• Archives
  • Categories
  • Archive for Listopad 27th, 2009

    Gorrrrrrrąco!


    2009 - 11.27

    Gorrrrrrrąco!
    …Znacznie za gorąco! Teraz boli mnie głowa, ale żyję :-)
    Nie mam zamiaru dzisiaj więcej wychodzić z domu…..O nieeeee….

    Nie chce mi się ostatnio pisać, inna sprawa że właściwie nia mam co pisać…
    Nie będę przecież opisywać co dzisiaj robiłam – na mój gust to pozbawione sensu…Chyba że się robiło coś bardzo ciekawego…Dzisiaj tak nie było…Więc nie piszę….
    Pozdrawiam ;-)

    Pozdrawiam wszystkich Maturzystów…
    —> Mr J, trzymałam kciuki :)))))))

    Nie przejmujcie się, nie długo będzie już po wszystkim…na caaaaałeeeeee życie! [bo przecież nikt poprawek mieć nie będzie]

    Nie


    2009 - 11.27

    Nie rozumiem tego…wcale nie rozumiem…:(((((((((
    Nie rozumiem tego że jestem stale smutna…Nie, to nie zależy ode mnie!
    Po prostu tak jest…Jakaś paranoja!
    Nie jest tak że codziennie ktoś mi coś robi i dlatego…To nie jest też tak że nie jestem zdolna do śmiechu, bo jeszcze umiem się śmiać! Ale… [dlaczego zawsze musi być jakieś ale...?]
    za chwilę moja skrzywiona, zruinowana psychika wygina pyszczek w odwrotną stronę..i znów ten zasępiony pysk…
    Mam już dosyć pytań – “Co Ci jest?”
    To się robi baaaaardzo nudne!
    Mam nadzieję że coś to zmieni…byle szybko!
    Bo mi się to nie podoba….

    Nadal żyję…


    2009 - 11.27

    Nadal żyję…
    I ogłaszam KONKURS [w którym i tak nikt pewnie nie będzie uczestniczył...:(((( ]
    Mianowicie: Jakie zdjęcie [Svena...oczywiście] ma się znaleźć u góry – na miejscu tego latawca ;-)
    Bardzo proszę o propozycje [zdjęć Caroline Cooper nie biorę pod uwagę...]
    Nagrodą jest jedynie umieszczenie wybranego przeze mnie zdjęcia na miejscu tego, które jest teraz i ewentualnie zamieszczenie notki o pomysłodawcy…:))))
    Pozdrawiam :-)

    Nie ma tematu…bo po co?


    2009 - 11.27

    Nie ma tematu…bo po co?
    Wczoraj było ze mną bardzo źle…później mi się poprawiło…Ale kiedy wyłączałam kompa i kładłam się spać było tak samo źle jak na początku…jeśli nie trochę gorzej…
    Lepiej nie będę pisała co, jak i dlaczego – tak będzie lepiej ;-)
    Wczoraj na TVN pokazywali Svenka – ślicznieeeeeee wyglądał i bosko się uśmiechnął…jak zawsze! Od razu kamień spadł mi z serca bo widziałam jego zdjęcie z Barcelony i nie miał na nim tych swoich kosmyków opadających na czoło…Wszystko jest jednak na swoim miejscu…kosmyki też!

    Dzisiaj rano byłam na treningu – świetnie było! Dawno tak dobrze się nie bawiłam. Był Tomek, Tomek i Tomek [trzech Tomków] i trener zrobił nam konkurs – coś na rodzaj potęgi skoku…
    Co to była za rywalizacja…to że wygram było prawie pewne, odkąd wyleczyłam Antarowi nogę skacze najwyżej z wszystkich koni w klubie…
    Do wygranej wystarczył mi skok na 180cm [przeszkoda była tej wysokości]
    …Oni nie skoczyli wyżej. Później pozbyłam się siodła i pojechałam nad jezioro zmoczyć mu stawy [należy to robić po dużym wysiłku]
    Trochę boli mnie ręka bo ostatnio dużo gram w tenisa…chyba trochę przesadziłam…Ale uwielbiam wyżyć się na piłeczce…dostaje za wszystko!!!

    Teraz d’Artagnan ma urlopik…jeździłam z nim ostatnio na pokazy…niech sobie odpocznie!

    Dzisiaj jest mecz Skoczkowie – RAP!
    Sveniu gra z “7″ – nie mogło być lepiej!
    Mówił że dobrze mu się wczoraj trenowało. Nie mogę doczekać się meczu…To chyba jedyna dobra rzecz dzisiaj…[oprócz treningu...ale on już się skończył]
    Bardzo podobała mi się wypowiedź Simiego [Simona Ammanna]:
    ” Chcę grać w ataku, nie dlatego że jestem dobrym napastnikiem. Po prostu w ataku nie można nic zepsuć, możne najwyżej nie strzelić gola.”
    Nie martw się Simi….Sven strzeli za siebie i Ciebie ;-)
    Pozdrawiam!

    Kochane


    2009 - 11.27

    Kochane, wspaniałe, śliczniusie Skoczątka z najlepszym prawym pomocnikiem i najlepszym numerem “7″ na świecie [wybacz Raul!] wygrały mecz przeciwko R.A.P!!!!
    Skoczkowie, którzy są indywidualistami, każdy jest inny, a na skoczni rywalizują przeciwko sobie pokazali że są jedną wspaniałą rodziną i stworzyli bardzo zgrany zespół!!!
    Wygrali, ale nie wynik jest w takich meczach najważniejszy! Sven miał szansę na zdobycie bramki, ale nie dogadał się z Martinem…Ale i tak był wspaniały…i ślicznie mówił…i ślicznie wyglądał [także bez koszulki]…i.wszystko sobie nagrałam…razem ze sportowymi informacjami i “Uwagą”!
    Było po prostu pięknie..
    Nie umiem…nie jestem w stanie tego opisać….
    Jak Hanni skosił Lubaszenkę…A Olaf go jeszcze przytulił! Słodkieeeeeeee !!!!
    Brawo Uhrmann!!!!
    Brawo Kranjec!!!!
    Brawo Liegl!!!!
    Brawo Schmitt!!!!
    Brawo Małysz!!!!
    Brawo Hannawald!!!![dla mnie nr 1]
    Brawo Wszyscy_Inni_Skoczkowie!!!!
    Pozdrawiam wszystkich!!!!!

    Nie wiem


    2009 - 11.27

    Nie wiem co ze sobą zrobię…Już mnie nie obchodzi co powinnam…Już mnie nie obchodzi co sobie inni pomyślą…Nic mnie do cholery nie obchodzi!!!!!
    Najchętniej bym z tym wszystkim skończyła…z moim życiem – prawdziwą farsą! Możecie sobie pisać w komentarzach co chcecie…Najlepiej napiszcie co o mnie myślicie…
    Taaak – ulżyjcie sobie!!!! Możecie pisać że mnie kiedyś zabijecie. Ja się na to zgadzam…Możecie mnie zabić, nie będę musiała robić tego sama…Tak będzie łatwiej. Tylko nic spektakularnego! Nie jestem jakąś aktorką żeby odgrywać krwawe scenki dla uciechy wszystkich zgromadzonych.
    Nawet nie umiałam pokierować moim życiem. Na pewno większość z Was teraz pomyśli ‘co 15latka może wiedzieć o życiu…jest jeszcze czas…’
    Ale ja nie chcę czasu! Czy to takie trudne do zrozumienia że ktoś może już nie chcieć żyć? Może nie chcieć więcej czasu?…Tak może przecież być…To [w moim przypadku] było pasmo nieszczęść…moich i ludzi którym ich przysporzyłam. Naprawdę.
    Jaka była moja najpiękniejsza chwila w życiu? To jest dość łatwe pytanie ponieważ mało tego było…
    06.01.2002…To ta “chwila”…
    To było najpiękniejsze…Tak wielka radość jakiej nigdy więcej nie przeżyłam…i nigdy więcej to się nie stanie…
    …one wtedy rozbłysły….były jak dwa oszlifowane, niebieskie kryształy…
    Nigdy nie zrobiłam czegoś znaczącego…czegoś, z czego mogłabym być dumna, może wtedy byłoby inaczej.
    Ale jest tak jak jest, a ja już nie mam siły nic zmieniać.
    A tylko ja mogłabym to zrobić…
    Nieraz robi to osoba której na tobie zależy…
    Ale w moim [marnym] przypadku takie osoby nie istnieją…Czy szkoda? Nie wiem…bo nigdy nie dowiedziałam się jak to jest. W życiu musimy podajmować wiele decyzji, ja zbyt często przed tym uciekałam aby poznać życie…Aby się czegoś się nauczyć…
    “A czego Jaś się nie nauczył…(…)”
    Tak więc chcę uciec jeszcze raz…tym razem definitywnie…od życia… Nie wiem czy to zrobię bo zapomniałam dodać że nie należę do odważnych…
    “To nie jest skok w dal…Tu już nie ma odwrotu…”