Dobra, daję to żebyście się przekonali że nic nie tracicie nie czytając tego !!!!!!!!!!!!
To był sierpniowy poranek, na dworze było jeszcze chłodno, kiedy wreszcie dotarłam do Hinterzarten. Choć wiedziałam o tym wyjeździe od pół roku byłam w wielkim szoku, że stoję teraz na tej pięknej schwarzwaldzkiej ziemi, bliżej Svena niż kiedykolwiek. Dzięki moim znajomościom mieszkałam w pokoiku nad miejscową stajnią w zamian za opiekę nad końmi.
Jest to dość pracochłonne zajęcie, ale osobie mającej wprawę nie powinno sprawiać trudności.
Ponieważ było już późno nakarmiłam konie i położyłam się na moje nowe, niezwykle niewygodne łóżko.
- brrrr…Niemców mi się zachciało! Co ja tu robię? Nie tak to sobie wyobrażałam, no, ale mam przecież plan, nawet miałam go spełnić…Niezwykle infantylne marzenie…
[to bardzo mało, ale wystarczy aby się całkowicie zniechęcić...]