee…- Zatkalo mnie
    -Wiem o wszystkim…O bojce, o tym w jakich miejscach bywasz i czuc od ciebie alkohol. Miala byc przyzwoita impreza. Oklamalas nas.- Powiedzial Jim spokojnym glosem- Alex spisz dzisiaj u nas Twoja mama dzwonila.
    -Ale to ja mialam u niej…- Chcialam cos powiedziec ale nie dal mi dojsc do slowa.
    -Laski powiedzialem DO DOMU- Tym razem podniosl ton.
    -Zajebiscie- Powiedzialam dosc cicho.
    -Jeszcze slowo- Powiedzial Jim.
    -Powialo zgroza- Szepnela Alex po czym zaczela chichrac pod nosem.
    -Poczekaj tylko sie pozegnam- Ruszylam w strone Maxi i chlopakow. Wysciskalam wszystkich, Tom dostal buziaka- Zadzwonie- Powiedzial po czym odeszlam. Alex natomiast usmiechnela sie do wszystkich rzucajac radosnie ‘’czesc’’ i pomachala beztrosko Bill’owi.
    -Co ty zrobilas?-spytalam pretensjonalnie w drodze do domu. Jim szedl kilka metrow przed nami.
    -Jak co?- spytala oburzona
    -Przeciez to twoj chlopak a ty mu tak poprostu machnelas reka i poszlas?- Powiedzialam
    -A kto powiedzial ze my ze soba jestesmy?
    -Ze co?! Ty jestes nienormalna! Rozdwojenie jazni czy…I jeszcze sie glupio smieje!- Rzucilam sie na nia i smiejac sie zaczelysmy sie szarpac.
    -Znalazla sie obronczyni Bill’ow!- powiedziala Alex popychajac mnie.
    -Jutro Wam nie bedzie tak do smiechu!- Powiedzial Jim odwracajac sie z ironicznym usmiechem na twarzy.
    -Eht…- wymruczalysmy tylko.
    Gdy bylysmy juz w domu jak typowe brudasy polozylysmy sie w ciuchach I w makijazu do lozka.
    -Jestem za bardzo zmeczona zeby cokolwiek z siebie zdejmowac- Powiedziala Alex rzucajac sie na wyro.
    -A ja jescze kompa wlacze- Powiedzialam zasiadajac do biurka.
    Nawet o tak pozniej porze mialam kilka nieodebranych wiadomosci.
    -‘’Ale rozroba co?Spicie juz?Wspolczucia dla Ciebie I Alex’’-Agata
    -‘’Biedny Georg ale oberwal…Juz tam nie ide…Dobranoc slonce’’-Tatiana
    -‘’Jak to Georg nosa nie ma??’’-Agata
    -‚’Mam nadzieje ze u was wszystko ok.Dobranoic rybki’’-Maxi
    -‘’To jednak ma ten nos?’’-Agata
    -‘’Rano ci wszystko opowiem’’-Ell
    Odpisalam kazdej na wiadomosc I zyczylam im dobrej nocy.Po chwili przyszlo 5 wiadomosci.
    -‘’Dobranoc’’-Tatiana
    -‘’Gud Najt lole:*’’-Agata
    -‘’Slodkich snow’’-Maxi
    -‘’Spij dobrze’’-Ell
    -‘’Kocham Cie’’-Tom
    -Alex!!!!!!!!!!!!- Wyadrlam sie wnieboglosy nerwowo przecierajac oczy i patrzac z niedowierzaniem w monitor.

    Koniec i nagle początek


    2010 - 01.15

    Więc dodaje notkę ja. Ludzie piszcie więcej komentarzy bo mamy z Alex wrażenie jakbyśmy psały TYLKO dla siebie. Ech… Czekam na czystą 40 i potem ALex dodaje notkę ^^. Buśki x* x* x*

    - Koniec? Jaki koniec? Hallo Bill. – dusiłam się. Nie wiedziałam co się dzieje. Momentalnie zabrakło mi powietrza i miałam ochotę się rozryczeć.
    - Alex co Ci? – spytał Ollie, kumpel, z którym znałam się dobre 5 lat. Zawsze na deskę z nim szłam i razem się szlajaliśmy.
    - Nic. Muszę… Ja… Idę. Pa. – pożegnałam się i poszłam w zupełnie inną stronę. W lewej ręce trzymałam deskę w prawej telefon, a po policzkach ciekły mi łzy. Szłam przez główną ulicę Magdeburga nie patrząc na nic i na nikogo. Nagle wpadłam na kogoś, nadepnęłam temu komuś na but i głową walnęłam o jego brodę. Podniosłam wolno głowę i ujrzałam Georga. Uśmiechnęłam się od niechcenia i poszłam dalej. Nie miałam ochoty na to by z kimkolwiek rozmawiać.
    - Alex czekaj! – wołał za mną. – Czekaj do cholery! – złapał mnie za ramię i odwrócił. – Spójrz na mnie. – rozkazał, a ja nie posłuchałam. Dalej patrzyłam się w ziemię. Nie mogło do mnie dojść to co się stało. – ALEX! – wrzasnął. – Idziemy stąd. – pociągnął mnie. Byłam wtulona w niego. Zrobił to tak by nikt nie widział mnie zapłakanej. Wziął ode mnie deskę i szliśmy dalej. – TU! – wskazał i weszliśmy do wielkiego budynku. Wsiedliśmy do windy i Georg nacisnął 9 piętro. Wciągu kilkunastu sekund znaleźliśmy się na owym piętrze. Weszliśmy do mieszkania.
    - Kto? – usłyszałam Toma głos.
    - Georg i jeszcze ktoś. – odpowiedział Georg. Ja oparłam się o drzwi i znów wpadłam w histerię. Oczy zasłoniłam rękoma i płakałam. Wylałam morze łez. Miałam ochotę iść gdzieś gdzie nikt nie będzie mnie widział. Moje myśli spowiła ciemność nic racjonalnego, żaden mądry plan ucieczki nie przychodził mi do głowy. Poczułam uścisk w sercu i opadłam z sił. Trzymała mnie tylko jedna myśl przy życiu… mianowicie Black Blush.
    - Co się dzieje? – słyszałam zamroczony głos Toma.
    - Wpadła na mnie na ulicy i jak ją zobaczyłem to musiałem ją wziąć. – wyjaśnił Georg. – Alex podnieś się. – szarpał mnie za bluzę. – Chodź do pokoju. – złapał mnie za rękę i pociągnął, a ja ani drgnęłam. Nie miałam siły wstać. Czułam się tak bezsilnie, jak nigdy w życiu.
    - Przesuń się. – rozkazał Tom. Złapał mnie w pół, nie wiedziałam jakim cudem mu się udało, i podniósł mnie. Zaniósł mnie do pokoju i położył na wielkim czarnym łóżku. Od razu zwinęłam się i odwróciłam do wszystkich plecami. – Alex… Co się stało? – spytał cicho Tom, siadając obok mnie. Złapał mnie za ramię, a ja odtrąciłam go. Znów to zrobił, a ja ponownie zrobiłam to samo. Wciągałam nosem, ledwo widziałam na oczy, było mi zimno i miałam ochotę podejść do okna i zrobić to czego nikt się nie spodziewał. Tom chyba nie zrozumiał, że nie miałam ochoty z nim rozmawiać i obszedł łóżko i ukucnął naprzeciwko mnie patrząc swoimi pięknymi oczami na mnie. Od razy przypomniał mi się Bill, który w taki sam sposób na mnie zawsze patrzył, zawsze…
    - To… Ja może wyjdę… – zająkał się Georg i wyszedł, zamykając drzwi.
    - Będę tu siedział do momentu, aż mi nie powiesz co się stało. – mówił niemiłym głosem. Widziałam na jego twarzy podenerwowanie i troskę. – Więc? Pokłóciłaś się z An? Agatą? Tatianą? Max? Ell? Billem? A może… – przerwał, bo znów mi łzy pociekły. Ponownie twarz zasłoniłam oczami i znów zaczęłam się trząść. – Co z nim? – spytał wprost. – Alex, powiedz mi lżej Ci będzie jak komuś powiesz co Ci na sercu leży. Obiecuję, że nikomu nic nie powiem.
    - Nie chciej wiedzieć. – wydusiłam ostatkiem sił.
    - Ale jednak chcę… Uważam Ciebie za siostrę i chcę wiedzieć co się z Tobą dzieje. – złapał mnie za rękę.
    - Nie mogę. Za… ja nie chcę… – znów się rozryczałam, bo przypomniał mi się Bill. Żałowałam tego jak się zachowywałam, chciałam wstać wykrzyczeć się i cofnąć czas. Powrócić do momentu koloni w Szwajcarii i naprawić wszystko. Poprawić siebie i… stać się inną. Dlaczego Anice i Tomowi tak dobrze idzie? Dlaczego? A Ag i Martin? I nawet Max z Gustavem są szczęśliwi, a nie wspomnę o Ell i Georgu, którzy są wzorem pary. Tylko ja taki wyłam, taka… zła, która zawsze robię wszystko na opak.
    - Uspokój się. – ścisnął mi rękę. Poczułam, że ktoś zupełnie mi obcy dba o mnie i chce mojego szczęścia. – 3 głębokie wdechy i nawijaj. – uśmiechnął się.
    - Ok. – zrobiłam tak jak kazał. Usiadłam, a Tom obok mnie. Cała się trzęsłam. Miałam na sobie zwykły podkoszulek, stare bojówki i adidasy.
    - Cała się trzęsiesz. – czytał w moich myślach. – Masz. – zdjął swoją szarą rozpinaną bluzę i nałożył mi na ramiona. – Już spokojna?
    - Powiedzmy. – przetarłam łzy i złapałam powietrze. – Był u mnie Bill i… nie miałam ochoty na jego towarzystwo, poza tym umówiłam się…
    - Z innymi chłopakami. – przerwał mi Tom, spojrzałam na niego spod byka.
    - Widziałeś…?
    - Pewnie… Dobra mniejsza z tym… Mów co dalej.
    - Ech… Poszłam z chłopakami na deskę i powłóczyć się po mieście, zresztą mniejsza o większość… Nagle dostaję telefon, patrzę Bill… Mówię do siebie… Pewnie chce się schować, już byłam gotowa iść, bo nudno było… Ale Bill powiedział tak… Między nami już koniec. – zachłysnęłam ostro powietrze i dalej mówiłam. – …i się rozłączył. Ja naprawdę chciałam z nim się spotkać. Zaczęło mi go brakować, ale… ja… Tom ja nie wiem… – przytuliłam się do chłopaka Aniki.
    - Zadzwoń. – rzekł i wstał. Z kieszeni spodni wyciągnął telefon i wręczył mi go. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
    - Ale…Nie dam rady. – stwierdziłam otwarcie i opuściłam beztrosko głowę.
    - Dzwoń. – mówił podniesionym tonem. – Póki masz okazję. Bill na pewno będzie chciał z Tobą rozmawiać.
    - Nie wiem… – machałam głową przecząco.
    - Ja wiem.. Masz. Idę do kuchni chcesz coś pić?
    - Nie… Nie… I tak dużo dla mnie zrobiłeś wraz z Georgiem. – uśmiechnął się i wyszedł, zostawiając mi telefon. Niby miałam swój, ale mimo to dostałam od Toma jego. Nie wiem jaki miał w tym cel, ale jakiś na pewno.
    Włączyłam książkę telefoniczną i od razu wyskoczył mi numer Billa.
    - 425… – mówiłam sama do siebie. – Trudno, raz kozie śmierć. – Nacisnęłam zieloną słuchawkę i do moich uszu doszedł dźwięk jakiejś piosenki Neny (w Niemczech w tym okresie, w którym dzieje się akcja, można było ustawić sobie piosenkę zamiast zwyczajnego PIP PIP… xD). – Odbierz… – powtarzałam. – Proszę… – i stało się.
    - Tak? – usłyszałam stłumiony głos Billa.
    - Bill? – spytałam niepewnie.
    - Kto mówi? Tom? – pytał.
    - Nie…Nie… Alex…
    - Ach. Co? – spytał obojętnie.
    - Proszę nie odkładaj słuchawki. Porozmawiajmy jak cywilizowani ludzie.
    - O czym?
    - O…o… o wszystkim. Proszę.
    - No więc mów.
    - Przez telefon?
    - A jak inaczej skoro TY jesteś z jakimiś palantami?
    - Nie… nie… Bill, to nie tak. Proszę przyjdź do… do… tam gdzie jest Tom i cała reszta. Proszę, ja nie wiem gdzie to jest, proszę. – mówiłam płaczliwym głosem.
    - Jesteś w hotelu???? – zdziwił się.
    - Yyy… Tak. – odpowiedziałam.
    - Ale jakim cudem się tam znalazłaś? – dziwił się dalej.
    - Długa historia. Proszę przyjdź tu szybko. Ja wiem, że zrobiłam źle, ale… muszę… i chcę Ciebie zobaczyć, porozmawiać i zrozum…
    - Alex… – wyczułam, jakby chciał płakać. – Przyjdę, ale… zaraz będę.
    - Czekam. Dziękuję. – po policzkach zaczęły mi znów lecieć łzy. Czułam, że serce mi płonie ze szczęścia.
    - Czekaj… – rozłączył się.
    - Nie wierzę… – mówiłam znów sama do siebie. – Tom? Gdzie… – wybiegłam z pokoju i podążyłam do kuchni. Tam spotkałam Maksi w objęciach Gustava, Toma pijącego Red Bulla i Georga rozmawiającego przez telefon.
    - Alex? – zdziwiła się Maksi, widząc mnie.
    - Maksi. – rzuciłam się na nią.
    - Co Ty? – spytała przytulając mnie.
    - Nic, nie ważne. – uśmiechnęłam się. – Tom udało się.
    - Tak? – zachłysnął się napojem. – No to świetnie. Przyjdzie?
    - Tak. – klasnęłam radośnie w ręce. – Dziękuje. – rzuciłam się mu na szyję. – Mam u Ciebie dług.
    - Nie ma sprawy. Jak będę w potrzebie zadzwonię. – oddałam mu telefon, bluzę i usiadłam na krześle. Georg zakończył rozmowę i spadł ciężko na krzesło.
    - Stało się coś? – spytał Georga Gustav wieszając się znów na Maks.
    - A nie nic… Chciałem iść z Ell dziś do kina, bo nowy film jakiś jest, ale ta powiedziała, że dziś nie może i zaraz tu przyjdzie z Aniką… – tu spojrzał na Toma. -… u której aktualnie jest.
    - Ooo.. to dobrze. – ucieszyła się Maksi. – Będziemy mogły razem iść do wytwórni.
    - Jakiej wytwórni? – zdziwił się Gustav.
    - Dziś musimy powiedzieć naszemu producentowi jaki teledysk chcemy wziąć do promocji i do jakiej piosenki. – wyjaśniłam. Od razu mi ulżyło po rozmowie z Billem, widziałam szanse na to by wrócił do mnie.
    - Ooo… Szybko idziecie. – oznajmił Georg.
    - Staramy się. – zaśmiała się Maksi. – Za ile młotki mają być?
    - Kto? – zdziwił się Georgo.
    - An i Elleine. – zaśmiała się Max.
    - Aaa… To mów normalnie. – wyśmiał ją chłopak Ell. – No więc MŁOTKI będą za jakieś 15 minut.
    - A Bill? – zwrócił się do mnie Tom.
    - Zaraz powinien być, denerw… – przerwał moją mowę dzwonek do drzwi. – Pewnie dziewczyny się szybciej uwinęły.
    - Otworzę. – Tom poszedł do drzwi i wrócił w obstawie… BILLA! Umarłam wewnętrznie na jego widok, nie miał makijażu, niebieska bluzka była ufajdana od czegoś, a ręce wyglądały tak, jakby nie mył ich przez kilka dobrych dni. Nie dość, ze wyglądał jak najgorszy oflun to jeszcze miał zaszklone oczy.
    - Bill. – wydusiłam z siebie.
    - To może MY wyjdziemy. – zaakcentował Tom i pociągnął za sobą całą chmarę, tak, że zostałam sama z Billem. Chłopak stał i wpatrywał się we mnie, poczym usiadł na oddalonym ode mnie jakieś 30 cm, krześle i dalej na mnie patrzył.
    - Ja… – zaczęłam. – Bill… – nie mogłam powiedzieć nic więcej. Zatkało mnie, miałam w gardle taką jakby tamę, która nie pozwala powiedzieć niczego. Przełknęłam głośno ślinę i ponownie zaczęłam mówić. – Bill… Ja… Nie… Po prostu… Wiesz… Yyy… Bill… Przepra-szam. Ja naprawdę nie chciałam, to… takie dziwne i takie trudne i… bałam się i boję i… naprawdę nie chcę Ciebie stracić i… daj mi jeszcze jedną szansę. – nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć. Serce waliło mi tak mocno, znów miałam drgawki i znów zrobiło mi się zimno. Łzy same napłynęły mi do oczu, jedna nie chciana spłynęła mi po policzku. Bill wziął i brudną ręką wytarł mi ją.
    - Umyje ręce. – wstał i podszedł do zlewu. Przemył wodą ręce, poczym wytarł je ręcznikiem i ponownie usiadł obok mnie. Złapał mnie za ręce, które beztrosko leżały na kolanach i złapał powietrze tak jakby chciał mi coś powiedzieć, ale myliłam się. Po chwili wypuścił je głośno.
    - Zrozumiem jeśli nie dasz mi szansy poprawy. Naprawdę… Ale… Wiesz ja czuję do Ciebie coś i nie chcę Ciebie stracić. – ostatnie słowa wymawiałam szybkim tempem. – Ja Ciebie po prostu kocham. – powiedziałam wprost.
    - Ja Ciebie też. – rzekł poczym pocałował mnie. Nie mogłam uwierzyć w to co się działo. Ja taka oschła, taka dziwna i nie delikatna, potrafiłam w tak precyzyjny sposób wyrazić uczucie, które normalnie nie przeszło by mi przez gardło. Szczerość zawsze była moją mocną stroną, którą zawsze się broniłam i tym razem nie zawiodła. Powiedziałam ukochanej osobie to czego nikomu dotąd nie powiedziałam. Gdy skończyliśmy się całować, stykaliśmy się czołami i patrzyliśmy prosto w oczy. Wyczytałam w nich to, że mi przebacza.
    - Zacznijmy jeszcze raz. – oznajmiłam.
    - Tak. – zgodził się ze mną. Mówił tak nie wiele, a mimo to nie przeszkadzało mi to. Rozumiałam go bez słów, czułam jakby nasze serducha w tym momencie tworzyły jedność. Bill wstał i pociągnął mnie za sobą. Podążyliśmy do salonu, w którym siedziała cała reszta. Tom machinalnie odwrócił głowę, tak samo jak Maksi i na ich ustach od razu pojawił się uśmiech, zwłaszcza na buźce Toma. W pewnym momencie do drzwi zadzwonił dzwonek, Tom zerwał się i pobiegł. Wyglądało to tak jakby nie mógł się doczekać Aniki.
    - ŁAAAA! – usłyszałam głos przyjaciółki. Georg zerwał się na równe nogi i poszedł za Tomem, zaraz potem wszyscy siedzieliśmy razem. Ja z Billem czułam się jak w niebie. Siedzieliśmy tak przez jakiś czas, ale takie nasze miłe posiedzenie przerwał telefon do Aniki.
    - Jim. – powiedziała przyjaciółka zmarnowana. – Tak?… Wiem, umawiałam się z nim… Miał zadzwoń DO MNIE!… Dobra, no dobra… Z chłopakami z TH… No… Nie ważne. – zaczęła się śmiać. – Ok. to za niedługo będziemy… Pa… – schowała telefon do kieszeni bluzy i ponownie usadowiła się na kolanach Toma.
    - Co chciał? – spytałam ją lekko podenerwowana, że nic nie mówi.
    - Zaraz się zbieramy. Ell… Słońce, wyślij SMS do Agaty i Tatiany, bo u mnie bieda.
    - Pewnie wyślę. – kumpelka wyciągnęła telefon i zaczęła coś na nim skrobać. – Jaka treść?
    - Mają być za 30minut koło wytwórni. – uśmiechnęła się An.
    - Idziecie już? – zdziwił się Tom.
    - Nie widać? – wzburzyła się Anika. – Musimy.
    - Ale… To nie sprawiedliwe. – marudził tym razem Bill.
    - Bywa. Sława nie jest łatwą sprawą! – mówiła Maksi. – Wy macie swoje życie, my swoje i… może wyjdzie tak, że się ponownie w naszych życiach smykniemy.
    - Max! – warknął Gustav, a to go jedynie przytuliła.
    - My chcemy z Wami grać! – zdecydował Georg.
    - Tak pewnie, a MY jako kto? – ironizowała An. – Jako „Młode nastolatki, które zarwały chłopaków z TH dla szpanu”.
    - Fajnie, że tak to odbierasz. – wzburzył się Tom.
    - Nie, źle zrozumiałeś mnie. – Anika złapała Toma za rękę.
    - Chodzi o to, że inni będą nas tak odbierać. – wtrąciłam.
    - Własnie o to mi chodziło. – przyznała mi racje An.
    - Trudno. – skwitował otwarcie Georg. – Mają pecha. – dodał i przytulił się do Ell.
    - A może… Albo… W sumie… – bąkał Bill. – Mniejsza z tym. – machnął ręką i przywalił mi w kolano.
    - AŁ! – jęknęłam. – O co Ci chodzi?
    - O nic. Nie ważne, mało ważne… Takie tam. – tłumaczył się.
    - Nie to nie. – wstałam, ale Bill mnie pociągnął i znów posadził na krzesło.
    - Nie wstawaj. – rozkazał.
    - Pfff. – prychnęłam i zaczęłam się śmiać, po czym Bill otrzymał ode mnie buziaka w policzek.
    - Dobra dziewczyny. – Anika wstała i klasnęła w ręce jak do psów. – Idziemy.
    - Ale… jeszcze macie 24minuty. – oświadczył Tom.
    - Własnie, nie spieszy Wam się. Wytwórnie macie jakieś… no w każdym razie chwile. – mówił Georg.
    - Możecie zostać jeszcze chwilę. – dodał Gustav.
    - Teoretycznie możemy, ale praktycznie… nie bardzo. – odpowiedziała na namowy chłopaków Maksi. – Wy już macie wszystko za sobą, a my?
    - Przed sobą? – zapytał niepewnie Gustav.
    - Nie TY! OBOK! – wyśmiała go Anika. – Przed i właśnie dlatego chcemy zrobić to jak najszybciej.
    - A szybko dlatego, że chcemy więcej czasu z Wami przebywać. – dodałam.
    - Własnie tak. – przytaknęła mi Elleine.
    - Ale… – zaczął Gustav. – Dobra nic już.
    - No co? – spytała go Max.
    - Nie nic… – wymigiwał się od odpowiedzi.
    - Nie to nie! – wkurzyła się Max.
    - Dobra koniec! – warknęłam. – Pójdziemy za 5 minut. – zdecydowałam.
    - Niech będzie. – zgodziła się An i wtuliła się zaraz do Toma. Przez chwile siedzieliśmy cicho, słychać było jak Georg dyszy, bo akurat załapał jakiegoś wirusa i miał katar.
    - Dobra minęło. – powiedziała Ell i wstała. – Chodźmy.
    - Tak. – podnieśliśmy się z krzeseł i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wszyscy prócz mnie i Billa wyszli.
    - Idź już, dogonię Ciebie. – powiedział zawiązując sznurówki.
    - Poczekam. – uśmiechnęłam się. Gdy Bill zawiązał sznurówki, podniósł się i złapał mnie za rękę. Nie spieszyło się nam, więc szliśmy powoli. Nagle Bill się zatrzymał i wyciągnął coś z kieszeni spodni.
    - Daj rękę. – rzekł, ja wyciągnęłam dłoń, a Bill położył mi na niej czekoladowe serduszko.
    - Co to? – zapytałam jak debil.
    - Serduszko. Jak będziesz tęskniła za mną zjedz, a poczujesz się tak jakbym był obok Ciebie. – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
    - Dziękuję. – powiedziałam, gdy szliśmy już w stronę reszty. Cały czas Bill swoim kciukiem głaskał mnie po dłoni, przez moment czułam ciarki przechodzące po całym ciele, ale później było to całkiem przyjemne.
    - To do zadzwonienia. – rzekłam i wraz z dziewczynami oddaliłyśmy się z hotelu. Chłopcy woleli nie opuszczać hotelu, więc zostali. Wlepili się w szyby i patrzyli jak odchodziłyśmy.

    Lost Heaven


    2010 - 01.12

    Pierwsze co to dzięki za komentarze. Specjalnie dla WAS dłuuuuga notka. Dość sporo się dzieje. xD. Zapraszam wszystkim na TH-SCHEEZ KLIK TU! . Kolejna Notka już za jakiś czas. Jak Alex będzie miała czas to doda notkę, póki co JA musze z nią pogadać, bo nie miałam okazji przez jakiś tydzień xP. Pozdro dla Was… aaa…jakby ktoś coś chciał ode mnie to w “AUTORKI” klikać i tam jest moje gg, pisać jakby co. x)
    …………………………………..
    Gdy rozłączyłam się od razu usiadłam do komputera by opowiedzieć dziewczyną. Zrobiłam konferencje na skype i gadałyśmy razem do późnych godzin nocnych. Tak gdzieś ok. 4:30 zostałyśmy tylko ja i Elleine. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałam okazję z nią pogadać trochę dłużej i bardziej na luzie. Tylko szkoda, że przez skype, a nie na żywo. Ell opowiadała mi o sms jakie pisze do niej Georg, że się boi trochę z nim być, bo ona wie, że jej się chłopacy strasznie szybko nudzą.
    - Wiesz kochana… – mówiłam. – Idź na całość. Jak czujesz coś do niego to nie kryj tego w sobie tylko powiedz i już. Żyj sekundą.
    - Eee… skądś znam te słowa „Żyj sekundą” – stwierdziła Ell.
    - Skąd?
    - Właśnie nie wiem, nie pamiętam.
    - Jak przypomnisz sobie to mów.
    - Ok. Tom Ci coś pisał jeszcze?
    - Nie nic. Kurde i w sumie dobrze, bo ja sama nie wiem co mam myśleć. Niby coś tam czuję, ale… wiesz jak jest.
    - Taa… Wiem, oj wiem.
    - Oj cii, chyba ktoś mi się do domu dobiera. – rzekłam. – Czekaj zaraz jestem. – odeszłam od komputera i pobiegłam po cichu na parter. Spojrzałam przez poręcze od schodów, kto to wchodzi do domu. W ciemnościach ujrzałam sylwetkę faceta. Zaczęłam drżeć, bo nie widziałam kto to i po co przyszedł. Już chciałam krzyknąć „Bierz co chcesz, ale mnie zostaw”, ale nie zdążyłam, bo zapaliło się światło i zobaczyłam mamę i Jima, który na rękach niósł moją młodszą siostrę.
    - Twoi rodzice są bardzo mili. – mówiła mama.
    - Tak bardzo. Zwłaszcza mama, przesadnie miła. – zaśmiał się Jim.
    - Nie, wręcz przeciwnie. Daj mi Tami zaniosę ją na górę i sprawdzę czy Anika śpi już. Pewnie jak zwykle przy komputerze… – nie słyszałam co mama mówiła dalej, bo zerwałam się i poszłam szybko do pokoju. Pożegnałam się z Ell i wskoczyłam szybko do łóżka. Gdy mama weszła, ja już udawałam, że smacznie śpię. Kobieta podeszła do mnie i cmoknęła mnie w policzek. Poprawiła mi kołdrę i wyszła.
    Ja otworzyłam oczy i patrzyłam na ciemny sufit, który był trochę jasny, gdyż latarnie z dworu go oświecały. Leżałam tak sobie i myślałam. Owe myślenie chyba mnie trochę zamuliło, bo gdy otworzyłam ponownie oczy był już dzień i zrobiło się strasznie gorąco. Wstałam ogarnęłam się i przeczytałam 10 odebranych wiadomości.
    1. „Wstawaj!” – Agata 6:23
    2. „Pobudka, piękny dzień, a TY nie możesz go przespać” – Maksi 7:54
    3. „Trzeba się zastanowić, nad tytułem płyty” – Agata 8:13
    4. „Smacznego, bo pewnie zajadasz się już śniadaniem” – Tatty 8:35
    5. „Ja nie wiem jaki ten tytuł, kurwa!” – Agata 9:02
    6. „Alex też nie wie, zaraz napiszę do Maksi i reszty” – Agata 9:35
    7. „Żyjesz?” – Tatty 10:01
    8. „O 19 u mnie!! Będą wszyscy. Tom <3 haha i reszta TH no i Martin z Andreasem i Andiego dziewczyną. Masz być!” – Alex 10:15
    9. „Nie wiem w co mam się ubrać na spotkanie z nimi, pomóż!” – Maksi 10:19
    10. „Miłego dnia. Kocham” – Tom 10:45
    Tak się śmiałam, że poezja. Każdemu z osobna napisałam coś. Jedyna Ell nic nie napisała, bo pewnie spała. Bidulka.
    - O 19… to jakieś 6h jeszcze… – mówiłam patrząc na wielki zegar ścienny, który wskazywał 13:10. Ubrałam się w zwykłe dresy i zeszłam zrobić sobie coś do jedzenia. W kuchni był Jim, który ubrany był w domowy fartuszek MOJEJ MAMY! Gdy go zobaczyłam oczy z orbit o mały włos mi nie wypłynęły.
    - Cześć młodzieży. – rzekł wesolutki Jim.
    - Dzień dobry. Gdzie mama? – spytałam zdziwiona.
    - Poszła do Tami do sklepu. – mówił uśmiechnięty szeroko Jim.
    - Aha. – usiadłam na krześle w kuchni i zaczęłam zajadać się pierożkami, które najwidoczniej zrobił Jim pod nieobecność mamy. – Pan to robił? – spytałam grzecznie.
    - Po pierwsze nie PAN, bo aż taki stary to ja nie jestem… – zaśmiał się. – Jim jestem. Po drugie Tami mi pomagała, więc sam nie robiłem. A po trzecie to dzwonił Frans i powiedział, by Ci przekazać, że płyta będzie dopiero na pojutrze gotowa i poza tym musisz się wraz z dziewczynami zastanowić nad tytułem płyty i okładką.
    - Wiem, pamiętam. – powiedziałam zajadając się pierożkami. – A czy pan… tzn czy TY z mamą coś tego no… Ekhem…
    - Tak. – uśmiechnął się bez krępacji i zaczął mieszać w garnku pierożki. Ja wstałam kradnąc jeszcze jednego pieroga i poszłam przed TV. Od niechcenia włączyłam programy muzyczne i prezenterka jednego z nich zaczęła się dziwnie śmiać, a w tle leciała piosenka Tokio Hotel „Durch den monsun”. Zostawiłam, bo byłam ciekawa co się dzieje.
    - Od dnia wczorajszego kiedy pierwszy raz w TV ukazał się teledysk Tokio Hotel „Durch den monsun” do naszej redakcji doszło ponad tysiąc e-mail z zapytaniem co to jest za kapela. Postanowiliśmy już jakiś czas temu zaprosić tokiohotelowców do nas, więc dziś macie okazję dowiedzieć się czegoś więcej o swoich przyszłych ulubieńcach. Zapraszam do siebie TOKIO HOTEL. – niska blondyneczka usunęła się z drogi i do studia wszedł Bill, Tom, Georg i Gustav. Rozsiedli się na kanapach i uśmiechnęli sztucznie do kamery. – Witam Was kochani moi. Jestem Bessy.
    - Bill – wstał podał jej rękę.
    - Tom – zrobił to samo co brat.
    - Georg – pocałował ją w rękę!!
    - Gustav – zrobił to co bliźniaki. Gdy każdy już był gotowy prezenterka zaczęła się bardzo zalotnie uśmiechać. Widać było na twarzach moich kumpli zażenowanie i wstyd.
    - Tokio Hotel… Hm… Dlaczego taka nazwa? – zapytała Bessy.
    - No więc… – zaczął Bill, wydawał się najmniej stremowany. – Na samym początku nazywaliśmy się Devilish, ale ta nazwa jakoś nie pomogła nam w osiągnięciu sukcesu i zmieniliśmy ją na Tokio Hotel. Tokio jest miejscem, gdzie bardzo chcielibyśmy zagrać koncert. To jest nasze największe marzenie. A hotel… hm…
    - Hotel dlatego, że dużo podróżujemy i będąc poza domem mieszkamy w hotelu. – dopowiedział Georg.
    - Kiedy wychodzi Wasz singiel a potem płyta? – kontynuowała pytania.
    - W piątek singiel, a płyta za dwa, trzy miesiące. – odpowiedział tym razem znów Bill.
    - Pytanie z innej beczki. Czy jesteście wolni? Wiadomo, że stajecie się gwiazdami muzyki i na pewno będzie mieli bardzo dużo fanów… NO przede wszystkim fanek. – zaśmiała się Bessy.
    - Powoli się spełniają nasze marzenia i chcemy dojść do wyznaczonych celów. – uśmiechnął się szczerze Bill. – A co do tej wolności to czasem jest ona ograniczona. – chłopacy wybuchli śmiechem, a Bessy za to nie wiedząc chyba o co im chodzi zrobiła zdziwioną minę.
    - Czy macie zaplanowaną jakąś trasę? Bo wiecie wydajecie singiel i warto go promować. – zadawała dalej pytania prezenterka.
    - W sierpniu planujemy małą trasę koncertową po Niemczech. Ale nie wiem kiedy i gdzie. – mówił non stop Bill. Odgarnął włosy z oczu i uśmiechnął się.
    - Ale jak będziemy coś wiedzieć na pewno damy znać. – zaśmiał się Georg.
    - Mam nadzieję. Dobrze chłopcy. Dziękuję za wywiad i zapraszamy do nas częściej. – z ekranu TV zniknęli TH, ale na całej szerokości pasma pojawiła się twarz Bessy. – Tak dla powtórki jeszcze raz Tokio Hotel i „Durch den Monsun”. – i znów ujrzałam teledysk TH. Już słowa pamiętałam, bo strasznie proste były. Nagle telefon zadzwonił.
    - Słucham? – spytałam miło.
    - Anika? Tu Alex. Widziałaś? Byli w TV i… Bill ma wpierdol! – mówiła szybko Alex, ledwo ją rozumiałam.
    - Ale o co chodzi? Widziałam w wywiad widziałam. – mówiłam.
    - No powiedział, że czasem są wolni. Mógł powiedzieć, że ma dziewczynę i… – zaczęła, ale nie dałam jej dokończyć.
    - OF COURSE. Mógł powiedzieć jeszcze ALEX ZŁOTKO KOCHAM CIEBIE! Na pewno by to dobrze wpłynęło na dalsze losy zespołu. Powiedział dobrze według mnie i nic dodać nic ująć. – powiedziałam.
    - Eee… – chrząknęła Alex. – O 19 u mnie. PA. Kocham. – odłożyła słuchawkę. Ja zrobiłam to samo. Wstałam i poszłam do kuchni po trochę pierożków.
    - Można? – spytałam wskazując paluchem na stojące w misce pierogi.
    - Bierz ile chcesz. – uśmiechnął się Jim. – Słyszałem tych waszych kolegów w radiu dziś.
    - TH? Znaczy… Tokio Hotel? – spytałam.
    - Tak.
    - Ja właśnie oglądałam z nimi wywiad.
    - Słyszałem.
    - Aż tak głośno było.
    - Nie no gdzież tam.
    - Następnym razem założę słuchawki. – powiedziałam.
    - Ironia?
    - Nie umiem… – zaśmiałam się.
    - No ja myślę. – Jim zaczął się śmiać. Pierwszy raz od momentu poznania się jego z moją maminką rozmawiałam z nim tak i nawet dobrze się rozumieliśmy. Do powrotu mamy z Tami gadaliśmy o pierogach o imprezach o płytach nowych na rynku muzycznym o moim zespole i ogólnie o wszystkim. Kiedy reszta rodzinki wróciła zaczęły się obrady czy mogę iść do Alex na noc.
    - A jeśli rodzice Alex będą mieli coś przeciwko temu? – spytała mama.
    - Kobieto, przyjacióły były u mnie przez całe dwa tygodnie, a rodzice Alex mają się wkurzać o jedną noc? – warknęłam.
    - No tak, ona ma rację. – przeszedł na moją stronę JIM czyli był na dobrej drodze do tego bym go bardziej polubiła.
    - Widzisz? – spytałam ironicznie.
    - Dobra idź. Pamiętaj, że masz na głowie zespół. ZERO ALKOHOLU i innych tego typu używek. – mówiła mama, a ja konkretnie ją zlałam.
    - Bla… bla… bla… – klepałam pod nosem podążając wraz z Tamarą do mojego pokoju. – Chcesz zagrać w samochodziki? – spytałam ją otwierając drzwi od pokoju.
    - A cemu nie. – odparła i wskoczyła na fotel od komputera. Włączyłam jej grę a sama poszłam do łazienki wykąpać się itp. Gdy wzięłam zimny prysznic, było bardzo gorąco na dworze, wróciłam do pokoju, Tami spała na fotelu, komputer był włączony, a w telefonie miałam 5 połączeń od Toma. Nie chciało mi się dzwonić do niego, byłam owinięta ręcznikiem, miałam dziwny turban na głowie i bolał mnie brzuch, bo okres dostałam kilka minut wcześniej.
    Wyłączyłam komputer, przeniosłam Tami do łóżka, a sama poszłam się wysuszyć. Nim to zrobiłam wyciągnęłam sobie ciuchy do ubrania. Nie wiedziałam co mam założyć. Miałam kompletną pustkę w głowie. Postanowiłam zatem zadzwonić do Maski, która zawsze wiedziała w co się ubrać itp.
    - Słuchaj młotku co mam ubrać? Jasne spodnie z dziurami czy bojówki? – spytałam na samym wejściu.
    - Hahaha… Tatty przed chwilą do mnie z tym samym pytaniem dzwoniła. – śmiała się.
    - Więc?
    - Jasne spodnie. – odpowiedziała tym razem poważnie.
    - Ok. A bluzkę?
    - Biały podkoszulek i tą czarną siateczkę. Ach i nie ubieraj japonek, bo idziemy na imprezę do klubu.
    - Jakiego znów klubu?
    - Gustav dzwonił do mnie jakiś czas temu i stwierdził, że zajmą miejsca w klubie Lost Heaven i tam pójdziemy.
    - No to ja założę spódniczkę. – stwierdziłam.
    - Ja zakładam tą moro z falbanami, Alex tą czarną z halką, Agatka mini jeansową, Ell zastanawiała się nad dwiema i zakłada jasną mini, a Tatty pożycza ode mnie tą czarną plisowaną.
    - A ja to pójdę nago! – warknęłam. – Teraz to już nie wiem co założyć mam.
    - Wiem!
    - Co? – spytałam szybo.
    - Ubierz tą jasną jeansową z dziurami. Ładnie wygląda na Tobie, tak… ładnie. – zaśmiała się.
    - Ale krótką?
    - Nie no wiesz możesz założyć sutannę i będziesz wyglądać jak pingwin. – nabijała się Maksi.
    - Dzięki za wsparcie. – ironizowałam.
    - Nie no tą krótką co masz do niej biało różowy pasek.
    - Aaa to wiem. A co do tego?
    - Eee…
    - Co zakłada reszta?
    - Alex tą bluzkę bez pleców, Agata wiązaną przy szyi, Tatty tą jej białą z wielkim kwiatem na plecach, Ell taką co mam i ja ją, no tą… wiesz… z tym dekoltem w kwiaty…
    - No wiem już…
    - No, a ja to chyba tą czarną co ma te paski.
    - Ta co jak mumia w niej wyglądasz?
    - Ha… Ha… Ha… Właśnie tą, co na jednym nagraniu miałam i Frans śmiał się, że jak ktoś pociągnie za sznureczki to zostanę naga. – śmiałyśmy się.
    - Ale śliczna jest bluzeczka nie ma co. Ale ja nadal nie wiem co ja mam założyć. – narzekałam, co było moją wadą.
    - Masz jeszcze tą siatkę czarną z tymi akcentami srebrnymi? – spytała po chwili Max.
    - No pewnie gdzieś tam jest. – mówiłam wyciągając z szuflady czarne stringi, mimo tego, że byłam zakrwawiona ^^.
    - To szukaj i ubierz to. Pamiętaj czarny stanik, a nie zielony czy jakiś inny róż…
    - Spoko. Pa. Dzięki.
    - Pa. – rozłączyłam się i rzuciłam telefon na biurko. Wyszukałam wszystkiego co potrzebne no i poszłam się przygotowywać. Wysuszyłam włosy, wyprostowałam je, ubrałam się, umyłam zęby no i oczywiście make – up. Wyglądałam nawet dobrze, ale nie wiedziałam jakie buty założyć. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 17:45 JUŻ! Ja nie wiem gdzie ten czas mi uciekł. Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer Tatiany.
    - Kochana słuchaj nie wiem jakie buty założyć. – powiedziałam zmartwionym głosem.
    - A co ubierasz? – spytała Tat.
    - Siatkę czarno-srebrną od Alex i tą podartą mini jasną. – odpowiedziałam.
    - No to załóż te klapki czarne na obcasie.
    - Myślisz?
    - Czasem mi się zdarza. – zaśmiała się.
    - Wiem. Dobra dzięki. Kocham. – rozłączyłam się i poszłam na dół do szafki na buty.
    - Już idziesz? – spytała mama siedząc na krześle w kuchni i patrząc na mnie jak na dziwadło.
    - No zaraz będę szła. – odpowiedziałam wyjmując z szafki czarne klapeczki.
    - Idziecie gdzieś na imprezę czy co, żeś taka wystrojona? – spytała ponownie mama.
    - Na imprę z chłopakami, a potem do Alex na noc. – włożyłam buty i pokazałam się mamie. – Może być?
    - Eee… Yyy… A bluzki nie możesz zmienić? – spytała pogardliwie mama.
    - Pfff. – prychnęłam i poszłam do siebie do pokoju. Spakowałam do czarnej torby wszystko co potrzebne, nałożyłam na siebie czarną krótką bluzę i chciałam już wyjść, kiedy zobaczyłam Tamarę śpiącą z otwartą buzią zatrzymałam się. – Słodko! – rzekłam sama do siebie i poszłam pocałować siostrę w policzek, niestety na moje nieszczęście zbudziła się.
    - Gdzie idziesz? – spytała mała ziewając.
    - Do Alex.
    - Wess mnie teś. – mówiła.
    - Nie mogę kochanie.
    - Ok. Pa. – obraziła się i poszła spać.
    - No to do jutra. – odeszłam, zabrałam torbę i wyszłam. Zeszłam na dół, pożegnałam się z mamą i poszłam na autobus, którym miałam dojechać do domu Alex.
    Gdy opuściłam dom, po drodze spotkałam Olivera, kolegę z klasy. Nie pogadaliśmy sobie za długo, bo akurat na przystanek podjechał mój autobus. Wsiadłam i usadziłam się na wolnym miejscu choć do Alex miałam jakieś 2 przystanki autobusem.
    Kiedy dojechałam na miejsce wysiadałam i już na samo DZIEŃ DOBRY zobaczyłam chłopaków z TH stojących przy kiosków, a wokół nich mnóstwo dziewczyn. Przeszłam obok nich obojętnie by za bardzo uwagi nie zwrócić na siebie, no ale nie wyszło.
    - Anika! – usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków kiwających do mnie. Dziewczyny, które zbierały autografy od chłopaków popatrzyły na mnie jak na debilkę.
    - Czekaj. – powiedział Tom. Po chwili oczekiwań doszli do mnie wolni. Żaden z nich nie przytulił mnie a ni nic, w sumie to dobrze, bo fanki, które ich tak bardzo oblegały jeszcze nadal gapiły jak w obrazki. Podeszliśmy pod dom Alex. Zapukałam i otworzyła nam mama przyjaciółki. Machnięciem ręki nakazała nam wejść i to zrobiliśmy.
    - Dzień dobry pani. – powiedziałam miły głosem.
    - Dzień dobry. Aniko, Alex czeka na Was w salonie. Idziecie gdzieś? – spytała równie miło.
    - Owszem, ale nie wiem gdzie. – uśmiechnęłam się.
    - Dobrze. Nocujesz u nas dziś tak?
    - Jeśli nie ma pani nic przeciwko to tak.
    - Pewnie, że nie. Idę do kuchni. Do picia coś Wam dzieci dać? – zwróciła się do ogółu, który stał jeszcze w korytarzu.
    - Dziękujemy. – odpowiedziałam za nich. Mama Alex poszła do kuchni, a my do salonu. Gdy weszłam zobaczyłam już siedzące dziewczyny. Agata siedziała na kolanach Martina, a Alex gdy zobaczyła Billa wleciała w niego i zaczęła tulić jak zabawkę pluszową. Ell przywitała się całusem z Georgiem, a Maksi odziwo z Gustavem. Andreas siedział na sofie z dziewczyną, szatynką o czysto zielonych oczach. Wszyscy rozsiedliśmy się po całym salonie i wpatrywaliśmy się w siebie. Wkurzała mnie ta cisza, ale co miałam innego robić jak nie czekać na decyzję co robimy itp. Po chwili milczenia czyjś telefon zaczął dzwonić. Okazało się, że była to komórka Georga.
    - Tak? – zapytał odbierając. – No tak oczywiście. No my jesteśmy gotowi. Lost Heaven wolne? No tak mi się wydaje. Dobra to my za jakiś czas będziemy. No ok. Trochę ludzi będzie. No tak wiem…. Wiem… Dobra. Ok. Nara. – rozłączył się i włożył telefon do kieszeni ciemnych jeansów. – No co się tak gapicie? – zapytał śmiejąc się. Faktycznie wszyscy na niego patrzeliśmy jak na BOGA. – Zbierajcie się jeśli chcecie iść na imprezę.
    - No! – powiedział entuzjastycznie Tom. – Wreszcie! – wszyscy wstaliśmy i opuściliśmy dom. Szybkim krokiem poszliśmy do Lost Heaven, które było jakieś 4 minuty od Alex. Gdy doszliśmy pod klubem nie było nikogo.
    - Czekajcie, ja wejdę najpierw. – uśmiechnął się Georg i wszedł do klubu. Po kilku sekundach dosłownie wyszedł machnął ręką na znak zgody by wejść no i wszyscy wsypaliśmy się do pubu.
    Gdy weszłam zobaczyłam bardzo ciekawy NOWY wystrój. Zawsze było czerwono czarno, a teraz… hawajsko. Na ścianach narysowane były palmy i różne inne akcenty typowo nad morskie.
    - Czuje się jak na Majorce. – powiedziała szeptem Maksi.
    - Ja tez. – odpowiedziałam jej. Zajęliśmy wielki stolik na górze klubu. Byliśmy tam pierwsi nie wiem dlaczego, ale było fajnie. Kiedy się rozsiedliśmy dziewczyny poleciały na parkiet, tzn. Alex, Max i Tatty. Bill w towarzystwie Gustava i Martina poszli do baru po coś do picia, Ell i Georg poszli do toalet, bo Elleine musiała zadzwonić do rodziców. W rezultacie zostałam ja z Tomem i Andi ze swoją dziewczyną, której imienia nawet nie znałam. Ja siedziałam na wielkiej sofie, obok mnie Tom, a naprzeciwko druga para. W sumie nie mogę powiedzieć, że JA z Tomem chodziliśmy ze sobą, bo mu nie odpowiedziałam czy będzie razem czy nie.
    Tak siedziałam i patrzyłam w sufit, aż wreszcie z mojego transu wyrwał mnie Tom, który złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego. Przez cały czas od momentu spotkania pod domem Alex nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Jakoś nie było okazji by pogadać, w sumie może i ja ochoty nie miałam? Nie wiem sama…
    - Chcesz pogadać? – spytał przybliżając się do mnie.
    - A zależy o czym? – powiedziałam zalotnie.
    - No nie wiem…
    - Oglądałam dziś z Wami wywiad. Fajny, ale Bessy mnie wkurzała…
    - Coś Ty? – zdziwił się Tom. – Ona jest super. Ładna i fajna. Przed wywiadem z nią gadałem i wydała się bardzo sympatyczna.
    - Czy Ty chcesz wzbudzić we mnie zazdrość?
    - Pewnie, że nie… A nawet jeśli to co?
    - To właśnie to, że Ci się nie uda. – wytknęłam mu język i wstałam podążając na parkiet. Po drodze ukradłam piwo Billowi z ręki. Dobiłam do przyjaciółek, które w najlepsze się bawiły. – Co tam? – spytałam.
    - Po co Ty masz tą bluzę? – zapytała Alex.
    - Właśnie, wyglądasz jak dałn. – stwierdziła otwarcie Tatiana.
    - Dzięki… – rzekłam. – Zapomniałam zdjąć, w sumie to nie zdążyłam, bo Tom mnie chciał zmolestować. – zaczęłyśmy się śmiać.
    - Strasznie mało ludzi póki co jest nie? – odrzekła Maksi rozglądając się po sali. Faktycznie było strasznie mało ludzi, no ale cóż się dziwić, skoro MY weszliśmy pierwsi. Lost Heaven nie był dużym klubem, był akurat w sam raz do zabaw.
    Po godzinie imrezowania samemu na parkiecie coraz więcej ludzi zaczęło się zbierać, a MY, tzn. te które tańcowały cały czas, byłyśmy coraz bardziej zmęczone i potrzebowałyśmy picia. Żaden chłopak się nie zjawił nawet na moment. Muzyka leciała w sam raz. Trochę r’n’b, rap i pop-rock. Idealnie.
    Po kolejnej godzinie zrobiło mi się tak gorąco, że nie wyrabiałam. Rozebrałam się z bluzy i poszłam ją zanieść. Gdy doszłam do naszego stolika zobaczyłam całujących się Ag + Martin, Ell + Georg, no ale nie było Andreasa i tego jego dżagi. Spojrzałam na Toma, który popijał sobie piwo, a potem na Billa, który rozmawiał z jakimś chłopakiem. Usiadłam na brzegu fotela i popatrzyłam na Toma.
    - Stało się coś? – spytał po chwili. – Patrzysz się na mnie jakbym Ci coś zrobił.
    - Nie nic się nie stało. Lubię na Ciebie patrzeć. – wytknęłam mu znów język. – Bill. – wrzasnęłam. – BILL!!
    - Co? – spytał czarnowłosy odgarniając włosy z oczu, tak samo jak robił to w TV.
    - Alex Ciebie woła. – skłamałam.
    - Ok. Dzięki. – uśmiechnął się, pożegnał z kolesiem i poszedł na parkiet.
    - Kłamczuch. – skwitował mnie Tom.
    - Że co? – spytałam zdziwiona.
    - Nie umiesz kłamać. – stwierdził Tom.
    - Taa… Oczywiście. Gdzie Gustav?
    - A gdzie Maksi?
    - Yyy… Była na parkiecie przed chwilą.
    - No i Gustav razem z nią.
    - Hm?
    - No co się dziwisz. Pasują do siebie!
    - Nie no ja nic przecież nie mówię. – wzruszyłam ramionami i zaczęłam rozglądać się po sali. Zobaczyłam bawiących się znajomych i przypomniałam sobie po co przyszłam. – Mogę zostawić bluzeczkę?
    - No pewnie. – powiedział Tom. Położyłam bluzkę na stertę rzeczy i wzięłam od Toma z ręki butelkę piwa i się napiłam, a raczej wypiłam mu wszystko. – Dzięki. – rzekł kiedy oddawałam mu butelkę.
    - O NIE MOJA PIOSENKA! – wrzasnęłam kiedy DJ zapuścił Ciara „1,2 step”. – Chodź na parkiet. – pociągnęłam Toma za rękę i poszliśmy tańczyć. Dobiliśmy do reszty i wszyscy bardzo miło tańcowali sobie. Oczywiście znając mnie i Alex zaczęłyśmy się wygłupiać i udawałyśmy Ciare. Oby dwie miałyśmy bzika na jej punkcie i teledysk do piosenki „1,2 step” znałyśmy na pamięć.
    - SHAKE UR ASS! – krzyczała Alex machając rękoma jak oszalała. Billowi chyba repertuar nie odpowiadał, bo stał i patrzył na nas jak tańczymy. Maksi po chwili do nas dołączyła, a Tatiana poszła do baru po Colę, bo ona woli nie pić alkoholu na imprezach. Gustav dołączył do Billa, a Tom jak debil uśmiechał się do każdego, dziwacznie machając rękoma. Wyglądał jakby miał okres godowy co najmniej, ale mniejsza z tym. Gdy piosenka się skończyła jak na złość DJ puścił Avril Lavigne „I’m with you”. Większość ludzi na sali wydała z siebie odgłos zniechęcenia, ale DJ i tak nie zmienił nuty. Na około mnie widziałam poprzyklejane do siebie pary znajomych. Alex z Billem już się całowali, Maksi z Gustavem przytulali, a w oddali widziałam Andreasa wraz z dziewczyną w ciemnych włosach, którą widziałam w domu Alex. Ja stałam jak taki kołek, póki nie podszedł do mnie Tom i nie objął mnie od tyłu. Pocałował mnie w policzek i tak tańczyłam z nim. Nic nie mówiłam, Tom też nic. Gdy piosenka się skończyła złapałam za rękę Toma i poszliśmy na zewnątrz ochłodzić się trochę. Było dość widno jak na tak późną godzinę, ale nie przeszkadzało mi to, bo wraz z przyjaciółkami kochałyśmy włóczyć się po mieście o tak później godzinie. Stanęłam oparta o mury budynku, w którym był klub. Naprzeciwko mnie stanął Tom. Cały czas trzymałam go za jego lewą rękę (moją prawdą xP). Patrzyliśmy sobie prosto w oczy nic nie mówiąc.
    - TOM? TOM KAULITZ? – usłyszałam jakiś krzyk. Rozejrzałam się i zobaczyłam średniego wzrostu blondynkę idącą w naszym kierunku.
    - Vanessa? Ta Vanessa? O jaaa… – widziałam na twarzy Toma zachwyt a jednocześnie zażenowanie.
    - Vanessa Weck. Chodziliśmy razem na zajęcia sztuki. Pamiętasz? – dziewczyna podeszła do nas i stanęła.
    - Pewnie, że pamiętam. Takiej osobistości jak Ty się nie da zapomnieć. – oby dwoje zaczęli się śmiać, a ja stałam jak taki bałwan, którego nikt nie widzi.
    - Co u Billa? – spytała dziewczyna, nadal nie dostrzegając MNIE.
    - Jest w Lost Heaven, właśnie tu. – Tom wskazał na klub z którego wyszliśmy. – Tak w ogóle to poznaj Anikę, moją… Eee… dziewczynę? – dodał z zapytaniem Tom.
    - Dziewczynę? Ooo. Dorobiłeś się wreszcie kogoś normalnego, a nie tej Julii czy jak ona tam się zwała. – wyśmiała Toma Vanessa. – Miło mi poznać, Vanessa.
    - Anika. – podałyśmy sobie ręce.
    - Kto jest na imprezie oprócz… Was? – spytała Vanessa.
    - Cały mój zespół no i parę znajomych. – odpowiedział Tom.
    - AAAA!! Widziałam Was w TV. Jesteście świetni! Teledysk jest przeboski. – oświadczyła entuzjastycznie Vanessa.
    - Dzięki. – rzekł Tom.
    - Dobra amorki, ja Wam nie przeszkadzam, pójdę się przywitać z Billem i do znajomych co właśnie są w L.H. Pa. – machnęła ręką Vanessa i poszła.
    - Kto to? – spytałam.
    - Koleżanka. A co? – odparł Tom.
    - Nic. – odwróciłam głowę i popatrzyłam w głąb ulicy.
    - Zazdrosna jesteś? Jaaa… Anika, to TYLKO koleżanka. Bardzo dobra znajoma, z którą chodziłem na dodatkowe zajęcia ze sztuki. Córka nauczycielki. – Tom się produkował, a ja chciałam wybuchnąć śmiechem.
    - Dobra już wiem wszystko. Skończ. – mówiłam śmiejąc się. Nie mogłam wytrzymać, tak śmiesznie się tłumaczył. – Poza tym to od kiedy ja jestem Twoją dziewczyną?
    - A nie jesteś?
    - A jestem…
    - A jesteś?
    - Przestań! – warknęłam. – Powiedziałeś Vanessie, że jestem Twoją Girl.
    - I? – zaczął mnie powoli denerwować.
    - I nic. – syknęłam i wyrwałam rękę.
    - Oj … Przepraszam. – zrobił maślane oczy i uśmiechnął się tak samo jak za pierwszym razem kiedy go zobaczyłam. – Spytam jeszcze raz. Chcesz ze mną być?
    - Yy… – znów poczułam to samo ściśniecie w żołądku jak za pierwszym razem. – Eee…