• Archives
  • Categories
  • Titel:…?

    2010 - 02.26

    Wszystkie ruszylysmy do studia. Gdy bylysmy juz na miejscu Frans kazal nam usiasc I wyszedl. Po chwili wrocil z kubkiem kawy.
    -A wiec slucham.- Powiedzial biorac lyka
    -No bo my postanowilysmy…- Zaczelam spogladajac niepewnie na dziewczyny. Wszystkie byly bardzo podniecone cala ta sytuacja.-…Ze singiel promujacy to bedzie “Everything I’m not”.
    -I…?No Slucham dalej.- Powiedzial Frans usmiechajac sie.
    -No wiec jak juz mowilysmy teledysk bedzie wygladal tak…-Zaczela Tatty
    -Nie, nie, nie…Nie bede wtapial sie w szczegoly. A wiec scenarzystkami teledysku bedziecie Wy, a rezyserem Johan Morlock, ma 25 lat niedawno zaczal swoj fach. Z nim i z innymi ekspertami zobaczycie sie po jutrze. Omowicie wszystkie sprawy i jak Wam przypasuje to zaczynacie zdjecia juz w sobote a jak nie to zmieniamy kolesia. Tyle, ze musicie liczyc sie z tym ze to troche potrwa…-Urwal swa wyczerpujaca wypowiedz Frans, a my wszystkie zaczelysmy sie krzywic.
    -Ale jak to?! Chcecie zaryzykowac I oddac nas w rece jakiegos nowicjusza?!-Burzyla sie Agata.
    -Narazie nie dramatyzujcie. Po jutrze przebadamy sytuacje. Jak Wam cos nie bedzie odpowiadalo to jedno Wasze slowo i po sprawie. Nie bojcie sie juz my nad wszystkim czuwamy.- Powiedzial Frans. Byl jakos wyjatkowo mily tego dnia.
    -My tez!-Powiedzialysmy horem.
    -No to chyba jak na dzis wystarczy. Po jutrze o 9.00 rano widzimy sie pod studiem. Zawioze Was. Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!
    -Ok, Ok…-Powiedzialysmy na odczepne Wychodzac ze studia
    -Sluchajcie, szykuje sie impreza, Talvi dzwonila, wiec co robimy?-Spytalam.
    -No jak to co?Bierzemy chlopakow i idziemy!-Krzyknela Ell
    -No tak ale gdzie, co I jak?-Spytalam ponownie.
    -Wiec moze najlepiej kazda pojdzie do siebie I o 19.00 spotykamy sie jak zwykle u Ciebie, co An?-Wymyslila Maxi a wszystkie sie z nia zgodzily.
    -“ Tylko macie byc punktualne. Ani minuty spoznienia!”- Powiedziala nasladujac Fransa Tatty gdy sie rozstawalysmy na co wybuchnelysmy smiechem.
    -An, poczekaj- Powiedziala Alex gdy juz same przechodzilysmy kolo jej domu.
    Otworzyla furtke i wyjela z za niej swoja deske z rozowymi koleczkami.
    -Kiedy ty skonczysz z tym gownem?- Powiedzialam smiejac sie.
    -To ze ty przestalas to nie znaczy ze ja musze!-Powiedziala wytykajac mi jezyk.
    -No jak sobie chcesz…Ciesze sie ze miedzy Toba a Bill’em juz ok.
    -No wlasnie nie wiem czy ok.-Powiedziala smutniejac
    -Dlaczego?!-Spytalam
    -Bo mi sie wydaje ze on jednak dal mi ta szanse z litosci.
    -Och przestan-Popchnelam ja.
    -No naprawde mam takie wrazenie.Nawet nie wiesz jak mnie to dreczy. Tak wogole to ciekawe jak wygladal mowiac „ Z nami koniec“, pewnie…
    -Wygladal jakby wbijal noz w plecy wlasnej matce-Przerwalam jej
    -Buhehe, skad wiesz?-Spytala smiejac sie.
    -Bo bylam przy tym-Alex momentalnie przestala sie smiac.
    -Dlaczego mi nic nie powiedzialas? Mow jak o bylo!-Rozkazala mi zaciekawiona.
    -Nie.Dla mnie to byla tez bardo ciezka chwila i nie chce do tego wracac.-Powiedzialam spuszczajac glowe.Wlasciwie sama nie wiem czemu, przeciez bylo juz po wszytkim a ja czulam sie winna.
    -Masz racje, ja tez nie-Powiedziala Alex i zlapala mnie za reke.
    Szlysmy tak sobie jak les az doszlysmy do spozywczaka. Wyjelam z lodowki dwa Powerade’y i ruszylysmy do kasy.
    -Moj ulubiony, pozeczkowy.Ostatnio z Ollie takie pilismy.-Powiedziala Alex otwierajac butelke z napojem.
    -Wlasnie.A tak wogole to co slychac u Ollie’go I reszty?-Spytalam wyraznie akcentujac imie chlopaka.
    -No ok.Czy ty masz jakis konkretny cel pytajac o to?-Powiedziala lekko oburzona Alex. Dobrze wiedzialam ze jej sie podobal i do tej pory byl dla niej autorytetem.
    -Nie wiem czemu ale wydaje mi sie ze jakby wtedy przed wakacjami zauwazyl ze do niego swirowalas i przestal traktowac cie jak kumpele, to nie bylabys teraz z Bill’em.-Powiedzialam spokojnie.
    -Eht…Moze i nie.Ale teraz jestem z Bill’em. Chce zeby to trwalo jak najdluzej.A Ollie?Ollie nadal traktuje mnie jak dobra kumpele.-Nie wiem czemu ale gdy wypowiadala ostatnie zdanie wyczulam nutke zlosci w jej glosie.
    Moze nie chodzilo jej o to ze chcialaby byc z nim zamiast z Bill’em.Ona poprostu lubila miec wszytko naraz a w tym przypadku to chyba bylo raczej niemozliwe.
    -No to moze pojdziemy z Bill’em do centrum handlowego?-Zaproponowalam.Bylam niemal na 100% pewna ze nie bedzie chciala zeby Ollie zobaczyl ich razem.
    -Dobra wez sie juz zamknij ok?!-Powiedziala podbuzowana.
    -Przeciez wspolne zakupy to dobry pomysl-Nalegalam
    -Nie pierdol.Wiem o co ci chodzi.
    -Podobno ci na nim zalezy?
    -Nie twoj interes!-Wydarla sie wsciekla
    -A wlasnie ze moj, bo jestes moja przyjaciolka i nie mam zamiaru potem patrzec jak cierpisz bo nie dostalas drugiej szansy.-Powiedzialam spkojnie.
    -Jestes…-W tym momencie sie zaciela.
    -O czesc! A wy gdzie?-Z komputerowego sklepu, kolo ktorego sie znajdowalysmy wyszedl Bill.
    -A ty?-Spytalam mierzac go od gory do dolu. Ostatnio coraz czesciej pokazywal sie bez makijazu. Mial na sobie przykrotka, zapinana bluze z kapturem i bejsbolowke na glowie.
    -Ja ide wlasnie do Maksima kupic ladowarke do laptopa bo Tom, nie wiem jakim cudem ja rozpierdolil.-Powiedzial usmiechajac sie.
    -To my pojdziemy z Toba!-Wyskoczylam z genialnym pomyslem abysmy wybraly sie z nim do owego centrum handlowego.-I tak nie mamy co robic, nie Alex?-Dodalam spogladajac na przyjaciolke.
    -T…Taaak…Pojdziemy z Toba!-Wycedzila przez zeby udajac uradowana.
    -No to idziemy.-Powiedzial Bill I wszyscy ruszylismy w droge.
    -Poczekacie chwile?-Spytal Bill gdy bylismy juz w srodku. On poszedl do sklepu a my usiadlysmy na lawce kolo fontanny.
    -No dobra, juz mam-Powiedzial gdy wrocil z jakims pudelkiem.Najwidocznej dostal to czego szukal.-No to idziemy dalej co, bo widze ze juz wam sie wielkie oczy robia od ochoty na zakupy.
    -Taaaaak!-Krzyknelysmy zrywajac sie z lawki.
    Po godzinie lazenia po sklepach nagle natknelismy sie na ekipe chlopakow. W samiutkim srodeczku siedzial Ollie.Chlopak patrzac w strone Alex zrobil gest aby do niego podeszla.
    -Poczekajcie-Powiedziala do nas I bez namyslu ruszyla przed siebie.
    Bill zacisnal piesci I odwrocil glowe w druga strone.
    -Bill, prosze…-Powiedzialam lapiac go za rekaw.
    -Spoko.-Powiedzial I zaczal bawic sie telefonem.
    -No co z nia kurwa jest-Powiedzial gdy sterczelismy juz tak kolo 10 min, a ona nadal dyskutowala.
    -Juz jestem kochanie moje-Powiedziala Alex podbiegajac do nas i rzucila sie Bill’owi na szyje.
    -No wkoncu.-Powiedzial nadal troche zgaszony.Ona widzac jego mine pocalowala go.NA twarzy chlopaka znowu pojawil sie usmiech.
    -Tylko badz na pewno!!-Krzyknal Ollie gdy juz sie oddalalismy.
    Álex tylko machnela reka i wtulila sie w Bill’a.
    -Gdzie masz znowu byc?-Spytal sie oschlym tonem.
    -No na imprezie u Talvi!-Powiedziala jakby to byla najoczywistsza rzecz na swiecie.
    -Czekajcie-Powiedzialam wyjmujac z kieszeni telefon i odczytalam sms’a.-Ja ide bo Tom na mnie czeka przed wejsciem, jak cos to pozniej sie zgramy
    -A bedziesz szla do domu?-Spytala Alex
    -Tak
    -To prose wez moja deske-Powiedziala a ja sie zgodzilam.
    Przed wejsciem czekal na mnie Tom.
    -Czesc-Powiedzial dajac mi buziaka.-A to co? Od kiedy Ty sie skateboardingiem interesujesz?-Spytal wskazujac na decka Alex ktorego trzymalam pod pacha.
    -Juz dawno nie.To Alex.-Powiedzialam.
    -Bylas z nimi na zakupach?-Spytal.
    -Taa.Spotkalysmy Bill’a po drodze chcial kupic ladowarke, bo podobno ty sie nia “zajales” wiec poszlysmy z nim-Wyjasnilam mu wszystko szybko, zwiezle I na temat.
    -Acha. A z nimi juz ok tak fest?
    -Chyba raczej tak.Alex sie troche zaczela sie kontrolowac.-Powiedzialam
    -To dobrze.-Powiedzial po czym zapadlo milczenie.
    Szlismy tak przez dluzszy kawalek drogi nic nie mowiac.
    -Tom, Kochasz mnie?-Spytalam nagle
    -No raczej…Co znowu chcesz?-Wyczul podstep.
    -To ponies mi deske.-Powiedzialam glupio sie usmiechajac
    -I co jeszcze?-Spytal Tom.
    -No wez bo nie mam cie jak za reke zlapac.-Znalazlam wymowke.W rzeczywistosci mialam dosc targania tej obdartej z kazdej strony dechy.
    -Masz druga wolna.-Wytknal mi jezyk.
    -Nie.-Powiedzialam udajac obrazona.
    -A to niby czemu?
    -Bo ja za lewa nie lubie.
    -Och daj.-Ulegl w koncu
    -A wiesz ze cie kocham?-Powiedzialam i dalam mu buzi.
    W koncu doszlismy do mnie do domu.
    -Co mam z tym zrobic?-Spytal wskazujac na “rzecz” Alex.
    -To.-Powiedzialam biorac od niego deche I rzucajac ja gdzies w trawe w moim ogrodku.
    -Czesc!-Krzyknelam gdy bylismy juz w srodku. Jak sie okazalo nikogo nie bylo w domu.
    Jestem wykonczona. Zeszlam cale misto i jeszcze impreza nas czeka powiedzialam rzucajac sie na sofe w salonie i wlaczylam telewizor.
    -A cos slyszalem. U Talvi nie?- Poweidzial Tom siadajac kolo mnie.
    -Nooooo-Powiedzialam patrzyc na niego maslanymi orzami-Idziesz?
    -Z toba wszedzie-Powiedzial wylaczajac telewizor i zblizyl sie do mnie.
    Minalo kilka sekund a my z pozycji siedzacej znalezlismy sie w lezacej. Po chili nie mialam juz na sobie bluzy a jego rece wedrowaly pod moja koszulka. Chwile pozniej bylam juz w samym staniku i jeansach.
    -Nie tutaj. Chodzmy do mnie do pokoju.-Powiedzialam przerywajac namietne nasze pocalunki.Machnal tylko twierdzaco glowa I dalej robil swoje.
    -No dobra chodz juz-Ponaglilam go.
    Mielismy juz wstawac z kanapy gdy nagle uslyszalam jak ktos przekreca klucz. Po chili w drzwiach stal juz Jim trzymajac torbe z zakupami a za nim moja Mama…
    -O kurwa-Powiedzial Tom na ich widok
    -My…ja…Naprawde…-Probowalam na momencie sie tlumaczyc ale z moich ust wydobywaly sie tylko pojedyncze, malosensowne slowa.
    -Zabieraj od niej lapy-Powiedzial Jim
    -Bo…?-Spytal dziarsko Tom wstajac.W obawie przed tym co sie bedzie dzialo tylko zaslonilam oczy..

    WAZNE IFNO DO WSZYSTKICH!

    2010 - 02.25

    Wraz z Alex na chwile przerywamy pisanie gdyz Alex przyjezdza do Polski i odwiedza mnie (aN) i wiadomo, nie bedzie nas calymi dniami w domu. Poza tym narazie nastal brak pomyslow, ale nie martwic sie, bo juz za kilka dni powrocimy z nowa porcja pomyslow i super notek.
    jednak prosba do wszystkich. Ja (an) postanowilam zrobic TANIA reklame dla forum, na ktorym jestem modka. Prosze o rejestracje tam i… UDZIELANIE SIE.
    KLIK !

    Poza tym sprawdzam obecnosc ^^ Jesli ktos chce czytac dalej i chce bysmy pisaly jest proszony o wpisanie sie pod ta notka. Czekamy na komenty.

    Und Schluss.

    2010 - 02.18

    No i kolejna notka. Chcialysmy oswiadczyc ze dopoki nie bedzie conajmniej 30 sensownych komentarzy, kolejnej notki nie bedzie. Wiemy ze to brzmi jak szantaz ale chcemy miec pewnosc ze jeszcze ktokolwiek to czyta i ze nie piszemy tego dla siebie…xD
    No to chyba tyle. Milego czytania…xD
    W swoim i An imieniu Alex

    Z pamietnika Aniki:

    -Eht An…-Zaczela Alex
    -Co?-Spytalam kumpeli.
    -Ciesze sie ze tak daleko to wszystko sie posunelo.
    -Ja tez…Jak dobrze pojdzie to niedlugo zrobimy kariere.- Powiedzialam na co Alex szeroko sie usmiechnela.
    Bedac juz na miejscu odrazu ruszylysmy do kuchni. Natknelysmy sie na Jim’a.
    -Zajmiesz sie Tamara ja wychodze- Powiedzial
    -Ale jak? Co? Kiedy?- Wszystkie moje pytania zostaly zignowrowane naglym trzasnieciem drzwiami i ulotnieniem sie przyszywanego starego.
    -No to masz swietnie- Powiedziala Alex- To znaczy mamy- Dodala z glupim usmieszkiem widzac moja grozna mine.
    Nagle zadzwonil dzwonek. Zerwalam sie otworzyc.
    -Czesc- Powiedzial Tom dajac mi buziaka. Bill natomiast gadal przez telefon. Alex siedziala na blacie skupiajac sie na szklance z woda ktora saczyla.
    -Jutro przywiezie ci ten kabel- Powiedzial Bill do Tom’a a ja za nic nie wiedzialam o co im chodzi.
    -Czesc mlotku- Powiedzial Bill obejmujac Alex w pasie. Ta zmierzyla go jak idiote.
    -Czesc- Powiedziala przysysajac sie spowrotem do szklanki.
    -A gdzie buzi ? Dasz buzi?- Dopytywal sie jej.
    -Wez sobie…- Powiedziala Alex smiejac sie po czym pocalowala chlopaka.
    -No to co robimy?- Spytal nagle Tom.
    -No co sie na mnie gapisz? Skad ja mam wiedziec?- Poweidzial Bill do brata.
    -Anika daj mi pic!- Nagle do kuchni wpadla moja giostra.
    -Co ja jestem? Masz!- powiedzialam wyciagajac jej sok z lodowki. Otworzyla go po czym zaczela sie patrzec spod byka na Bill’a.
    -Ej co ona sie tak gapi?- Spytal przastraszony. Slyszac to zmienila obiekt swojego przeszywajacego spojzenia i zaczelam przypatrywac sie Tom’owi.
    -An!! Ta pani wystawila mi jezyk!!- Powiedziala Tamara wskazujac na mojego chlopaka a my zaczelismy tarzac sie po ziemi.
    -Buhahahaha!! Nie wytrzymam!!- Zaczela drzec sie Alex.
    -Ja tez nie!- Krzyknelam podpierajac sie stolu bo juz mnie brzuch bolal.
    Bill az musial kucnac bo tak go rozsmieszyla cala ta sytuacja. Tylko Tom mial zalamany wyraz twarzy.
    -A ty sie nie ciesz tak debilu bo to ciebie najczesciej z laska myla…- Powiedzial do Bill’a i zaczal sie smiac.
    -Ale dziecko prawde ci powie…buhahaha…- Odgryzl mu sie.
    -Sam jestes dziecko pedale- Powiedziala moja siostrzyczka. Tym razem cala czworka pokladala sie ze smiechu, a najbardziej chlopaki. Wkoncu i Tami nie kumajac sytuacji zaczela chichrac pod nosem, lecz szybko zgasilam jej radosc dajac jej w leb.
    -A to za co?- Pytala zanoszac sie.
    -Za twoje slownictwo gowniaro!- Powiedzialam a ona z placzem pobiegla do swojego pokoju.
    -Wiecie co ja musze isc do domu- Powiedziala nagle Alex gdy juz wszyscy sie uspokoili.-Najwyzej pozniej do mnie wpadniesz- Zwrocila sie do Bill’a i ruszyla w strone drzwi.
    Poszlismy do pokoju i ogladac jakies filmy.
    -Bill my sie zmywac musimy.Christian mi napisal ze jest juz teraz w miescie i ma kilka spraw do nas, miedzy innymi odda mi ten kabel.- Powiedzial po jakiejs godzinie Tom.
    -To bedzie bardzo nudny dzien- Powiedzialam do siebie gdy wyszli.Rzucilam sie na lozko i zakladajac sluchawki postanowilam przesluchac nasza plyte.
    Ok godziny 19.00 wlaczylam TV. Po raz kolejny VIVA, po raz kolejny DDM, po raz kolejny komentarze napalonych fanek.Wylaczylam tele-pudlo i pierwszy raz poszlam spac o przyzwoitej porze.
    Nastepny dzien zaczal sie tak samo nudno jak skonczyl sie poprzedni. Umylam sie, ubralam i z litrem lodow waniliowych mieszalam cos w kompie. O 13.00 przyszedl do mnie Tom.
    -Czesc slonce wpadlem na chwile zobaczyc co u ciebie- Powiedzial witajac mnie w drzwiach.
    -No ok a dlaczego na chwile?
    -Bo mam kilka spraw do zalatwienia. Pozniej Ci opowiem. Narazie porozkoszujmy sie soba- Powiedzial i poszlismy na gore.
    -Kocham Cie? Mowilem Ci juz o tym ?- Spytal gdy lezelismy na lozku.
    -Mowiles i to nie raz- Powiedzialam dajac mu buziaka.
    -Glupio ze bedziemy przez te zespoly caly czas w rozlace. Najlepiej by bylo jakbysmy pojechali w jedna wspolna trase koncertowa i zawsze byli razem- Powiedzial przytulajac mnie mocniej.
    -No najlepiej…Ale sam wiesz jak jest. Narazie skupmy sie na tym co jest a nie na przykrych rzeczach- Powiedzialam smutniejac
    -Nie smuc sie…Nie chce zebys byla smutna.
    -Juz nie jestem- Powiedzialam usmiechajac sie
    -O nie kochanie!- Powiedzialam stanowczo czujac jego reke pod swoja bluzka i probujaca odpiac moj stanik.
    -Eee…-Na jego twarzy pojawilo sie zmieszanie.
    -Szybki jestes- Powiedzialam usmiechajac sie.
    -Sorry…ponioslo mnie- Powiedzial zzenowany- Z reszta nie dziw mi sie.-Dodal wytykajac mi jezyk.
    Nagle zaczal dzwonic jego telefon.
    -Cholera no- Powiedzial z nieciekawa mina gdy skonczyl rozmowe.
    -Co sie stalo?
    -Musze isc.Kolesie maja sprzet przywiezc i maja jakies interesy.
    -No to idz jak musisz
    -Zobaczymy sie jutro albo jeszcze dzis- Powiedzial przytulajac mnie.
    -Acha…Bill byl wkoncu wczoraj u Alex?- Spytalam gdy wychodzil.
    -Nie. Mial isc dzisiaj. Widzalem ja dzisiaj z kolesiami ze skateparku w centrum handlowym.
    -Eee…Acha…No to pa- Pozegnalam sie i poszlam spowrotem do swojego pokoju.
    W moim telefonie widniala jedna nieodebrana wiadomosc.
    “An czekaj na mnie za 30 min w Otello.Prosze to wazne’’- Bill.
    Stwierdzilam ze nie mam nic lepszego do roboty wiec zarzucilam bluze i ruszylam do baru o glupiej nazwie w ktorym bylam umowiona z Bill’em. Juz siedzial przy stoliku.
    -To ty mialas na mnie czekac nie ja na ciebie!- Powiedzial sciskajac kubek z kawa
    -Oj nie narzekaj- Powiedzialam siadajac naprzeciw niego- Lepiej mow o co chodzi.
    -O nic.Ty to juz myslisz ze ja tylko sie odzywam jak czegos potrzebuje.- Powiedzial zartobliwie.
    -Tja. A po co koles moze ustawiac sie z dziewczyna swojego brata? No chyba ze chodzi o…
    -…Alex…-Przerwal mi.
    -O boze…Co z nia znowu?-Spytalam ciezko wzdychajac.
    -Wpadlem do niej dzisiaj i znowu byla taka jakas oschla. Szybko mnie splawila
    -A odzywala sie dzisiaj jeszcze?- Dociekalam
    -Oczywiscie ze nie.Zawsze ja sie musze pierwszy odzywac. A ty sie z nia dzisiaj widzialas?
    -Nie, ja jeszcze nie ale Tom sie z nia widzial w centrum handlowym z jakimis…Ekhm pozniej do niej wpadne.-Ugryzlam sie w jezyk.
    -A mi powiedziala ze zle sie czuje i znowu poszla z tymi kolesiami. Najwidoczniej sa dla niej wazniejsi ode mnie.- Powiedzial biorac lyka kawy i kopiac w moje krzeslo.
    -Bill…
    -Przepraszam…Ale tak jest!- Tym razem postawil kubek tak gwaltownie ze ochlapal kawa caly stol.- Ja juz nie wiem o co jej chodzi. Przez telefon lub sms’y jest taka milutka i czula a jak sie spotykamy to robi sie zimna jak lod…I jeszcze woli sie szlajac z tymi frajerami.- Mial w sobie tyle zalu i zlosci ze balam sie ze zaraz ja czyms oberwe.
    -Alex zawsze bylo trudno okazywac uczucia. Daj jej jeszcze troche czasu…-Probowalam go jakos uspokoic…Pocieszyc.Na prozno.
    -Ale co ona sobie mysli? Montuje mi ze sie zle czuje a pozniej lazi sobie po miescie ze swoimi kolegami od deskorolki. Oszukala mnie. Miala w dupie czy ktos ja z nimi zobaczy, czy mi o tym powie. Pozatym nie tylko tym zobie przechlapala…- Powiedzial to po czym zapadla chwila milczenia.
    -Ale…- Chcialam cos powiedziec
    -Mam dosc tego!- Zerwal sie i wyjal z kieszeni telefon.Wykrecil czyis numer.-Alex?-Powiedzial gdy ktos odebral- Chcialem Ci tylko powiedziec…-Ciezko wypuscil powietrze-…Ze miedzy nami juz koniec- Dodal drzacym glosem i sie rozlaczyl.
    Serce podeszlo mi do gardla. Bylam w szoku. “Czyzbym przyczynila sie do rozpadu zwiazku mojej przyjaciolki?”- Zadalam sobie w duchu pytanie gdy schowal telefon do kieszeni…

    Album

    2010 - 01.26

    Jak wiecie ja(AN) pisze jako Alex, a Alex jako ja(AN). Hmm. xD Wydaje się spoko pomysł nie? xD POza tym to zapraszam do działu O MNIE nowi bohaterzy i nowe zdjęcia + album fotograficzny. Jakoś na czasie postaram się dodać parę fotek TH, żeby nie było, że TH nie występują. Och oni grają jedną z głównych ról więc wiadomo xD.
    Poza tym z wydaniem albumu (w opo) wiąże się parę szczegółów, typu: pokazanie całemu światu mylog i nie tylko naszej okładki itp. Więc musicie na to poczekać. Nie mogę się roztroić. Póki co kończe dział O MNIE, potem zajmę się płytą. Jest koncepcja i własnie jej będe się trzymać.
    Proszę o komentarze i to by było DUUUUUŻO komentów xD conajmniej 50 xD Dzięki. Pa

    PÓKI NIE BĘDZIE 20 KOMENTÓW NIE MA NOTKI. ALEX SIĘ BUNTUJE, DZORDZ MA KUPE NA KLACIE, A GUSTAV NOSI SOFIXY TAKŻE WYBACZCIE. ALEX NAKRECIŁA BRAZYLIADE JESLI CHCESZ POZNAC JEJ TRESC KOMENTUJE BADZ WYSLIJ SMS O TRESCI “KUPA NA KLATE” POD NUMER 997 xD, A TAK NA POWAGE TO CZEKAMY NA KOMENTY, BO ZALEZY NAM NA TYM xD. EMA xD – dopisek 27.03.06 aNika

    - No Alex do cholery! – krzyczała nadal Anika. Ja ledwo otworzyłam oczy i już musiałam wysłuchiwać bardzo męczących porad An.
    - Czego? – spytałam przecierając oczy.
    - Weszłam na neta i od razu napisał do mnie Tom. Tzn. zostawił wiadomość na ICQ. Podał mi jakiś link do strony, ja wchodzę, a tu są zdjęcia ich byłych dziewczyn! Patrz na nie! – przyjrzałam się fotką, na którym pojawiły się dziewczyny – prosiaki.
    - TOSZ ONE WYGLĄDAJĄ… JAK… KNURY! – stwierdziłam otwarcie.
    - No… i zauważasz, że każda dziewczyna Toma była od niego starsza… W sumie od Billa też. – mówiła An patrząc cały czas w komputer.
    - Dziwne żeby nie były skoro oni we wrześniu się urodzili. – rzekłam obojętnie.
    - A, że się nie wstydzili ich pokazać to jestem w szoku.!
    - W sumie… Wiesz może oni wcześniej musztardówki nosili i nie widzieli dokładnie twarzy tych kóz!
    - Bardzo możliwe! – zaśmiała się Anika. – Chcesz coś pić?
    - Odrobina na koniec dnia nie zaszkodzi. – uśmiechnęłam się. – Proszą to samą co zwykle.
    - Ok. – Anika wyszła, a ja zasiadłam sobie do komputera. Jeszcze raz spojrzałam na lolitki Toma i Billa, a potem wyłączyłam komputer i za to włączyłam TV. Na moje szczęście włączył się od razu program muzyczny, a na nim… TOKIO HOTEL. A jakże by inaczej. Była to VIVA GET THE CLIP, więc widzowie sami wybierali czego chcą słuchać oraz mogli pisać sms, które pokazywały się podczas jakiegoś teledysku. Podczas video clipu „DDM” ludzie bardzo śmieszne sms pisali, m.in.:
    „Ich muss durch den monsun mit TH” (Musze iść przez monsun z TH)
    „Bill ich kann dir helfen ruf zu mich an!“ (Bill ja Ci pomogę zadzwoń do mnie)
    Ich bin der ex – Freundin von Tom und er ist sexy!“ (Jestem byłą dziewczyną Toma i on jest sexy) * * * te sms są prawdziwe * * *
    Tak mnie dobiły te sms, że tarzałam się ze śmiechu po ziemi. Ledwo co TH pokazali w TV to już wszystkie dziewczyny ich kochały i nagle znały.
    Anika wróciła z kubkami Coli, wypiłyśmy i położyłyśmy się spać. Jeszcze przez chwilę patrzyłam w otaczającą ciemność, a zaraz potem zasnęłam. Obudziłam się pełnią radości następnego dnia. Od razu zobaczyłam krzątającą się po pokoju Anikę.
    - Tu masz tosty łbie. – pokazała mi na talerz, który stał na nocnym stoliku.
    - Dzięki. – rzekłam. Sięgnęłam ręką po talerz. Zaczęłam jeść pierwszego tosta. W pewnym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Wzięłam komórkę i odebrałam.
    - Tak? – spytałam.
    - O 15 u mnie. Pa. – ktoś się rozłączył.
    - Kto to? – spytała Anika patrząc na mnie jak na wariatkę. Z moimi zdolnościami mogłam gadać z kimś przez telefon nawet kilka godzin.
    - Nie wiem. Zaraz sprawdzę. – powiedziałam i włączyłam książkę ostatnich numerów. Okazało się, że była to Tatiana. – To Tatty dzwoniła…
    - I tak krótko gadałyście? – dziwiła się An.
    - Może nie mogła dłużej…
    - Możliwe. Coś powiedziała?
    - No raczej… Mamy być o 15 u niej, ale po co to nie wiem…
    - Ja też nie… – machnęła ręką olewająco. W tym momencie zaczął jej telefon dzwonić. – Ooo… Frans.. – powiedziała patrząc na wyświetlacz. – Witam… Oczywiście, że możemy… Och tak… Mama?… Oj to nie wiem. Chyba, że… No… Hmm… Powiedzmy, że tak…. Wiem, że nie możemy… Się wymyśli… Dzięki… Ok… No wiem, wiem… Dobra…. Będziemy. Pa. – odłożyła telefon na biurko.
    - Co się stało? – spytałam.
    - Musimy być o 14:30 w wytwórni. Dziś jest dzień kiedy nasza płyta będzie gotowa i wszystko. – mówiła jednym tchem An.
    - Ok. Zadzwoń do Agaty i Max, a ja dryndnę do Ell i Tatty.
    - Dobra. – zaczęłyśmy dzwonić. Powiadomiłyśmy dziewczyny o spotkaniu, a zaraz potem Ja poszłam do kibelka oporządzić się, tzn. umyć włosy, prysznic te rzeczy. Gdy to zrobiłam wszystko wyglądałam czysto i pachnąco. Anika w czasie kiedy ja okupowałam WC posprzątała pokój i przygotowała rzeczy do ubrania.
    - Szybko to zrób. – powiedziałam.
    - Na pewno szybciej niż TY. Mamy tylko 40 minut. – pokazała na zegarek, który wskazywał 13:51.
    - Dobra nie marudź. – machnęłam obojętnie ręką, Anika poszła, a ja w tym czasie ubierałam się. Założyłam strasznie niskie biodrówki z dziurami, moje czerwono czarne Nike, a na górę czarno różowy top z fantastic napisem „I know what Boys Like”. Pomalowałam się oczywiście. Założyłam biżuterię, spakowałam brudne rzeczy do torby no i usiadłam na parapecie. W pewnym momencie znów zaczął dzwonić mój telefon. Tym razem był to sms, którego otrzymałam od… Billa.
    „Witaj słońce jak się spało?”
    Odpisałam mu:
    „Hej bejbe bardzo dobrze, dziś do wytwórni idę. Wieczorem się zobaczymy?”
    po chwili dostałam kolejnego:
    „Oczywiście. Wpadniemy do An z Tomem jeśli chcesz.”
    Napisałam:
    „Ok. Trzymaj kciuki za mnie. Dziś zobaczymy pierwszy raz na oczy naszą płytę. Super! Buziaki”
    Odpisał:
    „Jestem z Tobą duszą, bo ciałem jestem przygnieciony przez Georga. Hahahaha… Na razie”
    - Gotowa? – usłyszałam głos Aniki. Podniosłam głowę i zobaczyłam przyjaciółkę w zmienionej formie.
    - Co Ty masz na twarzy? – spytałam ją.
    - Nic… – dziwiła się. Podeszłam do niej i oglądałam z bliska. Rzeczywiście NIC nie miała.
    - Gdzie TY masz kolczyki? – zapytałam.
    - Wyjęłam dziś rano. Stwierdziłam, że nie chce ich mieć już. – wytknęła język.
    - Uff… Dobrze, że w języku jeszcze masz. – kamień spadł mi z serca.
    - Z języka nie wyjmę nigdy. Dobra mniejsza z tym. Idziemy. – pociągnęła mnie za frak i zeszłyśmy na dół.
    - Nowa bluzka? – spytałam ją.
    - Ta? – wskazała na czerwoną koszulkę z napisami.
    - No.
    - Nieeee…
    - Ech… – westchnęłam.
    - Dobra mama rusz się, bo nie wyrobię zaraz. – wrzasnęła Anika wkurzona, a jej mama jak posłuszny pies wstała i wzięła wszystkie potrzebne papiery i wyszłyśmy. W ciągu kilkunastu kolejnych minut dotarłyśmy pod wytwórnię. Odziwo się nie spóźniłyśmy, no i to MY musiałyśmy czekać na resztę. Gdy wszyscy już dotarli weszliśmy do budynku i od razu podreptałyśmy do gabinetu Fransa. Weszłyśmy i rozsiadłyśmy się na naszych miejscach.
    - No więc dobrze, że już jesteście. – uśmiechnął się. – Mam dla Was dobrą wiadomość, i Maksi chyba też.
    - Tak. – rzekła przyjaciółka.
    - Ja zacznę. – usiadł na fotelu. – Płyta już jest. – uniósł do góry krążek. – Dam Wam go do przesłuchania za chwilę, na szczęście mamy zapasową kopię. Jeśli dziś się sprężymy i wymyślimy tytuł, okładkę i jaki teledysk ma być pierwszy to już za kilka dni będziemy mogli zacząć promocję i teraz Maksi…
    - Ok., więc dziś rano dostałam telefon z Sputnik ’a. – wstała i zaczęła chodzić nerwowo. – Redaktor naczelny czy jak on tam się zwie, powiedział, że jest nami zainteresowany i, że jeśli się do pojutrza wyrobimy z materiałem jego stacja pomoże nam w promocji płyty. Ponadto dostałam wiadomość od Universal Music Deutschland, że Ci też są zainteresowani wydaniem płyty. – wszystkie patrzyłyśmy na siebie jakbyśmy nie słyszały co Maksi do nas mówi, ale jednak wszystko było jasne i przejrzyste.
    - Ktoś ma jakieś pytania? – spytał Frans, a Maksi usiadła.
    - Ja mam. – wyrwałam się.
    - No? – zapytał Frans.
    - To jest pytanie do ogółu. Jak ma wyglądać album? Tytuł itp. Ja już sobie nad tym myślałam i parę pomysłów mam. – stwierdziłam otwarcie.
    - Ja też mam. – rzekła Tatty.
    - Mi też parę rzeczy do głowy wpadło. – mówiła Ell.
    - Dobrze, nawet bardzo dobrze. – ucieszył się Frans. – Czekajcie wezmę kartkę i pospisujemy wszystkie Wasze pomysły i wybierzemy najlepszy. – zaczęło wrzeć, każda z nas miała zupełnie inny plan i zupełnie inną koncepcję. Jednakże udało się nam dość do jednej IDEII, mianowicie do wyglądu płyty i jego tytułu.
    - Ok., więc co mamy? – spytała podminowana Agata.
    - Tytuł albumu: DHB – Dirty Hallo Bitches. Wygląd płyty: Czarna okładka z rysunkiem tyłka chłopaka, która ma pasek z ćwiekami, tył normalnie tytuły piosenek, a płyta czarna, jak winyl, tytuł płyty i jakiś mały akcent, a książeczka to zdjęcia wasze + podpisy…. pierwszy raz taką płytę wydam. – zaśmiał się Frans.
    - Nie uważacie, że jest zbyt zboczona? – spytała otwarcie Tatty.
    - Nie. – wyrwała się od razu Agata. – Jest ok.
    - Więc jesteście wolne do jutra. – powiedział Frans. – Pomyślcie wspólnie do jakiej piosenki chcecie zrobić teledysk i jutro mi powiedziecie. Musimy zacząć ostro pracować, a nie się obijać. No idźcie już.
    - Na razie. – zmówiłyśmy się i wyszłyśmy. Ledwo stałam na nogach. Niby siedziałam przez 4h, ale i tak ledwo się trzymałam. Wyszłyśmy z wytwórni i od razu podążyłyśmy do McDonalda. Każda z nas miała na myśli zjedzenie dużego, ogromnego zestawu. Dotarłyśmy do obiektu naszych pożądań.
    - An, weź mi to co zwykle, ja idę do kibelka. – dałam przyjaciółce pieniądze i pobiegłam do WC. Gdy weszłam napotkałam dość sporą kolejkę. Nie chciało mi się wracać, poza tym byłam w mocnej potrzebie więc stanęłam jak ta wariatka. Oglądałam się w lustrze, aż tu wreszcie jakieś panieneczki wychodzące z kibelka mnie podeptały. Machinalnie odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na jedną z pod byka.
    - Pfff. – prychnęła jedna.
    - Co żeś kurwa powiedziała? – wyrwałam się, dobrze, że w wc nie było żadnych starych babek, które na pewno by się przyczepiły. Ta franca co prychnęła stanęła i popatrzyła na mnie spod wielkich żabich okularów.
    - Weź się dziewczyno ogarnij! – powiedziała do mnie żabia morda. – Brudas!
    - Ty przeróżowiała szmaciaro! – rzuciłam się na nią. Złapałam ją za włosy i pociągnęłam do parteru. Jej koleżanki waliły mnie torebkami tak mocno, że mało się tam ze śmiechu nie posikałam.
    - Puszczaj, puszczaj. – piszczała dziewczyna.
    - Ok. – puściłam ją tak, że walnęła biało czarnym łbem o drzwi. – Jeszcze słowo usłyszę, z Twojej przebrzydłej spalonej przez solarium gęby to policzymy się inaczej. Tam na dole. – wskazałam na drzwi. – Są moje przyjaciółki, które nie będą takie miłe dla Ciebie jak JA, więc masz 20s na zniknięcie stąd. Ahoj! – wlazłam do kabiny, by załatwić to co miałam zrobić już dawno. Gdy wyszłam tych pasztetów już nie było, ale były za to Agata i Tatiana. – A wy nie na dole?
    - Sikać mi się chce. – stwierdziła Tatty i weszła do kabiny, a ja opowiedziałam Agacie o tych buraczkach. Gdy Tat załatwiła się, zeszłyśmy na dół i jak zobaczyłam moje żarełko zaniemówiłam. Rzuciłam się na stolik jak na basen i od razu zaczęłam jeść.
    Potem siedziałyśmy sobie i gadałyśmy o teledysku. W pewnym momencie doszłyśmy do pojednania naszych myśli. Okazało się, że każda z nas chce tego samego.
    - Spiszmy to. – zaproponowała Tatianka. Wiec zrobiłyśmy tak. Tat napisała:

    Teledysk do EVERYTHING I’M NOT
    Akcja dzieje się w domku na drzewie. Cały nasz zespół gra tam sobie, a jacyś chłopacy, którym spodobała się nasza muzyka chcą za wszelką cenę wejść do nas, ale my im nie pozwalamy wejść, bo najpierw nas traktowali jak powietrze, a teraz my odwzajemniamy się tym samym. Koniec piosenki jest taki, że rzucamy w nich kamieniami (oczywiście jakimiś atrapami).

    - No i jest sexy. – skwitowałam.
    - Cii… Tom dzwoni. – powiedziała An i odeszła od stolika. Po chwili wróciła. – Alex Bill i Tom zaraz będą u mnie. Idziesz?
    No raczej. – powiedziałam. – Do jutra. – dałam każdej dziewczynie buziaka w policzek i wraz z An opuściłam lokal.

    Noc pelna wrazen

    2010 - 01.22

    No wiec od dluzszego czasu nie pisalam notek ale postaram sie to nadrobic. Jak niektorym wiadomo wyprowadzilam sie do Niemiec i mam za duzo spraw na glowie wiec nie gwarantuje ze notki mojego autorstwa beda pojawialy sie czesto choc bede je pisac w miare mozliwosci w jak najwiekszym nakladzie…xD
    Razem z Anika doszlysmy do wniosku ze ciekawiej bedzie jesli ja bede pisala jako Anika a ona jako Alex, wiec od dzis tak zostanie.
    Chcialam tez przeprosic za to ze notka jest troche nudna(ale przez dlugi czas nie pisalam i troche wyszlam z wprawy), oraz za brak polskich znakow, ale nie mam osobistego komputera a w tym z ktorego korzystam nie mam polskiego jezyka i miec niestety nie bede. No to chyba na tyle. Pozdrawiam wszystkich cieplutko i zycze milego czytania…xD
    Alex…xD

    ……………………………………

    -No chcesz czy nie?- Ponowil pytanie widzac moje zmieszanie na twarzy.
    -Ja…- Znowu sie zacielam
    -Dobra widze ze nie…w takim razie nic tu po mnie- Powiedzial i ruszyl w strone wejscia do pubu.
    -Ale…
    -Co?-Spytal cicho
    -Bo ja…- Tak trudno bylo mi wypowiedziec jakieolwiek slowa.
    -Co?Co Ty?- Podszedl blizej
    -Bo ja…chce- Powiedzialam spuszczajac wzrok
    -An…Spojz mi w oczy- Powiedzial podnoszac mi brode.Spojzalam mu prosto w te jego brazowe oczy,zaczelo robic mi sie goraco.-No to jeszcze raz:Czy chcesz ze mna byc?
    Zapadla chwila milczenia.Przez dobre kilka sekund patrzylismy sobie w oczy a serce bilo mi jak szalone.-…Tak…-powiedzialam a on mnie pocalowal.
    -To ty kurwa jestes jakis nienormalny!!- Przerwaly ta piekna chwile jakies wrzaski.To byla Alex.
    -O co Ci znowu chodzi?- Pytal idac za nia Bill.
    -Nie chce mi sie z Toba gadac…O Tom!- Powiedziala usmiechajac sie i idac w nasza strone.-Daj papierosa- Zwrocila sie do mojego chlopaka.
    -Przeciez ty juz nie palisz- Powiedzial
    -Jak mnie ktos wkurwi…-spojzala srogo na Billa ktory tez byl juz ostro wsciekly-…to pale.
    -Alex debilu-powiedzialam. Skonczyla z tym dawno ale nie mogla sie oprzec okazji zrobienia komus na zlosc.
    -No co?- Spytala odpalajac fajka
    -Dobrze wiesz ze on tego nie nawidzi- Powiedzialam wskazujac na to cos co trzymala w ustach.
    -No i co z tego?To niech mnie nie wkurza- Powiedziala jak zwykle trzepiac nerwowo noga.
    Bill stal jakies 15 m od nas.Oparty o jakis samochod bawil sie telefonem.
    -Juz mi przeszlo- Powiedziala Alex wyrzucajac peta.
    -To idz do niego- Powiedzialam.
    -Dobra- Powiedziala Alex podchodzac do niego.Stala i gapila sie na niego a on odrywajac sie od komorki spojzal na nia jak na debilke.
    -Co?-Spytal jej.
    -Z kim piszesz?- Spytala, dalej sie glupkowato usmiechajac.
    -A z nikim- Powiedzial dalej stukajac w telefonie.
    -No przepraszam no- Powiedziala rzucjac mu sie na szyje.On nawet nie drgnal.
    -Odejdz zgago- Powiedzial probujac powstrzymac smiech-Ostatni raz- Dodal po czym ja pocalowal.
    Przygladalac sie tej calej akcji stwierdzilam ze zachowuja sie jak dzieci.
    -Idziemy do srodka?-Przerwal moje myslenie Tom
    -No zimno troche.- Powiedzialam po czym ruszylismy w strone pubu.
    Nagle wybiegla zniego roztrzesiona Maxi-Niezle histeryzowala.
    -Co sie stalo?!- Spytalam zmartwiona.
    -Bo…Boze wejdzcie do srodka Georg ma zlamany nos a reszta sie tlucze.- Mowila przez lzy trzesac sie.
    -Ty tu zostan!- Powiedzial Tom
    -Co?Ty chyba zartujesz!- Zaczelismy sie szarpac
    -To moze byc niebezpiecze.-Tatusiowal mi.
    -Aaach…zamknij sie wreszcie!Alex!- Zagwizdalam do kumpeli.- Dawaj!
    Cala nasza czworka wbiegla do srodka.Tom z Bill’em zlapali sie za glowy.
    -Zbieramy ekipe i zmiatamy z tad!- Powiedzial Bill a my ruszylysmy w miejsce akcji.
    Gdy zobaczylam co tam sie dzialo zachcialo mi sie plakac. Panowal tam jeden wielki mlyn. Ludzie latali po calej sali.
    -Anika to przesada- Powiedziala przerazona Alex
    -Idziemy- Powiedzialam ciagnac ja za reke. Mialam w sobie tyle zlosci ze bylabym w stanie rozniesc cale to towarzycho.
    -Nie idzcie tam!- Darla sie za nami Maxi. Przez chwile zastanawialam sie gdzie reszta dziewczyn.
    -Dosyc!-Wydarlysmy sie. Jeden z osilkow zwrocil sie w nasza strone po czym dalej naparzal naszych.
    -Slyszysz kurwa! Mowie do ciebie ty napakowany gorylu!-Krzyknelam a on stanal jak wryty.
    -Mowilas cos paniusiu?-Spytal srogo.
    -Tak.- Powiedziala Alex robiac krok przed siebie.
    -Powtorz!- Rozkazal.
    -To ze jezeli zaraz ty I twoi kumple nie zostawicie naszych przyjaciol to…- Zaczelam-…Nie wyjdziecie z tad zywi- Dokonczyla Alex.
    -Hahaha!!- Zaczal brechac goryl- Odejdz lafiryndo bo jeszcze ty oberwiesz.
    -Dobra koniec tego dobrego!- Najwidoczniej barman wezwal policje. Nikt nie chcial zeznawac wiec wszyscy wzielismy nogi za pas i ucieklismy ze speluny. Wybiegajac natknelismy sie na reszte dziewczyn.
    -O boze!- wpadla w histerie Eleine widzac Georga.
    -Nic mi nie jest…chyba mam tylko zlamany nos- Uspokajal ja.
    -TYLKO- powiedzial ironicznie Tom lapiac mnie za reke.
    Przez cala droge obgadywalismy cala akcje. W koncu Wszyscy rozeszli sie do domow bo uznali ze to za wiele wrazen jak na jedna noc. Zostalismy tylko ja, Tom, Alex, Bill, Maksi i Gustav. Poszlismy na stacje benzynowa niedaleko mojego domu bo Tom musial sie odstresowac.
    -Jestem zmeczony.Marze by polozyc sie do lozka. Zaraz ide do domu spac.- Powiedzial Tom gdy odeszlismy troche dalej odpalajac papierosa. Dobiegala 2:00 w nocy. Stalismy trzymajac sie za rece, a Alex usiadla na krawezniku.
    -Ty tez idziesz do domu spac.- Uslyszalam glos Jim’a za soba.
    -Eeee…- Zatkalo mnie
    -Wiem o wszystkim…O bojce, o tym w jakich miejscach bywasz i czuc od ciebie alkohol. Miala byc przyzwoita impreza. Oklamalas nas.- Powiedzial Jim spokojnym glosem- Alex spisz dzisiaj u nas Twoja mama dzwonila.
    -Ale to ja mialam u niej…- Chcialam cos powiedziec ale nie dal mi dojsc do slowa.
    -Laski powiedzialem DO DOMU- Tym razem podniosl ton.
    -Zajebiscie- Powiedzialam dosc cicho.
    -Jeszcze slowo- Powiedzial Jim.
    -Powialo zgroza- Szepnela Alex po czym zaczela chichrac pod nosem.
    -Poczekaj tylko sie pozegnam- Ruszylam w strone Maxi i chlopakow. Wysciskalam wszystkich, Tom dostal buziaka- Zadzwonie- Powiedzial po czym odeszlam. Alex natomiast usmiechnela sie do wszystkich rzucajac radosnie ‘’czesc’’ i pomachala beztrosko Bill’owi.
    -Co ty zrobilas?-spytalam pretensjonalnie w drodze do domu. Jim szedl kilka metrow przed nami.
    -Jak co?- spytala oburzona
    -Przeciez to twoj chlopak a ty mu tak poprostu machnelas reka i poszlas?- Powiedzialam
    -A kto powiedzial ze my ze soba jestesmy?
    -Ze co?! Ty jestes nienormalna! Rozdwojenie jazni czy…I jeszcze sie glupio smieje!- Rzucilam sie na nia i smiejac sie zaczelysmy sie szarpac.
    -Znalazla sie obronczyni Bill’ow!- powiedziala Alex popychajac mnie.
    -Jutro Wam nie bedzie tak do smiechu!- Powiedzial Jim odwracajac sie z ironicznym usmiechem na twarzy.
    -Eht…- wymruczalysmy tylko.
    Gdy bylysmy juz w domu jak typowe brudasy polozylysmy sie w ciuchach I w makijazu do lozka.
    -Jestem za bardzo zmeczona zeby cokolwiek z siebie zdejmowac- Powiedziala Alex rzucajac sie na wyro.
    -A ja jescze kompa wlacze- Powiedzialam zasiadajac do biurka.
    Nawet o tak pozniej porze mialam kilka nieodebranych wiadomosci.
    -‘’Ale rozroba co?Spicie juz?Wspolczucia dla Ciebie I Alex’’-Agata
    -‘’Biedny Georg ale oberwal…Juz tam nie ide…Dobranoc slonce’’-Tatiana
    -‘’Jak to Georg nosa nie ma??’’-Agata
    -‚’Mam nadzieje ze u was wszystko ok.Dobranoic rybki’’-Maxi
    -‘’To jednak ma ten nos?’’-Agata
    -‘’Rano ci wszystko opowiem’’-Ell
    Odpisalam kazdej na wiadomosc I zyczylam im dobrej nocy.Po chwili przyszlo 5 wiadomosci.
    -‘’Dobranoc’’-Tatiana
    -‘’Gud Najt lole:*’’-Agata
    -‘’Slodkich snow’’-Maxi
    -‘’Spij dobrze’’-Ell
    -‘’Kocham Cie’’-Tom
    -Alex!!!!!!!!!!!!- Wyadrlam sie wnieboglosy nerwowo przecierajac oczy i patrzac z niedowierzaniem w monitor.

    Koniec i nagle początek

    2010 - 01.15

    Więc dodaje notkę ja. Ludzie piszcie więcej komentarzy bo mamy z Alex wrażenie jakbyśmy psały TYLKO dla siebie. Ech… Czekam na czystą 40 i potem ALex dodaje notkę ^^. Buśki x* x* x*

    - Koniec? Jaki koniec? Hallo Bill. – dusiłam się. Nie wiedziałam co się dzieje. Momentalnie zabrakło mi powietrza i miałam ochotę się rozryczeć.
    - Alex co Ci? – spytał Ollie, kumpel, z którym znałam się dobre 5 lat. Zawsze na deskę z nim szłam i razem się szlajaliśmy.
    - Nic. Muszę… Ja… Idę. Pa. – pożegnałam się i poszłam w zupełnie inną stronę. W lewej ręce trzymałam deskę w prawej telefon, a po policzkach ciekły mi łzy. Szłam przez główną ulicę Magdeburga nie patrząc na nic i na nikogo. Nagle wpadłam na kogoś, nadepnęłam temu komuś na but i głową walnęłam o jego brodę. Podniosłam wolno głowę i ujrzałam Georga. Uśmiechnęłam się od niechcenia i poszłam dalej. Nie miałam ochoty na to by z kimkolwiek rozmawiać.
    - Alex czekaj! – wołał za mną. – Czekaj do cholery! – złapał mnie za ramię i odwrócił. – Spójrz na mnie. – rozkazał, a ja nie posłuchałam. Dalej patrzyłam się w ziemię. Nie mogło do mnie dojść to co się stało. – ALEX! – wrzasnął. – Idziemy stąd. – pociągnął mnie. Byłam wtulona w niego. Zrobił to tak by nikt nie widział mnie zapłakanej. Wziął ode mnie deskę i szliśmy dalej. – TU! – wskazał i weszliśmy do wielkiego budynku. Wsiedliśmy do windy i Georg nacisnął 9 piętro. Wciągu kilkunastu sekund znaleźliśmy się na owym piętrze. Weszliśmy do mieszkania.
    - Kto? – usłyszałam Toma głos.
    - Georg i jeszcze ktoś. – odpowiedział Georg. Ja oparłam się o drzwi i znów wpadłam w histerię. Oczy zasłoniłam rękoma i płakałam. Wylałam morze łez. Miałam ochotę iść gdzieś gdzie nikt nie będzie mnie widział. Moje myśli spowiła ciemność nic racjonalnego, żaden mądry plan ucieczki nie przychodził mi do głowy. Poczułam uścisk w sercu i opadłam z sił. Trzymała mnie tylko jedna myśl przy życiu… mianowicie Black Blush.
    - Co się dzieje? – słyszałam zamroczony głos Toma.
    - Wpadła na mnie na ulicy i jak ją zobaczyłem to musiałem ją wziąć. – wyjaśnił Georg. – Alex podnieś się. – szarpał mnie za bluzę. – Chodź do pokoju. – złapał mnie za rękę i pociągnął, a ja ani drgnęłam. Nie miałam siły wstać. Czułam się tak bezsilnie, jak nigdy w życiu.
    - Przesuń się. – rozkazał Tom. Złapał mnie w pół, nie wiedziałam jakim cudem mu się udało, i podniósł mnie. Zaniósł mnie do pokoju i położył na wielkim czarnym łóżku. Od razu zwinęłam się i odwróciłam do wszystkich plecami. – Alex… Co się stało? – spytał cicho Tom, siadając obok mnie. Złapał mnie za ramię, a ja odtrąciłam go. Znów to zrobił, a ja ponownie zrobiłam to samo. Wciągałam nosem, ledwo widziałam na oczy, było mi zimno i miałam ochotę podejść do okna i zrobić to czego nikt się nie spodziewał. Tom chyba nie zrozumiał, że nie miałam ochoty z nim rozmawiać i obszedł łóżko i ukucnął naprzeciwko mnie patrząc swoimi pięknymi oczami na mnie. Od razy przypomniał mi się Bill, który w taki sam sposób na mnie zawsze patrzył, zawsze…
    - To… Ja może wyjdę… – zająkał się Georg i wyszedł, zamykając drzwi.
    - Będę tu siedział do momentu, aż mi nie powiesz co się stało. – mówił niemiłym głosem. Widziałam na jego twarzy podenerwowanie i troskę. – Więc? Pokłóciłaś się z An? Agatą? Tatianą? Max? Ell? Billem? A może… – przerwał, bo znów mi łzy pociekły. Ponownie twarz zasłoniłam oczami i znów zaczęłam się trząść. – Co z nim? – spytał wprost. – Alex, powiedz mi lżej Ci będzie jak komuś powiesz co Ci na sercu leży. Obiecuję, że nikomu nic nie powiem.
    - Nie chciej wiedzieć. – wydusiłam ostatkiem sił.
    - Ale jednak chcę… Uważam Ciebie za siostrę i chcę wiedzieć co się z Tobą dzieje. – złapał mnie za rękę.
    - Nie mogę. Za… ja nie chcę… – znów się rozryczałam, bo przypomniał mi się Bill. Żałowałam tego jak się zachowywałam, chciałam wstać wykrzyczeć się i cofnąć czas. Powrócić do momentu koloni w Szwajcarii i naprawić wszystko. Poprawić siebie i… stać się inną. Dlaczego Anice i Tomowi tak dobrze idzie? Dlaczego? A Ag i Martin? I nawet Max z Gustavem są szczęśliwi, a nie wspomnę o Ell i Georgu, którzy są wzorem pary. Tylko ja taki wyłam, taka… zła, która zawsze robię wszystko na opak.
    - Uspokój się. – ścisnął mi rękę. Poczułam, że ktoś zupełnie mi obcy dba o mnie i chce mojego szczęścia. – 3 głębokie wdechy i nawijaj. – uśmiechnął się.
    - Ok. – zrobiłam tak jak kazał. Usiadłam, a Tom obok mnie. Cała się trzęsłam. Miałam na sobie zwykły podkoszulek, stare bojówki i adidasy.
    - Cała się trzęsiesz. – czytał w moich myślach. – Masz. – zdjął swoją szarą rozpinaną bluzę i nałożył mi na ramiona. – Już spokojna?
    - Powiedzmy. – przetarłam łzy i złapałam powietrze. – Był u mnie Bill i… nie miałam ochoty na jego towarzystwo, poza tym umówiłam się…
    - Z innymi chłopakami. – przerwał mi Tom, spojrzałam na niego spod byka.
    - Widziałeś…?
    - Pewnie… Dobra mniejsza z tym… Mów co dalej.
    - Ech… Poszłam z chłopakami na deskę i powłóczyć się po mieście, zresztą mniejsza o większość… Nagle dostaję telefon, patrzę Bill… Mówię do siebie… Pewnie chce się schować, już byłam gotowa iść, bo nudno było… Ale Bill powiedział tak… Między nami już koniec. – zachłysnęłam ostro powietrze i dalej mówiłam. – …i się rozłączył. Ja naprawdę chciałam z nim się spotkać. Zaczęło mi go brakować, ale… ja… Tom ja nie wiem… – przytuliłam się do chłopaka Aniki.
    - Zadzwoń. – rzekł i wstał. Z kieszeni spodni wyciągnął telefon i wręczył mi go. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
    - Ale…Nie dam rady. – stwierdziłam otwarcie i opuściłam beztrosko głowę.
    - Dzwoń. – mówił podniesionym tonem. – Póki masz okazję. Bill na pewno będzie chciał z Tobą rozmawiać.
    - Nie wiem… – machałam głową przecząco.
    - Ja wiem.. Masz. Idę do kuchni chcesz coś pić?
    - Nie… Nie… I tak dużo dla mnie zrobiłeś wraz z Georgiem. – uśmiechnął się i wyszedł, zostawiając mi telefon. Niby miałam swój, ale mimo to dostałam od Toma jego. Nie wiem jaki miał w tym cel, ale jakiś na pewno.
    Włączyłam książkę telefoniczną i od razu wyskoczył mi numer Billa.
    - 425… – mówiłam sama do siebie. – Trudno, raz kozie śmierć. – Nacisnęłam zieloną słuchawkę i do moich uszu doszedł dźwięk jakiejś piosenki Neny (w Niemczech w tym okresie, w którym dzieje się akcja, można było ustawić sobie piosenkę zamiast zwyczajnego PIP PIP… xD). – Odbierz… – powtarzałam. – Proszę… – i stało się.
    - Tak? – usłyszałam stłumiony głos Billa.
    - Bill? – spytałam niepewnie.
    - Kto mówi? Tom? – pytał.
    - Nie…Nie… Alex…
    - Ach. Co? – spytał obojętnie.
    - Proszę nie odkładaj słuchawki. Porozmawiajmy jak cywilizowani ludzie.
    - O czym?
    - O…o… o wszystkim. Proszę.
    - No więc mów.
    - Przez telefon?
    - A jak inaczej skoro TY jesteś z jakimiś palantami?
    - Nie… nie… Bill, to nie tak. Proszę przyjdź do… do… tam gdzie jest Tom i cała reszta. Proszę, ja nie wiem gdzie to jest, proszę. – mówiłam płaczliwym głosem.
    - Jesteś w hotelu???? – zdziwił się.
    - Yyy… Tak. – odpowiedziałam.
    - Ale jakim cudem się tam znalazłaś? – dziwił się dalej.
    - Długa historia. Proszę przyjdź tu szybko. Ja wiem, że zrobiłam źle, ale… muszę… i chcę Ciebie zobaczyć, porozmawiać i zrozum…
    - Alex… – wyczułam, jakby chciał płakać. – Przyjdę, ale… zaraz będę.
    - Czekam. Dziękuję. – po policzkach zaczęły mi znów lecieć łzy. Czułam, że serce mi płonie ze szczęścia.
    - Czekaj… – rozłączył się.
    - Nie wierzę… – mówiłam znów sama do siebie. – Tom? Gdzie… – wybiegłam z pokoju i podążyłam do kuchni. Tam spotkałam Maksi w objęciach Gustava, Toma pijącego Red Bulla i Georga rozmawiającego przez telefon.
    - Alex? – zdziwiła się Maksi, widząc mnie.
    - Maksi. – rzuciłam się na nią.
    - Co Ty? – spytała przytulając mnie.
    - Nic, nie ważne. – uśmiechnęłam się. – Tom udało się.
    - Tak? – zachłysnął się napojem. – No to świetnie. Przyjdzie?
    - Tak. – klasnęłam radośnie w ręce. – Dziękuje. – rzuciłam się mu na szyję. – Mam u Ciebie dług.
    - Nie ma sprawy. Jak będę w potrzebie zadzwonię. – oddałam mu telefon, bluzę i usiadłam na krześle. Georg zakończył rozmowę i spadł ciężko na krzesło.
    - Stało się coś? – spytał Georga Gustav wieszając się znów na Maks.
    - A nie nic… Chciałem iść z Ell dziś do kina, bo nowy film jakiś jest, ale ta powiedziała, że dziś nie może i zaraz tu przyjdzie z Aniką… – tu spojrzał na Toma. -… u której aktualnie jest.
    - Ooo.. to dobrze. – ucieszyła się Maksi. – Będziemy mogły razem iść do wytwórni.
    - Jakiej wytwórni? – zdziwił się Gustav.
    - Dziś musimy powiedzieć naszemu producentowi jaki teledysk chcemy wziąć do promocji i do jakiej piosenki. – wyjaśniłam. Od razu mi ulżyło po rozmowie z Billem, widziałam szanse na to by wrócił do mnie.
    - Ooo… Szybko idziecie. – oznajmił Georg.
    - Staramy się. – zaśmiała się Maksi. – Za ile młotki mają być?
    - Kto? – zdziwił się Georgo.
    - An i Elleine. – zaśmiała się Max.
    - Aaa… To mów normalnie. – wyśmiał ją chłopak Ell. – No więc MŁOTKI będą za jakieś 15 minut.
    - A Bill? – zwrócił się do mnie Tom.
    - Zaraz powinien być, denerw… – przerwał moją mowę dzwonek do drzwi. – Pewnie dziewczyny się szybciej uwinęły.
    - Otworzę. – Tom poszedł do drzwi i wrócił w obstawie… BILLA! Umarłam wewnętrznie na jego widok, nie miał makijażu, niebieska bluzka była ufajdana od czegoś, a ręce wyglądały tak, jakby nie mył ich przez kilka dobrych dni. Nie dość, ze wyglądał jak najgorszy oflun to jeszcze miał zaszklone oczy.
    - Bill. – wydusiłam z siebie.
    - To może MY wyjdziemy. – zaakcentował Tom i pociągnął za sobą całą chmarę, tak, że zostałam sama z Billem. Chłopak stał i wpatrywał się we mnie, poczym usiadł na oddalonym ode mnie jakieś 30 cm, krześle i dalej na mnie patrzył.
    - Ja… – zaczęłam. – Bill… – nie mogłam powiedzieć nic więcej. Zatkało mnie, miałam w gardle taką jakby tamę, która nie pozwala powiedzieć niczego. Przełknęłam głośno ślinę i ponownie zaczęłam mówić. – Bill… Ja… Nie… Po prostu… Wiesz… Yyy… Bill… Przepra-szam. Ja naprawdę nie chciałam, to… takie dziwne i takie trudne i… bałam się i boję i… naprawdę nie chcę Ciebie stracić i… daj mi jeszcze jedną szansę. – nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć. Serce waliło mi tak mocno, znów miałam drgawki i znów zrobiło mi się zimno. Łzy same napłynęły mi do oczu, jedna nie chciana spłynęła mi po policzku. Bill wziął i brudną ręką wytarł mi ją.
    - Umyje ręce. – wstał i podszedł do zlewu. Przemył wodą ręce, poczym wytarł je ręcznikiem i ponownie usiadł obok mnie. Złapał mnie za ręce, które beztrosko leżały na kolanach i złapał powietrze tak jakby chciał mi coś powiedzieć, ale myliłam się. Po chwili wypuścił je głośno.
    - Zrozumiem jeśli nie dasz mi szansy poprawy. Naprawdę… Ale… Wiesz ja czuję do Ciebie coś i nie chcę Ciebie stracić. – ostatnie słowa wymawiałam szybkim tempem. – Ja Ciebie po prostu kocham. – powiedziałam wprost.
    - Ja Ciebie też. – rzekł poczym pocałował mnie. Nie mogłam uwierzyć w to co się działo. Ja taka oschła, taka dziwna i nie delikatna, potrafiłam w tak precyzyjny sposób wyrazić uczucie, które normalnie nie przeszło by mi przez gardło. Szczerość zawsze była moją mocną stroną, którą zawsze się broniłam i tym razem nie zawiodła. Powiedziałam ukochanej osobie to czego nikomu dotąd nie powiedziałam. Gdy skończyliśmy się całować, stykaliśmy się czołami i patrzyliśmy prosto w oczy. Wyczytałam w nich to, że mi przebacza.
    - Zacznijmy jeszcze raz. – oznajmiłam.
    - Tak. – zgodził się ze mną. Mówił tak nie wiele, a mimo to nie przeszkadzało mi to. Rozumiałam go bez słów, czułam jakby nasze serducha w tym momencie tworzyły jedność. Bill wstał i pociągnął mnie za sobą. Podążyliśmy do salonu, w którym siedziała cała reszta. Tom machinalnie odwrócił głowę, tak samo jak Maksi i na ich ustach od razu pojawił się uśmiech, zwłaszcza na buźce Toma. W pewnym momencie do drzwi zadzwonił dzwonek, Tom zerwał się i pobiegł. Wyglądało to tak jakby nie mógł się doczekać Aniki.
    - ŁAAAA! – usłyszałam głos przyjaciółki. Georg zerwał się na równe nogi i poszedł za Tomem, zaraz potem wszyscy siedzieliśmy razem. Ja z Billem czułam się jak w niebie. Siedzieliśmy tak przez jakiś czas, ale takie nasze miłe posiedzenie przerwał telefon do Aniki.
    - Jim. – powiedziała przyjaciółka zmarnowana. – Tak?… Wiem, umawiałam się z nim… Miał zadzwoń DO MNIE!… Dobra, no dobra… Z chłopakami z TH… No… Nie ważne. – zaczęła się śmiać. – Ok. to za niedługo będziemy… Pa… – schowała telefon do kieszeni bluzy i ponownie usadowiła się na kolanach Toma.
    - Co chciał? – spytałam ją lekko podenerwowana, że nic nie mówi.
    - Zaraz się zbieramy. Ell… Słońce, wyślij SMS do Agaty i Tatiany, bo u mnie bieda.
    - Pewnie wyślę. – kumpelka wyciągnęła telefon i zaczęła coś na nim skrobać. – Jaka treść?
    - Mają być za 30minut koło wytwórni. – uśmiechnęła się An.
    - Idziecie już? – zdziwił się Tom.
    - Nie widać? – wzburzyła się Anika. – Musimy.
    - Ale… To nie sprawiedliwe. – marudził tym razem Bill.
    - Bywa. Sława nie jest łatwą sprawą! – mówiła Maksi. – Wy macie swoje życie, my swoje i… może wyjdzie tak, że się ponownie w naszych życiach smykniemy.
    - Max! – warknął Gustav, a to go jedynie przytuliła.
    - My chcemy z Wami grać! – zdecydował Georg.
    - Tak pewnie, a MY jako kto? – ironizowała An. – Jako „Młode nastolatki, które zarwały chłopaków z TH dla szpanu”.
    - Fajnie, że tak to odbierasz. – wzburzył się Tom.
    - Nie, źle zrozumiałeś mnie. – Anika złapała Toma za rękę.
    - Chodzi o to, że inni będą nas tak odbierać. – wtrąciłam.
    - Własnie o to mi chodziło. – przyznała mi racje An.
    - Trudno. – skwitował otwarcie Georg. – Mają pecha. – dodał i przytulił się do Ell.
    - A może… Albo… W sumie… – bąkał Bill. – Mniejsza z tym. – machnął ręką i przywalił mi w kolano.
    - AŁ! – jęknęłam. – O co Ci chodzi?
    - O nic. Nie ważne, mało ważne… Takie tam. – tłumaczył się.
    - Nie to nie. – wstałam, ale Bill mnie pociągnął i znów posadził na krzesło.
    - Nie wstawaj. – rozkazał.
    - Pfff. – prychnęłam i zaczęłam się śmiać, po czym Bill otrzymał ode mnie buziaka w policzek.
    - Dobra dziewczyny. – Anika wstała i klasnęła w ręce jak do psów. – Idziemy.
    - Ale… jeszcze macie 24minuty. – oświadczył Tom.
    - Własnie, nie spieszy Wam się. Wytwórnie macie jakieś… no w każdym razie chwile. – mówił Georg.
    - Możecie zostać jeszcze chwilę. – dodał Gustav.
    - Teoretycznie możemy, ale praktycznie… nie bardzo. – odpowiedziała na namowy chłopaków Maksi. – Wy już macie wszystko za sobą, a my?
    - Przed sobą? – zapytał niepewnie Gustav.
    - Nie TY! OBOK! – wyśmiała go Anika. – Przed i właśnie dlatego chcemy zrobić to jak najszybciej.
    - A szybko dlatego, że chcemy więcej czasu z Wami przebywać. – dodałam.
    - Własnie tak. – przytaknęła mi Elleine.
    - Ale… – zaczął Gustav. – Dobra nic już.
    - No co? – spytała go Max.
    - Nie nic… – wymigiwał się od odpowiedzi.
    - Nie to nie! – wkurzyła się Max.
    - Dobra koniec! – warknęłam. – Pójdziemy za 5 minut. – zdecydowałam.
    - Niech będzie. – zgodziła się An i wtuliła się zaraz do Toma. Przez chwile siedzieliśmy cicho, słychać było jak Georg dyszy, bo akurat załapał jakiegoś wirusa i miał katar.
    - Dobra minęło. – powiedziała Ell i wstała. – Chodźmy.
    - Tak. – podnieśliśmy się z krzeseł i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wszyscy prócz mnie i Billa wyszli.
    - Idź już, dogonię Ciebie. – powiedział zawiązując sznurówki.
    - Poczekam. – uśmiechnęłam się. Gdy Bill zawiązał sznurówki, podniósł się i złapał mnie za rękę. Nie spieszyło się nam, więc szliśmy powoli. Nagle Bill się zatrzymał i wyciągnął coś z kieszeni spodni.
    - Daj rękę. – rzekł, ja wyciągnęłam dłoń, a Bill położył mi na niej czekoladowe serduszko.
    - Co to? – zapytałam jak debil.
    - Serduszko. Jak będziesz tęskniła za mną zjedz, a poczujesz się tak jakbym był obok Ciebie. – uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.
    - Dziękuję. – powiedziałam, gdy szliśmy już w stronę reszty. Cały czas Bill swoim kciukiem głaskał mnie po dłoni, przez moment czułam ciarki przechodzące po całym ciele, ale później było to całkiem przyjemne.
    - To do zadzwonienia. – rzekłam i wraz z dziewczynami oddaliłyśmy się z hotelu. Chłopcy woleli nie opuszczać hotelu, więc zostali. Wlepili się w szyby i patrzyli jak odchodziłyśmy.